*Zapachniało latem- lata osiemdziesiąte, ta cudowna młodość*

Wpis ten dedykuję Goldi i Kasi.

Zapachniało mi latem i młodością.
Krzątając się w kuchni usłyszałam nagle piosenkę, która choć nowa, dziwnym trafem wpadła natychmiast w moje serce.
Dziwnym? Nie, chyba nie tak bardzo dziwnym trafem. To coś jak echo mojej młodości.
Echo tych nadmorskich szaleństw lat osiemdziesiątych, które obiecałam kiedyś opisać.

https://angiewitch.wordpress.com/2012/05/06/lata-osiemdziesiateczyli-ta-cudowna-mlodosc/
https://angiewitch.wordpress.com/2012/07/27/lata-osiemdziesiateczyli-ta-cudowna-mlodosc-c-d/

Z pamiętnika Angie, czyli gdyby głupota miała skrzydła

Spotykaliśmy się co dzień na tej dyskotece. W tej naszej nadmorskiej – KA.
Kamil ciągle mi towarzyszył.
I jak czas pokazuje, chyba to On był najwartościowszym i najfajniejszym chłopakiem / mężczyzną, jakiego dane było mi poznać.”

Spotykaliśmy się na dyskotece MY- paczka heavy!
Przypomnę: to lata osiemdziesiąte ub.wieku; czas, gdy mieliśmy po – naście lat, zero kasy i głowy pełnych szalonych pomysłów. Piliśmy litrami piwo w jedynej wówczas w naszej nadmorskiej miejscowości pijalni piwa , a wieczorami, gdy nie graliśmy w karty i nie piliśmy różnych wynalazków w namiotach, łaziliśmy na dyskotekę do naszej Ki.( KIA- skrót ; niemal każda knajpa wtedy miała końcówkę – ka: Jarzębianka, Odrzanka, Kasztelanka itd)
Przypomnę znów: ja i moje rodzeństwo oczywiście nie pojechaliśmy wtedy pod namioty. Rodzice absolutnie nie puściliby nas samych; ja ledwo skończyłam 18 lat i miałam pod opieką dwoje nieletnich gówniarzy! My, dzieci z dobrego domu, pojechaliśmy na wakacje nad morze do znajomych naszych rodziców!
Państwo ci ,byli chyba bardziej życiowi niż nasi rodzice, bo tuż po naszym przyjeździe:
” jeśli będziecie wracać w nocy z jakiejś dyskoteki – odezwała się starsza pani, nasza gospodyni- dajcie znać wcześniej, bo bramka się zacina; zostawimy uchyloną.
Natychmiast pokochałam gospodynię”
https://angiewitch.wordpress.com/2012/05/06/lata-osiemdziesiateczyli-ta-cudowna-mlodosc/
Dla młodego człowieka nie ma chyba nic piękniejszego, niż otwarta furtka!
Pewnie niektórzy zastanawiają się , jak się mają w tym wszystkim dyskoteki do paczki matalowców . Otóż macie rację: prawie nic.
Ale..
Ale z wyjątkiem tego, że na dyskotekach można było przecież dostać w nocy piwo! Wódkę i co tylko się chciało.
Moi metale, z którymi ja i moja siostra zaprzyjaźniłyśmy się tuż po przyjeździe , w końcu ulegli naszym namowom i poszli z nami na dyskotekę. Oczywiście tylko po to, by napełnić baki( czyt: napić się czegoś tam do woli) .Wyrzucono nas kiedyś z radzieckiego obozu skautów ( wleźliśmy niechcący tam, myśląc, że to jakaś polska zabawa;)))
Gdy trafiliśmy w końcu na naszą, rodzimą knajpę z dyskoteką, nagle opinie na temat naszej wizyty tam podzieliły nas;
Mikołaj usłyszawszy Modern Talking, powiedział, że zaraz zrzyga się i wyszedł.
A przecież to było takie ładne:

;)
Przypomniałam Mikołajowi i reszcie, że nie przyszliśmy tu po to, by się bawić, a w jakimś wyższym celu ;)
Niestety zwykłe piwo kosztowało tu dwa razy tyle, ile w pijalni!
Wyższy cel…hmm
ja, moja siostra i dziewczyny z paczki heavy błyskawicznie wtopiłyśmy się w kolorową masę pląsającą na parkiecie;)

