Dama i prawdziwki;)

Kilka tygodni temu, przed świętami byłam na babskiej imprezie. Nagle, niespodziewanie, skrzyknęłyśmy się z koleżankami, z którymi nie rozmawiałam od dobrych kilkunastu lat.  Widuję je czasem, zwykle mijamy się na ulicy lub w sklepach; zawsze miłe
” cześć, co słychać? ” , zdawkowe odpowiedzi i na tym koniec.
Tym razem postanowiłyśmy się wreszcie spotkać, wysączyć różne trunki i pogadać. Każda z nas miała przynieść jakieś żarcie.
Przygotowałam dwie sałatki i pieczoną karkówkę. Wzięłam też słoik marynowanych prawdziwków.
Gdy wyjmowałam wałówę , moje koleżanki zaniemówiły. Nie rozumiałam:
– o co chodzi?
W końcu jedna przemówiła:
– wiesz Aga..my..tzn przynajmniej ja nigdy nie posądziłabym Cię o robienie sałatek. Albo pieczenie mięs! Albo te grzyby…
Gdyby nie to, że siedziałam, z pewnością usiadłabym. Konsternacja.
DLACZEGO???
– a bo Ty Aga, taka Dama! Ty, zawsze taka elegancka..myśmy były pewne, że Ty stołujesz się gdzieś w Wielkim Świecie , a nie babrasz z gotowaniem!
Miałam ochotę je rozszarpać. Moje własne koleżanki! Toż żeszz od ponad dwudziestu lat wyprawiam wszystkie imprezy w zamku sama! MAJ GOD!
Czy to, że na zewnątrz zwykle nie widują mnie w dresie i bez makijażu, znaczy , że taka elegancka jestem na co dzień?
Pomyślałam wtedy, że pewną moją część, mnie tę od kuchni lepiej WY, odwiedzający mnie tutaj, znacie.
I czyż nie jest to tak, jak kiedyś mądrze powiedziała ( akurat tu a propos kontaktów internetowych) Justyna:

Taka jedna z netu , napisała do mnie na czacie
– czytam Twojego bloga, dużo o Tobie wiem ha!
– Super, odpowiedziałam i jednocześnie pomyślałam, gówno wiesz.
Tu ja wyznaczam granice prywatności, tyle o mnie wiesz,ile ja tego chcę i nic poza tym
.

http://blogjustyny.wordpress.com/2012/08/

Tak, to MY wyznaczamy granice;
śmieszne jednak, gdy wyznaczamy te granice, nie jak w blogosferze, świadomie, a całkiem spontanicznie i w pewien sposób niechcący. Automatycznie. Czasem ludzie , których faktycznie lubimy ,malują sobie nasz obraz  jednostronny, a przez to tak odległy od rzeczywistości.
Lub NASZEJ rzeczywistości.
Moje koleżanki przekonały się, że jestem tą dawną Angie. Że potrafię nadal, jak one śmiać się z durnych żartów, pić wodę rozmowną kląć i płakać. I, cholera, gotować! ;)))
*
Ponieważ tej zimy mamy jesień, silą rzeczy ,przychodzą na myśl jesienne obrazki.

 
SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

Zdjęcie2258 - kopia

Prawie cała moja rodzina to pasjonaci grzybów- tak zbierania, jak spożywania ich w różnej postaci. Największą popularnością cieszą się oczywiście grzyby marynowane. Niedopuszczalne jest mieszanie prawdziwków z innymi; dopiero pod koniec sezonu Brat łagodniej patrzy na sprawę i pozwala mi robić niejednorodne słoiki
Zdjęcie2426

