Forever young, czyli…( cz.II)

czyli o spędzaniu urlopu z rodziną ……..;)

https://angiewitch.wordpress.com/2013/07/09/forever-young-czyli/

Część II

Choć byłam wściekła, nie pokłóciłam się wtedy z Panią Matką, ani specjalnie nie nakrzyczałam na swe męskie latorośle.
Ponieważ zmienić podejście Księżnej do pewnych spraw, jest niemal niewykonalne, a ja cechę tę najwyraźniej odziedziczyłam po niej,postanowiłam pójść na jakiś kompromis w sprawie mego wieczornego wychodzenia na piwo.
Następnego dnia spytałam:
-czy to nie doskonały pomysł, abym poszła dziś do tej sympatycznej knajpy, którą sama zachwyciłaś się, z Sabą? Wiesz, że tam psiarze mile widziani, ja będę całkiem bezpieczna z psem,a Ty spokojna!
– ja nie chcę spać dziś z Babcią! Bądź ze mną!- zapiszczała nagle Mała Wiedźma.
Jeszcze tego mi brakowało! Cały czas cieszyła się na myśl o wakacjach z Babcią i długich rozmowach z nią przed snem, a teraz nagle…
Ehh, jak już pech, to na całego!
Gdy usnęła, wyszłam z chłopcami z domku.
Księżna była i tak niezadowolona. Powodem może było nie samo moje planowane wyjście, ale sukienka, którą kupiłam tego dnia rano.
Gdy szliśmy rano( no dobra, w południe;)) na plażę, zobaczyłam z daleka mały sklepik z magicznym napisem na szybie:
LETNIA WYPRZEDAŻ
Musiałabym nie być sobą, aby , choć na chwilkę, nie podejść.
Chwilka zamieniła się w chwilę, potem dłuższą chwilę. Wyszłam pokazać się Księżnej.
– przecież to za ciasne na Ciebie!
Postanowiłam nie reagować impulsywnie.
-Mamo, ta sukienka jest DOPASOWANA, takie noszą, nie widziałaś??
-widziałam, ale nie podoba mi się to. Zbyt …seksowne.
– aha! To może przypomnę Ci Twoje sukienki z tamtych lat?!
To był argument poniżej pasa. Pani Matka zamilkła. :)
*

Wieczorem młodzi poszli w swoją stronę, ja w swoją. Oczywiście z psem:)
Usiadłam przy swoim ulubionym , wiklinowym stoliku blisko barku. Zanim zdążyłam przywitać się z szefem, obok mego stolika pojawiła się młoda, śliczna kelnerka i spytała, czy podać miseczkę z wodą dla pieska.
Jasne, że podać! A dla mnie- jeśli już ktoś by się pytał ;)- oczywiście zimne, jasne , bez soku. ;)
Lato to jedyny czas w roku, gdy lubię zimne, jasne. To też czas, gdy najbardziej lubię patrzeć na uśmiechniętych, bawiących się ludzi. Zawsze obserwowałam ludzi; gdy łaziłam na wagary w ogólniaku, moim ulubionym zajęciem było wysiadywanie we wrocławskich kawiarniach i przypatrywanie się ( dyskretne, rzecz jasna!) przybyłym. Czasem , chcąc nie chcąc, gdy siedzieli tuż obok, słuchałam ich rozmów. Fascynowało mnie każde życie. Każde życie jest jakąś opowieścią, a te od dzieciństwa uwielbiałam.
Wracając do Jastarni i tej uroczej knajpy: siedziałam blisko barku, Saba obok mnie. Patrzyłam na cudownie kiczowate złoto- różowe lampki, tańczących , młodych ludzi i słuchałam muzyki. Może zapomniałabym o Bożym Świecie, gdyby nie moje zimne jasne. Niestety picie tego trunku, ma skutki nie tylko w postaci dobrego humoru. Jak dobrze, że drzwi, na których znajdował się napis WC , były dość blisko! Przywiązałam Sabę do swego krzesła i poprosiłam znajomą parę z Wrocławia , aby chwileczkę przypilnowała pieska. Coś tknęło mnie i po paru krokach odwróciłam się. Mogłam tego spodziewać się:
pies idzie za mną–wraz z wiklinowym krzesłem!
Monika i Paweł( przy okazji, jeśli trafili na ten blog, serdecznie pozdrawiam! ) jednym tchem powiedzieli:
– nie da rady, warczy na nas!
Wróciłam i spokojnie starałam się wytłumaczyć Sabie, że to mili państwo, a ja będę za sekundę , a teraz tuż obok. Nic z tego. Pies znów szedł ( wraz z krzesłem) za mną.Ponieważ mój pęcherz był już na granicy wytrzymałości, nie pozostało mi nic innego, jak wziąć Sabę do toalety.
Pomieszczenie za drzwiami z napisem WC, dzieliło się na dwa mniejsze: toaletę damską i męską. Obie toalety miały jednak wspólny przedsionek.
Ponieważ połowę wieczoru spędziłam w toalecie( tak już niestety mam po piwie..) , a Saba za każdym razem czekała tuż pod moją kabiną, co jakiś czas słyszałam głośne piski dziewcząt: ” ajj, pieeeesss! ” lub męskie głosy” o kurwa, uwaga, pies w kiblu!” .
Subtelnie odzywałam się zza swych zamkniętych drzwi:
– spokojnie, nie gryzie! ( „dopóki komuś nie przyjdzie do głowy podejść za blisko moich drzwi”, dopowiadałam w myślach;))
Wszyscy tak polubili Sabę, że dostała gratis smażoną rybkę i kiełbasę. Oczywiście mogłam pożegnać się z tańcami; pomimo tego, że drzemała na rozsypanym wokół białym piasku, nie odstępowała mnie na krok. Jak dobrze, że potrafię wczuć się w innych i dzielić ich radość z tańca i zabawy! ;)Jak miło też, że szef tak polubił mnie, że przyniósł mi (osobiście!) drinka swej koncepcji. Pomimo tego, że było to obrzydliwe, wypiłam, podziwiając jego kunszt rzecz jasna! Nie mogłam przecież zrobić przykrości szefowi, a poza tym na wakacjach panują inne zasady /gry/ ;) Ponieważ jednak jestem uczciwa ( wobec tych, którzy są wobec mnie uczciwi), postanowiłam zasugerować jakoś delikatnie szefowi, że to albo niezbyt dobre, albo nie w moim stylu po prostu.
Trzeci drink był już ok.;)
Bawiłam się doskonale, gdy nagle wyrosły, jak spod ziemi, me latorośle( te starsze, płci męskiej).
– zabieramy Sabę, Babcia jest na nas wściekła, że nie poszliśmy z Tobą tutaj i mówi, że pies nie może tak się męczyć.. A Ty Mama, jak nie potrafisz nie wściekać się po nocach, to jej i tak już wszystko jedno.
:)))
Pierworodny dodał:
– Mama, rób jak chcesz, ale jutro jedziemy na Hel i płyniemy statkiem; możesz nie dać rady!
*
Dałam radę. Zwykle daję radę :)))
*


