Czwarte Urodziny*

Historię moich kotów zna już chyba każdy, kto odwiedza Angie’s Diary.
W telegraficznym skrócie przypomnę:
moja biurowa kotka Milady przychodziła do mnie całą jesień i zimę do mej pracy. Biurowa kotka– dzikie stworzenie, którego nie mogłam przygarnąć, ze względu na moje trzy bardzo anty- kocie psy.
Stworzonko, które, gdy tylko zbliżałam się do biurowca, natychmiast szło za mną.
W pracy przywykli do jej obecności; leżała zwykle cicho i smacznie spała na kocyku za moim biurkiem. Dawałam jej jeść, choć uprzedzali mnie, że kot wyczuje i będzie już zawsze przychodził tam, gdzie mu dadzą żryć.
Była wredna i gryzła mnie, gdy tylko próbowałam ją pogłaskać. Mówili, że to niedobry i dziki kot i że mam jej już nie wpuszczać więcej.
Ha, do mnie mogą mówić! Gryzie mnie, bo widocznie jej ktoś kiedyś coś złego zrobił. Ok, nie musi mnie lubić; ważne, by zrozumiała, że ja jej nie chcę gryźć.
Później spodziewała się kociąt. Uff, długa historia, znacie ją:
https://angiewitch.wordpress.com/2012/05/05/5-ty-maja/
*
Gdy zginęła, przygarnęłam jej ośmiodniowe dzieci. Weterynarze nie dawali mi szans; nie wierzyli,że , nawet z moją najtkliwszą opieką przeżyje cała czwórka.
A jednak…
jednak gdy mój dzień kończył się o pierwszej w nocy, a zaczynał o piątej; gdy codziennie zwalniałam się z pracy o jedenastej, by nakarmić kociątka, gdy one, mieszkając w pożyczonej, wielkiej klatce dla ptaków( by psy ich nie zjadły) piszczały i miauczały na cały dom, słysząc mój głos…gdy potem, jak podrosły, wspinały się na mnie walcząc o butelkę mleczka. Gdy po posiłkach masowałam im brzuszki( tak kazał weterynarz;) i wycierałam gąbeczką ich kocie pupy…
To wszytko utwierdzało mnie w przekonaniu, że świat nie jest …taki debilny jednak!
Nie, to nie koniec; przecież nie sztuka” dać jeść i położyć w kąt” ;
kładłam się w starym dresie na materacu i popychając lekko te małe stworzonka, zmuszałam je do chodzenia. Po mnie, po materacu; nieważne gdzie: miały chodzić! Bo miały żyć.
Gdy miały dwa miesiące, chodziły już nieźle. I zwykle za mną ;)))
Tu: jedno z nielicznych zdjęć, które zachowały się z tamtego okresu.

Milord i rodzeństwo u mego Brata ; lato 2009r.
SNC00570 (Kopiowanie)

* A to mój Milord w pierwszych tygodniach życia:
DSC06380

I Milord & Company w wieku około dwóch miesięcy/ pod czujnym okiem Saby! :) /

DSC06400

DSC06409

Od początku lubił spać ze mną. Przez niego ( and his company;)) musiałam w końcu zrobić remont mej części sypialnej;)
Tu, gdy Milord i reszta rządzili domem:
P1030479
A dziś…

Dziś to już duży, czteroletni kocur.
Trochę kudlą się- on, Diana i Iris.
Nasz weterynarz mówi, że takich zwykłych kotów/ nie-persy/ nie trzeba czesać.
A w nosie z tym;ja i tak moje koty czeszę!
Bo mój Milord na pewno nie jest ” zwykły”!
I nadal najbardziej lubi spać ze mną;
Zdjęcie0900

A jutro, tj. piątego maja, mają urodziny!
Będzie surowa ryba i szampan.
Szampan, ma się rozumieć, nie dla dla kotów!
:)))
***

17 comments on “Czwarte Urodziny*

  1. maszynagocha pisze:

    100 lat! I zdrówka, i wiecznej miłości pańciowej, i pełniutkiej michy, i snu spokojnego, mieszkanka ciepłego.

    • Angie pisze:

      Dziękuję Małgosiu!
      Właśnie Milord śpi na swoim posłanku na moim wielkim łóżku ( ma swój własny kocyk;))
      Łazi za mną jak pies;)
      Oczywiście dopóki, dopóty nie poluje. Wtedy wpada w amok i możesz go wołać, wołać…
      ;)

  2. Kocia Mama! A tak mi się skojarzyło to określenie, bo miałem ciocię Irenę, której dom był pełen różnych zwierzęcych życiowych rozbitków. W jej domu znajdowały ciepły kąt, wyszynk i opiekę. Twój Zamek jawi się podobnie. Nasz stosunek do zwierząt mówi tak naprawdę o nas samych, o naszej wrażliwości na innych.

