*Pierwszy dzień jesieni*

” Mimozami jesień się zaczyna…”
Raczej nie mimozami , a paskudną, burą, deszczową pogodą i moim przymusowym siedzeniem w domu. Nie ma jednak tego złego (…) ; gdy zacina deszcz i po ulicach hula wiatr , przyjemnie grzać się w domowym cieple. To, z całą stanowczością stwierdzam po dzisiejszej wyprawie do Wrocławia. Rano…
Rano, po zażyciu garści odpowiednich tabletek, dokonując cudu przeistoczenia się w dość atrakcyjną kobietę ( dobre kosmetyki to wspaniała rzecz naszych czasów! ;))) , wypiciu kawy i dwóch mocnych herbat , wmawiając sobie, że jestem dziś zdrowa jak ryba, wyruszyłam załatwiać pewne sprawy niecierpiące zwłoki. Z nieba chyba spadł mi mój szanowny Brat, który zgodził się zawieźć mnie na miejsce. Wsiąść za kierownicę po nieprzespanej nocy dziś, byłoby co najmniej głupie.
Miałam do załatwienia bardzo ważną sprawę. Szanse powodzenia – pięćdziesiąt procent na sto, choć niektórzy twierdzili, że nawet mniej. Wszystko zależało od mego sprytu i elokwencji. Tylko, do licha, jak tu być sprytną i elokwentną, gdy słaniam się na nogach ,świat chwilami wiruje, a moje oczy dziś widzą wszystko jak we mgle?! Jak tu zagrać coś, gdy nawet nie mogę dziś zagrać siebie?! Fatalny dzień!
Gdy byłam na miejscu, pomyślałam, że to przecież pierwszy dzień jesieni, a jesień jest zawsze dla mnie szczęśliwa! Muszę to załatwić, a jeśli nie uda się dziś, to spróbuję innym razem lub… pomyślę o innym wyjściu. Jutro ;)
Udało się. Wykorzystałam te pięćdziesiąt procent … w stu procentach! Brat nie mógł uwierzyć.
– naprawdę załatwiłaś to wszystko?
Telefony urywały się.
” Załatwiłaś??”
Tak, załatwiłam. A teraz dajcie mi święty spokój, wracam do domu i jedno o czym marzę, to spać, spać…
:)

Wrzesień.
Zastanawia mnie, czemu wszystko, co ważne w moim życiu, zaczynało się we wrześniu. Ten wrzesień wydaje się również być początkiem czegoś , co będzie mieć( jak wszystko wrześniowe) znamienne skutki kiedyś. Jakbym puściła w ruch mały kamyczek na szczycie jakiejś góry; kamyczek, który najpierw delikatnie tocząc się, nabierając prędkości i siły porwie inne kamienie, a te dotkną następnych i jeszcze następnych…
Wszystko przez tę iście jesienną pogodę. Leje, od kilku dni leje, wieczorem wracam wśród mgieł. Żółte liście z przydrożnych lip spadają na ciemną maskę mego samochodu, puste chodniki i ulice. Skłamałabym jednak mówiąc, że nie lubię tego. Lubię jechać samochodem i napawać się ciepłem jego wnętrza i swoją muzyką; lubię patrzeć na chłodny, wczesnojesienny, wieczorny świat za oknami.
Lubię wracać. Lubię przejeżdżać blisko znajomych domów , ogrodów i sadów. Lubię widok jesiennych pól i małych wiosek wtulających się w łagodne pagórki.

201309071839

Czasem gdy widzę dym z kominów znajomych domków, czuję irracjonalną radość” już są, wrócili!” . Irracjonalną, bo nie widuję moich znajomych czasem tygodniami, miesiącami i wcale nie mam zamiaru odwiedzić ich ani jutro, ani pojutrze. Tempo naszego życia i coraz częstsza potrzeba wyciszenia nie pozwala już na tak częste spotkania jak kiedyś. Ale właśnie to kiedyś tak mocno utkwiło w pamięci i sercu, że wydaje nam się, że widzieliśmy się wczoraj. Jutro..nie, nie jutro, może pojutrze, a może za tydzień odwiedzę ich. A jeśli nie za tydzień…Nieważne; ważne, że wiem, że SĄ.
Dlatego tak cieszę się, gdy widzę ten dym z kominków ich domów.

*
Jesień.
Pomimo tego, że jeszcze nie złota i słoneczna, lecz jednak w jakiś sposób już piękna.
Zawsze piękna i zwykle początkiem czegoś ..;)
*

15 comments on “*Pierwszy dzień jesieni*

  1. KBG pisze:

    Nawet jesień na zdjęciu :)

  2. Asenata pisze:

    Jesień jak dla mnie jest oznaką przemijania

  3. Wszyscy w minorowym nastroju…ja też.
    Pozdrawiam,Marysia

    • Angie pisze:

      Marysiu, nastrój mam dość dobry, bo udało mi się załatwić niesłychanie ważną rzecz:))) Trochę wkurza mnie ta jelitówka, która przypałętała się dwa dni temu, ale już zwlekłam się z łóżka ;)
      Ściskam! :)

  4. wg108 pisze:

    Tak, koniec września to czas ostatnich spotkań i pożegnań. Aż sobie z tego wszystkiego nalałem szklaneczkę greckiego winka. W sam raz na dzisiejszy wieczór.

  5. mamjakty pisze:

    Pierwsza sprawa – zdrowia życzę! druga sprawa – gratulacje!!! ileż to satysfakcji czuć musisz (albo poczujesz jak wyzdrowiejesz:)).

  6. Kasia pisze:

    u nas poki co piekna jesien. Z tych cieplych i bezdeszczowych. Taka zlota. Chyba nasze kraje zamienily sie chwilowo jesieniami? :)

    • Angie pisze:

      Kasiu, tu już mniej deszczu, zaczyna nawet przebijać się przez chmury słoneczko:) Rano są niesamowite mgły i- co najważniejsze- zaczął się wysyp prawdziwków! :))) Mój szanowny Brat, gdy tylko ma wolne, wyrusza z ziomalami skoro świt w Bory Dolnośląskie. Całe dnie nie ma go. To się nazywa trans;))) Ja chwilowo stacjonuję w łóżku, ale nie wykluczam wyjazdu z nimi w sobotę ;)

  7. filemonka pisze:

    Hej, Angie :)
    Jaki nostalgiczny opis września… :) Jesień kojarzy mi się nie tyle z przemijaniem tak w ogóle, a zakończeniem jakiegoś momentu życia.
    Akurat ja jestem na etapie stagnacji bez względu na porę roku. I jest mi chyba z tym dobrze.
    Na razie ;)
    Gratuluję pozytywnego załatwienia sprawy. Zdrówka życzę, Angie :)
    PS. u nas leje jak z cebra, a wczoraj zapowiadało się babie lato…

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s