Ja i Saba w Jastarni i na morzu. Kilka lat temu,
obie dobre kilka kilo młodsze ;)
***

21 comments on “Forever young, czyli…( cz.II)

  1. maszynagocha pisze:

    Fajne te wspomnienia. Lubię Jastarnię, dobrze mi się kojarzy. Całe dzieciństwo spędzałyśmy z siostrą połowę wakacji tamże (tzn. miesiąc). Drugi miesiąc byłyśmy zwykle w Bukowinie lub w Zębie, na Gubałówce.

    • Angie pisze:

      Gosiu, my o dzieciństwa wakacje spędzamy wyłącznie na zachodnim wybrzeżu. Do Jastarni pojechaliśmy tylko raz i raz do Krynicy.
      Krynica jest przepiękna, ale bardzo droga:)

  2. wg108 pisze:

    Taaak, dawniej lato było latem, a nie deszczowym wypierdkiem z temperaturą spadającą poniżej 10 stopni. Wracając do tematu, na fotkach jesteś bardzo seksi, no i oczywiście wiesz o tym ;)))

    • Angie pisze:

      Wugusiu, lato nadal jest latem, u mnie ani zimno, ani deszcz, ani burza nawet…ciepło, aż za ciepło czasem ;)
      A seksi to ja ..tak ogólnie, hahaha! :)
      Łap ciumka! :***

  3. Angie pisze:

    Aha, a o sexy( lover) to …;)

  4. elatroska1 pisze:

    znowu nie ma mojego komentarza:(cos tu sie ostatnio chrzani z tym:((

  5. elatroska1 pisze:

    Jak patrze na twoje zdjęcie to nucę sobie piosenkę ..kwiaty we łosach potargał wiatr…
    Dobrego dnia ci życzę Angie:))

  6. fotografka90 pisze:

    Jastarnia to bliskie mi miejsce, tak samo jak inne okoliczne miejscowości ponieważ od kilku lat pływamy na windsurfingu i lokujemy się na jednym z kempingów stronę Helu, a do Jastarni wybieramy się wieczorami :-) Ja się zastanawiam jak będą wyglądały nasze pierwsze wakacje z Jogim, bo jedzie z nami. Mam nadzieję, że będzie pogoda i Jogi będzie grzeczny :-) !

    • Angie pisze:

      Podziwiam wszystkich uprawiających windsurfing! Świetna sprawa!
      Czy Jogi to ten york ze zdjęć zimowych? Z tego co wiem od siostry, która ma dwa takie małe ” nietoperze” , yorki uwielbiają wodę :)

      • fotografka90 pisze:

        Ja to jestem totalną amatorką, za to mój narzeczony to szaleniec choć oczywiście też nie zawodowiec, ale windsurfing to coś co na prawdę lubi, ja za to uwielbiam robić wtedy zdjęcia ;-)

        Tak, Jogi to ten szalony york z zimowych fotek. Za każdym razem kiedy byłam nad morzem wszystkie kudłacze były zachwycone, myślę, że Jogi też będzie, ale obawiam się jak on się zachowa bo nigdy tak daleko od domu nie był, a potrafi nas czasami nieźle zaskoczyć :-)

  7. Cane pisze:

    Kawiarnie przy plażach mają najwięcej uroku. :)
    Buźka!

  8. krakowianka pisze:

    fajne masz wspomnienia Angie…kocham ten wiatr nad morzem…i ten luzik chodzenia boso po piasku…chociaz teraz może mniej bezpieczny dla bosych stópek….:P

  9. cholerblog pisze:

    Piękna Jastarnia… szczególnie te leśne tereny w stronę Juraty, ale trzeba uważać na dziki :)

  10. Z taką przyzwoitką, jak Saba nie bałbym się puścić nawet swojej córki. A wrażenia wchodzacych do WC godne odnotowania:-)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s