Sen , nie sen……

Dziś, w obecnym stanie emocjonalnym, spróbowałabym….Kiedyś, w snach często latałam. I zawsze były to sny z zapowiedzią dobrego Jutra.
Dawno już nie latałam, muszę znów to zrobić; chyba nie jest za późno. Nigdy nie jest za późno, póki się JEST………..
Cuuudne! :)

***

Pocztówki z Malty ..już zawsze..? / Postcards from Malta..forever?

Żabbar
I słowo stało się..
wyjechał Pierworodny, opuścił kraj, jak mówi: forever. Od czasów ogólniaka uprzedzał,że nie zostanie tutaj;  podczas studiów nadal mówił, że wyjedzie na zawsze. To na zawsze , w mej głowie przeistoczone w kiedyś tam przyszło nagle w postaci niespodziewanie bezkompromisowego  dzisiaj. Całkiem niedawnego dzisiaj…
Uroczysta kolacja dla najbliższej rodziny we wrocławskim Rynku, potem wielki samochód Księżnej zapakowany tak, że jechaliśmy z Małą Wiedźmą i  Młodym Lwem w przedziwnych pozycjach trzymając na sobie jakieś Pierworodnego egzotyczne kwiaty w doniczkach. Przeprowadzka- część rzeczy z wrocławskiego mieszkania Pierworodnego do nas, reszta samolotem do jego nowego Homeland…
Lotnisko, odprawa bagażowa.Jesteśmy o czasie, ale Mama mielismy być wcześniej, dlaczego Mama nie wyjechaliście wszyscy pół godziny wcześniej?  Wszystko ok, ale czemu my wszyscy tak sobie siedzimy zamiast pilnować czasu no i przecież pękła mu podręczna torba! leci kupić nową.To pewnie znów nasza wina, nie uprzedziliśmy go! ;)
Godzina do odlotu. Czas iść..
Młody Lew przytulił brata.Nie przypuszczałem, że będzie mi tak bardzo smutno…
Dawno, bardzo dawno już nie widziałam ICH TAKICH…
To ja już Mama pożegnam się, pójdę…
Tylko nie pływaj sam w morzu, proszę!
Dobrze, nie będę pływać sam..I MACIE DO MNIE PRZYJECHAĆ! Będę tęsknić!
Odwrócił się  i do wszystkich ze łzami w oczach powtórzył to. Głośno: Macie przyjechać! 
Nie płakałam,ale coś ścisnęło mnie tak mocno, że nie mogłam wydusić już z siebie słowa.Odprowdzałam go wzrokiem, wszyscy odprowadzaliśmy go  do momentu gdy wsiadł do samolotu.A potem patrzyliśmy na startujący samolot…

Niby wszystko znajome-wszak latorośle  wciąż gdzieś latają; znajome więc i te odprawy, i nasze małe kłótnie na lotnisku, i widok odlatujących samolotów z nimi na pokładzie; a jednak teraz było naprawdę inaczej.
To :
NA ZAWSZE. Ehhhh…
Bo, wiecie- co innego gdy dziecko, które bywa nawet tylko raz na pół roku w domu czasem podróżuje, ale na stałe jest o te 50 km od Was, co innego, cholera, gdy jest probably forever prawie 3000 km stąd!

Ehhhhhhhhhhhh…..

Uśmiech róż, czyli SUKCES x 3!

