Te mądre, brązowe oczy*

Dedykując Małgosi, która kocha i rozumie zwierzęta :)
http://poczytajdarylasu.wordpress.com/2013/07/18/klient/comment-page-1/#comment-406

Rzadko kiedy wrzucam na blog swe świeże emocje, ale dziś wydarzyło się coś, czego chyba nigdy nie zapomnę.
Wracałam z Małą W. wieczorem z ważnej, rodzinnej imprezy. Oczywiście o dziewiczo świeżym umyśle (i oddechu), a także ilości promili może 0, 0003( pięć godzin wcześniej wypiłam łyk szampana za zdrowie Jubilata) .
Noc dziś jest wyjątkowo piękna- jasna , księżycowa. Jak nie cierpię prowadzić w nocy, tak w takie noce jak ta, mogłabym jechać, jechać..Pola, lasy i niebo , po którym leniwie płyną obłoki, przetkane gdzie nie gdzie złotymi gwiazdami. Samochód, prędkość, muzyka. Kocham to!
Opel po reanimacji jeździ jak młodzik, spokojnie mogę wyciągnąć nim, jak lubię;) Często, gdy jadę przez moją okolicę, słyszę potem od znajomych:
– czemu nie odmachałaś mi?
Jak to czemu? Czy myślicie, że koncentruję się na tym kto idzie po chodniku? Lub jedzie z naprzeciwka? To dla mnie tylko obiekt na / lub blisko drogi, potencjalny intruz, potencjalna ofiara, która może mi wleźć/ wjechać na drogę! Nie widzę, nie chcę widzieć twarzy; widzę drogę i wszystkie ewentualne przeszkody( nawet te w znacznej odległości) . Może dlatego- odpukać!- do dziś, nie miałam żadnego wypadku, choć jeżdżę szybko( niektórzy mówią, że stanowczo za szybko..;))
Dziś też szybko jechałam. Mała W. nienawidzi, gdy wyciągam dobrą prędkość i zawsze mnie stopuje. Tym razem jednak , śpiesząc się do domu i widząc, że jest sucha i pusta droga, nic nie mówiła. Najwyraźniej podobało się jej.
Jechałyśmy fajnym ,prostym odcinkiem między polami. Muzyka, noc, prędkość..dojeżdżałyśmy do zakrętów przed lasami; miałam 100, może 110 km/ h , powoli zwalniałam, gdy nagle na szosie zamajaczyła mi postać jakiegoś zwierzęcia. Pomimo tego, że oczywiście miałam włączone długie, postać ta , choć zbliżałam się do niej, ani myślała uciec z drogi! Hamulec najpierw lekko, potem , ponieważ postać nadal stała na drodze, NA MAX !
Wiedziałam już, że to chyba sarna lub coś podobnego, ale gdy opel stanął mi niemal ” na sztorc” i zatrzymałam auto może pół metra przed tym zwierzęciem, zobaczyłam, że ” sarna” ma wielkie, piękne poroże.
Mała Wiedźma zamarła. Ja też.
Wyłączyłam długie, dałam pozycyjne.
Zza maski samochodu , stojąc jak gdyby nigdy nic przed zziajanym oplem , patrzył na nas piękny, młody jelonek!
Patrzył jakby na nas, jakby prosto nam w oczy swymi pięknymi, brązowymi oczami! To niemożliwe, przecież światła samochodu
( nawet pozycyjne!) musiały go oślepiać, ale wrażenie było takie, jakby widział nas.I jakby kompletnie ignorował naszą obecność na JEGO TERYTORIUM, lub wręcz czekał, aż wyniesiemy się stamtąd! Nigdy jeszcze nie widziałam czegoś takiego, nigdy żadne dzikie zwierzę nie było tak blisko mnie! Od trzydziestu lat jeżdżę tą drogą( od kilku lat sama) ; spotykam przebiegające drogi stadka saren, dzików, lisy i zające, bażanty i kuropatwy.
Tym razem widziałam TUŻ te duże, brązowe oczy , dumne, a jednak wrażliwe i zaciekawione.
Zastygł w bezruchu , a ja i Mała Wiedźma, irracjonalnie może zachowując ciszę w aucie , szepnęłyśmy równocześnie:
– daj telefon, trzeba szybko zrobić zdjęcie
!
Zanim jednak zdążyłyśmy chwycić i ustawić swe komórki, zobaczyłam we wstecznym lusterku światła jakiegoś samochodu. Wtedy jelonek drgnął i dał susa w pola…
*
Nie udało się zrobić zdjęcia naszemu jelonkowi, posilam się więc internetem.
Widziałam dziś kogoś takiego:
jelen_ba