  3. wg108 pisze:

    Niech im nigdy nie zabraknie rybek słodko i pełnomorskich w najlepszym gatunku! Kocie zdrowie – wznoszę toast szampańskoje

  4. Justyna pisze:

    :) mam ochotę się do Ciebie przytulic:)) zero seksualnych podtekstów , jestem do obrzydliwości hetero ;))
    Masz w sobie tyle ciepła ,życzliwości , serdeczności ,że mogłabyś obdarować tym pół świata :) i niech się chowają do nory zimne padalce i bezzapachowe larwy a także obślizgłe robale :)
    Jesteś elektrownią słoneczną !!! a dla Kocurów od moich kocurów urodzinowe wielkie Mauuuu i mruuuuu :)

    • Angie pisze:

      Just, no tyle miłych słów napisałaś, że gorąco mi się zrobiło! :)))
      Nie wiem , co odpowiedzieć; chyba na razie tylko to, że życie czasem jakby na siłę chce odebrać mi ten optymizm, wiarę, że się uda, chęć walki. Na szczęście ludzie, których znam i znałam, wciąż , nawet czasem nieświadomie, dodają mi otuchy mówiąc:” warto, nie zmieniaj się!” :)
      Dzięki Just! :))))

  5. rudaja pisze:

    <3 można się rozkochać w Tobie i w Nich <3

  6. Justyna pisze:

    Pani podobno dr (?) napisała
    D*** pisze:
    Maj 6, 2013 o 10:30
    A mnie się koty kojarzą z brudem i niechlujstwem ich właścicieli. Same koty są milutkie, zwłaszcza małe i nie moje :)
    zniżając się do poziomu komentarza pani dr , można napisać a mnie D*** kojarzy się z dupą sołtysa , a sołtys z Katonem no i kto z nas ma lepsze skojarzenia i ile w tym prawdy realnej ?:)
    Przepraszam Angie , jeśli uznasz ze za bardzo byłam „zniżona” to zwyczajnie wywal ten komentarz :)
    Koty „przesympatyczna” pani dr są bodajże najbardziej czystymi zwierzętami. Myją się częściej niż niejeden człowiek, zanim się załatwią wykopują dół solidny by następnie „po” zakopać . Zafunduj sobie kota i od razu będziesz miała więcej radości i sympatii dla ludzi i świata bo w końcu ta żółć , którą w sobie produkujesz , wykrystalizuje Ci w postaci kamieni żółciowych i woreczek do resekcji :) Ja chemik Ci to mówię .

    • Angie pisze:

      Ale się uśmiałam Just!
      Wiesz, kupiłam Bratu pod Choinkę książkę o psach, gdzie autor , z WIELKIM przymrużeniem oka,porównuje psy i koty, oraz ich właścicieli. Pisze, że ” koty , które są same w sobie niczym posągi, są dla tych, którzy cenią sobie nienaganny porządek wokół”.
      Oczywiście, że kot jest jednym z najczystszych stworzeń! Kot myje się kilka razy dziennie, nie znosi być brudny i ” brzydki”. W przeciwieństwie do psa, nigdy nie wytarza się w żadnym ścierwie.
      ( podobno są wyjątki, ale to przecież tylko potwierdza regułę;))
      Hmmm, proponuję Just zostawić panią D. Ktoś tak przesiąknięty nienawiścią do urojonych wrogów, nigdy nie będzie obiektywny.

      Pomyślałam tylko: co z tymi, którzy mają i psy, i koty….?
      To dopiero brudasy! ;))))))

  7. Justyna pisze:

    :) tak tak brudasy i niechluje:) przecież mogłaś te kociaki zakopać , utopić , udać że nie widzisz, uśpić :) mogłaś być czysta i schludna:)
    do życzeń dla kociaków dorzucę refleksję
    – Kociaki pomyślcie co byłoby gdybyście na swej życiowej drodze spotkały D*** sołtysa a nie Angi ?
    Mojemu zwierzyńcowi też to rzucę do przemyślenia ;)))

  8. Ann pisze:

    Pozwólcie, że odniosę się do poglądów tej nieszczęsnej istoty, nieznanej mi pani D cytatem,: „Ludzie, którzy nienawidzą kotów, w swoim następnym życiu wrócą jako myszy.”
    [Faith Resnick], ponieważ sama nie umiałabym tego lepiej ująć.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s