* Gołąbki, staniki i Praga;) *

Po powrocie z Czech ( lub, jak mój syn mówi: z Czechosłowacji;)), nie dość, że przywitały mnie moje ukochane, kwitnące akacje
201305291093
201305301104
i dostałam od znajomych młodą kapustkę, z której zrobiłam pyszne gołąbki ( czeskie jedzenie raczej nie dla mnie;))
201305301110
to jeszcze usłyszałam w radio ( naszym, polskim! ;)), że
dziś jest
Światowy Dzień Chodzenia Bez Stanika!
Ubawiło mnie to setnie! Przede wszystkim dlatego, że od dawna obchodzę się bez tego czegoś. Oczywiście z wyjątkiem pracy i innych miejsc , gdzie po prostu nie wypada tego czegoś nie założyć. A tak normalnie, na co dzień kocham być bez.
Uwielbiam naturę i to w całym jej pojęciu. Nie cierpię skrępowania i wystarczy mi ciągłe prezentowanie się w dopasowanych sukieneczkach i szpilkach na różnych, ważnych spotkaniach. Gdzie , rzecz jasna, musi być pod kiecką biustonosz. Choćby dla cholernych zasad;) ( I dla własnego, nazwijmy to , bezpieczeństwa) . Bo w moim przypadku, z pewnością nie dla urody.
Tak, wiem,nie wypada o tym pisać i pewnie już narobiłam sobie wrogów.
Kurcze, jak mnie to bawi! :))Tak jest, Angie uwielbia łamać zasady, jest i była niepokorna, zwykle robi na przekór, ale..
Gdy przyjechaliśmy do Pragi ( która opiszę niebawem) , byłam wściekła. Nasz apartament mieścił się na wysokim, czwartym piętrze starej kamienicy. To jeszcze nie problem- była winda. Tragedią było to, że był absolutny zakaz palenia! Pod karą 200 EURO za fajkę!
Załamka. Każdy , kto pali lub palił, wie, jaki to ból. Aby zapalić , Cza było zjechać na dół i zleźć na dziedziniec, coś w rodzaju patio, gdzie mieściła się kawiarnia. Czyli: wypada się ubrać. A człowiekowi, który zrobił ileś *dziesiąt kilometrów, naprawdę już nic się nie chce ( z wyjątkiem soczystego zaciągnięcia papierochem!) .I jak tu wyjść na patio w koszulce nocnej?? Fuuuuck! palenie z partyzanta za okienko, wynurzając połowę siebie, nie bawi już tak, jak wtedy, gdy się było nastoletnim, żującym gumę, cielęciem…
Nawet moje ograniczanie ( z konieczności- astmy i te inne gady) nijak się ma do zakazu. Bo im więcej zakazów….
Sami wiecie. TO musi wyjść z wewnątrz, a nie skądś tam!
Jakoś udało się ominąć zakazy.
I również zeszło się w końcu na patio. Jakże miły był widok Angielek z sąsiedniego Block B, które wyszły w pidżamkach , z drinkiem w ręku zapalić w swej bramie! Ja, zwykła zachować doskonałą formę i image, złaziłam oczywiście w pełnym rynsztunku i siadając w kawiarence, zamawiałam Red Wine, one glass only, oF course ;)

201305271028
Dobrze, że nie spotkałam tam bandy Anglików, która w przeddzień przywitała nas wesoło rycząc wniebogłosy jakieś piłkarskie pieśni ;akurat był finał Ligi Mistrzów .Jasne, ja pewnie zaaklimatyzowałabym się w mig- gorzej z mą Panią Matką i mymi latoroślami,które z pewnością nie wybaczyłyby mi tej nagłej, cudnej zażyłości…No cóż, albo się jedzie zwiedzać Pragę, albo chlać w praskich knajpach oglądając mecz;)
*
Nasze mieszkanko mieściło się w Rynku, w starej, pięknie odrestaurowanej kamienicy, która wyglądała tak:
201305281039
201305281032
201305281033
201305281036
201305281035
201305271026
Mieszkanie:
20130527969
I coś, co mnie urzekło: poddaszowo- strychowe okna! Okna, o które miarowo, stukał deszcz, usypiając nas po całodziennych wyprawach wgłąb Pragi:
20130527968
I z których roztaczał się taki widok:
201305271031
201305271030
201305271029
Praga jest tak piękna, że z trudem podejmę się próby opisania i zaprezentowania jej zabytków i wielkości.
Obiecuję jak najlepiej ukazać ducha tego starego, wielkiego miasta ,w którym mieszkało i które pokochało wielu wielkich.
Teraz cieszę się z powrotu do domu; ja , zodiakalny Rak, choć lubię podróże, najlepiej jednak czuję się w swoim królestwie.
Tu, gdzie kwitną moje drzewa i moje kwiaty:
201305291097
201305291094
***
cdn.