Zdjęcie2421

Większość grzybów przeznaczamy na suszenie, resztę zamrażamy.
Jesienią grzyby zajmują całą, dużą szufladę zamrażarki.
Czasem zapominam o tym ( ileż można jeść grzyby? ;)) , ale ponieważ byłam dziś u Wg

http://szapiski.wordpress.com/2013/01/08/krupnik-nalesniki-z-grzybami-i-kompot/

przypomniała mi się pyszna potrawa z prawdziwków, którą być może niedługo zrobię. Zaznaczę od razu, że to absolutnie nie dla dbających o linię lub/ i wątrobę. Ani też , niestety, nie dla tych niejedzących mięsa.
Ciekawe, że nie robiłam tej potrawy dobre kilkanaście lat! Nie miałam też nigdzie przepisu. I nagle, pod wpływem jakiegoś impulsu, przypomniałam sobie. Proste:

1. Kilka ( 5-6 kawałków schabu na kotlety)
2. 6 średnich cebul ( niekoniecznie)
3. 6 dużych lub 8 średnich ziemniaków
4. duży, głęboki talerz lub miska prawdziwków
5. Około 30 dkg wędzonego boczku
6. Garść posiekanego kopru lub pietruszki
Trochę mąki pszennej, sól, pieprz, olej, kubek gęstej śmietany i gruba, emaliowana brytfanna 30/ 22 cm.

Kotlety rozbić na średnio grube plastry. Przyprawić, otoczyć w mące i obsmażyć na gorącym tłuszczu. Cebulę pokroić w grube krążki i lekko podsmażyć.
Na dnie brytfanny ułożyć pokrojony w plastry boczek. Na to pokrojone w niezbyt grube plastry ziemniaki. Delikatnie posolić i popieprzyć. Na nich pokrojone dość grubo świeże / lub mrożone/ prawdziwki, a potem również pokrojoną w plastry, posoloną lekko cebulę. Na nią kotlety. Na kotlety cebulę i identycznie jak wcześniej, grzyby i ziemniaki.
Całość zalać wodą ( do ostatniej warstwy) i pod przykryciem , zagotować.
Zmniejszyć gaz i około godziny pozwolić potrawie dusić się na małym ogniu. Gdy ziemniaki już ” dochodzą”, zalać wszystko ( koniecznie leciutko osolona! ) śmietaną. Posypać zieleniną. Bardzo delikatnie mieszać tak, by śmietana mogła dostać się pomiędzy każdą warstwę naszej potrawy.
Zdjęcia nie są rewelacyjnie, ale gwarantuję: smakuje wyśmienicie!

Zdjęcie2286

Zdjęcie2285

Zdjęcie2288

18 comments on “Dama i prawdziwki;)

  1. even21 pisze:

    Hahaha! Angie, to nam jednocześnie już damy chodzą po głowie…:)))
    właśnie sprawdzałam tekst przed opublikowaniem, gdy pojawił się Twój wpis:))))
    A prawdziwki – przednie! Aż ślinka leci, mniamm:)

  2. Justyna pisze:

    Oglądając te piękne okazy grzybów ,aż mi się zatęskniło za lasem . Las należy do miejsc „magicznych”:) czyli takich , gdzie ładuje swoje osobiste ” akumulatory „. Moja Rodzina dawna i późniejsza założona już przeze mnie , też lubi grzybobrania. Najlepiej lubiłam zbierać grzyby z moim Tatą , chodziliśmy od bladego świtu do południa , śpiewaliśmy a później już na polanie jedliśmy wcześniej przygotowane kanapki i cieszyliśmy oczy zbiorem grzybów:)
    z potraw grzybowych polecam zapiekankę
    – ugotowany ryż
    – smażona cebulka z grzybami
    – duszona wołowina pokrojona w kostkę
    w naczyniu żaroodpornym warstwami układam ryż , wołowinę , grzyby + przyprawy
    i zalewam to śmietaną z roztrzepanym jajkiem i do piekarnika:) na jakieś 20-30 minut z nawiewem od dołu ,żeby nie wysuszyć grzybów :) smacznego.

  3. eulalia87 pisze:

    w moim przypadku raczej by było „Komputer i Kuchnia????!!!!”

