Dzień , kiedy pękło mi serce…Day when my heart exploded…

Dzień , kiedy pękło mi serce
przetkany był słońcem
i wiosennym deszczem..

uśmiechały się kwiaty
w moim ogrodzie,
( może były piękniejsze, niż co dzień ..? )
dom pachniał obiadem, kot mruczał czule,
dzwonił telefon,
nie wydarzyło się nic więcej …
W Dniu
tym ,
gdy pękło mi serce.
I
było tak zwyczajnie,

na szybach tańczył  południa blask,
wieczór kołysał  szum wiatru
a Noc płynęła

jasnym szlakiem gwiazd…
W Dniu, gdy pękło mi serce..nic nie wydarzyło się przecież.
tylo nagle,
w przestrzeni
… Niesforne Kawałeczki.
Setki ,tysiące  okruchów..
ujrzałam
drobiny jakieś
nieskladnie dryfujące we
Wszechświecie.

Złotem gwiezdnego pyłu
śmiał się świat i
pachniał
wiosennym deszczem
w Dniu
kiedy
pękło mi serce…

The night sky

noc-zima

 

Na tym malutkim, wiejskim cmentarzu czułam się dziwnie: swojo- nieswojo. Nie lubię cmentarzy, nawet tak uroczy jak ten, ułożony miedzy starymi dębami i świerkami nie ujmie mnie niczym. Czerwone, złote światełka zniczy, to złudne ciepło w zimie .Odejścia.
Niedawno znów żegnałam Kogoś. Nie, nie tutaj,ale ..
nagle Tam trzeba było stanąć twarzą w twarz  z Przeszłością. Bolało. Okropnie bolało. Zapomina się pozornie. Tak naprawdę się nie zapomina. Przeszłość potrafi okrutnie zaboleć.
Maleńki cmentarz jest inny. Śliczny, na pagórku wśród drzew.
” Tu moi Dziadkowie, tu Wujek, a tam…”- zapaliliśmy znicze. Popatrzyłam w nocne, styczniowe niebo.I nagle uśmiechnęłam się :
ORION!
Niezmiennie trwa. Przewrotnie – jak wszystko tutaj.
*
W koronach pięknych, starych świerków wiatr śpiewał znajomą pieśń.
Zima, zima.
I znów znajomy dźwięk, znów ta melodia,
te słowa …
znów wdarły się w moją duszę.
Ta ZIMA przedłuża się…

„Zwiewnie opuszczasz ziemię
delikatnie unosząc się na wietrze
wznosisz głowę, by ujrzeć gwiazdy
i złapać wiatr ponad drzewami
wiesz, że jesteś bezpieczny, wiesz dokładnie gdzie jesteś
nocne niebo przeczesuje twe włosy
rzuca cień na pola
przy srebrnym księżycu oświetlającym noc
ponad górami, ponad wzgórzami
horyzont się zmienia, dryfujesz dolinami
osiągając odległość płyniesz samotnie
niczym orzeł o północy, tuż pod gwiazdami

zimnymi oczami widzisz toczące się wzgórza
toniesz w zadumie
a wolność wędruje przez zimowe niebo
wpływasz w zapach lasu
delikatnie kołysząc się ku dołowi

ciepła poświata wsi jest pogrążona w spokojnym śnie
powstajesz, by spotkać ponure góry
które tocząc się pokonują odległość
duch ponad północnym wiatrem zmierza donikąd
by spotkać wstające słońce”


***

Cause nothin’ lasts forever

Even cold November rain………..

Listopad, ach ten mój listopad…
Nikt nie lubi go, bo taki szary, bury, zimny i deszczowy.A ja zawsze widziałam w tym listopadzie jakieś piękno, magię-  spadające liście , mgły, niewyraźne krajobrazy..Coś do dopowiedzenia, coś co trzeba bardzo czuć. Poza tym , przecież w tym szarym  listopadzie przyszły na świat moje wszystkie ulubione Skorpiony.  Moja Przyjaciółka, moi  NAJLEPSI kumple, moi towarzysze doli i niedoli, moje spełnienia i niespełnienia, ale zawsze jednak blisko i zawsze niezawodni..
Wczorajszego wieczoru , jak nigdy dotąd , miałam gdzieś wszystkie cudne mgły i urocze chochliki chuśtające się na gałęziach starych drzew( ja się chyba naprawdę starzeję…!! ;(
; byłam wdzięczna Księżnej Matce, że pojechała ze mną na stację po Małą Wiedźmę. Pan B. zaniemógł, przeniósł się chory chwilowo na wieś ( tzn.do jeszcze większego zadupia) i gdy Pani Matka z radością powiedziała :
jasne, że pojadę, mam przecież lepsze auto, nie ma co tym Twoim ryzykować!
odetchnęłam z ulgą! :) Hmm, to ” tylko twoje auto”  jest całkiem ok, ale niech już Księżnej będzie;)
Dziewczę nasze wróciło na szczęście całe i zdrowe. I zadowolone ( to też istotne; kto ma  lub miał dojrzewającą córkę, wie o czym mówię ;))
Dziewczę w domu, Pani Matka śpi, a mnie coś ciągle huczy  w mej biednej głowie. Od początku LISTOPADA. Tak było zawsze gdy LISTOPAD. I chyba nawet nie chcę, by się zmieniło:

Do you need some time.. on your own
Do you need some time.. all alone
Everybody needs some time.. on their own
Don’t you know you need some time.. all alone
***

Longing….