35 comments on “* Gołąbki, staniki i Praga;) *

  1. even21 pisze:

    Angie, kocham to miasto ;) Jest piękne! A po jego uliczkach na starówce mogłabym włóczyć się dniami i nocami ;)
    Gołąbki – z pewnością wyszły świetne! Ja – tradycyjnie wierna jestem rodzinnemu przepisowi na młodą kapustkę (pisałam o niej w tamtym roku tutaj: http://even21.wordpress.com/2012/06/16/kuchnia-staropolska-czyli-o-przyprawach/)
    Na temat stanika wolę się nie wypowiadać (nie każda z nas przypomina Angelinę J) ;)))
    a fajki? cóż, rozumiem doskonale… może pora, byś się przerzuciła na elektroniczny? :)

    • Angie pisze:

      Ev, poweim Ci tylko, że te kilka dni, to stanowczo ZA MAŁO, by ” skonsumować” ( jak to mówiła mej Śp.prababka;)) Pragę! Piękne miasto, jestem zachwycona:)

      • even21 pisze:

        Wiesz, Angie, rację miała Twoja prababka!:))) To zadziwiające, ale od pierwszej chwili miasto mnie urzekło – od razu zapragnęłam jeszcze nie raz do niego wracać:) i za każdym kolejnym pobytem czułam niedosyt…;)

    • Angie pisze:

      Ev, chodzi.o mi o ten stary zwrot ” skonsumować” ;)
      Zwykle z Ojcem żartujemy gdy pytamy o jakieś ciekawe miejsce, mówiąc
      ” jak skonsumowałeś pobyt( tu i tam) ” ;)

      • even21 pisze:

        Znam to sformułowanie:))) Fajnie, że funkcjonuje w Waszej rodzinie w taki właśnie sposób:)
        Lubię takie „potyczki językowe” ;)

  2. wg108 pisze:

    Mogę tylko potwierdzić, że Praga jest piękna ;)
    Byłem i zwiedzać, i pobiesiadować. Zaliczyłem różne restauracyjki i knajpki, niestety czeskie żarcie mi nie leży. W wielu miejscach piwo – ich skarb narodowy – mimo, że beczkowe też było do niczego. Czuje się to nastawienie „na turystę”. Paradoksalnie najlepsze czeskie piwo piłem na Białorusi ;)

    • Angie pisze:

      Wugusiu, po 10 godzinach zwiedzania, BARDZO smakowało mi w rynku SRAROPRAMEN.
      I teraz, gdy se sączę, też mi smakuje ;)
      :)))

      • wg108 pisze:

        Nie SRARO a Staro… wiem, bo piłem. Niezłe. Jeden plus u mnie mają za piwo rezane, czyli po naszemu rżnięte. W jednej z knajpek kelner widząc nasze rozczarowanie zaproponował nam takie właśnie. To pół na pół jasne z ciemnym. Trochę asertywności wystarczyło, by wreszcie przyniósł piwo a nie popłuczyny dla turystów.

