Miasto, jakie kocham; miasto,które kocham ,cz.I

KONIEC LATA.

To mieszkanie było inne, niż wszystkie przedtem.Stara, skrzypiąca podłoga, stare, od lat niemalowane ściany. Wiekowe meble: ciemnobrązowa komoda, taki sam ciemnobrązowy , okrągły stół. Przy nim cztery piękne, rzeźbione krzesła. Smaku całości dodawało ich ciemnozielone obicie , a przepiękna , stara serwantka w saloniku przyciągała niczym magnes wzrok każdego, kto przekroczył próg mieszkania.
Gdy otworzyłam drzwiczki starej komody, te niespodziewanie odpadły. Widząc moje zawstydzone spojrzenie, pośrednik uśmiechnął się i zanim zdążyłam wycedzić przepraszam, powiedział:
-proszę nie przejmować się, tu wszystko takie jest…dlatego też cena jest tak zaniżona, że aż śmieszna jak na mieszkanie w Rynku.
Mieszkanie z duszą mieściło się w centrum miasta, na wrocławskim Starym Rynku, na wysokim, trzecim piętrze wiekowej, odrestaurowanej z zewnątrz, jasnej kamienicy. Nie wiem dlaczego od początku miałam wrażenie, że już w nim kiedyś byłam i że je dobrze znam.
Gdy uchyliłam , czy raczej zdjęłam drugie drzwiczki starej komody, zobaczyłam wewnątrz biało niebieskie filiżanki. I spodeczki, małe talerzyki; nie mogłam swoim oczom uwierzyć: porcelanowy serwis! Podeszłam do okna,obok którego, z lewej strony stała serwantka.Ciemnobrązowa, jak wszystkie meble w salonie, z misternie rzeźbionymi obrzeżami, maleńkimi kolumnami i złoconymi uchwytami szyb, wyglądała niczym prawdziwe dzieło sztuki. A może nim jest?-pomyślałam- muszę koniecznie przyprowadzić tu Janka, on będzie wiedział.
Serwantka kryła w sobie stare książki i wycinki z przedwojennych gazet. Pierwszą myślą, która przeszła mi przez głowę i teraz coraz głośniej, coraz bardziej natarczywie zagłuszała wszystkie inne myśli, było pytanie : kim jest właściciel? Kim jest ktoś, kto zostawia na pastwę losu i nowych lokatorów takie skarby? Muszę dowiedzieć się!
-jeśli Państwo zdecydujecie się na to mieszkanie, proszę najpóźniej do jutra dać mi znać. Mam jeszcze dziś kilku chętnych , którzy chcą je obejrzeć..
– proszę zatrzymać je dla nas- przerwałam pośrednikowi- tak, decydujemy się!
(…)
Koniec lata to niesforny czas. Zimne, mgliste ranki szepczą złośliwie: „jesień, to już jesień!” ; gorące, popołudniowe słońce filuternie uśmiecha się ” lato, przecież jeszcze jest lato! ” . Nie chciałam opuszczać mieszkanka w starej kamienicy, nie chciałam tego dnia wracać do domu ani wyjeżdżać z miasta. Szłam wolno po Rynku , jak co dzień napawając się pięknem Ratusza i starych kamienic:

