Czas jaśminów

-Chciałabym położyć się obok Ciebie i patrzeć na zachodzące słońce.
-Proszę Cię…nie możemy, nie mógłbym tak. Ja umiem tylko zadawać ból, sam jestem teraz już tylko bólem, wiesz przecież. A Ciebie nie mógłbym skrzywdzić, nie darowałbym sobie, wolałbym już zdechnąć jak pies! W miejscu serca nic; rana, która czasem jeszcze krwawi.
-ja mówiłam tylko o położeniu się obok siebie. Nic więcej.
– czy Ty naprawdę myślisz, że moglibyśmy tylko spokojnie leżeć obok siebie? Nie, ja nie mógłbym. Za ładna jesteś. Jesteś moim największym przyjacielem,owszem, ale jesteś też / przy okazji/ kobietą. To trochę komplikuje kwestię leżenia spokojnie obok siebie.
– hmm, w rzeczy samej, jestem kobietą. A w związku z tym potrzebuję czasem być blisko kogoś,fizycznie też.
– Pamiętaj,ja tylko potrafię zadawać ból, jestem Złem. Krzywdzę. A Ciebie nie mógłbym skrzywdzić. Jesteś najbliższą mi Istotą w całym Wszechświecie.
– wiesz, myślę, że kocham Cię. Nie , nie bój się, nie mówię o tej normalnej miłości między kobietą a mężczyzną. Wiem, że Ty ciągle ją kochasz. Mam na myśli coś takiego, uczucie takie, jakim się darzy kogoś strasznie bliskiego. O czymś czysto duchowym. Czystym. Białym, jak te kwitnące jaśminy, o których opowiadałam Ci wczoraj.
– i ja czuję coś podobnego do Ciebie. Nie umiem zdefiniować. A o niej nie chcę już mówić. Zabrała wszystko ze mnie,wszystko, co było jeszcze dobre…Mrok, oswoiłem się już z nim, nawet polubiłem tę swoją ciemnicę.
– powinieneś wreszcie wyjść.Do słońca. Zaufaj mi. Nie możesz żyć w mroku, słońce to życie. Ehh, mógłbyś położyć się obok mnie. Nie boję się Ciebie, ani tego, że mnie..skrzywdzisz.Tym bardziej, że jestem do Ciebie bardzo podobna. Ja też już nie mam serca, więc choćbyś chciał, nie skrzywdzisz mnie.Niewiele już czuję, z wyjątkiem krótkich przyjemności mogących wyniknąć z przebywania z mężczyzną.
– Proszę…ciiiii…
***
-Zabiła we mnie wszystko. Moje marzenia, plany, serce, chęć do wszystkiego! Moc. Ty wiesz, Ty rozumiesz, że ja ja już nawet nie mogę…kurwa, że powoli staję się nie- mężczyzną! Kiedyś..wiesz, jaki byłem kiedyś . Nigdy, nawet po rozwodzie nie byłem sam.A potem ona…wiesz jak było, wiesz co było. Próbowałem. Nic. Wziąłem dziwkę- nic. Zapłaciłem. Nic! Rozumiesz? Cholerne, kurewskie, piekące upokorzeniem nic! Wrak, starzec, przegrana kreatura. Pokraka. Czterdziestoletni trup. Przyszedłem…jestem tu, aby prosić Cię, jedyną kobietę, najbliższą ze wszystkich ludzi : pomóż mi. Kochaj się ze mną, proszę.
-Coś takiego! Już nie boisz się , że mnie skrzywdzisz? Żartujesz sobie? A co z naszą duchowością? Co z bliskością i aseksualnością naszego wielkiego, szlachetnego uczucia? Mam potraktować Cię jak jednego z tych ..z tych idiotów? Wiesz jaki miałam do nich stosunek i wiesz co o tym myślę. To było głupie. Głupie i złe. Nie chcę już tak. Nie, teraz ja nie mogę tego zrobić , za bardzo Cię cenię i jesteś za bliski mi. Nie chcę Cię skrzywdzić. I naprawdę, naprawdę w jakiś sposób jesteś coraz mocniej we mnie. Nie chcę tego zniszczyć. Dlaczego tak patrzysz na mnie? I dlaczego się uśmiechasz?’
–  naprawdę jesteś taka jak ja!
–  od lat wiadomo, to nic nowego . Znów zmieniłeś wzrok!
– Pragnę Cię. Pragnę. Jesteś jedyną kobietą, której pragnę i z którą mógłbym to zrobić. Czy nie wiesz o tym? Przecież czujesz to samo, czujesz to, wiem! Ty sprawiasz, że ..niektóre rzeczy zaczynają znów mieć smak i sens. /Ajj, głupi frazes, nie wyszło, wybacz! / Nie, nie umiem o tym mówić. Nigdy nie byłem dobry w wyznaniach. Czy pozwolisz mi dotknąć Twych włosów?
– Nie.Nie teraz. To wszystko jest okrutne. I smutne. Tak, ja też pragnę Cię, ale…co będzie potem? Pomóc Ci, też coś! Taka malutka, kumpelska czy przyjacielska przysługa! Niech to szlag trafi!
– Wiesz, że to nie tak, złośliwie i cynicznie przekręcasz ! Jednak powtórzę: pragnę tego, pragnę Ciebie. Nie żartuję. Wiem, że tylko Ty …
– przestań mówić, nie mów już nic! Pozwól mi odetchnąć i przemyśleć. Teraz idź, proszę.