  3. Angie pisze:

    Tak, Staro.:)) Wiesz, że ja takie właśnie ( jasne, dość lekkie, lubię:)))

  4. wg108 pisze:

    Nie wiem jak by to było dziś, ale wtedy najbardziej mi smakował Velkopopovicky Kozel, jasny i ciemny. Oczywiście beczkowy.
    Te wszelkie zakazy – w tym dotyczące palenia – skutecznie zniechęcają mnie do zwiedzania. Jest w tym wiele z „mody”, „tryndu” i ogólnej wariacji na tym punkcie. Co dziwne, nawet w podrzędnym hoteliku po sto razy przypomną ci żeby przypadkiem nie zapalić, ale to, że kilkuosobowa grupa nastolatków wyje i bluzga kurwami pod twoim oknem do trzeciej nad ranem przy pseudo grillu jest spoko i cool.
    Tym wszystkim bojownikom o czystość powietrza polecam, aby najpierw zastanowili się czym oddychają (ciekawe, że nie drą japy kiedy ich sąsiad pali w piecu plastiki) i co piją, bo większość wody w tym kraju jest skutecznie zanieczyszczona.

    • Angie pisze:

      Szczepciu, tam, gdzie mieszkaliśmy te parę dni, był ogólny porządek. Żadnych głośnych imprez po 22 ( zakaz! ) , ani w kamieniczkach, ani na zewnątrz.
      Może dlatego była cisza, bo było pieruńsko ziiimno i ludziska siedzieli w knajpach, a nie przed ;)

  5. ugoldenbrown pisze:

    Pisz, Angie, pisz:) Piszesz świetnie, czekam na opis Pragi widzianej Twoim okiem:)
    Każdy, kto był w Pradze, ma ją potem schowaną gdzieś pod skórą i tęskni, by pospacerować uliczkami starówki, albo zobaczyć Pragę od strony rzeki;)
    mnie urzekła:)

    • Angie pisze:

      Goldi Twe słowa niczym balsam na mą rozdartą duszę ;)
      Dzięki!
      Napiszę, napiszę i wrzucę fotki;
      porządkowanie kopiska zdjęć to dość czasochłonne zajęcie, dlatego nie wiem kiedy będzie cd. ;)

  6. elatroska1 pisze:

    Dzień bez stanika powiadasz?:))))Kurcze czego to już nie wymyślą:))))Też nie lubię być ograniczona jakimiś sztywnościami jednak bez chodze tylko spać:))))

    jeśli idzie o papierochy to rozumię cię doskonale bo każdy zakaz wzmaga ochotę zapalenia!!!:)))
    No popatrz nasza Angie do Czech sobie prysnęła:))))No opisuj ,opisuj ten twój pobyt tam!
    mocno cię sciskam dziewcze moje drogie:))

    • Angie pisze:

      Ano prysnęłam Eluś z połową rodziny i szanowną P.Matką. To taka kilkudniowa impreza wycieczkowa z okazji Dnia Matki oraz imienin Szanownej ;)

  7. Ann pisze:

    Fajne zdjęcia :)

  8. I cóż mi pozostaje skoro w Pradze nie byłem, nie smakowałem ichniego piwa, ani żarcia?
    Wiele słyszałem an temat uroków Pragi i zapewne kiedyś się tam wybiorę, bo w sumie nei jaest to kraniec świata i wtedy będę miał swoje praskie doświadczenia. Jest coś zaskakujące w tym, co napisał Wuguś na temat tego, gdzie można napić się dobrego piwa:-)))

    • Angie pisze:

      Caddi, Praga jest bajecznie piękna. Myślę, że nawet tydzień to stanowczo za mało, by zwiedzić wszystkie ciekawe miejsca. Same Hradczany „zajęły nam” dwa dni!
      Co do żarcia: knedliczki i mięsiwo, surówek niet( nie mają tradycji jedzenia zieleniny i warzyw- tak tłumaczyła nam szefowa jednej z knajp) Podają do swych rodzimych dań ogórki konserwowe.
      Oczywiście w każdej knajpie można najeść się sałatkami ( włoskie, francuskie itd) , ale to przecież można dostać wszędzie w kraju; nas interesowała kuchnia czeska.
      A piwko wyśmienite! W każdej knajpie , w której byliśmy. Starają się, konkurencja spora! ;)

