Too close…

 

 

„Miłość nie jedno ma imię” ,
jak pisze Justyna w swym cyklu o miłościach Wielkich i Znanych

http://filemonka.wordpress.com/2013/02/14/milosc-szalona/

 

To prawda; miłość ma nie jedno i niejedno imię. I często,a może najczęściej doświadczają jej, tej innej miłości , najzwyklejsi ludzie.
***

I wydaje się, że jestem po prostu zbyt blisko, żeby cię kochać,
Więc pójdę swoją drogą
„.

Dlaczego wyjeżdżasz?
Tak, przecież wiem dlaczego;
najgłupsze pytanie świata, które jednak musiałam zadać.
Musiałam, bo myśli kłębią się w mej biednej głowie i ciążą ,jak te ołowiane chmury nad rozkwitającą wiosną.
Pamiętasz? Pewnie pamiętasz niejedną wiosnę. Naszą- nie naszą. Przecież każdej wiosny byłeś blisko.
Myśli. Te moje wnioski, które pewnie , według Ciebie, nie są wnioskami.
Że podświadomie i tak cholernie świadomie zdecydowaliśmy kiedyś nie być  ze sobą. To przecież było oczywiste.
My, z tak dwóch różnych światów. Mówiłeś, że kochasz moją wolność. Wolność? Chyba kpiłeś ! Moja wolność skończyła się z chwilą, gdy postanowiłam być w tym świecie. Gdy uporządkowałam dom i całe swe życie.

Minęliśmy się będąc tak blisko siebie .
Tak blisko, czasem ocierając się , zupełnie przypadkiem o swe dzikie i pełne żądzy ciała.
Uśmiechaliśmy się , zatrzymując wzrok na sobie.
” zakochani są wśród nas”- śpiewał ten wariat, ten wiesz… już nawet nie pamiętam jego imienia.
Zatrzymaliśmy się wtedy. Na chwilę.
Nie , nie można!
Te myśli.
Przygniatają mnie swoim ciężarem. A to kocham przecina je, jak błyskawica.
Co ja wygaduję…? Nie potrafię pisać wierszy do Ciebie. Co miałabym napisać? Nie potrafiłam ani tęsknić, ani płakać za Tobą.
A wiersz zwykle chyba rodzi się z tęsknoty…
Nie potrafiłam pisać nic o Tobie, bo …
Bo czemu?
Byłeś zawsze!
Blisko.

Too close?

Pamiętam te twoje dziewczyny. Lubiłam je. Ta ostatnia wydawała mi się najładniejsza. Tak, była śliczna.
Patrzyłam na nie , patrzyłam jak przytulając ją i te inne wcześniej i później , odchodziłeś z nimi, rok po roku, w stronę zachodzącego słońca.
Znów banał? Znów romantyczne idealizowanie?
Może, ale tak was widziałam. I zawsze szedłeś z nimi w stronę chowającego się za horyzontem słońca.
Close, too close...
Nie czułam smutku; byłeś przecież wciąż obok. I ja byłam blisko, choć zwykle z kimś innym.
Do nich wracałam, żegnając Cię w myślach ,w blasku z złotego słońca.
Wiedziałeś, że nie powinnam, a jednak nigdy nie mówiłeś nic. Ale Twój wzrok..Wiedziałam, że znów zrobiłam źle.
Te twoje cholernie niebieskie oczy! I to , nie do końca szczere: bądź szczęśliwa!
Po co przyprowadziłeś ją?
To było głupie. Stałam w tym fartuszku patrząc na księżniczkę, którą już nigdy nie będę.
Dla Ciebie to łatwe. Znasz przecież mnie od dzieciństwa. Czy Ty jednak , cholera, nie odróżniasz fartuszków kuchennych od sukienek??
Może i ja nie odróżniam .
Choć rozumiem: Bob Marley.
Kocham go.
Nie mam żadnych uprzedzeń co do mojego pochodzenia. Mój ojciec był biały, a matka czarna. Nazywają mnie mieszańcem czy jakoś tak. A ja nie staję po niczyjej stronie. Nie jestem po stronie czarnego człowieka, ani po stronie białego człowieka. Jestem po stronie Boga, Tego, który mnie stworzył i sprawił, że pochodzę od człowieka czarnego i białego.

