WESOŁYCH ŚWIĄT!

easter

MOIM PRZYJACIOŁOM
ORAZ

WSZYSTKIM MOIM / OFICJALNYM I NIEOFICJALNYM / GOŚCIOM

WESOŁYCH, ZDROWYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT!

***

Reklamy

*Zachody słońca, zatoki i letnie noce / Mallorca part II*

P1000612 (Kopiowanie)

Wschodnie wybrzeże Majorki jest zarówno piękne, jak bardzo ciekawe. I to nie tylko ze względu na jaskinie w nabrzeżnych skałach i malownicze zatoczki otoczone zielonymi pagórkami; otóż słońce zachodzi nie chowając się za morzem, a gdzieś w głębi wyspy. Nad uroczymi zatokami wschodniej Majorki wschodzi księżyc.
P1000617 (Kopiowanie)

P1000997 (Kopiowanie)

P1000531 (Kopiowanie)

Wieczorem cały upał z nadmorskich plaż wdziera się w wąskie uliczki miasteczek i ciężko unosi się pomiędzy domami.Duszno. Tak duszno, że najlepszym wyjściem teraz jest spacer na któryś z cypli okalających zatokę. Wiatr znad morza delikatnie chłodzi rozgrzane ciała. A widoki urzekają.
P1010014 (Kopiowanie)

P1010027 (Kopiowanie)
Gdy w hotelu nie ma imprezy / co bardzo rzadkie/ , po kolacji robi się nagle cicho i spokojnie.
P1000860 (Kopiowanie)

A tuż za hotelem zaczyna tętnić nocne życie. Do świtu słychać muzykę i gwar.
P1000905 (Kopiowanie)

*
Długo nie pośpimy.
Delikatny szum morskich fal kusi, kusi .
I znów skoro świt idziemy na plażę nad zatokę ;)
z internetu

***

„Shine on”, czyli Mallorca , part I ;)

Ponieważ dziś PIERWSZY DZIEŃ ASTRONOMICZNEJ WIOSNY , a do tego
MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ SZCZĘŚCIA ( tak a propos: czegóż to ludzie nie wymyślą! ;))
spełniając obietnicę daną Cane,
zapraszam wszystkich złaknionych słońca i ciepła na Majorkę:

Wyobraźmy sobie, że jest lato, temperatura powietrza co dzień 32C w cieniu, wody 28C ( constans) , deszcz, jeśli pojawi się, to kropi intensywnie,ale tylko chwilę. Słońce zachodzi gdzieś w głębi wyspy , a nad zatoką wschodzi księżyc( o tym niedługo w II części wspomnień z Majorki).
Na plaży słychać różne języki świata , nie ma podziału na starzy- młodzi, czarni- biali lub Azjaci , niepełnosprawni- zdrowi.
Wszyscy plażują obok siebie, niektórzy popijają drinki lub piwo. Śmiejemy się świetnie bawiąc się razem w łagodnych falach turkusowej zatoki.
P1000445 (Kopiowanie)

P1000925 (Kopiowanie)

Co jakiś czas odpływa jakiś niewielki, wycieczkowy statek w rejs albo wokół wyspy, albo do innych nadbrzeżnych miasteczek Majorki. Ponieważ woda w morzu jest bardzo ciepła i nie daje ochłody, często jedynym ratunkiem dla rozgrzanego ciała jest morska wycieczka statkiem. Im dalej w morze, tym chłodniej, wieje przyjemny wiatr,a przed słońcem chroni cień zakrytych pokładów. Zawsze przecież to przyjemniejsze ,niż ucieczka przed upałem do hotelu;)
A widoki z morza—bajeczne.
Spójrzcie:

P1000731 (Kopiowanie)

P1000771 (Kopiowanie)

P1000745 (Kopiowanie)

P1000760 (Kopiowanie)

P1000781 (Kopiowanie)

P1000779 (Kopiowanie)
P1000780 (Kopiowanie)

*

Prócz pięknych widoków, czystego, ciepłego morza, z Majorką zawsze będzie kojarzyć mi się jedna piosenka.
Przebój, który kilka lat temu słychać było wszędzie na wyspie.
I
wierzcie , zawsze , gdy słyszę to, robi mi się cieplej i natychmiast uśmiecham się :)
Bardzo słoneczna , bardzo wakacyjna i bardzo majorkowa muzyczka.

No to : SHINE ON!