– Trochę późno już ,nie śpisz?
– nie, wiesz,że prawie nie sypiam…
-To dobrze. To znaczy, źle, że nadal nie sypiasz. Ale…
Chciałabym abyś dotknął mych włosów.
Nie dziękuj.

– Czemu dzwonisz? Jestem w pracy, o mało przez Ciebie się nie spóźniłam! Wypiłam w nocy do końca to wstrętne wino. „To” wczoraj nie powinno mieć miejsca. Sztuczne, podłe, mechaniczne. Dobrze,że przerwali nam ten cyrk i wezwali Cię na dyżur.
-Chcę powiedzieć Ci coś ważnego.Tzn.chyba ważnego. Dla mnie bardzo ważnego.
– mów.
– chcę..muszę Ci powiedzieć…ja..kocham Cię.
– ależ ostatnio znów rozmawialiśmy o tym! Tak, kochamy się wzajemnie miłością przyjacielską, poprzez naszą cholerną bliskość emocjonalną i pokrewieństwo dusz, uwarunkowane tak jakimiś magicznymi genami, jak pochodzeniem, wychowaniem, historią naszych rodzin, wspólnymi zainteresowaniami, wspólną choć osobno spędzoną młodością, identycznym postrzeganiem uczuć, klęsk i wygranych etc. , etc…
– nie, nie tylko tak! Kocham Cię mentalnie i fizycznie, kocham Twoją duszę i ciało. Kocham Cię w każdy możliwy sposób! Kocham tak, jak najmocniej może kochać mężczyzna kobietę. Rozumiesz? KOCHAM CIĘ!

Świat naprawdę potrafi śmiać się szczęściem, mienić wszystkimi kolorami tęczy, bure kałuże stają się nagle błękitnymi lagunami a życie zdaje się być baśnią. Wiosna wybucha całą mocą zieleni, kwitnących jabłoni i zapachem jaśminów. Przestaje razić kicz, wokół błyszczą gwiazdki i latają Amorki. Nagle wszystko zdaje się mieć sens!

– poczytasz mi do snu? Miałam ciężki dzień i tak chcę usłyszeć przed snem Twój głos!
– dobrze, gdy tylko dojadę na miejsce. Zaraz poczytam Ci…
– szkoda, że nie mogę dziś przytulić się do Ciebie..
– możesz. To kwestia wyobraźni i umiejętności odczuwania. My potrafimy przecież czuć niewidzialne.