Kocham, co nie znaczy, że mogę, jak Ty , co dzień kłaść się spać w śpiworach byle gdzie, zapuścić dredy i żyć z dnia na dzień.
Że mogę wciąż odlatywać paląc trawę i przenosić się do raju.
Można kochać podziwiając.
Mówisz, że to wtedy miłość nie do końca .
Tak, tu mnie masz:; bo kochać do końca potrafię tylko Ciebie .Z tą twą afirmacją świata , z tą trawką .
Akceptować. Ale chyba nie muszę być identyczna?
*
Pamiętasz… pamiętasz budowę altanki? Nas umorusanych ziemią i tynkiem? Para roześmianych dzieciaków. I wariata, który polał nas tym ogrodowym szlauchem. Tęcza. Kropelki wody, rozpryskujące się w rytm padających promieni słońca.
A potem to ognisko:

wiesz, zamieszkajmy razem! Wyjedźmy! Chyba dość się lubimy? Nie będziemy sobie wchodzić w drogę na co dzień. Zamieszkamy gdzieś na Jamajce, albo innych wyspach. Ja będę pływać w lagunie i czekać na ciebie w naszym szałasie, z obiadem; ty będziesz zajmować się swoimi sprawami i palić tą swoją trawkę. Tylko masz do mnie zawsze wrócić. Zawsze. Bo wiesz, że boję się ciemności.
Spojrzałeś na moje słowa, a Twoje oczy odpowiedziały.
Byłam szczęśliwa.
RODZINA. Rodzina nie toleruje pewnych spraw. Czasem nie można śmiać się. Ani głośno marzyć. Ani w ogóle marzyć.
*
Bodyguard
– słuchaj, przyjedź natychmiast, Olek ma atak!
– słuchaj, jakiś wariat stuknął mi auto, przyjedź proszę!
– nie wiem jak to się stało, ale spadł mi karnisz…przyjdziesz?
*
-za tydzień wyjeżdżam. Na Wschodnie Wybrzeże Stanów. A potem na Jamajkę.
-czyli spełnisz swe marzenia. Będziesz surfować. I palić te zielska…I pewnie znów poznasz boginkę. Znów zakochasz się.
Nie we mnie.
Ten niebieski wzrok. I ta wiosenna burza.
Kochać się, kochać…
Często kobiety nadużywają tego określenia.
Ja kochałam się z Tobą . Naprawdę. Kochałam Cię dotykając Twej twarzy, pleców, pośladków,całując Twą twarz. Rozchylając śmiało się przed Tobą, wiedziałam, że jedno, czego chcę, to TY.
Nie , nie powiem, że nigdy wcześniej.
Przecież oboje mówiliśmy już tyle razy” nigdy wcześniej nie było tak „.
A jednak . Nigdy wcześniej nie byłam z przyjacielem, nigdy wcześniej nie znałam tego uczucia…
Nigdy wcześniej nikt nie by tak delikatny i nigdy wcześniej nie musiałam nikogo prosić ” przestań traktować mnie jak księżniczkę, nie bój się!
Kochaj mnie , jak kochasz każdą swą kobietę. Kochaj mnie, zwyczajnie kochaj! A nawet pieprz mnie, rżnij, po prostu, bądź we mnie! Bądź!”
I idź do swego świata. Wróć potem tam. Tam, gdzie miłość i wolność, Tam, gdzie moja dusza.
A to jest tak blisko.
Zbyt blisko
.
Dałaś mi więcej niż mogę dać ci w zamian
Jest tak wiele rzeczy, na które zasługujesz
Nic do powiedzenia, nic do zrobienia
Nie mam nic do dania
Muszę odejść bez ciebie
Wiesz, że zmierzamy w przeciwną stronę
*

Ciężkie chmury,ciężki oddech.
Krople deszczu na pierwszych liściach drzew i na naszych ciałach. Błyskawica.
– kocham Cię!
– jeden Bóg wie, jak ja Cię …pragnę! I kocham!
Spytałeś potem, czemu powiedziałam najpierw” pragnę” .
Pragnęłam Cię nie pragnąc ,kochałam nie kochając.