  4. Cane pisze:

    Kiedyś dawno temu stwierdziłem, że gdyby moi przyjaciele i znajomi z różnych stron Polski spotkaliby się, i każdy by o mnie opowiadał, to odnieśliby wrażenie, że się opowiada o jakiejś obcej osobie. ;)
    Zdjęcia jak wspomnień czar. Byle do maja. :)
    Buźka!

  5. Caddi pisze:

    Zapachniało przede wszystkim lasem. Tęsknie za zapachem igliwia, ściółki leśnej, grzybni i odgłosami, którymi wabi i mami. W lesie jestem najczęściej sam, bo mam wtedy tyle do pogadania ze sobą.
    Proszę, zachowaj grzyby, do mojego przyjazdu:-)

  6. filemonka pisze:

    Ech, Angie, masz talent i cierpliwość do kulinariów. Ja mam mniejszą, przyznaje otwarcie ;)
    Mój mąż uwielbia wyprawy grzybowe; ponieważ mamy działkę w Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich, więc praktycznie wchodzisz w las, wychodząc z działki. Potrafi je oczyścić i przyrządzić, na szczęście.
    Ja jedynie rozpoznaję maślaki na grzybobraniu ;)) No i pieczarki, czy inne boczniaki, w sklepie ;)

  7. Krystiana pisze:

    -fajne te grzyby,umiesz gotować wiem;-)

  8. Caddi pisze:

    Tak jeszcze raz spojrzałem na te dorodne prawdziwki i teraz się nie dziwię, Angie, że niektórzy netowi amanci, których końskie zaloty odrzuciłaś, obrzucają Cię teraz inwektywami. Oni mają kompleksy i w ten sposób je leczą:-)))

  9. krakowianka pisze:

    Angie…szacun wielki…:)Prawdziwe PRAWDZIWKI…smakowite…Ja kiedyś byłam specjalistką w opieńkach w occie,łaziliśmy po te opieńki kiedyś z mężem,był z lasem za pan brat,znał miejsca…to się robiło…
    teraz tylko oko tu sycę,bo zaczęłam z koleżankami akcję -siłownie,fitness,jogurciki i owoce…czasem jakieś ciacho…haha.
    Pozdrówki:)

  10. wg108 pisze:

    Grzyby: wielka pasja Wiewiórki. Potrafi nawet tylko po to iść do piwnicy, by sobie słoiczki z grzybami pooglądać :)

  11. elatroska pisze:

    Ten pierwszy prawdziwek jest najpiękniejszy!!!Kurcze ale zatęskniłam za latem!!!!

  12. Angie pisze:

    Even:) odpowiedziałam na Twym blogu :)
    Just:) Jak ja lubię czytać Twe wspomnienia! :)) I dziękuję za przepis;)
    Eulalio:) Mnie strasznie zdziwiło to, co powiedziały moje koleżanki o mnie, jak mnie ” oceniły” .
    Cane:) Ty dobrze godosz! Ło matko, jakby tak zwoląc nagle wszystkich, którzy mnie znają na jedną , wielka imprezę, to .niektórzy pomyśleliby, że pomylili adres ! Buźka! :****
    Caddi:*** Zostawię troszkę, tych najlepszych!
    Fil:) To czas chyba kiedyś przybyć do mnie! ;)
    Krysiu:* Ano umiem, umiem!
    Mopek:) To się częstuj! ;)))
    Krakusku:) Oj czuję, że kiedyś pojesz tych moich grzybowych potraw! :0
    Wg:**** Wiem, wiem, że Wiewiórka uwielbia grzyby. Gdyby tak kiedyś skrzyknęli się z ma Panią Matką i mym Bratem, to chyba przywieźliby ciężarówkę grzybów! ;)))
    Ela:*** ” Do lata, do lata”
    lalala ;))))

  13. Navia pisze:

    Jakie piękne grzybki !! Aż ślinka mi pociekła na klawiaturę .. :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s