Jak Cię widzą…

Otóż niezupełnie. Często bowiem jest tak, że ” jak cię nie widzą, tak cię piszą”.
Pomijając kwestie naszej internetowej egzystencji , której prawdziwość i cała głębia w większości przypadków sprowadza się do mojego ulubionego cytatu z tekstu Justyny:
„-czytam Twojego bloga, dużo o Tobie wiem ha!
– Super, odpowiedziałam i jednocześnie pomyślałam, gówno wiesz” (http://blogjustyny.wordpress.com/2012/08/) ,
dziś, po raz kolejny zresztą, stwierdziłam, że ludzka wyobraźnia nie ma granic.
Pewne okoliczności / oraz mój nastrój/ wpłynęły na to, że od dłuższego czasu nie opuszczałam murów swego zamku.
(No, z wyjątkiem sympatycznych kontaktów z niektórymi i imprez z ludźmi z pracy oraz wypadów do miast ościennych, ale to już inna sprawa.) Tak czy inaczej- w miejscowości mojej nie bywałam. Od kilku dobrych miesięcy.
Właściwie odkąd moje pokolenie, moi najwierniejsi ziomale rozpierzchli się po różnych zakątkach Europy, nie mam z kim / i o czym/ tu gadać. Pozostał nam skype+ camera + telefon i ich przyjazdy dwa- trzy razy w roku. A jak już przyjeżdżają, to nie po to, by po dwóch dniach wracać gdzieś tam do siebie. Zostają na kilka/ kilkanaście dni w Kraju. I wtedy spotykamy się.
Dziś opuściłam zamek i odwiedziłam moją przyjaciółkę, która zjechała z Zachodu na dłuższe święta.
Po półgodzinnej rozmowie dowiedziałam się, że:
otwieram z Bratem potężny market ( niektórzy mówią, że knajpę) a mnie od dawna nie widać, albowiem
nie mieszkam już w zamku, a gdzieś w mieście z bardzo bogatym
…( tu nie będę wnikać w szczegóły;))
Poza tym moje dzieci znają po SIEDEM języków obcych i robią kariery na Zachodzie…
Absolutnie nie będę dementować! :)))
Pod te piękne wizje wypiłyśmy z koleżanką po lampce wina ( to ciekawe, bo ona, w przeciwieństwie do mnie, stroni od alkoholu;)
Powiem Wam( w tajemnicy!) , że od zawsze fascynowała mnie ” geneza” plotki. Nawet dziś zastanowiło mnie, skąd ludziska wzięły tę ” knajpę”. Może dlatego, że nieraz chlapnęłam na imprezach, że marzę o swym własnym zajeździe.? :)
Zupełnie co innego, gdy ludziska mają namacalne dowody. Niedawno , jak to mówią niektórzy młodzi „dostałam info” ( Boże, co się dzieje z językiem polskim?? To tak na marginesie) ,
że nazwano mnie w sieci” nawróconą feministką”. Hmm, po pierwsze: dlaczego nawróconą? Czy kiedykolwiek kryłam się z sympatią i szacunkiem do feministek? Po drugie: co będzie, gdy zobaczą mnie w towarzystwie któregoś z mych znajomych gejów lub lesbijek?
Cholera!
;))))
*
Kiedyś zastanawiałyśmy się z moją przyjaciółką, która piosenka – teledysk najlepiej zobrazowałby nasze życie / uczuciowe/.
Wpadłam na to pierwsza; to jedna z najładniejszych piosenek w historii , szeroko pojętej ,muzyki rozrywkowej. A poza tym, co tu dużo gadać- uwielbiałam tych chłopaków:) :

Interpretację tekstu piosenki i teledysku pozostawiam moim Gościom.
I nic nie będę dementować! :)

A —-
już co autorka miała na myśli, to…

THE TRUTH IS OUT THERE :)

***

27 comments on “Jak Cię widzą…

  1. Cane pisze:

    To takie składanie strzępków zasłyszanych słów, „po chłopsku”, w informację. Plotka to rzecz straszna, nawet jak jest pozytywna, bo zawsze obraca się przeciw osobie „oplotkowanej”.
    Buźka!

    • Angie pisze:

      Cane, mówią, mówili i będą mówić.Przestałam już liczyć ile razy np byłam w ciąży ;)
      Dawno już machnęłam ręką; cudne jest tylko to, że choć nie widzą, nie wiedzą- i tak mówią. Czyli muszą mówić;)))
      Buźka!

