Wegetariańskie gotowanie/ vegetarian cooking

Po dziesięciu latach znów przyszło mi się zmierzyć z kuchnią wegetariańską.
Tym razem sprawcą ( a raczej sprawczynią) całego zamieszania jest już nie Pierowrodny, a oczywiście Mała W.
Cóż, młodość ma swoje prawa.. Lubię gotować, więc z przyjemnoscią podjęłam się nowego/ starego wyzwania.
I- może mało skromnie mówiąc- wychodzi bardzo dobrze! Smaczne i lekkie, a po sutych świętach chyba każdy tęskni z czymś takim.
Spróbujcie Kochani,
smacznego! :)


*


*

*

*

***

Reklamy

Il tempo se ne và..

(…)
Swojej Barbie już od jakiegoś czasu nie masz
I twój krok jest już jak kobiety
Przez telefon zawsze jakiś sekret
Ile rzeczy mówionych jednzm tchem
I chciałbym cie zapytać kto to
Ale wiem, że się mnie wstydzisz
Niedomknięte drzwi i ty, lustro, makijaż i piersi do przodu

I niedługo wieczorami będziesz wychodzić
ja w te wieczory nigdy nie będę spać…

No ale czas leci
A ty nie czujesz się już dziewczynką
Dorasta się szybko w twoim wieku
Nie spostrzegłam tego wcześniej
No ale czas leci
Wśród marzeń i zmartwień
Kabaretki zajęły już
miejsce rajtuzków

Stawanie się kobietą to bardziej niż normalne
Ale córka jest kimś wyjątkowym
Może masz już chłopaka
Nieraz już płakałaś przez niego
Spódniczka trochę krótsza i potem złośliwość w niektćrych gestach twoich

(…)

Urodziła się dokładnie 15 lat temu. 15 stycznia…

…a ja od piętnastu lat wzruszam się tak mocno jak wtedy, gdy ujrzałam Ją po raz pierwszy NIE na monitorze USG,a na żywo, Maleńką( a jak dużą! Ważyła 4 kg) , śliczną Moją Dziewczynkę!

Wzruszam się tak mocno, a jednak jakoś inaczej. Bardziej płaczliwie . I( cholera! ) z roku na rok jest coraz gorzej! Chyba staję się już starą, sentymentalną pierdołą ;)

Nie wiem po raz który już słucham tej piosenki. Pan B., gdy po raz czwarty słuchałam” Ill tempo..” , spojrzawszy znów z rezerwą na mnie ( często tak spogląda ..) , wziął psy na wieczorny spacer. Wyszedł.  Słusznie postąpił. Zostawił mnie ze wspomnieniami i niedopitymi drinkami( może jednak niesłusznie postapił..? ) Mała W. pewnie rozszarpie mnie jutro za to, że wstawiłam na FB swe zdjęcie sprzed 15 lat dwa dni przed porodem . Ja /i nie ja/ z Nią w brzuszku…

Wrócił Pan B. Dobrze i niedobrze. Dobrze, bo nie zapłaczę się na śmierć za PRZEMIJANIEM, żle, bo być może znów pokłócę się z nim( jeszcze nie wiem o co ,ale wcale NIE z mojej winy, of course! :)))
Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH!
***