Czy ktoś jeszcze pamięta? ( Czyli: Zibi, Rossi i Espana ’82 );)

Kochani!
Melduję, że na jakiś czas wyłączam się z życia blogowego. Pochłonął nas wszystkich MUNDIAL- oglądamy, kibicujemy, czasem zakładamy się , gramy, wygrywamy, czasem przegrywamy. Czas biegnie szybko, w końcu obowiązków życia codziennego nie ubyło, a tu trzeba wcisnąć jeszcze te trzy( no, przynajmniej dwa) mecze dziennie (lub na dobę; niektóre transmisje są przecież w nocy! ).
Moja Mała W.dzielnie kibicuje swoim ulubionym drużynom i wytrwale ogląda wszystkie mecze.Przypomina mi troszkę mnie sprzed lat, choć aż taaakich pomysłów jak ja wtedy, na szczęście nie ma. I Chwała Bogu!
Poczytajcie..

Gdy byłam straszną Małą Wiedźmą, młodszą niż moja rodzona M.W. dzisiaj, w 1982 roku odbywał się Mundial w Hiszpanii. Dla moich młodych Gości to pewnie wręcz jakiś archaik; wielu z Was wtedy fruwało gdzieś z aniołkami( niektórzy może z diabełkami ;)) czekając jeszcze długo na swój czas pojawienia się na Ziemi. Ja już istniałam- we wcieleniu potwornie niegrzecznej, upartej i pełnej szalonych myśli małej dziewczynki. Bardzo uczuciowej dziewczynki; w wieku 10 lat byłam bowiem śmiertelnie zakochana w swym starszym sąsiedzie. Był fascynujący, ponieważ absolutnie nie zwracał uwagi ani na mnie, ani na żadne dziewczyny; wysiadywał całe popołudnia w garażu ojca i wciąż coś majstrował przy swych motocyklach. Wieczorami jeździł szybko, bardzo szybko po okolicy. Ubrany w obcisły, czarny strój na motor i srebrny kask rozkochiwał w sobie różne dziewczęta. Ponieważ nie mogłam ani określić, ani zlokalizować tych głupich idiotek, była zazdrosna..tak ogólnie. Bo tak i już. Mimo wszystko czułam, że mam przewagę nad tymi – nimi; przecież to do mnie, to na nasze podwórko czasem przychodził pograć w piłkę, tzn. bardziej pokazywać mojemu bratu i jego kumplom, jak się gra w nogę!
Miłość moja do starszego sąsiada, w praktyce wyglądała tak, że czasem pisałam krótkie wierszyki( Księżna bezdusznie nazywała je częstochowskimi rymami) i gdy mój Luby opuszczał na chwilę garaż, błyskawicznie zakradałam tam się i wpychałam swe malutkie( ale jakże przepełnione uczuciem!) dzieła na zwiniętych karteczkach pod siedzenia jego motorów. Znajdował je oczywiście i…tylko się wciąż do mnie uśmiechał!
Miałam dość tego; poprosiłam w końcu jego najlepszego kolegę, aby wywołał go przed dom. Moja Miłość stanęła przede mną (lub ja stanęłam wreszcie twarzą w twarz ze swoją Miłością). Rozpadało się. Najpierw malutkie, pojedyncze kropelki wiosennego deszczu, potem coraz mocniejsze, coraz więcej, więcej, mnóstwo. Lało jak z cebra. Miałam zamiar wyznać mu w deszczu swe wielkie uczucie, gdy nagle, patrząc w jego diabelsko uwodzicielskie, niebieskie oczy, usłyszałam szybkie bicie własnego serca i jakiś głos w mej młodej główce, który krzyczał:
Nie! Nie rób tego Angie! Nie jesteś chłopcem, to przecież chłopcy powinni pierwsi wyznawać miłość, to oni mają ci się oświadczać,a nie ty im, o!
Gdy Ukochany spytał, co chcę mu powiedzieć, patrząc na niego poprzez deszcz, wycedziłam:
-ja…nie jestem chłopcem i nic nie będę mówić- po czym uciekłam do domu :)))
Nie płakałam, byłam zła. Wściekłość jednak szybko ustąpiła innemu, słodkiemu i cudownemu uczuciu. Zaczynał się Mundial ’82 gdy zobaczyłam go. W telewizji. W reprezentacji Italii.

Paolo-Rossi1

:)))
Dziś gdy patrzę na to zdjęcie, doprawdy nie wiem, co mogło tak strasznie zafascynować mnie w tym Włochu. Może jedynie to, że był dobrym piłkarzem i był trochę podobny do mojej Wielkiej Miłości, do mego starszego sąsiada ..?
Zakochałam się na zabój. Na śmierć i życie ;) Moja najlepsza przyjaciółka , podczas naszych bardzo poważnych nocnych rozmów pytała:
– jak to możliwe, abyś kochała dwóch na raz?!
-Nie wiem, nie mam pojęcia co się dzieje- odpowiadałam, naprawdę szczerze zdziwiona tym wszystkim.
Moja przyjaciółka sama miała nie lepiej: prócz tego, że była już w kimś tam zakochana, zakochała się nagle …w Bońku! ;)))
Ponieważ obydwie nienawidziłyśmy czekać i zawsze musiałyśmy działać, postanowiłyśmy …napisać list do Zbigniewa Bońka.
I napisałyśmy.
Tak moi Drodzy-
w 1982 r. napisałyśmy piękny, wspólny , miłosny list do Bońka i Rossiego i tylko dlatego nie wysłałyśmy, że….nie wiedziałyśmy po prostu gdzie go wysłać! Pan Bóg chyba czuwał nad tym, by nie było wówczas ani internetu, ani żadnych fejsbuków , ani żadnych komórek itd.! Gdyby przenieść te narzędzia w tamten czas i dać nam dostęp…strach pomyśleć! ;)))
Moja córka jest jednak dużo grzeczniejsza!
*
Gdy wspominam tamten czas i Mundial Espana ’82, zawsze słyszę gdzieś w zakamarkach pamięci tę piosenkę.
Pamiętacie?