Dwadzieścia lat temu wyjechałam z miasta z mocnym postanowieniem nie wracać. Dziś Los poprowadził mnie znów tutaj, w miejsca, które doskonale znam z dzieciństwa i wczesnej młodości; w miejsca, w których wychowałam się i z których w końcu uciekłam, jak wydawało mi się, na zawsze.
Miejsca, które doskonale znam z dzieciństwa…wiem! Wiem już dlaczego to mieszkanko wydało mi się znajome. Dawno temu bywałam w podobnym, u moich krewnych! A później…Basia! Tak, moja koleżanka Basia też mieszkała blisko Rynku; były tam też ciemnobrązowe meble i taka sama strasząca, skrzypiąca podłoga!
Co się stało z Basią..? Podobno , jak wielu moich dawnych znajomych, wyjechała na Zachód. To było tak dawno temu, choć przecież chwilami wydaje się, że zaledwie wczoraj.
Szłam powoli, przypominając sobie tamten, mój dawny świat.
W jednej z kamienic w Rynku mieściła się bardzo znana niegdyś kawiarnia. Nie ma już jej..? Nie wiem, nie mogę znaleźć…Była taka elegancka i tak wytworna! Gdy miałyśmy z siostrą po kilka lat, nasz Dziadek, bardzo znana i znacząca wówczas osoba w mieście, zabierał nas czasem do tej kawiarni. Przed wyjściem zawsze czesała nas Babcia; najczęściej robiła nam warkocze, na których upinała wielkie, białe kokardy. Stroiła nas w popielate sukieneczki z białymi kołnierzykami, a latem w jasnoróżowe i błękitne , zwiewne sukienki i obowiązkowo duże, letnie kapelusze! Dziadek , zawsze w jasnym prochowcu i do tego chyba trochę ciemniejszym kapeluszu, wprowadzał nas w wielki świat.Przedstawiał swym znajomym z banku, którzy na powitanie schylali się nisko i całowali nas w rączki :) Byłyśmy wtedy ogromnie zadowolone i bardzo,bardzo dumne!
Gdzie podział się tamten świat…?
swym znajomym z banku-nagle uświadomiłam sobie,że mój syn przecież poszedł w ślady swego Pradziadka! Podąża dokładnie tą samą ścieżką zawodową!
Szkoda, że Dziadek nie może tego widzieć, na pewno byłby dumny z prawnuka!
A może widzi to… Stamtąd….?
Z rozmyślań wyrwał mnie stukot końskich kopyt . Dorożka! Biała dorożka !

z internetu
Przystanęłam i patrzyłam na nią długo, długo. Czyżby cofnął się czas..?

Usiadłam w jednym z kawiarnianych ogródków przy Ratuszu. Byłam daleko, tak daleko od wszystkich złych rzeczy, które dane było mi jeszcze niedawno przeżyć. Pomiędzy promieniami słońca widziałam uśmiechniętych, młodych ludzi, rodziców z małymi dziećmi i pary staruszków trzymających się pod rękę, spacerujących po Rynku.
Ciekawe, czy ci starsi państwo mieszkają tutaj, w którejś z tych kamienic? Czy w podobnym mieszkanku, do tego, które postanowiłam wynająć? Do tego, którego właściciela nawet nie znam, a bardzo chcę poznać..
Koniec lata jest przekorny. Za wschodnią granicą coraz mocniej wrze…co dalej będzie? Dlaczego zwykle właśnie koniec sierpnia przynosi taki niepokój..?
Słońce zalotnie uśmiecha się zza starych kamienic, ciepły wiatr muska mą twarz i przegania złe myśli.
Na chodniku jakiś mężczyzna rozkłada niskie krzesełko i wyciąga z wielkiej torby saksofon. Zaczyna grać i..
ta muzyka..! Przecież ją też znam!
Mieszkanko w starej kamienicy, biała dorożka i teraz ta melodia. To wszystko przecież w jakiś tajemniczy sposób łączy się, tworząc pewną, nieodgadnioną dla mnie jeszcze, całość.
Muszę o tym napisać!
Brzmienie saksofonu jest przepełnione uczuciem, tęsknotą. Przeszywa mnie na wskroś.
Zostaję.
Nie wrócę teraz do domu, pojadę później.

Koniec lata to naprawdę niesforny czas.
;)

cdn.

15 comments on “Miasto, jakie kocham; miasto,które kocham ,cz.I

  1. Wichrowe108 pisze:

    Piękna opowieść, Angie! Zasłuchałem się w słowach.

    • Angie pisze:

      Wugusiu, to ten koniec lata ( choć może nie kalendarzowego, nie dosłowny również) wprawia w takie nastroje…
      Dziękuję! :*
      Łap gorącego całusa! :******

  2. Nostalgiczne, klimatyczne opowiadanie. Taka tęsknota, szukanie czegoś w przeszłości, w teraźniejszości, że człowiek zerka za siebie.

