Brzozy, sosny , kanie i maślaki :)

…czyli

baaaardzo udany ( i baaardzo pracowity! )  weekend!  ;)

 

 

 

 

 

zdjecie-1015

Reklamy

* Wrzesień w borach*

Bory Dolnośląskie fascynują swym pięknem o każdej porze roku, a u schyłku lata i jesienią przyciągają istne rzesze dolnośląskich miłośników grzybobrania.
Każdy grzybiarz wie, że na hasło już są!, lub np. wczoraj nieśli dwa kosze! , należy odłożyć wszystko, przełożyć co się da „na jutro” , nastawić budzik na czwartą rano i jechać w bory!
Tak też uczyniliśmy. Pomimo niepogody, prognozowanego( trafnie..) deszczu, udaliśmy się w nasze ulubione, położone tuż przy Pustyni Borów Dolnośląskich, lasy sosnowe.

Przyjechaliśmy w deszcz…
poranek

…ale można było o nim zapomnieć, widząc coś takiego:
wrzosy, wrzosy

Widok liliowych wrzosowisk i bajecznie pięknych sosen zapierał dech w piersiach i rekompensował wszystkie niewygody spowodowane deszczem:

Gdy wracaliśmy, było już dość pogodnie.
Dawno ustał deszcz, a mnie znów urzekły wrzosy i stare tory kolejowe, biegnące gdzieś hen wśród borów:
road to...

Bór darzy ;) :
obiad

Pomimo tego, że faktycznie nie było zapowiadanego wysypu grzybów, czas spędzony w borze był / jak zawsze/ magiczny i piękny.
I gdy zamykam oczy, wciąż widzę:

piękny wrzesień
:)
***
O Borach Dolnośląskich i wydmach w środku leśnych kniei ( Pustyni Borów Dolnośląskich) , w miarę możliwości czasowych, napiszę.
Dla ciekawych wyglądu pustyni śródlądowej, zeszłoroczna fotorelacja z październikowej wyprawy tam:

https://angiewitch.wordpress.com/2012/10/21/bory-dolnoslaskie-basn-i-gaski/

***

Niedziela w zamku, czyli o anty- diecie wiosennej;)

Ostatnio gdzie nie spojrzę, tam albo jakieś diety-cud, albo zdjęcia wiotkich dziewcząt w wiosennych sukienkach. Ba! Nawet gdy otwieram pocztę, pierwsze co widzę to ” Schudnij przed wiosną! ” lub” Instytut idealnej sylwetki zaprasza” .
Ja rozumiem, że powinnam zrzucić co-nieco, ale wszystkie , nawet najbardziej niewinne sugestie z zewnątrz, zaczynają powoli wyprowadzać mnie z równowagi.
Na domiar złego, co nie wpadnę do Wugusia, to na stole same pyszności! Ja tu staram się żyć o jarzynkach i jogurtach, a tu na Wichrowych jak nie jakieś mięsne zawijańce, naleśniki, to jeszcze obok dobre piwo!
http://szapiski.wordpress.com/2013/03/10/roladki-drobiowa-i-wolowa-duszone-w-borowikach/
Żeby było weselej, gdy odwiedziłam niedawno Even, tam różne rodzaje ryb! No niby rybka zalecana w diecie, ale jak się spróbuje tak kilka ( naście)…
https://even21.wordpress.com/2013/02/20/a-moze-rybke/
Nie oszczędził mi nerwów nawet Caddi, podając ostatnio pysznego łososia!
http://jaimojakawiarenka.wordpress.com/2013/03/06/smaczna-zemsta/
Nie wspomnę już o Witamince, u której bywam niemal co dzień:
http://conaobiad.wordpress.com/2013/03/09/tabbouleh/

Wobec tej zbiorowej zmowy i igraniu z moją silną wolą, postanowiłam zaprosić Was do mojej, zamkowej kuchni.

W niedzielę rodzina zwykle jest w komplecie. A, że prawie każdy je coś innego, trzeba sprostać gustom i oczekiwaniom wszystkich.

Dla amatorów grzybów:

Zupa z gąsek.
Zdjęcie2577 (Kopiowanie)

Paszteciki z kapustą i grzybami.
Zdjęcie2431 (Kopiowanie)
Dla Panów:
oczywiście schabowe!
20130310482 (Kopiowanie)

20130310484 (Kopiowanie)

20130310485 (Kopiowanie)

Dla Pań:
pieczona pierś kaczki z jabłkami
20130310489 (Kopiowanie)

I dla próbujących dbać o linię ;)
Pierś kurczaka w ziołach z papryką.
20130310487 (Kopiowanie)

A na deser…
ok, nie będę aż tak złośliwa ;)

***