Zapomnieć jeszcze uda się konwalię na poduszce…*

(…) Gdybym ujrzała kiedykolwiek taki film, umarłabym ze śmiechu.
Cisza zagrała, wokół nas się wzbił
Gołębi puch, perfidny kicz (…)

I znów przeniosłam się w lata osiemdziesiąte.
Wracam tam ostatnio dość często; wracam, bo tam moja młodość. Może niedługo ktoś posądzi mnie o jakąś obsesję powrotu do przeszłości. No way, nie ma na to czasu, zbyt wiele dzieje się dziś .Poza tym musiałabym być w posiadaniu jakiegoś wehikułu czasu, by tam wrócić. A jedynym moim wehikułem czasu, są moje wspomnienia.
Nie, nie idealizuję tamtych lat, nie było wówczas połowy tego, co mamy dziś. Dziwny czas- były pieniądze , a na półkach niewiele lub nic. Wszyscy przeklinali ówczesną rzeczywistość, wszechobecne dziadostwo, przepaść między Zachodem a krajem. Ciągle było czegoś brak- jak nie towaru, to znajomości. Bo tylko te wówczas dawały szanse coś mieć. Ciuchy, dobre żarcie, dobrą wódkę.
Handel kartkami kwitł. Od zarania dziejów niektórzy nad wszystko na świecie cenili sobie Napój Dionizosa; ci właśnie chętnie wymieniali się: kartki na alkohol za kartki na wszystko..nawet na drogie wtedy i trudno dostępne ,dobre mięso.
Pewnie moi młodzi goście czytają to jak jakieś S-F.
Moi Drodzy: tak było. Spytajcie Rodziców ;)
„Podziemny” handel naprawdę kwitł. Pamiętam jak na którychś wakacjach nad morzem, kilku panów o prezencji bynajmniej nie Jamesa Bonda, kręciło się tuż obok naszego ośrodka wypoczynkowego. I wcale nikt ich nie przeganiał, choć co drugie słowo, jakie wypowiadali to było kurwa i cuchnęli na odległość tanim winem. Panowie ci mieli bowiem przy sobie skarb: kartki na wymianę! Niepijący wczasowicze chętnie zamieniali się : wódka za mięso. Oczywiście jeśli wcześniej już nie zamienili się z innymi wczasowiczami ;)
Inne było wszystko. Wtedy cały świat był nie taki, jakim go doświadczamy dziś. Inne problemy życia powszedniego, inne problemy natury politycznej.
Jedno co było i jest wciąż takie samo, to uczucia.
Uczucia, choć zawsze obwarowane różnymi realiami życia powszedniego i obyczajów, są chyba wciąż takie same.
Zachwyt, pożądanie, wierność, miłość, zdrada;
szczęście, łzy , tęsknota, samotność. Przebaczenie lub nieprzebaczenie . Zemsta. Rozpacz. Albo zupełnie inaczej- miłość, jednak, pomimo i właśnie dlatego, że jest.
Uczucia.
Wartości nieprzemijające. Rzeczy, które istnieją, odkąd my istniejemy.
*
Znów przypadkiem usłyszałam w radio pewną piosenkę.
Może dla niektórych irracjonalne to moje uleganie emocjom pod wpływem radio; wszak wiecie, że mam dziesiątki starych kaset, płyt i mnóstwo nagrań na swoim pc. Jednak wierzcie, nie pamiętam już, kiedy ich słuchałam! Jedno radio w kuchni, drugie w pokoju, trzecie w aucie, czwarte w pracy .Oczywiście w każdym włączona inna stacja! A czas goni, życie goni, wiecie jak to jest. Fajnie grają na tych moich stacjach, czasem nawet usłyszę niespodziewanie jakąś moją , dawną piosenkę…
I potem ona nie daje mi spokoju! Chodzi za mną , jest we mnie i każe znów zastanowić się, czy wtedy postąpiłam właściwie…?
Wtedy miałam naście lat. Czy człowiek nastoletni tak naprawdę może postąpić właściwie..? Tym bardziej człowiek tak strasznie uparty jak ja?
Nie, na to nie ma odpowiedzi, bo pewnie dziś, gdybym zdobyła nagle ten wehikuł czasu, zrobiłam tak samo jak wtedy.
Bo, choć wszystko wówczas było inne, miłość była taka sama.
Jak przed wiekami, jak wtedy, jak dziś.
I jaka pewnie będzie zawsze.