Są takie chwile w życiu człowieka, które można śmiało nazywać szczęściem. Poczułam to wczoraj, gdy usłyszałam przez telefon:
Mama, obroniłem się! Jest piątka z obrony, piątka na dyplomie. Proponują również, aby moja praca magisterska jako jedna z najlepszych, wzięła udział w ewentualnych konkursach.
Nie wiem skąd się wzięły w kącikach moich oczu łzy ,moje ręce zaczęły się trząść , a serce załomotało bardzo mocno.
Starzeję się Kochani, na bank starzeję się, skoro nie umiem zapanować już nad swoimi emocjami i reakcjami! ;)
Cholera ,nigdy taka nie byłam! Wczoraj nie mogłam opanować się, wzruszyłam się tak bardzo, że trudno to opisać! Pobiegłam do Pani Matki przekazać jej słuchawkę, a sama ukryłam się w kuchni, by czasem nie widzieli, że zaczynam beczeć! :))) Usiadłam przy kuchennym stole, podparłam rękoma głowę i w jednej chwili przeleciało mi przed oczami te 24 lata, odkąd Pierworodny zawitał na świecie. Uświadomiłam sobie nagle, że właśnie zaczyna się inny, całkiem samodzielny etap jego życia. Wprawdzie od dawna już nie mieszka w naszym rodzinnym domu, ale teraz zrobiło się …naprawdę całkiem inaczej. Prawnik. Za jakiś czas radca lub pan mecenas..?
(Starzeję się, mówię Wam Kochani, że stara pierdoła się robię ; noszzz
aż tak sentymentalna jednak nigdy nie byłam! )
Dzisiejszy dzień przyniósł kolejne( kto wie, czy nie jeszcze większe ) emocje. Otóż mój Młody Lew już rok temu powiadomił wszystkich, że zmienia studia. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, wszak niejeden tak robi, ale…
własnie:
ale rzadko kiedy chyba robi to ktoś, kto ma najlepsze oceny na roku i nosi dumnie plakietkę ” Press” ! Młody Lew stwierdził jednak, że jest inna, lepsza koncepcja jego przyszłości i postanowił w tym roku znów przystępować do matury. Tym razem z przedmiotów ścisłych( program rozszerzony oczywiście) .Zwrot o 180 stopni! Przez 10 miesięcy jego ciężkiej harówki, rozwiązywania każdego dnia zadań z matematyki, chemii, fizyki, zapoznawania się szczegółowo z tajnikami i tajemnicami życia na Ziemi, zastanawiałam się jak( i czy! ) humanistyczna dusza da radę TO wszystko ” ogarnąć” i zdać?!
Z łomotem serca czekałam na wyniki matur.
Dał radę- wyniki świetne! :))) I spora szansa dostania się tam, gdzie chce. Dopóki rekrutacja na studia trwa, aby nie zapeszyć,nie zdradzę gdzie!
O Małej W. boję się pisać, ponieważ zabroniła mi chwalić się nią gdziekolwiek( na blogu również) .Powiem tylko, że ukończyła z wyróżnieniem podstawówkę, Pierwsze Miejsce w szkolnym Konkursie Wiedzy o Unii Europejskiej!
Cóż-od dawna przecież goni starszych Braci! :)))

Pochwaliłam się jak
jakaś samochwała, ale wierzcie mi, w tym durnym życiu, w labiryncie problemów, smutków, czasem całych polach dołów i wszelkich bolesnych kopniaków od życia( o których z zasady i dla zasady nigdy tu nie piszę) , takie dni, takie chwile jak te, o których Wam opowiedziałam są …
niczym słońce w szary, pochmurny dzień.
Jak
śmiech róż!

201406263518

***

Zew Natury ;)

Jak nocne ćmy spragnione światła i ciepła
spalamy się w ogniu własnych namiętności
.

Viola

Lecimy jak ćmy do ognia. Lecimy, choć wiemy, że w najlepszym przypadku możemy się nieźle oparzyć.
Lecimy, bo ogień nęci, bo jest fascynujący. Piękny i pewnie nie nasz i nie dla nas.
Zostawiamy TO, gdzie spokój i bezpieczeństwo. To przecież takie..nudne.
Lecimy tam, gdzie żar , a doświadczenie nic a nic nas nie uczy….
Lecimy, bo kochamy kochać, zatracać się , bo tylko to da nam satysfakcję.
Wyzwanie.
Czasem jesteśmy niczym dzikie zwierzęta opanowane żądzą polowania. Polujemy, bo tak musimy, bo taka nasza natura i tak każe nam instynkt.
Nienawidzimy czekać, a jednak właśnie to , czekanie w dziwny sposób nas pociąga. Nienawidzimy niepewności, jednocześnie podświadomie pożądając jej.
Polowanie.
Zostawiamy te ciche zakątki, te nasze spokojne przystanie i wyruszamy. Odrzucamy najlepsze oferty i gwarancje bezpieczeństwa.
Bo chcemy znów poczuć TO…to, co trudno zdefiniować. Ten smak, ten zapach, to uczucie.
Chcemy okiełznać dzikość naszych serc i ciał, wiedząc jednocześnie …
że tylko ona może ugasić pragnienie…
Zew ?
Natury?
;)

If you want to try and save me
Then take my heart
don’t hate me
If you feel you can’t
let go then let go….

***