Jaśmin
-wiesz, postanowiłam przenieść jeden z jaśminów z ogrodu pod swoje okno. Nazwałam go Twoim imieniem. Nie śmiej się, wszystkie moje kwiaty, wszystkie, które kocham , mają swe imiona. Chcę abyś był blisko mnie, nawet gdy fizycznie będziesz gdzieś daleko. Każdej wiosny jaśmin będzie miał nowe listki i coraz więcej kwiatów, będzie coraz większy i mocniejszy. Jak to , co nas łączy.
Tylko nie mów, że poleciałam harlequinowym kiczem !
– nie, nie powiem tak..zastanawiam się tylko, czy na pewno zasłużyłem. Czym..?
– wszystkim! A najbardziej tym, że JESTEŚ i że wyszedłeś w końcu do słońca. Powiedz, czy jaśmin może mieć Twe imię? Zgadzasz się? Czy , niezależnie od wszystkiego, będziesz przy mnie zawsze?
– przecież wiesz, że tak.Jestem i będę przy Tobie. Zawsze.
– i będziesz mnie chronić przed całym złem świata?
– tak
– wiesz, gdy nie będziesz mógł być przy mnie, będę patrzeć na ten jaśmin, będę słuchać wiatru między jego listkami i słyszeć Twój głos. Szaleństwo? Może trochę, ale czym byłby bez niego świat, czym byłoby całe moje uczucie do Ciebie, gdyby nie to szaleństwo? Moje, nasze.

Kolorowe sukienki

– czy podoba Ci się róż? To znaczy, czy podoba Ci się róż na kobietach?
– tak. Dlaczego..?
– bo kupiłam sobie różową sukienkę. Taką ciemno różową i chyba ładnie mi w niej.
– najbardziej lubię niebieski, wiesz o tym. Ładnie Ci w niebieskim, blond włosy i niebieskie oczy, tak, w niebieskim Ci ślicznie.
– wiem i dlatego kupiłam też dwie niebieskie.
– jesteś szalona, naprawdę!
– ja wiem..? Chcę tylko podobać Ci się, to takie..logiczne przecież! Poza tym nie mogę wciąż chodzić w czerni, jest wiosna!
– w rzeczy samej, jest wiosna, to logiczne ;)
*
– wiesz, jaśmin zakwitł! Wieczorem usiadłam na tej ławce- huśtawce, wiesz gdzie i patrzyłam na niego. Uwikłałam się znów w głupią historię, ehh,później opowiem Ci. Dobrze, że JESTEŚ i dobrze, że jaśmin kwitnie.

***

Trudno jest kupić niebieskie znicze. Dużo trudniej, niż niebieskie sukienki.
Jaśmin zakwita niewinnością bieli , każdej wiosny większy i silniejszy.
Słucham ,o czym mówi wiatr tańcząc cichutko , szepcząc między jego listkami…

*
Znów zakwita jaśmin. Wiesz, jak bardzo urósł? Ma mnóstwo białych kwiatów .
Znów uwikłałam się w głupią historię ..ehh,
później opowiem Ci….

*

For my best friend, my lover, when I need help – cliche – cliche
Everything I want to say to you is wrapped up in an old cliche
The best way is with an old cliche
It’s simply the best way is with an old cliche
Always the best way is with an old cliche
I’ll leave it to the best way, it’s an old cliche
I love you…

Pamięci P.
***

Reklamy

2 comments on “Czas jaśminów

  1. Justyna pisze:

    Pamięć , którą nosimy w sobie , symbole które nam kogoś przypominają –
    jaśmin, są jak to pięknie określiła pani prof, Janion , naszą
    tożsamością osobistą i nikt nam tego nigdy nie zabierze.
    ściskam całuję J.

  2. Caddi Fredson pisze:

    Angie! Wracasz do formy. Ma nadzieję, że nie jest to pojedynczy podryg, ale początek do regularnego pisania.
    Jak najwięcej jaśminu pod oknem:-)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s