Nie cierpię ;)

z internetu

Nie cierpię denerwować się, gdy Nasi przegrywają mecz ostatniej szansy.
Nie cierpię, gdy w październiku jest 20 stopni C.; jesienią to dla mnie jak upał, a upałów też nie cierpię, ponieważ duszę się w nie, a duszenia / się/ również nie cierpię..
Nie cierpię pisania pozwów sądowych oraz pism urzędowych.
Nie cierpię biurokracji i wszelkiego bezsensownego kopiowania tych samych dokumentów w te same miejsca.
Nie cierpię (mieć) zepsutego kaloryfera, którego nie można zakręcić i przez którego czuję się we własnym pokoju jak w strefie tropikalnej.
Nie cierpię idiotów piastujących ważne urzędy państwowe, z którymi zmuszona jestem z racji wykonywania pewnych, ważnych obowiązków rozmawiać.
Nie cierpię mieć diety , a w związku z tym przymusowego odwyku, albowiem ( i ponieważ!) wówczas mam nagły spadek dobrego humoru oraz obniżenie poziomu wrodzonej radości życia, czego konsekwencją jest marudzenie, a tego nie cierpię!
Nie cierpię nie mieć czasu na posadzenie cebul kwiatów wiosennych w ogródku .
Nie cierpię nie mieć czasu na internet.
Nie cierpię wyłączeń prądu wieczorami, ponieważ wtedy nie mogę ani chłonąć ukochanej muzyki, ani bezmyślnie oglądać ulubionych filmów przed snem i zmuszona jestem słuchać szelestu opadających liści i dźwięku uderzających o me okna gałązek porywanych przez jesienny wiatr. Przyprawia mnie to o dziwne skoki ciśnienia oraz tętna, łomot serca, a nagłych skoków i łomotów nie cierpię.
Nie cierpię przeziębiać się, a przez to, że mam zepsuty kaloryfer i jest gorąco muszę mieć ciągle otwarte okno i wtedy przeziębiam się.
Nie cierpię wzywać fachowców do zepsutych kaloryferów.
A wyjątkowo już nie cierpię, cholera, zrzędzenia !
;)))

Ale
uwielbiam jeździć przez moje bezdroża, podziwiać złotą jesień i stawać nagle na środku drogi, by zrobić jej zdjęcia:

I słuchać / nie tylko w samochodzie/ tego.
Głośno, bardzo głośno:

***

22 comments on “Nie cierpię ;)

  1. maszynagocha pisze:

    Uśmiechnij się,
    Jutro będzie lepiej,
    Już od pierwszych godzin dnia,
    Na słowo uwierz mi.
    śpiewała Barbara Kraftówna. A więc :-)

  2. nie cierpię, gdy ktoś nie cierpi – cierpię, kiedy cierpi;)

  3. Ann pisze:

    Ale bezdroża masz piękne. Na sto procent w skali piękności :)

  4. Angie pisze:

    Kochani, jak tak zrzędzę, to znaczy, że wracam do siebie ;)
    A teraz komu w drogę( aha, nie cierpię jeździć w mgłach! ) ;)))
    Miłego dnia wszystkim!

  5. No toś sobie pozrzędziła, ale i tak czasami trzeba. Oby tylko nie zostało Ci to tak na stałe.
    A co do ciszy za oknem w bezświetlny wieczór to jest to, co lubię, co mnie uspokaja i pozwala odpłynąć w sen.

  6. krakusek pisze:

    świetna terapia oczyszczająca organizm,tak pokrzyczec sobie,wyrzucic w eter….haha
    piękna ta nasza jesień jeszcze,ta złota i kolorowa,u mnie jeszcze dośc dużo zieleni wplecionej w złoto i czerwień…jest super:)

  7. Cane pisze:

    Jeżeli nie cierpisz, to dobrze. Bo cierpieć to nic przyjemnego. ;)
    Buźka!

  8. eulalia87 pisze:

    Angie – dopóki jakiś „selekcjoner” nie wpadnie na to, aby wpuścić na boisko młodych, jeszcze nie rozgwieżdżonych – nie mamy szans na wygranie – nie ma co się denerwować, wynik był przewidywalny…

  9. wg108 pisze:

    Chyba wszyscy tak mamy, że raz na czas wpadamy w spiralkę. Seryjnie wszystko jest nie tak jak byśmy chcieli. Wtedy dobrze ponarzekać, wytupać, posłuchać muzyki lub ciszy. Ja w takich chwilach lubię popatrzeć długo na chmury lub gwiazdy, w zależności od pory dnia. I spokojnie biorę na przeczekanie ;)

  10. Justyna pisze:

    mało rzeczy nie cierpię :))
    ale cierpię kiedy jestem bezradna …

  11. ugoldenbrown pisze:

    Endżi, podobno cierpienie uszlachetnia, w takim razie jesteś brylantem:))

  12. Angie pisze:

    Gosiu, już lepiej. Udało mi się dziś posadzić wszystkie cebule! :)))
    Goldi, to, że wiem, czego chcę, przyszło z wiekiem:)))
    Victoria, w cierpieniu nie ma nic do lubienia..;)
    Ann, dziękuję, ja też podziwiam te moje drogi i bezdroża! ;)
    Caddi, ano pozrzędziłam,pozrzędziłam, wiedźmy tak czasem mają! :)
    Krakusku, tak jest, dobra terapia! :)))
    Cane, mój kolega mawiał: nie cierpię cierpieć! :)))
    Eulalio, ja myślę, że nasi mają po prostu pecha.Nie grają w końcu tak tragicznie…;) :)
    Wugusiu, bo ” ..chodzą zwykle parami”. A w chmury i gwiazdy patrzę zawsze, niezależnie od stanu ducha. To najbardziej oczywista oczywistość przecież ;):***
    Just, ja kilku rzeczy naprawdę szczerze nie cierpię, ale zwykle udaje mi się je omijać:)))A bezradność, bezsilność to coś czego wręcz nienawidzę!
    Goldi, wpadnę w samouwielbienie, haha! :)))

  13. violamalecka pisze:

    A ja nie cierpię
    spraw nie cierpiących zwłoki. ;-)

  14. Asenata pisze:

    Ja też sporo rzeczy „nie cierpię”,ale przecież życie nasze z takich „niecierpień” zbudowane.

    • Angie pisze:

      To prawda Asenato. Z czasem człowiek albo się oswaja , albo omija w miarę możliwości, to czego nie cierpi. Niestety wielu rzeczy ominąć się nie da, walczyć też nijak z tym. Chyba trzeba umieć się wyłączać ( co od lat staram się czynić:)))

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s