  2. Świetnie. Przyznam, że i ja doświadczam czasami takich fajnych rzeczy. Dowiedziałem się niedawno, że rzuciłem Angie na rzecz Even. Okazuje się, że niektórzy żyją tym, co przeczytają i traktują to ze śmiertelną powagą.
    Eh, życie:-)

  3. krakowianka pisze:

    geneza plotki jest faktycznie i dla mnie niezrozumiała,ale tak po tropach ,liniach papilarnych i poszlakach doszłam do tego,że jest podyktowana ludzką zazdrością,zawiścią,głupotą…:P)))
    To „info” to chyba dalszy ciąg tych skrótów:nara,cze,spoko…haha,a przyznam się,ze spoko czasem wymawiam…cholerka,ciekawe jakby się zamiast cholerka wymawiało:cho…czy ktoś by zrozumiał?..hahaha

  4. elatroska pisze:

    Angie a niech sobie gadają.przecież to dla wielu ludzi chleb powszedni.tak jak mówi Cane są tak prymitywni ze tylko plotkami zyjąKażdy z nas ma jakies ploteczki na sumieniu:))))ale żeby tym zyc na codzien to juz zboczenie!.Usciski dla ciebie!!!

    • Angie pisze:

      Eluś, ludziska nie popuszczają ani tym , których widzą, ani tym nieobecnym.
      Przyznam, że naprawdę ubawiłam się wczoraj; zwykle bawią mnie takie bzdety i nieskończona wyobraźnia niektórych :)))

  5. even21 pisze:

    Angie, żyjemy:) I to całkiem nieźle, skoro się nami postronni interesują:)))

    • Angie pisze:

      No tak, żyjemy.
      Wiesz Ev, internet pod wieloma względami olałam od początku; zdziwiło mnie tylko to, że moi ” realni” z miasteczka zajmują się znów moją szanowną osobą. Dawno nic nie narozrabiałam , więc musieli coś stworzyć ;)))

      • even21 pisze:

        Widocznie – niektórzy tak muszą, bo się inaczej uduszą:)))
        dobrze czy źle – też właściwie nie ma znaczenia, bo nie mamy na to większego wpływu…
        Generalnie nie lubię plotek – miałkie to i ograniczone…

  6. Angie pisze:

    Aha! Wpis ten popełniłam oczywiście głównie z myślą o moich realnych fanach, którzy regularnie odwiedzają mój blog i dopytują często” o czym napiszę następnym razem? ‚ ;)))

  7. mamjakty pisze:

    Angie, skąd Ty siłę i energię masz, żeby się ze znajomymi spotykać, skoro biznes rozkręcasz. dzieci pewnie nie pomagają, bo kariery robią. no i czemu w ciąży będąc wino pijesz?!:)

  8. Angie pisze:

    Tak, tego właśnie tu brakowało ! Dzięki Mamjakty! :)))

  9. Justyna pisze:

    Plotkarz wiedzie nieskomplikowany tryb życia. Jego straszliwym , największym problemem jest bycie nudziarzem, by ubarwić swoje nudne życie rozsiewa barwne ploty :) I cała geneza plotki :) Angie kim ja nie byłam zwłaszcza w tzw. „sieci” :) Powiem szczerze ,że kiedyś mnie plotkarze i plotkary irytowały , nie tym co głosili , ale tym że zakładali z góry , że ktoś w to uwierzy . Obecnie na tyle się uodporniłam ,że nawet co ciekawsze „odkrycia” o sobie konfrontuje z przyjaciółmi lub z rodziną i ogólnie mamy z tego ubaw :) Widzę ,że Ty też masz do tego pogodne podejście :))) i ubaw.
    ps. wśród plotkarzy jest dość paskudna odmiana , nazywana przeze mnie larwą . Larwy plotkują w sposób wredny, rozsiewając wokół siebie smród i jad . Ich ploty zawsze deprecjonują. Na szczęście jest sporo chemicznych środków , wystarczy zrobić oprysk i larwy na jakiś czas znikają :) zwłaszcza nie lubią poezji erotycznej ;)

  10. cichosz@ pisze:

    nie lubię plotkowania i stronię od plotkujących ale nie uda się ich uniknąć
    można jedynie zignorować …pozdrawiam

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s