Z dala od sieci

Przez ostatnie dziesięć dni życie w naszym zamku zamarło; paskudna grypa dopadła niemal wszystkich domowników i to akurat wtedy,gdy spadł wreszcie śnieg, a mróz wymalował cudne kwiaty na szybach. Wszystkiemu winna ta wstrętna, quasi- wiosenna pogoda na przełomie grudnia i stycznia , istna wylęgarnia wszystkich możliwych świństw grypowych i ich pochodnych.
W chwilach , gdy mogłam stać o własnych siłach, oglądałam śliczny, zimowy świat przez okna i marzyłam o prawdziwej sannie i zdrowym, rześkim ,mroźnym powietrzu w moich ukochanych lasach.
Rzecz jasna, gdy wreszcie zmartwychwstałam ,temperatura na dworze zrobiła się nagle z minus pięciu- plus dziesięć stopni C.Nie ma srebrnych kwiatów na szybach, nie ma czystości białego śniegu; wicher, błoto i ogólnie ohyda. Gdy patrzę dziś na zdjęcia wschodniej Polski, wydaje mi się, że oglądam jakiś film z odległej krainy, nie wierzę!
Może uda mi się niedługo znów jechać w góry i poszukać Białej Pani. Tymczasem wybaczcie moją długą nieobecność ( żeby było mi jeszcze weselej,od kilku dni nie mam swego pc… ) i zrozumcie mój zachwyt i tęsknotę za prawdziwą zimą.
Taką uwielbiam:
z internetu

*

Do zobaczenia niebawem!
Angie
***

20 comments on “Z dala od sieci

  1. goldenbrown pisze:

    Uszy do góry, Angie :) teraz skupiło się wszystko, co złe, by za moment zniknąć. Najważniejsze zdrowie. I tego się trzymajmy :) Poczekamy na wpisy, napiszesz, jak będziesz miała siły i „na czym” ;)

    • Angie pisze:

      Dzięki Goldi! :) Korzystać z nie swojego komputera to nic fajnego.
      Ale taka przerwa, taki długi odwyk internetowy ma dobre strony, pochłonęłam niezłą dawkę literatury( ostatnio byłam w Barcelonie z początku XX wieku, potem carskiej Rosji; moje klimaty!Teraz jestem w ZSRR, to już mniej moje klimaty,ale cholernie ciekawe!;))

    • Angie pisze:

      Oj Goldi, szybciej wymienic chyba czego ostatnio nie czytałam;) Tak serio: skończyłam wreszcie Zafona( ‚Grę Anioła” czyli ostatnią/niezależną/ część ” Cienia wiatru”, potem przeniosłam się na Wschód i zaliczyłam ” Tajemnice Carskiego Dworu” / świetna książka!/ , teraz utknęłam w spiętym w książkę cyklu reportaży o ZSRR J.Hugo Badera, a w między czasie poczytuję o Polsce w XVI-XVII wieku:) Jakby co, dam Ci potem prywatnie namiar:)
      Tak czy inaczej, długaśne L4 poprzedzone sporym urlopem ma wiele „plusów” ;)))

  2. Caddi Fredson pisze:

    Ważne, że życie wraca do zamku. A śniegu we wschodniej Polsce nikomu nie zazdrość. Jeszcze w czwartek jechałem przez Mazowsze usypanym na trzy metry korytarzem ze śniegu. Potężne maszyny walczyły ze śniegiem non stop. Jakież było moje zdziwienie, gdy na kilkadziesiąt kilometrów przed Koninem zaczął się inny świat.

    • Angie pisze:

      Nie zazdroszczę ludziskom ze wschodniej Polski; rzecz w tym, ze niech w końcu ustali sie ta pogoda u nas: albo wiosna, albo zima! ;)( a ja i tak chyba pojadę ” po zimę” w góry! ;)))

  3. krakusek pisze:

    w Kraku paskudna odwilż,ale taka zima,jak na zdjęciu…cudna jest,w górach…
    pozdrawiam.

  4. Cane pisze:

    Ładnie, ale wiosna mogłaby już przyjść. :) Buźka!

  5. już luty czyli coraz blizej do wiosny ;)

  6. Zdrowia życzę, a zima zdąży się jeszcze nam znudzić. Czuję to w kościach;)

  7. Angie pisze:

    Cane, to zdjęcie zimy to cudo( szkoda, że nie moje;)))
    Kasiu, niech może najpierw przyjdzie do nas na zachód Kraju trochę tej zimy:)
    Victoria, dzięki! A co do zimy- niech będzie teraz, nie w maju!! ;)

  8. wichrowe108 pisze:

    W zasadzie życie z dala od blogów nie jest takie złe ;) Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że dużo zdrowsze.

  9. Pani Peonia pisze:

    Zdrówka, Angie. Zima jeszcze wróci i kolejne piękne fotki strzelisz!

    • Angie pisze:

      Dziękuję Peonio:)
      Zdrówko już wróciło( odpukać!) , gorzej z komputerem, trzeba wymieniać dysk…jeśli korzystam, to tylko z córki sprzętu i tylko kiedy naprawdę muszę; wierz mi, żadna przyjemność być nie u siebie i nie na swoim komputerze, ehh…
      A co do zimy: zrobiłam inspekcję ogródka i teraz mówię zimie kategorycznie :nie! Forsycja, jaśmin i bez puszczają coraz śmielej pączki, nie odżałowałabym gdyby zniszczył to mróz!
      A zimy może pojadę poszukać w górki, zobaczymy! Pozdrawiam ciepło! :)

  10. fotografka90 pisze:

    Piękne zdjęcie. Zdrówka!

  11. ponury pisze:

    nastepnym razem jak familia zachorzeje wolaj mnie.. znam tajemne specyfiki co w tri miga stawiaja na nogi.. efekt uboczny to kac rano ale to mozna przezyc :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s