  9. Kasia pisze:

    W pradze byłam raz i to krótko, na jakiś weekend. Chętnie się znów wybiorę. Miałaś piękne widoki z mieszkanka, może kiedyś wezmę od Ciebie na nie namiary. :)

  10. Justyna pisze:

    Praga piękna:) nie jestem piwoszka , knedliczki tez to nie mój gust :) ale i tak zawsze jak jestem w Pradze to klimat i widoki cieszą .
    Stanik i jego nie noszenie podobnie i nie musimy bać się oceny negatywnej , ta od napalmu zajęta jest „obsikiwaniem” własności i powarkiwaniem – to moje !!! ;)

  11. Justyna pisze:

    Fajnie ,że już jesteś:)

    • Angie pisze:

      Dzięki Just:) Jestem i mnie nie ma, jedna sprawa goni drugą, wiesz jak to bywa ;)
      Co do wycieczki- mózgiem i organizatorem był nie kto inny , jak mój ” domowy Strzelec” .
      I świetnie wszystko zorganizował, choć dał nam niemały wycisk tymi kilkugodzinnymi marszami ;)

  12. krakowianka pisze:

    kiedyś tylko przejeżdżałam przez Prage,ale nie byłam tam,a słysze zewsząd ,że jest bajecznie piękna…to moje ciche marzenie,że kiedyś tam pojadę,bardzo bym chciała…Może wtedy będzie tam nareszcie dobre piwo?kto wie?…:P
    Piekne zdjęcia,kamieniczki…super!
    Co do palenia,nie palę i tam na pewno smrodu nikotyny bym nie chciała czuc…haha,tylko delektowac się powietrzem…zapachem Pragi…:)
    pozdrówki:)

  13. krakowianka pisze:

    acha,jeszcze dodam,że…masz przepiękny ogród,jestem zauroczona…a z akcji kiedyś się wróżyło,wiesz…kocha.lubi szanuje…itd,itp…i takie tam,haha…:)

    • Angie pisze:

      Krakusku, dzięki za dobre słowo! To tylko maleńka część mojego ogródka; tam, gdzie kwiatki w doniczce na drzewie, to kawalątek mego mniejszego, ” piwnego ogródka” ( robimy tu grille).
      A wózek z kwiatami stoi niemal pod moim oknem, z dala od moich ogrodów.
      Co do Pragi- mój syn stanowczo mówi, że woli Kraków , że ” nasz Kraków ładniejszy!” :))))

      • krakowianka pisze:

        Kraków jest mniejszy,to może przez to ma swój klimacik,hm…ale Praga,kogo sie pytam,jest tez warta podziwu,zwiedzenia…
        te zakazy palenia,to przyznaje,dość ostre tam sa,nie dla wszystkich turystów…no ale czekamy na dalsze zdjecia…by obejrzeć ZŁOTE MIASTO…

  14. Cane pisze:

    Bombowo, no za wyjątkiem tego zakazu. :)
    Co do biustonoszy. Drogie Panie, uwolnijcie swoja parkę, uwolnijcie je! ;)
    Buźka!

  15. maszynagocha pisze:

    Kamieniczka- cudeńko. A kwiaty w ogrodzie tys pikne. Co do stanika, to zwykle chodzę bez, chyba że muszę się zaprezentować. Wtedy to już siła wyższa. ;-)

  16. mmrr pisze:

    Powiem tak jak powiedziałby inżynier Mamoń… jak może mi się podobać miasto, którego nigdy nie widziałem :) zazdroszczę Ci Angie wycieczki do Pragi i mam nadzieję, że odwiedzę ją ale już nie sam :)

  17. mamjakty pisze:

    na papierosach się nie znam, więc się skupię na Pradze:) Świetnie mieliście to mieszkanko! naprawdę bajka (i te widoki!). ostatnim razem udało mi się mieszkać tam w naprawdę pięknym mieszkaniu, ale dojeżdżałam do centrum kawałek metrem, więc niestety nie miałam widoku na te cudne praskie dachy. Zazdroszczę bardzo! mam nadzieję, że wróciliście przed powodzią?

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s