prawda, że piękny?
Poczytuję to za bardzo dobry znak!
;)
***

21 comments on “Te mądre, brązowe oczy*

  1. Oj, Angie!!! Teraz już wiesz, że trzeba jeździć wolno, bo nigdy byś sobie nie darowała zderzenia z takim okazem. Noc sprzyja ciekawymspotkaniom i właśnie coś takiego stało się Twoim udziałem:-)

  2. Angie, to niesamowite,że miałaś takie spotkanie.Ja jadąc przez las ,zawsze jadę wolno, gdyż boje się, że tak piękne zwierzę moglo by dostać się pod koła samochodu.
    Dobrze ,że Wam i jelonkowi nic się nie stało

    • Angie pisze:

      Marysiu, ja po pierwsze rzadko jeżdżę nocą, bo nie lubię; po drugie, to było kawałek przed lasem i już powoli traciłam prędkość.Staram się uważać na szosach wśród lasów, ale gdy zaczynam się nagle czegoś bać, to nie ma rady, gaz!
      ;)))

    • Angie pisze:

      Marysiu, dochodzą komentarze, ale coś dziwnego z tym WordPressem znów.Muszę pogrzebać w ustawieniach.
      A co do emocji- czasem mam wrażenie, że z jednej strony pozwalają mi żyć, z drugiej wyczerpują mnie …;)
      Miłej niedzieli i Tobie Marysiu, dzięki!

  3. krakusek pisze:

    Angie,co za spotkanie…można rzec,że tematy na posta same pchają się Tobie…ot chociażby przed maskę autka…:P))))

    • Angie pisze:

      Ten sprzed maski auta, to naprawdę wdzięczny ” temat” Krakusku:)
      Śliczny był, ładniejszy nawet, niż ten na zdjęciu.Pierwsze, co przyszło mi na myśl, to, że uczestniczę w bajce o Bambim :)))

  4. Asenata pisze:

    Piękny i dumny
    Dlatego nigdy nie zrozumiem panów polujących.
    Napisałam panów bo mam nadzieję,iż panie na widok takiego zwierzaka są wstanie sięgnąć tylko po jedno-aparat fotograficzny.

    • Angie pisze:

      Pomimo, że ” z lasu” to podobno najczystsze mięso, nie jadam nigdy. Nie jadam też już niemal całkiem wieprzowiny , wołowiny i innych mięs ssaków . Wyłącznie ryby i drób, choć z tym ostatnim też mam pewne opory i kto wie, czy nie przestanę całkiem go jeść.
      Tak Asenato, piękny i dumny i jedyne, po co mogę sięgnąć patrząc na niego, to aparat fotograficzny! :)))

  5. maszynagocha pisze:

    To jak jeleń św. Huberta. Może jest coś w Tobie ze świętości? ;-) Mieliśmy kiedyś podobną przygodę z dzikiem, na drodze leśnej. My jechaliśmy motocyklem a przed nami wyrósł spory dzik i stał, jak zahipnotyzowany. Mąż zatrzymał motor i powoli zaczęliśmy się wycofywać. Dzik postał chwilę jeszcze i poszedł na śródleśne pole. Prawdopodobnie była to locha, której młode nie zdążyły wszystkie przejść z lasu na pole. Gdybyśmy się nie wycofali, mogłaby nas zaatakować. Byłoby wtedy marnie z nami. Wycofanie się, to znak dla zwierzaka, że mu ustępujemy i nie mamy żadnych wrogich zamiarów. Być możę ten byczek potraktował twój samochód jako przeciwnika i gotów był stawić mu czoła. Dobrze, że nie zaatakował, bo mógłby spowodować duże szkody. Młode byki bywają czasem głupkowate i bezsensownie bojowe. :-)

    • maszynagocha pisze:

      Aha. To ostatnie zdjęcie , to nie jeleń tylko daniel.

