* W świetle Księżyca *

(…)Day after day I turn it over in my mind
Dream after dream it’s hard to tell you how I find
Out of the blue I’m suddenly so close to you
(…)

Pięknie wyglądał księżyc nad ciemnymi, szerokimi lasami. Z wielkiej, okrągłej pomarańczowej tarczy wschodzącej nad polami, przeistaczał się powoli w jaskrawą, srebrną kulę. Wdzierając się w wieczorne mgły na łąkach, coraz mocniej rozświetlał zasypiający świat. Nachalnie dotykał mej twarzy ,bezwstydnie zaglądał mi w oczy.
Zwolniłam.
Gdzieś w dali słychać muzykę, tu i ówdzie mijam grupki młodzieży. Przez otwarte okno słyszę śmiech. Część świata nie zasypia. Słusznie, po co spać w jasną, księżycową noc..? I mnie setki razy uwiódł Księżyc.
My też poznaliśmy się jego świetle. Nie wiem już, czy to było dawno, czy zaledwie przed chwilą. Czy to ważne zresztą?

Nie, dość już, miałam nie myśleć o tym. Niech sobie patrzy na mnie , niech prowokuje tym swoim  blaskiem!  Srebrnym..
Muszę załatwić dziś jeszcze tylko jedną sprawę i wracam .
*
Dlaczego ten głupi kot wpadł akurat pod mój samochód? Dlaczego ten /jeszcze głupszy/ pies zagonił go prosto na jezdnię?
Zatrzymałam się. Czy..czy ja zabiłam kota? Nigdy jeszcze nie zabiłam żadnego zwierzęcia! Odwróciłam się; pies nadal gonił kota, kot w panice uciekł na drzewo.
Taaaak..kot ma jednak dziewięć żyć. I jest pełnia.
Dziewięć żyć..hmm, zastanawiam się, ile razy ja już umarłam. A My? Rozstania i powroty, najpoważniejsze w świecie deklaracje: nigdy więcej! Tylko po to, by za jakiś czas znów zanurzać się w tym zaklętym, przeklętym ” I can’t live without you…”
Porażający brak konsekwencji. Rozbrajający brak konsekwencji…
Nie zbudowaliśmy nic. Nic w pojęciu świata, bo wciąż, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiącami, które zamieniają się w lata,jednak budujemy. Coś bardzo mocnego i coraz trwalszego. Uparcie i cholernie konsekwentnie. Tkamy tę swoją pajęczynę czułych nici, które splatają się i łączą tworząc coś nierozerwalnego. Za wygodni jednak, za leniwi i może za starzy już jesteśmy, by przewracać do góry nogami nasze realia. Kochamy bardziej niż siebie, naszą wolność. Tylko co to za wolność, gdy dawno temu już, daliśmy się sobie nawzajem zniewolić..?

Nieważne; to jak dawno zgrana płyta. To wszystko dziś przez ten Księżyc.

Najważniejsze, że z Ojcem już dobrze, że Ulka dochodzi do siebie po operacji, że Dorota ma już to naświetlanie, że Aurelka wreszcie ułożyła sobie życie! Najważniejsze, że M. podpisze tę umowę , że ciągle czuwa nad sprawą i że znów nawiązałam kilka ważnych kontaktów. Że P. świetnie radzi sobie na praktykach, że Młody prze uparcie do celu, że udało się załatwić to ważne szczepienie dla M.! Najważniejsze też, że udało się uratować wyrzuconego przy drodze psiaka i że czeka już na swój nowy domek!
I najważniejsze to, że nie zabiłam tego kota!

*

wiesz, gdy jechałam , widziałam nad ciemnymi polami i lasami Księżyc. To było tak piękne! Dziś jest pełnia.
– już martwiłem się , nie wiedziałem  gdzie jesteś!
– Jestem. Myślałam o Tobie.
– Ja w każdej sekundzie swego życia myślę o Tobie.
Śpijmy kochanie….

*

(…)Time and again, it’s like we were in love and then
Over and over – nobody keeping score
Once in a while I think you notice when I smile
That love still lingers in my eyes(…)

It can’t go wrong – it can’t go wrong
It lingers on – it lingers on

***

22 comments on “* W świetle Księżyca *

  1. Cane pisze:

    Taki „polny” kot to ma przerąbane, jak nie pies, to samochód. ;)

    Buźka!

  2. elatroska1 pisze:

    U mnie przechodzi zawsze kot przez ulicę i ma w nosie że samochody jeżdżą.Pomału i z gracją sobie idzie.samochody zwalniają nawet stają żeby wasza lordowska mość mógł sobie przejść:)))

  3. wg108 pisze:

    Mój młody przygarnął dziś jakiegoś psiaka, dziś wielka kąpiel i zobaczymy co dalej…

  4. Angie pisze:

    Cane:) To był miejski, bardzo miejski kot. Wybiegł spod któregoś z aut zaparkowanych pod jednym z bloków ;)))
    Eluś, mój Milord dokładnie tak chodzi ; na szczęście bronią jego i kotki dwie nasze psice. Może czuć się bezpiecznie:)))
    Wugusiu, to miłe :)

    Księżyc nadal wielki. Dzień po …Kocham Księżyc i tę piosenkę Roberta .Dla mnie jest w ścisłej czołówce moich utworów Wszech Czasów. (I absolutnie nie kojarzy mi się z kotami! ):)

    Over and over – just like before
    Once in a while you stop and say hello to me
    Just like you used to do before …..

  5. elatroska1 pisze:

    Piosenka piękna a księżyc …mój boże on to się napatrzy:))))
    dobrego dnia angie ci życzę!!

  6. Ann pisze:

    Trzeba darować księżycowi, bo…w sumie dużo dobrego się zdarzyło. I u ludzi i u zwierząt. :)

  7. Asenata pisze:

    To te koty w końcu tych „życiów” mają siedem czy dziewięć?

  8. My sweet friend, I have nominated you for some awards! Please visit this link: transcendingbordersblog.wordpress.com/2013/08/25/a-bunch-of-awards-2/

  9. Marko pisze:

    Cześć Angie! Dziękuję za miłe odwiedziny na moim blogu i komentarz moich fotek. Dziękuję też za zaproszenie nad morze. Niestety jestem już po urlopie, ale być może w następnym sezonie uda mi się podziwiać błękit Bałyku. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

  10. nobody pisze:

    Hmm, te „wycia” do księżyca (życzenia), bywa że się spełniają.:) A może się one przypadkiem, zrządzeniem losu, karmą…
    W związku z kotem i księżycem,przypomniał mi się film „Siedem życzeń” i fajny temat na kolejny obraz. :)

  11. nobody pisze:

    Ciągiem myśli także ten , przecudny kawałek:

  12. violamalecka pisze:

    Lubię księżyc, zwłaszcza w górach… nocą…
    Chciałabym wtedy uwięzić go na sznurku,
    niczym balonik, by oświetlał mi drogę do celu…

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s