Jak światełka w ciemnościach..

Janka spotkałam kilka lat temu. Szukałam ludzi do pomocy w ogrodzie i ktoś wskazał mi jego. Stał z innymi pod sklepem, w ręku nieodłączna butelka piwa, przy ustach papieros. Starszy, siwy pan. Niewysoki i chudy.
Jak to chuchro da radę w ogródku? Tam potrzebni silni, do cięższych prac. Ale skoro polecają go..
Przyszedł w umówiony dzień o świcie. Zaprowadziłam go do ogrodu. Nie przeraził go pozimowy brud i bałagan. Przyjrzał się uważnie ziemi i szybko zdecydował co i gdzie będziemy siać i sadzić; wyjaśnił dlaczego jedne warzywa mogą być obok siebie, inne nie tolerują się. Zdziwiło mnie to . Wszystko. A najbardziej chyba to, że nie odezwałam się ani słowem, tylko spokojnie przytakiwałam Jankowi.
Postanowiłam nie wtrącać się i dając nowemu pracownikowi wolną rękę, uważnie obserwować go. Kilka dni próby. Zawsze przecież, jeśli się nie spisze, mogę znaleźć kogoś innego.
Tymczasem Janek nie tylko spisywał się, ale robił dużo więcej, niż ustaliśmy. Pracował gorliwie i sumiennie. Nie mógł wprawdzie wykonywać ciężkich prac, miał lekko uszkodzony kręgosłup, ale wszystkie drobne i czasochłonne prace szły mu znakomicie.
– Panie Janie, proszę nie pracować tyle, bo nie wypłacę się!- żartowałam czasem . Żartowałam, bo według naszej umowy, Janek dostawał tylko codziennie obiad, suchy prowiant na kolację, parę papierosów i jakiś grosz na piwo. Mieszkał z trzema innymi pijakami i ze względu na jego bezpieczeństwo, płaciłam mu co dzień niewiele. Gdyby dostał naraz większe pieniądze, koledzy natychmiast zaopiekowaliby się nim i jego wypłatą.
– Pani Agnieszko. Pomyślałem, że miło będzie, jeśli będzie pani mówić mi po imieniu. Wszyscy mówią mi po imieniu. A pani jest w wieku mojej córki i mógłbym też  pani mówić na ty.
Zaskoczył mnie trochę. Zdążyłam jednak na tyle polubić i przede wszystkim docenić go, że zgodziłam się. Bawiło mnie to. Mnie jak mnie; mój Brat pękał ze śmiechu, że ” mam nowego kolegę”
Nowy kolega czekał co dzień o wpół do siódmej rano pod domem i gdy biegłam do pracy, zatrzymywał mnie oczekując dyspozycji. Czasem denerwowało mnie to , bo przychodził często bez uprzedzenia i wcześniejszej umowy. Gdy jednak patrzyłam na tę chudą postać w staromodnej czapeczce, cała złość przechodziła mi w mig.
Pewnego dnia spytałam go
– Jasiu, powiedz Ty mi, skąd ty tyle wiesz o ogrodach?
– To Ty nie wiesz, że kiedyś skończyłem technikum rolnicze? Haha, zacząłem nawet studia w tym kierunku. A potem rzuciłem, ożeniłem się i pracowałem przy szklarniach u doktora Kowalskiego.
Skąd miałam niby wiedzieć? Cała moja wiedza na temat życia poza zamkiem, ograniczała się od lat, do kilku najważniejszych informacji o moich przyjaciołach. Nic poza tym. Cóż mnie interesuje życie obcych ludzi? Jeśli ktoś chce, sam mi opowiada; wszystkie inne wieści wchodzą jednym, wychodzą moim drugim uchem.
Szczerze polubiłam Jasia. Z wzajemnością.
– wiesz Aga, będziesz mieć najpiękniejszy ogródek ze wszystkich! Obiecuję Ci!
Faktycznie ogród piękniał z każdym dniem. Popołudniami , po powrocie z pracy szłam do ogródka i pracowałam z Jankiem.
Minęła wiosna, lato, przyszła jesień i czas zbiorów. Dzięki Jankowi były naprawdę obfite.
Następnego roku znów pracowaliśmy w ogrodzie z Jankiem. Nie musiałam go szukać; zameldował się u mych drzwi w pierwszy dzień wiosny. Tak się stało,że dopadły mnie różne większe i mniejsze choroby i niedomagania; zostawiłam w pełnym zaufaniu ogród Jankowi.
Pilnował nie tylko ogrodu, ale całego obejścia. Niestety coraz więcej pił. Zabroniłam mu przychodzić po spożyciu alkoholu. Po kilku dniach wrócił. Trzeźwy.
Potem znów to samo. I tak całe lato i jesień.