Zauważył mnie jakiś dużo starszy( pewnie wówczas około czterdziestoletni;)) pan w garniturze. Siedział w towarzystwie mu podobnych . Nie znosiłam takich typów; wydawali mi się, z założenia ,obślizgli i wstrętni.
Wyglądałam wtedy tak, że dziś wstydziłabym się spojrzeć w lusterko. Włosy a la punk, platynowy blond, sterczące, czarny, bardzo obcisły strój , duże, srebrne kolczyki , skóra i czarne szpile. Rzecz jasna- Rodzice nie mieli pojęcia, że mam taki ( drugi) image! ;)
Pan w garniturze zaprosił mnie do swego stolika.
Jedno moje spojrzenie na Kamila- mego chłopaka, na siostrę i resztę paczki.
Włączyłam się. Weszłam w grę. Skłamałabym mówiąc, że teraz dopiero, dziś wiem, o co chodziło temu panu;) Doskonale od dzieciństwa wyczuwałam ludzi, a to, że jakiś pierdziel chce ” pogadać z Osiemnastką” na dyskotece na wakacjach, to już cudnie czytelne:)
Trzeba być debilką, by nie odczytać.
Pan w gajerku miał suto zastawiony stół i wstrętnych kolegów. Oraz kilka pań do towarzystwa w moim obecnym wieku ;)
Śmiali się, rozmawiali przekrzykując muzykę. Oczywiście wypiłam z nimi kilka toastów ( ci, co mnie znają, wiedzą jak mocny mam łeb:)). Bawiłam się nawet nieźle w towarzystwie obmierzłych typów, którzy podawali się za kierowników bądź dyrektorów pewnych ośrodków( co później okazało się prawdą) .
Zniecierpliwione i wymowne spojrzenie Kamila i mej siostry nie dawało mi jednak zbyt wiele czasu na zabawę. Przecież mamy
zdobyć flaszkę!
Pan w garniturze spytał, czy się z nim umówię po dyskotece.
Oczywiście , że umówię się! ;)
Ale najpierw
– wiesz, ja jestem tu z siostrą. I kuzynem! ( Kamil siedzący pod ścianą). A tam moi kumple z ogólniaka ( kolejne kłamstwo).

– no to zawołaj ich! Napijemy się razem!
Pan w garniturze sam zawołał.
Nie dość, że napiliśmy się, to jeszcze zdobyliśmy dużo, dużo napojów na tę noc!
Pan w garniturze tak się upił, że łatwo było ewakuować się stamtąd szybciutko. Z trofeami w rękach ;)
***
Pewnie myślicie: to było głupie i ryzykowne.
Może. Pewnie tak. Ale czego się nie robi pro publico bono? By wyśmiać idiotów? By zorganizować wieczór paczce?
A przed wszystkim:czy Angie nie wejdzie we wszystko co wredne, podejrzane, podłe?
By sprawdzić, by POCZUĆ TO?
A potem już………….. idzie jak z płatka ;)
*
Ta piosenka..
nie siedzieliśmy ciągle na dyskotekach, bo , po pierwsze Mikołaj i reszta chyba zabiliby nas,
po drugie, co jakiś czas starzy wysyłali nam czeki( było za jeść, palić i pić;)) ) .
Piliśmy piwo, chodziliśmy na zachody słońca nad morzem.
Kamil był zawsze przy mnie. Zawsze ze mną. Nawet kiedyś, gdy przesadziłam z ambrozją i pobiegłam ku morzu , zrzucając z siebie w sposób bardzo stanowczy swą odzież ( na oczach kilkunastu starszych par…).
Tak, Kamil nie pozwolił mi wtedy pływać w spokojnym morzu, mówiąc, że to niebezpieczne. Podobno byłam bardzo stanowcza, uparta i niemiła. Biegł za mną zbierając moje odzienie i wysłuchując słów oburzenia z powodu mego zachowania , z ust statecznych wczasowiczów. Oraz moich inwektyw…
Spotkałam go potem o wschodzie słońca.
Otóż…
Otworzywszy swe oczy, zobaczyłam cudowne, złote wydmy, ciemno- różowe dzikie róże a obok mnie siedzącą, struchlałą z zimna postać.
Postać o ciemnych oczach szepnęła:
-Już nie śpisz? Czujesz się dobrze? Ciepło ci? Przykryłem cię…
Nie czułam zimna, byłam przecież okryta Kamila skórzaną kurtką. Całą noc….
Przytuliłam go…
*
Nie umiałam go kochać. Zresztą, jak tu mówić o miłości miedzy dwojgiem nastolatków na wakacjach?
A jednak.
Wtedy już kochałam kogoś wcześniej. Na zabój. Był to związek zły , toksyczny, ale ten najważniejszy.
Ten na całe / jak się okazało na pół życia /.
Jednak chciałam uciec. Gdziekolwiek. Do Kamila.
Gdyby Kamil poczekał. On nie wiedział i ja nie wiedziałam, jak bardzo było mi to wtedy potrzebne.
Podobno ciągle mówiłam o Tamtym. W aluzjach, we …wszystkim. Podobno moje oczy ” śmiały się na imię Tamtego”
Gdy Kamil wyjechał niespodziewanie, dziewczyny widząc moją smutną i kretyńską minę powiedziały:
-a jak mógł zostać? Przecież Ty go traktowałaś jak UZUPEŁNIENIE luki po Tamtym!
Cholera!
Jednak znam tylko tych, których nie znam!
***
Kamil wyjechał.
Nawet nie wiecie jaką straszną pustkę czułam po jego odejściu.
Odejściu, bo przecież odszedł bez pożegnania. Bez adresu, bez telefonu, bez ” do widzenia”.
Czy naprawdę AŻ tak zapomniałam jak grać? Czy to moje chore uczucie do Tamtego aż tak dominowało …?
Powiecie, że miałam wtedy tylko 18 lat.
On też.
Ale czy wtedy właśnie ludzie nie są najbardziej wyczuleni na ..wszystko? Szczególnie na świat uczuć…?