Są takie piosenki, które nagle wpadają w ucho i ” chodzą, chodzą” za człowiekiem, nie chcąc za nic odczepić sie. Są takie piosenki z gatunku muzyki, której raczej nie słuchamy/ bo już trochę za starzy, bo przecież mamy swoje, sprawdzone, ukochane dźwięki/. Są takie piosenki, które, nie dość, że wpadły na dobre w ucho, to wzbudzają różne,często całkiem niespodziewane emocje.
Gdy słucham tego, gdy patrzę na pierwsze video…
myślę natychmiast o mojej Małej Wiedźmie. Jest niemal identyczna, jak te śliczne dziewczęta z teledysku.Wiem, wiem- matki zawsze chwalą, matki nie mogą być obiektywne. Ale wierzcie mi: wyrosła na tak piękną,zgrabną ,od dawna już wyższą ode mnie dziewczynę,że czasem zastanawiam się, jak ja /160 cm.wzrostu Kurczaczek– jak pieszczotliwie nazywa mnie mój Pan B./ mogłam być współautorką tego Chodzącego Cudu. Cudu o niesłychanie skomplikowanym i niespecjalnie dobrym charakterze, ale o tym nie absolutnie tu nie będę mówić; albo udźwignę dorastanie Cudu, albo..zobaczyny ;)
Cud Mój chgyba zabiłby mnie, gdyby wiedział, że ” znów coś tam o niej mówię obcym” .A już na pewno za to, że utożsamiam ją z tymi” głupimi debilkami z płaskich clipów” .Przecież ona nie słucha takiego szajsu, przecież ona nie chodzi na takie imprezy, przecież : wtedy, za Twoich Mamo, młodych lat, była lepsza moda, lepsze fryzury, ubrania, ach!
Za moich młodych lat… Dziecko Moje Drogie…ehhh, nie ma co mówić, było inaczej, nie było tego… wdzięku!
Gdy patrzę na ten teledysk , widzę moją Małą W. Ma piękne, gęste, długie, jasnobrązowe włosy,ślicznie wyrzeźbione usta, zielono- niebieskie oczy, ciemną karnację,zgrabne, długie nogi, nosi bardzo dopasowne dżinsy i krótkie kurteczki, a stroje kąpielowe wybiera sobie godzinami, bo mają być ” nie jak wszystkie” …
Nic nie mówię, staram sie być li tylko obserwatorem i cichym doradcą, a w rzeczywistości -niewidzialnym body guard, który , przede wzystkim jednak ufając/ i w nią, i jej/ , stara się, nie wchodząc jej w drogę, roztaczać na nią opiekę i strzec w miarę swoich , gaszonych ciągle ” nie jestem jak te inne! ” matczynych możliwości.
Nie wiem czy uspokoję się. Może, gdy naprawdę dorośnie…?

*

Poniższy film, clip do tej samej piosenki też coś przywodzi mi na myśl…
nie, o tym nie powiem.

Top secret! ;)

***

JE T’AIME

Kocham Cię. Jesteś moją Teraźniejszością, Przeszłością i Przyszłością. Jesteś MOIM ŻYCIEM. Nie zastanawiam się nad tym, czy to dobrze, czy źle. Czy tak powinno być, czy to normalne? Po prostu kocham Cię.Bo..
nie ma tutaj ” bo” i ” dlatego, że”..
___
bo..
bo co noc wtulam się w Twe ramiona , bo kochasz mnie, pieścisz ,a czasem zwyczajnie bierzesz . Pytasz, czy chcę tak. Nie wiesz..? Ależ mówiłam już sto razy: weź mnie, weź! Pieprz mnie .Jak  swoją dziwkę.
– Nie mogę! Nie mogę tak! Jak mógłbym pieprzyć kobietę, którą tak bardzo kocham?
-Pieprz mnie! Nazwij to jak chcesz, ale rób ze mną tak jak lubisz!
-Nie mogę..Ty nie rozumiesz?  Inaczej bierze się, a inaczej kocha. A ja Cię kocham!
– To bierz mnie kochając. Zamknij oczy i przenieś się tam.. Zapomnij o dziś. Nie myśl, że teraz to ja. Rób tak jak z innymi.I tak, jak zawsze marzyłeś. Spełnij się do końca. Chcę  być wszystkimi Twoimi kobietami. Chcę Ciebie. Kocham Cię. Nawet nie wiesz jak bardzo…
Nad życie.

Często mała dziewczynka mieszkająca we mnie domaga się Ciebie…

Widzisz, tak Cię kocham
Zgadzam się, powierzyłam Ci każdy mój uśmiech, wszystkie tajemnice…

Kocham Cię

***

……..

Miałam..
miałam wrzucić kilka zdjęć z pięknych , leśnych okolic zaczarowanych LISTOPADEM;
miałam coś tam znów napisać.
Nie wrzucę nic, nic nie napiszę.
Przygniotło mnie WCZORAJ.
A było TO tylko kwestią czasu; Świat spodziewał się, ale jednak ………..
...
Coś, co teraz uparcie brzmi w mej biednej głowie,to :


*************