Dlaczego więc miotam się dziś, dlaczego ściska mi gardło i serce, gdy myślę, że wyjeżdżasz?
Nie jestem dobrą istotą, nie umiem być szlachetna i na wskroś uczciwa.
Jetem zła, jestem wściekła, że wyjeżdżasz! Że będziesz trzymał w ramionach..nie mnie.
Do tego swego Boba Marley’a , do tych swych dredowców, do tej swej wolności.

Jestem zła. Zazdrosna i zła.
A jednak
jednak czekam, aż kiedyś mi opowiesz, jak któraś z boginek czekała na Ciebie w szałasie.
Na pewno utożsamię się.
I na pewno znów Cę przytulę i posłucham Twych opowieści.
Starsza pani , Dama w czarnym kapeluszu, ze zmarszczkami..
to nic,
i Ty już nie będziesz już chłopakiem z dredami ;)
*
Ale to nic,
to przecież to JA, nie ONE , zawsze będę czekać tam…
na błękitnej lagunie ;)
kobieta-niebo-blekitne-morze-kladka

Bo jesteś
TOO CLOSE

I wydaje się, że jestem po prostu zbyt blisko żeby cię kochać
Nie ma nic, co mogę naprawdę powiedzieć
Nie mogę dłużej kłamać, nie mogę dłużej ukrywać
Muszę być szczery wobec siebie
I wydaje się, że jestem po prostu zbyt blisko,żeby cię kochać.
Więc pójdę swoją drogą………….

***

Reklamy

22 comments on “Too close…

  1. wg108 pisze:

    Fiu, fiu. Potrafisz powalić na kolana. Teraz to już pewnie nie usnę, tylko będę się przewracał z boku na bok, ech

  2. O poranku nie powinienem czytać takich tekstów. Musisz wprowadzić jakiś ostrzegający baner informujący, w jakich porach dnia i nocy wskazane jest czytanie:-)

  3. Krystiana pisze:

    -barwy miłości,są różne….

  4. […] Too close… « Angie’s Diary. […]

  5. mmrr pisze:

    Dobrze, że wróciłaś Angie z blogiem… życzę Ci weny w pisaniu…

  6. Cane pisze:

    No ładne kwiatki!
    Cho powiem, że takie pisanie dla mnie czytelnika jest jak dla Ciebie fantastyka. :)
    Buźka!
    P.S. Nazbierałaś materiał na książkę?

  7. even21 pisze:

    Zbyt blisko, by kochać… czasem mam wrażenie, że tylko kobiety potrafią tak czekać na błękitnej lagunie…:)

  8. mamjakty pisze:

    ehh…nie na moje obecne nerwy takie poruszające teksty…

  9. Justyna pisze:

    Trudno skomentować:) bo uczucie miłości jest poza komentarzem, jest bardzo osobiste i wyjątkowe
    Dla mnie takim magicznym miejscem jest Wiedeń i wspomnienia , które się z tym miastem łączą.
    Nie znalazłam odpowiedzi czy miłość jest warta porzucenia wszystkiego , zostawienia całego świata by się w niej w nagosci zanurzyć bez lęku… nie wiem nigdy nie znalazłam w sobie takiej odwagi .Wybrałam świat i zobowiązania jakie mam .

  10. cichosza pisze:

    „pragnęłam nie pragnąć ,kochałam nie kochając ” te słowa
    mnie ogromnie wzruszają

  11. Piękne!!! Taniec Anioła z Diabłem raz w ogniu,a raz na wodzie :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s