Aaaa, tak, piosenka;
już chyba trzy razy mówiłam o niej.
Ja, Kamil, moja śliczna siostra, Daisy i Reszta- knajpka, na zewnątrz drewniane stoliki, na każdym świeczka. Ballady Metallici, Dżem, Sting i wiele do dziś mi nieznanych…
A dziś zapachniało mi Tamtym Moim Światem:

24 comments on “*Zapachniało latem- lata osiemdziesiąte, ta cudowna młodość*

  1. Justyna pisze:

    Z dyskotekami było u mnie dziwacznie. Na co dzień słuchałam starego dobrego rocka i to preferowałam ciężki psychodeliczny , progresywny. Słuchalam King Crimsonów , LZ, Purpli, Flydów itd. Ta muzyka nie tylko była daleka od dyskotekowej , ale nawet była w opozycji :) Dyskoteka więc była miejscem teoretycznie nie dla mnie, ale … lubiłam tańczyć i się bawić i dlatego cała naszą ówczesną paczką chodziliśmy do klubów studenckich , bo tam mieliśmy zniżkę na wejście i bawiliśmy się do białego rana :) Choć znajomości dyskotekowe na ogół były nietrwałe i najczęściej kończyły się wymianą numeru telefonu, który wyrzucało się po tygodniu, to mam wyjątek . Poznałam na dyskotece chłopaka , który był moja sympatią i do dzisiaj pomimo ,że ułożyliśmy sobie życie z innymi partnerami , utrzymujemy przyjacielskie układy a ciekawostka jest to że był świadkiem na moim ślubie a ja jestem chrzestną jego najstarszego syna:)

    • Angie pisze:

      Just, ze mną było niemal identycznie! :))) Słuchaliśmy od starych, dobrych Floydów począwszy, przez Purpli po ostry metal.
      Nie przeszkadzało mi to lubić muzyczkę lekką- Modern T., Sandrę czy Bab Boys Blue, za którymi przepadałam i przy których świetnie się pląsało ;)

  2. Cane pisze:

    ’97, osiemnaście lat, dyskoteki z pianą, spanie na plaży. I ja to zaliczyłem, chociaż w innych warunkach. ;)

  3. Takich dyskotek nie doświadczyłem, ale poczytać zawsze mogę. To poznawanie innego świata, choć przezywanie uczuć i doznawanie emocji związanych z zakochaniem w połowie lat 70. było podobne.
    Świat oczami zakochanych nastolatków wyglada inaczej. szkoda, że tak szybko przychodza rozczarowania i bolesne ukłucia. Ale mowią mądrzy i doświadczeni: co cie nie zabije, to cię wzmocni.