    Mam takie rodzinne zbiegi okoliczności związane z Wrocławiem. Mój tata pochodzi z okolic Wrocławia, ale był nastolatkiem, gdy rodzina przeniosła się na Górny Śląsk. Urodziłam się w wychowałam w Katowicach, jak się później okazało – tuż obok dziadków mojego Męża. 5 minut spacerkim, jedna parafia, ale nie było nam dane poznać się w dzieciństwie (a może było?). W mieszkaniu po swych rodzicach długo mieszkał mój teść, aby w końcu w porywie serca „na stare lata” przenieść się dokładnie tam, skąd pochodzi mój tata. Taka serpentyna. Wrocław i okolice są bliskie memu sercu, wciąż sporo dalszej rodziny tam mieszka.
    A! Wychowałam się w centrum miasta, w starej kamienicy, z krętymi schodami, ogromnymi przeszklonymi dwuskrzydłowymi drzwiami do mieszkania, kaflowymi piecami (w kuchni też!), ze skrzypiącą podłogą, z tajemniczymi piwnicami na węgiel i „skarbami” po poprzednich właścicielach.

    Czekam na ciąg dalszy opowieści…

    • Angie pisze:

      To niesamowite jak Los plecie to nasze życie, jak wiąże je z życiem innych!
      Widziałam gdzieś w sieci zdjęcie ślubne młodych ludzi, a nad nim zdjęcie( widać starsze) dwojga malutkich dzieci na plaży, które bawią się niedaleko siebie. Okazało się, że dziewczynka ze zdjęcia przyjeżdżała kiedyś na wakacje nad morze do Dziadków do miejscowości, gdzie mieszkał ten chłopiec. Przypadkiem ktoś ” ujął” i jego w kadrze zdjęcia.
      Młodzi ze zdjęcia ślubnego do dnia ślubu nie mieli pojęcia, że ” znali się” z plaży z dziecięcych lat!! Może do dziś nie wiedzieliby, gdyby nie to, że Dziadkowie dziewczyny przechowywali to stare zdjęcie……

      Ja wychowałam się w zielonej, spokojnej dzielnicy Wrocławia, pisałam nawet o tym, jak znajdę link, podrzucę!
      Dziękuję Dagmara za ciepłe słowa i serdecznie pozdrawiam!
      :)

  3. dorotanna pisze:

    Gdy czytam to, co napisałaś Ty oraz to, co napisała Dagmara i gdy pomyślę o różnych wydarzeniach mojego życia, to upewniam się, że wbrew pozorom nic nie dzieje się przypadkiem, nawet tzw. zbiegi okoliczności.
    Podobnie, jak Dagmara, też czekam na ciąg dalszy …

    • Angie pisze:

      Będzie ciąg dalszy, czekam tylko na kolejne” zbiegi okoliczności” .
      I ten czas, czy raczej coraz częstszy jego brak, wiesz jak to jest…
      ale coś tam ” się napisze”!
      Pozdrawiam ciepło!
      :)

  4. cichosza pisze:

    piękny powrót do minionych czasów a melodia cudna :)

  5. Caddi Fredson pisze:

    Angie, pamięć emocjonalna jest najsilniejsza i najtrwalsza. Wszystko przemija, ale to, co przeżyliśmy i doświadczyliśmy w określonych miejscach zostaje w nas na zawsze.
    Piękna opowieść. Dotykasz tego, co najczulsze w nas.

  6. krakusek pisze:

    piękne wspomnienia Angie,powracają detale,z malutkich kawałeczków zbudowane te wspomnienia,ale bardzo glęboko wnikają w serce i zostaja tam już na zawsze…
    piękny Wrocław,nie znam,ale…podziwiam go na razie na zdjęciach…

    • Angie pisze:

      Krakusku, to tylko część( południowa) Rynku, całość jest naprawdę imponująca.
      Mnie natomiast znów zachwycił Kraków ( znów, bo byłam tam kilka razy jako mała dziewczynka), uznaję, że , obok Gdańska ( i mojego W-wia rzecz jasna! hahaha!) to najpiękniejsze miasto w Kraju!
      Napiszę później coś z moich wrażeń z Twego miasta Krakusku, napiszę!
      Całuję! :***

  7. MM pisze:

    Witaj :) Ponieważ mój blog został nominowany do Liebster Blog Award, mogę wyróżnić kolejne blogi. W związku z tym nominuję Twój blog do Liebster Blog Award. Szczegóły tutaj ->http://kacikmaniaczki.wordpress.com/2014/08/30/44/
    Miłej Zabawy ;)

  8. Ślicznie piszesz…magicznie
    Bardzo podoba mi się ta opowieść.
    Uściski, Marysia

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s