*
To był naprawdę piękny czas- dla polskiej piłki też!
Tymczasem zaraz zaczyna się kolejny mecz na Mundialu w Brazylii.
Pozdrawiając Was serdeczne, znikam!
(Bez odbioru!)
;)

***

17 comments on “Czy ktoś jeszcze pamięta? ( Czyli: Zibi, Rossi i Espana ’82 );)

  1. krakusek pisze:

    Angie…tamte czasy nie wrócą,ale my pamietamy…u mnie też atmosfera mistrzostw,ale w miare spokojnie…unikam pytań -kto gra,jestem ju na topie…haha

    • Angie pisze:

      Wiesz Krakusku, chyba dobrze, ze Tamto nie wróci, wszystko musi iść naprzód.
      Szkoda tylko, że nasi dziś grają…. jak grają, ehh….Że też dożyłam czasów, że cieszę się, że nasi nie ” występują” na Mundialu! ( byłyby niepotrzebne nerwy i wstyd)
      Buziaki serdeczne! :****

  2. Caddi Fredson pisze:

    Futball, Angie i… miłość. Piękny czas i wzruszające wspomnienia.
    Dobrych i wspaniałych przeżyć podczas Mundialu. Sam tego nie śledzę, ale pamiętam ile emocji może dostarczyć oglądanie meczu.
    PS. Czekam na wpis, ale już po finale, w formie listu do piłkarza, w którym się „zakochasz”.

    • Angie pisze:

      Hmmm, ciężko może być z tym Caddi; tak zakochiwać ( lub ” zakochiwać” można się chyba tylko raz w życiu, gdy się jest naprawdę małą dziewczynką…;)
      Buziaki! :***

    • Popieram :) Taki wpis, to byłaby gratka.

      Hiszpański mundial doskonale pamiętam (czyli nie jeden dinozaur w sieci;), gdy nasi grali zamierało życie na ulicach.

      • Angie pisze:

        Tak było! Byliśmy akurat z Mamą na wakacjach nad morzem. Pamiętam jak biegliśmy z rodzeństwem po lody, był wieczór.Uliczki dosłownie puste, wszyscy wczasowicze przed telewizorami, wszędzie na zewnątrz cisza. I nagle ze wszystkich domów wczasowych potężny ryk: ” GOOOOOLL!.Nasi strzelili!
        :))))

  3. elatroska1 pisze:

    Nie śledzę tego co się dzieje na boisku zupełnie mnie to nie kreci ale pamiętam czsy bardzo bardzo dawne kiedy chodziłam na mecze tylko i wyłącznie dlatego bo byłam szaleńczo zakochana w jednym z graczy.Nie interesowało mnie kto z kim gra bylebym mogła nacieszyc oczy widokiem mojego chłopaka.co do zakochania się we dwóch naraz to znam to doskonale:)))Ja się teraz z tego smieję i mówię że miałam po prostu podzielną uwagę:))

  4. Och, jakie miłe wspomnienia
    Z przyjemnością przeczytałam
    Nie moglam dostac się na Twój blog, bo wysiadł komputer ze starym Windowsem
    Buziaczki, Agnieszko

  5. Wichrowe108 pisze:

    Dwóch poprzednich mundiali w ogóle nie oglądałem. Żadnego meczu. Teraz postanowiłem zobaczyć mecz otwarcia no i mnie wciągnęło… No i przez te mecze wzrosła mi średnia spożycia mineralnej ;)

    • Angie pisze:

      To, jak na razie, bardzo dobry Mundial Szczepciu! Biedni Hiszpanie( ” staruszki” ;)) do domu, bardzo ładnie grający Australijczycy też. Świetnie gra Chile.
      Niestety
      i u nas wzrosło spożycie mineralnej….;)))
      Cimuki słodkie! :***

  6. Asenata pisze:

    Aż się boję przyznać,że za bardzo piłki nożnej nie lubię.I z tej przyczyny biegania za piłką nie oglądam ;)

    • Angie pisze:

      Asenato, jeden lubi, drugi nie, to oczywiste! Nas wciągnęło bardziej niż zwykle, bo ten Mundial jest i bardzo dobry, i zaskakujący ( faworyci nie spisują się, pewniaki już po rundzie grupowej wracają do domu)
      Pozdrawiam serdecznie! :***

  7. Marko pisze:

    Cześć Agnieszko! Tak się składa, że ostatnio nie mam wiele czasu na blogowanie, ale na Twój blog zawsze chętnie zaglądam. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s