***

* Niemcy*

Alicja była moją znajomą, starszą koleżanką z pracy.
Gdy nastał okres przemian, reorganizacja w zakładzie pracy, zwolnienia, Ala wypowiedziała umowę o pracę.
Jak większość moich dobrych znajomych, wolała nie czekać, aż usłyszy w kadrach : „przykro mi, ale…”
I jak większość moich znajomych, wyjechała na Zachód.
Wybierali różnie: Anglia, Irlandia,Holandia, Niemcy czy południe Europy: Włochy.
Decyzja zwykle uwarunkowana była -po pierwsze możliwością szybkiego zatrudnienia tam, co wiązało się zwykle z posiadaniem w danym kraju rodziny lub dobrych znajomych . Po drugie znajomością języka kraju docelowego. Po trzecie: odległością przyszłego miejsca pracy / i zamieszkania/ od Polski.
Trzeci aspekt sprawy, wbrew pozorom może, jest bardzo ważny. Szczególnie dla tych, którzy mają nieletnie dzieci lub/ i
bliskich na utrzymaniu.
Alicja wybrała Niemcy. Pomimo tego, że kompletnie nie znała języka.
Ale
Ale jakaś znajoma musiała natychmiast wracać do Polski i mogła ustąpić miejsce Alicji.
Ala nie wahała się ani chwili. Lęk ” co będzie dalej” był blady w porównaniu z jej obecnymi problemami.
Alicja była znana z odwagi i z tego, że ma męża alkoholika, który w żadnej pracy nie mógł sobie zagrzać miejsca na dłużej.
Pojechała za zachodnią granicę Polski wierząc, że tam jej się uda.
*
Po kilku latach Alicja wysłała mi zaproszenie na ” wielką libację”.
– jak fajnie, że jesteś! Tylko proszę Cię, nie pisz o tym, co widziałaś! Chyba, że umrę! – zażartowała Alicja.
– jasne, że nie napiszę! Mam , cholera, kilka innych dobrych tematów do „…”
Nie napisałam .
Dziś, gdy Jej już nie ma, czuję się zwolniona z obietnicy. I myślę, że Alicja zrozumie.

Bawiłyśmy się świetnie, Alicja opowiadała nam , jaki był jej pierwszy dzień pracy w niemieckim domu.
Że ledwo nauczyła się kilku podstawowych zwrotów , gdy już musiała iść do starszej pani. Do Ulrike. Że syn Ulrike jest taki wykształcony i tak okropnie bogaty. I że tak Uwe naprawdę to nic nie ma przeciw przybyszom ze Wschodu, choć ich , nie wiadomo czemu, nie lubi. Może dlatego, że dziadek, nieżyjący już ,mąż Ulrike był w Wermachcie?
Ale, że Uwe akceptuje pomoc ze Wschodu, bo „to takie czasy już” …
Ale Ulrike jest taka inna…jest ciągle sama.

Po kilku latach znów spotkałam Alicję. Przyjechała do Polski na kilka tygodni.
Znalazłyśmy wieczór na nasze babskie pogaduszki.
-patrz, coś Ci pokażę!- Alicja była wyraźnie podekscytowana- zobacz, to porcelana! Prawdziwa! Miśnieńska! To znaczy..to znaczy tak powiedziała Ulrike. Dała mi ten dzbanek. I te maciupeńkie fliżaneczki! Niby do kawy!
– tak Ci dała? Tak..zwyczajne?
– No tak! Bo mnie lubi! Chyba mnie lubi, tak czuję..Nie, na pewno mnie lubi! Cały czas jestem z nią, wiesz ten jej syn co mi płaci, ani córka, którą widziałam tylko raz, prawie nie rozmawiają z nią. I w ogóle to rzadko się widują z Ulrike. Oni chętnie oddaliby ją do Domu Starców , ale, wiesz, taka Polka czy Rosjanka do opieki, jest tańsza…
I jeszcze usiądzie i pogada!
– ma o czym Ty gadasz z tą Niemką, jak Ty nie znasz dobrze niemieckiego??
– a gadam! Trochę już umiem! – Alicja była naprawdę bystra- troszkę umiem i coś tam jej gadam. A na przykład o moim alkoholiku! I moich dzieciach. I tym rozwodzie. Tak gadam ” Kali wiedzieć” , ale ona rozumie. I ona mi opowiada o sobie. O swojej młodości, o tym jej ukochanym z Wermachtu, o bombach spadających na Berlin . I jak go kochała. I o jej przyjaciółce, co za to, że uratował Żydów , dostał kulkę. I że nie chciała tej wojny, ale jak zobaczyła, co robią z ludźmi…
Wtedy zawsze Ulrike płacze.
Po kilku miesiącach znów spotkałam Alicję. Pełną życia, wesołą , młodą dziewczynę.
– wiesz, mam raka. Nie wiem ile jeszcze pociągnę.
– a co z twą pracą?
– Jeszcze pracuję . Cii, Ulrike nie wie, ale może domyśla się. Dała mi znów różne swe bogactwa. Wartościowe rzeczy. I prosiła, abym je szybko szybko sprzedała. Żeby Uwe nie wiedział.
To dziwne. To jej syn przecież!
Chyba Ulrike …chyba czuje śmierć. Moją .Tylko czemu każe mi sprzedać te rzeczy i czemu mam wziąć pieniądze ? Ja nie chcę tych pieniędzy! Mam swoją umowę z Uwe, zarabiam ucciwie i to mi wystarczy!
Jeśli naprawdę można czuć śmierć , to Ulrike czuła śmierć, tę swoją. I pewnie Ulrike znała swe dzieci.
Niedługo po mojej rozmowie z Alicją, Ulrike zmarła.
Zostawiła testament.
Swą ostatnią wolą przekazała połowę majątku Alicji.

