Żyjąc w świetle Księżyca / Living in the Moonlight *

Musiałam dobić się. Ktoś kiedyś powiedział, może niespecjalnie wyszukanymi słowami, że
” dno jest po to, aby się od niego odbić”.
Czarne chmury prawie przygniotły mnie. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz; tym razem jednak są wyjątkowo ciężkie i wyjątkowo długo nie chcą sobie pójść. Z wiatrem ;)
Wobec tego musiałam oczywiście zamordować się.
Dwa dni temu puścili w tv ” Angielskiego Pacjenta”.
Znam ten film prawie na pamięć; ile razy oglądałam go, nie powiem, ponieważ pewnie ktoś wysłałby po mnie karetkę do psychiatryka na cito ;)
Jeśli można kochać filmy ( a wiem, że można!) , to ” Angielski..” jest tym, który pokochałam od początku, bezgranicznie i bezwarunkowo.
Złożyło się na to, prócz tego, że uwielbiam filmy o tamtych czasach, też wiele, różnych okoliczności, które dyskretnie i z gracją przemilczę;) ;)
tak czy inaczej, ten film pozostaje od pierwszego obejrzenia, moją wielką miłością.
Chciałam oswoić się, zmierzyć wreszcie z nim hamując emocje. Nic z tego. Chyba spasuję w końcu.
Ale że jestem z natury złośliwa , podzielę się moim smutkiem z Wami :

Pisałam już chyba trzy razy o tym filmie.
Dla tych, co nie znają j.angielskiego lub znają gorzej ode mnie ( o co pewnie nietrudno;)) , tłumaczenie najważniejszej części tekstu:
” Kochanie, czekam na Ciebie
– jak długo trwa dzień w ciemności? Lub tydzień?
Ogień już zgasł i jest mi zimno, strasznie zimno. Ja wiem, powinnam wyciągnąć się ( swe ciało) na zewnątrz, ale tam byłoby słońce. Obawiam się, że marnuję światło na malowanie i pisanie tych słów .
Umieramy, umieramy wzbogaceni o kochanków i plemiona, smaki, które poznaliśmy i ciała , w które weszliśmy przemierzając je jak rzeki..
w obawy ukryte , jak w tej nieszczęsnej jaskini.
My jesteśmy prawdziwymi krajami, a nie ustalone granice na mapach z nazwiskami władców. Wiem, że przyjdziesz i zaniesiesz mnie do pałacu wiatrów. To wszystko, czego chciałam – spacerować w takim miejscu, z Tobą, z przyjaciółmi, na ziemi bez map.
(…) ”
*
Nie polecam nikomu procedury dobijania się. To niebezpieczne, niezdrowe i chyba tylko osoby urodzone
pod wpływem Księżyca zrozumieją to.
My, ci księżycowi, musimy zejść czasem na dno smutku.
A gdy poznajemy kogoś podobnego, nie posiadamy się z radości. I wtedy każde słowo tej istoty ,każdy uśmiech jest cudownym światłem. I wtedy potrafimy nagle, niespodziewanie odżyć.
Bo jeśli żyjemy głównie w blasku Księżyca

When I feel silence in my heart
I call your name out in the dark
To break the speel
To make it right

get me out of here ….

*

16 comments on “Żyjąc w świetle Księżyca / Living in the Moonlight *

  1. Pięknie napisane, Angie… też lubię „Angielskiego…” tylko ja książkę wolałam przeczytać kilka razy….
    pozdrawiam ciapło

  2. Kasia pisze:

    Nigdy nie ogladalam. jakos nie moje klimaty. Ale ciekawie piszesz o swoim „przywiazaniu” do tego filmu.

  3. anythinglady pisze:

    za Twoją namową obejrzę go z największą przyjemnoscią!
    Czuję,że to mój i Twój klimat. Ludzie dziwią się,jak można oglądać smutne filmy,słuchać smutnych piosenek…mówą :ojej ale się dołujesz, jesteś smutas?po co to oglądasz?
    a tak naprawdę zarówno lekko psychodeliczna muzyka jak i dobry film wyduszający łzy- to niesamowite oczyszczenie,relaks i uspokojenie duszy.
    uwielbiam katować duszę tego typu rzeczami i nadal potrafię się śmiać,nie popełniam życiowych samobójstw i żyję pełnią
    :)

    • Angie pisze:

      anythinglady
      obejrzyj, naprawdę piękny film. Gdy zasiadałam do oglądania za pierwszym razem, nie wiedziałam przecież, że będzie to tak wzruszająca opowieść. Bo zwykle unikam smutnych rzeczy ;)
      A do ” Angielskiego..” świadomie wracam ” katować się” czasem. Na zasadzie” niech znajomy smutek odgoni inny smutek” ;)

  4. Memoiren pisze:

    wiesz Angie… Ty dobrze wiesz co…
    :*

    • mmrr pisze:

      Angie też postaram się obejrzeć ten film, chociaż nie przepadam za smutnymi filmami

      • Angie pisze:

        Mmrr, ja też zwykle unikam smutnych filmów; ten jednak jest wyjątkowy. Przepiękne( Oscarowe) zdjęcia pustyni, Płn Afryka, II W. Światowa. To wszystko moje ” klimaty”!
        Obejrzyj koniecznie i podziel się potem z nami swymi wrażeniami Mmrr!
        czekam z niecierpliwością:)

    • Angie pisze:

      My Dear Scorpio,
      Ja wiem, czy wiem..?
      Chciałoby się rzec: czasem Im fucking lost ;)
      :*

  5. krakowianka pisze:

    ja Pacjenta dopiero teraz obejrzałam w tv…jestem pod wielkim wrażeniem…
    MA KLIMAT ten film…mimo tego,ze smutny,ale smutny-inaczej…taka opowieść w kolorze sepii,nie w kolorze blue…P…ale mnie naszło na porównania…P

  6. Angie pisze:

    Małgosiu, Violu, Krakusku
    bo to NASZ klimat! :)

  7. Codziennie każdy z nas przeżywa różne stany, które sa gotowym scenariuszem filmowym. trzeb atylko dobrze to opowiedzieć i znaleźć dobrego dystrybutora:-)

  8. even21 pisze:

    Angie, piękny wpis! Rozumiem. Oglądałam film, przeczytałam książkę – ciężko „przetrawiłam” zakończenie… z drugiej strony, pomyślmy, jak w życiu – zamiast rozpaczać, że coś się skończyło, lepiej uśmiechnąć się na wspomnienie, że się przytrafiło:)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s