Nastały pierwsze chłody, spadł pierwszy śnieg. Przyszedł kiedyś zmarznięty, chudszy niż zwykle. Wynędzniały
– Agnieszka, muszę się leczyć. Pomóż mi.
Już dawno powinien się leczyć.
– Jasiu, załatwię ci, pogadam z kim trzeba, ale czy to nie jest tylko twoja fanaberia? Wrócisz do chlania. Jak zawsze. Wszyscy wracacie. Pamiętasz mojego ex męża? Wiesz ile razy mu załatwiałam leczenie?
-nie wrócę. Obiecuję.
Ehhh. Nikła szansa. Ale zawsze szansa.
Następnego dnia spotkałam Janka .Kompletnie pijanego,pod sklepem. Dobrze, ze nie zdążyłam jeszcze nic załatwić..
W połowie grudnia zjawił się znów. Było wyjątkowo mroźno.
-muszę iść do szpitala. Nie mieszkam już w tym domku. Mieszkam w altance. Tam jest tylko 0 stopni.
Wraz z Panią mą Matką ulokowałyśmy Janka na oddziale odwykowym. Nie trzeba była nawet specjalnych znajomości; był w takim stanie, że chyba każdy szpital przyjąłby go. Jedno, co udało się po cichu uzgodnić z lekarzem, to pobyt Jasia tam do marca.
Aż się ociepli.
Zbliżał się wieczór wigilijny 2011r. Wszystko już przygotowane, choinka pięknie przystrojona, pod nią mnóstwo kolorowych pudełek z prezentami. Dzieci liczyły nakrycia( musi przecież być jedno więcej:) . Wszyscy niecierpliwie wyglądali pierwszej gwiazdki, gdy szybko spakowałam do wiklinowego kosza słój z barszczem z uszkami, śledzie,sałatki, ciasta.
Oznajmiłam Rodzinie, że zaczniemy za niecałą godzinę. Musiałam jechać do szpitala.
Młoda, nowa pielęgniarka popatrzyła na mnie niepewnie:
– czy pani jest kimś z rodziny pana Jana?
Po sekundzie zastanowienia odparłam:
– tak, z dalekiej rodziny.
Gdy weszłam do pokoju Jasia, jego współlokator budził go:
Jasiu, wstawaj, córka przyjechała
Janek spojrzał na mnie stojącą nad nim z opłatkiem w ręku i rozpłakał się.
-to nie córka- zwrócił się do kolegi- to więcej niż córka. Moja córka i syn nie zadzwonili nawet do mnie.Nie chcą mnie od dawna znać. Wstydzą się pijaka…
Płakał, a mi cholernie trudno było powstrzymać wzruszenie.
– weź to. To moja karta do bankomatu. Wyciągnij mi proszę parę groszy. Będę mieć na fajki.
– To ty masz kartę Jasiu! Kurcze, nowoczesny jesteś!- próbowałam rozweselić jego. I siebie.
– ano mam! Ty myślisz, że jak ja stary i pijak, to zacofany jaki! Mam, przychodzi moja renicna , a nie powinienem, nie mogę mieć gotówki. Wiesz, oni, koledzy. Weź tę kartę, weź sobie 50..albo nie, 100 zł i może kup sobie prezent. Ode mnie na Gwiazdkę!
– nawet  nie ma mowy ! Jasiu, nie chcę prezentów! Chcę, abyś przestał pić. To będzie prezent. Zresztą patrz: po zimie nadejdzie wiosna, trzeba pracować w ogródku! Ty mi pomożesz w ogrodzie, a ja ci ugotuję znów obiad. I zapakuję do domu kolację:)
-wiesz … nigdy nikt nie był tak dobry dla mnie
Dobry? Przecież nic wielkiego nie zrobiłam, to przecież normalne! Naturalne. Ludzkie w końcu.
Przytulił mnie i tak długą chwilę trwaliśmy.
Całą zimę odwiedzałam Jasia w szpitalu. Przywoziłam mu jedzenie i cukierki miętowe.
W marcu wyszedł. Zameldował się u mnie.
Pracował sumiennie dwa, może trzy tygodnie.
Potem dowiedziałam się, że wrócił do kolegów.
Późną wiosną, gdy zakwitły nasze pnące róże, zmarł.
*
Kilka dni temu podczas wieczerzy wigilijnej patrzyłam na jedno puste nakrycie na stole..
Mijający rok odebrał mi wielu ludzi, których lubiłam, kochałam. To był zły rok.
Jedyne miłe chwile i zdarzenia, to te, gdy poznałam kilka mądrych, wspaniałych kobiet i wielu uroczych przyjaciół mych latorośli .Gdy odnalazłam moją najdroższą Basię i kiedy nadeszło cudowne, choć bezśnieżne Boże Narodzenie. I gdy mój Ojciec znów zagrał pięknie na fortepianie kolędy.
Te chwile, jak światełka w ciemnościach, prowadzą mnie jakąś ,może nieuzasadnioną nadzieją
w Nowy Rok.