      • Angie pisze:

        Dzięki Gosiu, już poprawiłam, wycięłam tamto zdjęcie,nie ma po co wprowadzać ludzi w błąd!
        Obydwa zdjęcia wzięłam z sieci, oczywiście obydwa zatytułowane” jeleń”….

        Naprawdę wrażenie było niesamowite tak stać „oko w oko” z tym stworzeniem! Wcale nie był duży, widać, ze młodziutki,tylko miał duże , wysokie poroże:) , jak ten na pierwszym zdjęciu ( które pozostawiłam)

      • maszynagocha pisze:

        Dobrze, że nie podjął wyzwania. Spłoszył go ten drugi samochód, dwóch na jednego to była już przesada. ;-)

      • Angie pisze:

        Gosiu, mnie cieszy to, że zwierzęta wracają na swe tereny.W ub. roku byliśmy jesienią kilkakrotnie na gąskach i prawdziwkach w Borach Dolnośląskich( właściwie nasze okoliczne lasy, to końcówka tych borów).
        Czytałam potem, że znów Bory D. zamieszkuje zwierzyna od lat nie spotykana tam. Jak to cieszy!
        Czyli środowisko musiało zregenerować się ( duża zasługa w tym ekologów i różnych organizacji chroniących środowisko).
        Tu mam link do Borów D.:
        http://www.ziemialubuska.pl/3770,3641,,.html

        a tu do naszej wyprawy :

        https://angiewitch.wordpress.com/2012/10/21/bory-dolnoslaskie-basn-i-gaski/

    • Angie pisze:

      O dzikach przed chwilą napisałam Wugusiowi :)
      Swoją drogą, te zwierzaki faktycznie coraz mniej boją się ludzi i cywilizacji…

      • maszynagocha pisze:

        To było dawno temu i na leśnej drodze, to był po prostu ich dom. Tak prawdę mówiąc to my zajmujemy ich tereny życiowe, więc trudno się dziwić, że nasze światy coraz bardziej się przenikają. Stąd też bierze się potrzeba odstrzeliwania nadmiaru zwierząt w populacjach. Chyba, że zaczniemy odstrzeliwać ludzi?

  6. wg108 pisze:

    Widywałem skutki zderzenia z sarnami. Zawsze tragiczne dla zwierzęcia i bardzo bolesne finansowo dla właścicieli pojazdów. Miałyście sporo szczęścia (i dobre hamulce). Już ja tam wolę zaglądać w te piękne oczy w innych okolicznościach. Dzika zwierzyna żyje coraz bliżej nas, gdyż kurczą im się tereny leśne. Trzeba pamiętać, że wiele z nich (w tym sarna) żeruje również w nocy. I taka rada dla mniej doświadczonych; jeżeli sarna przebiegła ci drogę, zwolnij, najczęściej zaraz na jezdnię wypadnie kolejna…

    • Angie pisze:

      Wugusiu, stada sarenek przebiegające drogę znam dobrze. Wczoraj też patrząc z daleka myślałam, ze to sarna, odruchowo już wcześniej zwalniałam zbliżając się do lasów.
      Zaskoczyło mnie niesamowicie to, że ten ” gość” stanął na moim pasie na szosie i ani myślał czmychać w pola! Gosia dobrze mówi, on chyba był gotów ” podjąć wyzwanie” :))
      A propos stad zwierząt: kiedyś w ostatniej chwili wyhamowałam przed stadkiem dzików. Locha przeprowadzała przez jezdnię młode. Była mgła, jechałam powolutku, ale auto gdy hamowałam , też stanęło ” na baczność” . Dobre hamulce to cholernie ważna rzecz! :)

  7. Cane pisze:

    Była piękna jasna noc. Po sycącej kolacji lubię sobie wyjść na taki pas twardego podłoża, i popatrzyć w gwiazdy, szczególnie w tak piękną noc jak ta. Stoję, gapię się, a tu nagle kątem oka widzę światło. Tak szybko się zbliżyło, że zdążyłem tylko pomyśleć: Bóg? ;)
    Buźka!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s