Każdym dniem zabijam to deszczem obcych rąk
Zmywam ślad, zabijam to
Każda noc przynosi znów bezsensowny ból
Ołów, nie gołębi puch.

Może zapomnieć jeszcze uda się konwalię na poduszce.
Może zduszone nie powróci znów, odejdzie gdzieś, wypali się…
Światło w Twoich rękach, gołębi puch
.

konwalia

***

17 comments on “Zapomnieć jeszcze uda się konwalię na poduszce…*

  1. maszynagocha pisze:

    Ale były domy wczasowe i wczasowicze, i dzieci jeździły na kolonie. A ile ich teraz jeździ na wakacje? Mimo różnych braków też jeździłam wtedy z dziećmi na wakacje. Ech! Wspomnienia zawsze są piękne.

    • Angie pisze:

      To fakt. My też zawsze, co rok jeździliśmy bez ŻADNYCH problemów na wakacje…
      A wspomnienia są piękne! :)

    • Kowaloova pisze:

      W tych czasach byłam właśnie takim kolonijnym dzieckiem. Najlepszy był drugi turnus trzytygodniowych kolonii nad morzem. Nie miałam kartek na wymianę wprawdzie, rodzicom się nie przelewało, ale kolonie były :) I a propos miłości – śluby kolonijne też… z welonem z tajemnie zdjętej firanki :) :)

      • Angie pisze:

        Haha, ja wprawdzie na koloniach byłam tylko raz ( i to z rodzeństwem i szanowną Panią Matką, która była tam lekarzem;)), ale te śluby z welonem z firanki przerobiłam również ;)

      • Kowaloova pisze:

        Tak :) To były wspaniałe czasy kolonijne, a ich wspominania są na wagę złota. A… i listy… Kochani Rodzice, przyślijcie jeszcze 2 tysiące (wow..brzmi jak burżuazja) bo na watrę cukrową już nie mam ;)

  2. Skoroś wywołała te duchy przeszłości (nie będe ich komentował, bo w rzeczy samej bylo tak, jak opisałaś) to pozwolę sobie na nową i smakowitą odsłonę Gosi Ostrowskiej:

  3. Cane pisze:

    A teraz też przydałoby się ograniczyć spożycie mięsa. Tak, wiem, że brzmi to zabawnie przed majówką. ;)
    Buźka!

  4. Angie pisze:

    Moi Drodzy przepraszam Was za milczenie, ale mam awarię komputera i korzystam teraz z z uprzejmości znajomych. Caddi przypominam, że piosence, którą wrzuciłeś tutaj poświęciłam CAŁY WPIS niedawno.

    https://angiewitch.wordpress.com/2013/03/09/ja-tancze-po-niebieskim-niebie/

    Ten wpis nie jest o Małgosi Ostrowskiej. ;)
    Pozdrawiam wszystkich, nie wiem kiedy zgłoszę się znów, co złe to nie ja! :)

  5. krakowianka pisze:

    Angie,przypomniałaś i moje młodzieńcze lata…ech…a szklana pogoda i gołębi puch,to cudowne ikonki…:)
    ach te awarie…mnie tez coś klawiatura nawala…:P

  6. Krystiana pisze:

    -powrót w nasze młode lata;-)

  7. mamjakty pisze:

    ehh…uwielbiam takie piosenki, które przenoszą automatycznie do innego świata – bardzo lubię wspominać i codziennie mam wrażenie, że pracuję tylko i wyłącznie na fajne wspomnienia:)

  8. violamalecka pisze:

    Zawsze jak wspominam…
    Przychodzą do mnie słowa tej piosenki.
    „Ta nasza młodość, ten szczęsny czas.
    Ta para skrzydeł zwiniętych w nas.
    Co nie ustoi w miejscu…
    Ona co pierwszą jest…. potem drugą…” ;-)

  9. Angie pisze:

    Krakusku, Krysiu
    to miłe dla mnie!
    Mamjakty, miło wspominać; ważne jednak, by nie tracić kontroli i nie idealizować zanadto tamtych lat;)))
    Viola, tak, to piękne słowa o młodości:)

  10. Justyna pisze:

    bo jak pisal poeta :)
    Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
    Święty i czysty, jak pierwsze kochanie,
    Niezaburzony błędów przypomnieniem,
    Niepodkopany nadziei złudzeniem,
    Ani zmieniony wypadków strumieniem.
    Gdziem rzadko płakał, a nigdy nie zgrzytał,
    Te kraje radbym myślami powitał ”

    i myśli wracaja do lat młodości :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s