27 comments on “Jak światełka w ciemnościach..

  1. even21 pisze:

    Pięknie napisałaś, Angie… :) wzruszające!
    Szkoda, że z tak paskudnej choroby nie wszystkim udaje się wyjść…

    • Angie pisze:

      Dziękuję Even:)
      A alkoholizm, to potworna choroba. Wiem dużo o tym. I z pracy, i z życia.

      • even21 pisze:

        Potworna, bo niszczy wszystko i wszystkich…
        tak czasami myślę, że najpiękniejsze, co mamy po tych, których już z nami nie ma, to wspomnienia… nieobecni wracają do nas w Wigilię… do mnie – jeszcze w sylwestra…

  2. krakowianka pisze:

    wzruszająca opowieśc…to tylko dowód na to,jak człowiek nie wygra z nałogiem,gdy jest sam tak naprawdę.Może on w duchu czuł się ogromnie opuszczony przez córkę,gryzł się tym,ale nie mówił,pod koniec dopiero przy Tobie coś w nim pękło….żal człowieka.

  3. Justyna pisze:

    :) pięknie napisane.

  4. Caddi pisze:

    Wzruszająca opowieść, Angie. Przyznam, że masz jakąś szczególną właściwość i przyciągasz ludzi nieprzystosowanych do zastanych realiów, którzy ze swoją wrażliwością i bogactwem nie mieszczą się w sformatowanych na jedna modłę poprawnościach.

  5. filemonka pisze:

    Angie, wszystkie istoty wyczuwają w Tobie wiele empatii :) Wzruszające i pięknie napisane! :)

  6. Krystiana pisze:

    Piękne i wzruszające…………….Szczęśliwego Nowego Roku Angie!!!!!!

  7. Navia pisze:

    Radosnego i spokojnego Nowego Roku Angie !! Całusów moc i serdeczności, pisarskich talentów rozwijanie i obfitości szampana na Tę gorącą noc :)

  8. wg108 pisze:

    Angie, dobro zawsze powraca.

    Ruszamy w Nowy Rok. Z nadzieją, ze światełkiem. Samych cudownych poranków Ci życzę i pięknych wieczorów (a najlepiej w moim towarzystwie)
    ;)

  9. porannarosa pisze:

    Ta choroba zabrała mi najbliższych … Piękny wpis Angie :)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :) Dla Ciebie i Twoich Bliskich :)
    Z uśmiechem pozostaję ! :)

  10. violamalecka pisze:

    Wzruszający wpis Angie…
    Dziękuję Ci… że dostrzegasz
    i nie przechodzisz obojętnie.

  11. Cane pisze:

    Angie, pięknie opowiadasz i tyle treści. Pięknie. Zdrowia i spełnienia marzeń w nowym Roku.
    Buźka!

  12. mmrr pisze:

    Życzę Ci Angie Szcęśliwego Nowego 2013 Roku, spełnienia marzeń i radości z dzieci

  13. B. pisze:

    Dziękuję Agnes.
    Wiesz na pewno kto tak Cię nazywał.
    Dobrze, że Jesteś.
    buziaki
    B.

  14. wg108 pisze:

    Angie, idę po jeszcze jedną butelczynę, bo mi na toasty zabrakło! Zatem do miłego spotkania!

  15. Angie pisze:

    Wg, słysząc Cię kocham, a co będzie później..? :)))))))))))))
    SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!!!!

  16. Angie pisze:

    KOCHANI!
    WSZYSTKIM WAM
    WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI w NOWYM ROKU!!!

  17. andreas6314 pisze:

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku….:-)

  18. Caddi pisze:

    Pora wstawać, ból głowy rozpędzić mocną kawą lub… klinem i wyjść na spacer. Jest piękny i słoneczny poranek, więc niech będzie taki cały rok.

  19. Asenata pisze:

    W każdy Nowy Rok wchodzimy z nadzieją

  20. MrsDalloway pisze:

    Dziękując za Twoje życzenia przesyłam najcieplejsze myśli i wiarę w moc spełniania się marzeń, oby miało to miejsce w tym Nowym Roku.

  21. ugoldenbrown pisze:

    Szczęśliwego Nowego Roku! Bo cóż nam więcej trzeba?;)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s