Malta- Lazurowe Okno…


Malta’s iconic Azure Window collapses into the sea …
Beautiful landmark gone…..
|Azure Window II
Nie zdążyłam zobaczyć..Właśnie tam mieliśmy w grudniu płynąć z Valetty, zatrzymał nas sztorm. Obiecaliśmy sobie, że następnym razem podczas odwiedzin u Pierworodnego…
Zostały tylko zdjęcia. Dobrze, że dzieci zdążyły zobaczyć to słynne, piękne
Lazurowe Okno, jeden z symboli Malty.
Azure Window III
***

Malta- południe

Cz.I

Wczesny marzec. Od rana przechodzą nawałnice z gradem i huraganowym wiatrem. Pogoda barowo- łóżkowa, świat usiany ściętymi przez wicher gałęziami starych drzew skutecznie zamyka przed sobą drzwi. Wiatr za oknami i ciepło Domu mimo woli przywołują wspomnienie naszej zimowej wyprawy na Maltę.

Był późny wieczór początku grudnia, gdy tuż po wyjściu z samolotu otulił nas delikatny, pachnący morzem i wiosną podmuch śródziemnomorskiego wiatru. Po kilku chwilach ,dosłownie po kilku krokach postawionych na maltańskiej ziemi, poczułyśmy to charakterystyczne ciepło łagodnego klimatu Wyspy( i tak było każdej nocy- porywisty za dnia wiatr zwykle zmieniał się w subtelny,przesycony wilgocią i niosący ciepłe prądy powietrzne).
(…)
Po dwóch pięknych, słonecznych i bardzo ciepłych ( 20st.w cieniu, w słońcu…uff,nie wiem; dobrze,że ” wzięłam poprawkę” na sprawozdanie swego „ciepłolubnego, maltańskiego synka”, który twierdził, że ” jest chłodno” i po rozejrzeniu się w sieci po mapach pogody, blogach itd.wzięłam ze sobą letnie ubrania! :)) ,faktycznie ochłodniało. Zaczęła się maltańska zima, czyli nic innego jak pora deszczowa z silnymi wiatrami i sztormami. W ciągu dnia pogoda zmieniała się kilkakrotnie, ulewy przeplatały się ze słonecznymi chwilami. Trochę …jak polski marzec :) W związku z mocnym sztormem przepadła nam zaplanowana na jeden dzień wycieczka statkiem na Gozo i Blue Lagune. Po półgodzinnej naradzie, kłótniach ( z moim apodyktycznym Pierworodnym nie mogę NIE pokłócić się; przecież każdy wie, że nie znoszę żadnego dyrygowania mej szanownej osobie! ;)) ustaliliśmy, że jedziemy na klify na południe wyspy. I był to strzał w dziesiątkę!
Pomimo niesprzyjającej /nawet samochodowym/ wycieczkom pogody , była to chyba najpiękniejsza nasza przygoda z Maltą. Zwiedziliśmy prehistoryczne, megalityczne świątynie Mnajdra ( o tym w nast.części). Najpierw jednak udaliśmy się na klify. Złapała nas ulewa i mimo kurtek przeciwdeszczowych dotarliśmy tam solidnie przemoczeni .Gdy weszliśmy ( chyba tam gdzie nie wolno wchodzić ;)) , widok przedzierającego się przez chmury słońca nad taflą morza z każdą chwilą bardziej wynagradzał wszelkie niewygody:

SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES
*

Cieżkie, deszczowe chmury mknęły gdzieś na wschód; powoli wśród szarości morskich wód wyłaniała się się malutka ” Wyspa Ptasia” – Filfla.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

cdn.

***

Na Maltę! / To Malta!

Kochani!
Wyruszam dziś do Pierowrodnego. Uparte to Stworzenie w mikołajowo- gwiazdkowym prezencie kupiło mnie i Księżnej bilety lotnicze i zmusiło w ten sposób do podróży samolotem.Wie, że NIE LATAM, ale cóż…nie może być w Święta w Polsce, więc my musimy jechać ( lecieć….brrr! ) do niego.
Na Maltę :)

21334_515329891853750_1192817011_n

To jedno z prywatnej kolekcji jego zdjęć. Następne tutaj będą moje:)

***

*Pocztówki z Malty* part I

Pierworodne me Dziecię od tygodnia już napawa się pięknem krajobrazów wysp Morza Śródziemnego.
Hmm, nie do końca prawda; jak zwykle ubarwiłam i spojrzałam na Maltę swoimi oczami.
Od początku:
Dziecię me pierworodne spośród różnych anglojęzycznych krajów, na staż studencki wybrało sobie Maltę. Podyktowane było to przede wszystkim tym, że :
1. tam jeszcze nie był,
2. obok j.maltańskiego, językiem urzędowym jest j.angielski,
3. Malta była kolonią brytyjską ( to dla anglofila bardzo ważne! ;))
4. jako, że staż ma w okresie letnim, prócz pracy, odda się tam wakacyjnym przyjemnościom.
Pierworodny nie wziął tylko jednego pod uwagę; tego mianowicie, że, niekoniecznie wszystko na anglojęzycznej, śródziemnomorskiej wyspie musi funkcjonować jak w nowoczesnym świecie, do którego jest przyzwyczajony i który tak umiłował.
Nic nie mówiłam; przecież i tak on ma zawsze rację;)
*
Po dwóch dniach pobytu syneczka na Malcie, usłyszałam od niego przez telefon , mniej więcej coś takiego:
Mama, to skandal! Czekałem 40 minut na autobus, potem znów tyle, lub więcej! Nie dość, że te autobusy są brudne i zatłoczone, to jeszcze kursują absolutnie niegodnie z rozkładem jazdy! Tak szczerze mówiąc, nie wiem ,po co w ogóle tam wiszą te rozkłady jazdy!Samochody jeżdżą zakurzone i nikt się tym nie przejmuje! Tu panuje ogólny nieporządek i beztroska!
Dawno się tak nie ubawiłam! Dla młodego człowieka, perfekcjonisty, który , jak sam mówi, uwielbia nowoczesny świat i nad wszystko ceni porządek i punktualność , który w miejscach publicznych pokazuje się niemal wyłącznie w eleganckich koszulach i spodniach na kant, zetknięcie z takim krajem, to niewątpliwie mały szok:)))
Bawi mnie to, bo wiem, że powinien poznać też (i może wreszcie polubić!) niebetonowy świat.
I wiem, że dziś, po kilku dniach pobytu, już zaaklimatyzował się tam. Ma doskonałe zdolności adaptacyjne; po kim? Chyba domyślacie się ;)))
*
W swej wielkoduszności , mówiąc przy tym, że i tak jest już bardzo medialny, zgodził się, abym zaprosiła Was na wirtualną wycieczkę po Malcie.

Oto Malta, okiem mego syna:

***
PS Zajrzałam dziś do Volfee.
http://volfee.wordpress.com/2013/07/07/czemu-w-egzotycznych-krajach-autobusy-zawsze-sie-spozniaja/
Jest tam- nomen omen- o spóźniających się autobusach w egzotycznych krajach ;)

***