Ta Jedna Myśl… ;)

„- położ się i marz Angie…Śnij …Ty tak pięknie potrafisz to robić, stworzona jesteś do tego…
– całe moje życie to marzenie. Częściowo spełnione…ale nie mogę tak ciągle. Nie można wiecznie marzyć. ” Śnij”..hmm, śnię ten Sen Miłości, w którym jesteś Ty. Dlatego chcesz, abym śniła..?
– Tak. Dlatego też
– czyż to nie trochę egosityczne..? Czuję Cię. Bardzo mocno. Potrafisz też tak..?
– Może nie uwierzysz, ale potrafię. Ty nie wiesz nawet, jak bardzo chciałbym teraz być obok. Być zawsze tam, gdzie Ty… Tak trudno Cię dogonić, ale będę podążać za Tobą. Zawsze…”

Ta jedna, Jedyna MYŚL,; to uczucie , które przepełnia każdą cząstkę naszego JA, sprawia że stajemy się lepsi…piękniejsi…Ta niewiedzialna NIĆ, która biegnie poprzez Świat i Wszechświat i łączy nas nierozerwalnie z innym człowiekiem i bez względu na wszystkie nasze potknięcia, porażki, pomyłki i jeziora goryczy, w które czasem wpadamy, oplata nas i trzyma mocno, każąc żyć….

Sen Miłości, w którym jesteś Ty…

….💖

ja

Reklamy

Dzień , kiedy pękło mi serce…Day when my heart exploded…

Dzień , kiedy pękło mi serce
przetkany był słońcem
i wiosennym deszczem..

uśmiechały się kwiaty
w moim ogrodzie,
( może były piękniejsze, niż co dzień ..? )
dom pachniał obiadem, kot mruczał czule,
dzwonił telefon,
nie wydarzyło się nic więcej …
W Dniu
tym ,
gdy pękło mi serce.
I
było tak zwyczajnie,

na szybach tańczył  południa blask,
wieczór kołysał  szum wiatru
a Noc płynęła

jasnym szlakiem gwiazd…
W Dniu, gdy pękło mi serce..nic nie wydarzyło się przecież.
tylo nagle,
w przestrzeni
… Niesforne Kawałeczki.
Setki ,tysiące  okruchów..
ujrzałam
drobiny jakieś
nieskladnie dryfujące we
Wszechświecie.

Złotem gwiezdnego pyłu
śmiał się świat i
pachniał
wiosennym deszczem
w Dniu
kiedy
pękło mi serce…

Sen , nie sen……

Dziś, w obecnym stanie emocjonalnym, spróbowałabym….Kiedyś, w snach często latałam. I zawsze były to sny z zapowiedzią dobrego Jutra.
Dawno już nie latałam, muszę znów to zrobić; chyba nie jest za późno. Nigdy nie jest za późno, póki się JEST………..
Cuuudne! :)

***

Dziwny 12 lipca…

Znów 12 lipca i znów kolejne moje urodziny.
Wierzcie mi, z biegiem lat coraz mniej lubię ten dzień; z roku na rok w 12 lipca jest mi …coraz smutniej. Owszem, cieszę się tym co mam( zawsze cieszyłam się chwilą i chwytałam dzień),ale coraz częściej , szczególnie w TYM DNIU myślę o TYCH, którzy zawsze składali mi życzenia,
a dziś…
Nie potrafię tego pojąć, czasem wydaje się, że gadam a duchami, a czasm wcale się nie wydaje, tylko po prostu tak jest, zwyczajnie z NIMI gadam ( nie, nie wypiłam dziś zbyt dużo..)
….Moja koleżanka X, mój kolega Y i ten śliczny łajdak, który mnie tak przytulał w tańcu..Pani Krysia i mój ukochany Pan K…i Mój Przyjaciel Peter…
Pamiętam ich głosy, pamiętam ich twarze, śmiech.Pamiętam i wciąż słyszę, choć wiem przecież, że dziś już nikt z nich nie zadzwoni do mnie i nie powie choćby kąśliwego ” wszystkiego najlepszego złośliwa czarownico! „:))) …
Wraz z Nimi odeszło COŚ, co w pewnym sensie stanowiło mój świat. Coś, co nie spełniło się do końca, coś, co mogło istnieć i nagle zostało przerwane…
Nie potrafię się z tym pogodzić.
czy PAMIĘTASZ?…

Może dlatego dziś tak za mną chodzi TO:

A żeby nie było, że padłam w depresji-
to dla Was MOI KOCHANI!
Z okazji moich….URODZIN! :))))

***