Jeśli ktoś spodziewa się happy endu tej historii, jest w błędzie.
Rodzina zmarłej Ulrike natychmiast wszczęła proces, który w końcu wygrała.
Przedmiotem był testament, w którym Ulrike napisała:
” przekazuję swe dobra, w postaci ( …) mej PRZYJACIÓŁCE , tej, która otoczyła mnie prawdziwą miłością i opieką, Alicji K. (…) ”
Gdy Alicja stawiła się do sądu, jedno co zrozumiała słysząc z ust syna Ulrike i jego siostry :
Polnischen Schweine! Polka frech! !
Kilka miesięcy później Alicja zmarła.
Starzy znajomi Ulrike mówią, że Ulrike zawołała Alicję, bo ta chce dokończyć jej opowiadać swą historię….

***
Dorotka wyjechała do Niemiec tuż przed reorganizacją naszego zakładu pracy.
Znała świetnie niemiecki. Zatrudniła się jako opiekunka do pewnego, starszego małżeństwa.
Południe Niemiec, tuż przy granicy ze Szwajcarią.
Dar losu, cudowna okolica, góry nawet latem ośnieżone!
Małżeństwo austriacko- niemieckie otwarte i miłe.
– Dora, Ty jesteś nasza córka!
„Dora” pamiętała o tym.
I jej córki też miały zatrudnienie u tego małżeństwa.
Dora była już nie tylko opiekunką i pomocą domową. Była rodziną.
Jej córki przyjeżdżały latem nad jezioro. Piękne dwie Polki, kusiły niechcący młodych Niemców.
Jeden z nich ,siostrzeniec pani domu, zainteresował się śliczną Polką.
Jakiś czas potem ożenił się z nią.
Nagle Dora zmarła.
Starsze Małżeństwo pogrążyło się w rozpaczy. Niekłamanej i nieprzesadzonej. Zażądali natychmiast dochodzenia.
W sprawie: dlaczego ona u nas tak nagle zmarła?

Zawał serca. Nic poza tym.
Tęskniła.
Niemieckie , starsze państwo usłyszało od syna:
-mama, tata, to tylko służąca, Polka.
Po tym, jak ojciec spoliczkował Stefana, nigdy już młodych tam nie widziano.

***
Zeszłej jesieni miałam przyjemność gościć pod swym dachem młodych Niemców .
Przyjaciół mego syna, studentów i doktorantów. Poznali się z mym Pierworodnym w Exeter.
Studiują prawo, filozofię, fizykę i chemię .
Zwiedzili pół Polski, my towarzyszyliśmy im w wyprawach po naszym, rodzimym Dolnym śląsku.
Podziwiali nasze dawne, piastowskie ziemie / hmmm/
Pomijając ” hmmm”,
młodzi Niemcy podziwiając np dzieła Willmanna w klasztorze, natknęli się na rysunki swastyk. Na ścianach, murach.
To samo w Oświęcimiu i w Gross Rosen.
Płakali. Po cichu, by nikt/ nawet my /
tego nie widział.
W miastach i wszystkich miejscach publicznych NIE UŻYWALI SWEGO JĘZYKA.
Nie mówili do siebie po niemiecku!
Nigdy czegoś takiego nie widziałam.
Wyłącznie po angielsku!
Jakby wstydzili się.
Tego przede wszystkim, że są Niemcami.
I
Historii, przodków , a
w końcu języka.
Mówili wyłącznie po angielsku, a gdy słyszeli na Wrocławskim Rynku rodaków , odwracali głowy.
I patrząc na mnie, mówiąc po angielsku, szukali…..
zrozumienia?
Przebaczenia?

Biedni, zgubieni, młodzi ludzie.
Do dziś śledzimy się na pewnych portalach.
I widzę ciągle na ich piersiach
pacyfki .

I widzę w ich twarzach:
Wolność, Miłość. Jedność!

*
Może to jeszcze nie to pokolenie, ale
… Ale!
***