    • Angie pisze:

      Caddi, zakochanie inna sprawa, kochać inna. Doskonale chyba od początku odróżniałam te rzeczy ;) Wszak piszę, że
      „Podobno ciągle mówiłam o Tamtym. W aluzjach, we …wszystkim. Podobno moje oczy ” śmiały się na imię Tamtego”. I jeszcze długie lata tak było. Żarliśmy się, zrywaliśmy , ale zawsze, nawet z najpiękniejszych wakacji do siebie wracaliśmy.
      A co do dyskotek; może to niewiarygodne, ale NIGDY nie uczestniczyłam w nich w moich rodzinnych stronach. To zarezerwowane było na dalsze wypady i wakacyjne szaleństwa ;)

    • Wiem, że odróżniasz, natomiast każdy ma w tej materii szczególne doświadczenia i przeżycia.

      • Angie pisze:

        To prawda.
        Z moich obserwacji wynika, że najczęściej to kobiety, nie mężczyźni gubią się w tych wszelkich uczuciach. Rozróżnianie jest dobre, pozwala dość obiektywnie ocenić sytuację; jednak odbiera wiele wrażeń.( może i dobrze? )
        Odróżnianie jest dobre, choć czasem nawet najwięksi ” specjaliści” mogą się pomylić.
        Wcale nie jestem dziś tak pewna niektórych rzeczy( tzn co było ułudą, a co prawdą )
        Mogłam coś odsunąć, coś przegapić ;)))

  4. even21 pisze:

    Nie byłam królową dyskotek ;) za to tańczyć – uwielbiam do dziś! szkoda, że teraz, tak rzadko jest ku temu okazja:)
    !8-tka nie była jakimś wielkim przełomem w moim życiu. Bardziej myślę o 50-tce, bo wtedy nie da się oszukać metryki, już tylko duchem będę młoda… ;)

    • Angie pisze:

      Dla mnie 18stka była o tyle ważna, że wreszcie mogłam oficjalnie robić rzeczy, których kiedyś nie wypadało ( palić przy Rodzicach, chodzić na nocne seanse do kina itd )
      A dyskoteki, jak już powiedziałam Caddiemu- tylko poza moim rejonem. Ale często robiliśmy z paczką niezłe imprezy u któregoś z nas. I wtedy były też tańce po świt :)

  5. krakowianka pisze:

    Angie…powiem tak,super mi przypomniałaś moje młode lata,Modern Tolking ,bo przy tej muzyce cudownie się bawiło,nie oszukujmy sie,nie da się wykasowac z pamięci tamtych zespołów,bo one są…mieliśmy podział,dwa obozy:jedne kochały się w tym czarnym,dla mnie za słodkim,haha,a reszta,w tym i ja w tym blondynie,chociaz ja wole brunetów…:P
    Miłośc w wieku 18 lat to wielkie zauroczenie,czasem jest to uczucie trwałe,ale …nieraz wolimy kochac nie tego najwartościowszego w mniemaniu środowiska…ja się na tym przejechałam,bo zawsze wolałam takich…niegrzecznych,grzeczni to byli strasznie nudni,haha
    ach ta nasza młodośc…

    • Angie pisze:

      Krakusku, strasznie lubię tę piosenkę!
      Co do Modern T.- wolałam bruneta, jak już ;)))
      Co do miłości- ta, o której piszę ” zła” , była prawdziwa i trwała. Dlatego czasem szukam w pamięci momentu, gdy mogłam ( powinnam) na zawsze odejść. Lecz jakby powtórzyć życie, pewnie zrobiłabym tak jak wtedy.. ;)
      Echhh ta nasza młodość…jakby człowiek miał opisać wszystko, co wtedy się działo, to….
      ;))))
      Bardzo lubiłam też to, pamiętasz:

      • krakowianka pisze:

        ja tez to bardzo lubię…no super,mamy przynajmniej co wspominać Angel,muzyka tamtych lat jest tak różnorodna,że hej…a ile radości w nas było…:-)

  6. mamjakty pisze:

    ale się wciągnęłam:) a kasety modern talking mam do dziś w jakimś pudełku w szafie. co prawda za wcześnie wtedy było na dyskoteki dla mnie, ale ich muzyka często w domu leciała:)

    • Angie pisze:

      Cieszę się Mamjakty :)))
      Czasem tak bajam, bajam.
      Najśmieszniejsze jest to, jak moi kumple proszą” opowiedz coś”. I opowiadam. To ,co mogę oczywiście opowiedzieć ;)

  7. Memoiren pisze:

    to i ja się przyłączę do wspomnień lat 80-tych…

  8. Krystiana pisze:

    -starych wspomień czar;-)

  9. wg108 pisze:

    A tak mi się skojarzyło

  10. Anna pisze:

    Lata 80-te…to moja podstawówka…. Kochałam się w Dieterze z Modern Talking ;)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s