Łapią stare ;)

Uwielbiam jeździć samochodem. Zdecydowanie i szybko; niektórzy mówią, że nawet za szybko . Lubię jeździć moimi znajomymi, bocznymi szosami w cichych okolicach, gdzie w niektóre dni można zapomnieć, że w ogóle istnieją inni użytkownicy dróg . Wokół lasy, pola, przestrzeń. Muzyka, prędkość i ja. Czasem trafi się przypadkiem na szosie inny samochód( lub nawet ciąg samochodów;) ,ale to rzadkość. I dobra okazja, by jeszcze mocniej nacisnąć gaz;)
Oderwanie, emocje, skok adrenaliny; ubóstwiam to. Zawsze,
o każdej porze roku—- z wyjątkiem zimy. Kłóci się to trochę z moim umiłowaniem śnieżnej, białej pory; przecież ciągle gadam, jak to pięknie i bajecznie, gdy skrzy w słońcu śnieg, a nocą stare świerki zdają się smacznie spać pod śnieżną pierzynką. Pięknie, ale niestety nie za kierownicą. Bo jak wycisnąć 160 km/ godz gdy jezdnia istnym lodowiskiem? Nawet 50km czasem nie da się osiągnąć, cóż dopiero mówić o normalnej prędkości!?
W związku z powyższym samochód i zima wykluczają się. W moim przypadku wykluczają się.
Niestety sytuacja czasem zmusza koleżankę Angie to odpalenia swej nieśmiertelnej rakiety rocznik 92 i pokonania nią większych i mniejszych odległości w celu załatwienia różnych , ważnych spraw. A taką jest np odebranie Pierworodnego Szczęścia ze stacji kolejowej.
Stacja Malczyce oddalona jest od zamku dokładnie 12 km. Dwanaście kilometrów, z czego połowa drogi wiedzie przez dzikie, podmokłe łąki i nadodrzańskie lasy.
*
Pewnej zimy…
Po sprawdzeniu warunków drogowych, stopnia zaśnieżenia i oblodzenia nawierzchni, z niedużym zapasem czasu, Angie wyruszyła w drogę. Miejscowość nasza wydawała się już zasypiać; było dobrze po 22giej. W zimie rzadko wieczorem uświadczysz tu rozbawionych grup młodzieży, które latem czasem wałęsają się po uliczkach i parkach aż po świt. W zimie jest tu cicho, tylko dymy z kominów białych domków i blask ulicznych latarni przypominają o tym, że to zamieszkałe miasteczko .
Gdy ostrożnie przejechałam kilkaset metrów i upewniłam się, że szosa jest dość  sucha, przyśpieszyłam. Od razu lepiej! Włączyłam głośniej muzykę i gdy tak w ogólnej radości, podśpiewując sobie mijałam pustkowie między jedną , a drugą częścią mej miejscowości, zobaczyłam we mgle jakiś czerwony znaczek i postać, która nim wymachiwała.
Policja! Cholera jasna, tak rzadko tu stoją!
– Dobry wieczór
Ja im dam dobry wieczór! Ok, zaczynamy ulubioną grę w durnia:
– Dobry wieczór panom! Czemu zawdzięczam to miłe spotkanie z panami tutaj?
– Kontrola drogowa.
– ach tak! To znaczy, że panowie pewnie chcą sprawdzić, czy posiadam prawo jazdy oraz dowód rejestracyjny. Proszę bardzo, oto dokumenty.
– taaak- powiedział powoli młody, przystojny stróż prawa– dokumenty u pani w porządku. Domyślam się, że reszta również?
– tzn czy pytanie dotyczy samochodu, czy mnie? ;)))
– hahaha, nie śmiałbym pytać o szczegóły dotyczące pani; oczywiście miałem na myśli samochód.
– oczywiście, że w porządku. Gdzież mogłabym w zimie udać się w drogę samochodem nie w porządku!
– taaak.Pani Agnieszko, czy wie pani, do ilu jest tu ograniczenie prędkości?
– ha! Wiem: do 40stu
– to dlaczego, proszę powiedzieć mi, mknęliśmy 80 km/godzinę?
mknęliśmy? Wiecie panowie..troszkę przyśpieszyłam, bo jadę właśnie na stację kolejową po synka. Śpieszę się, nie będę oszukiwać Was przecież..mój synek już tam czeka i marznie!
– aaa, rozumiem. Synek czeka.
– tak, mój synek( a co ich obchodzi, że synek, maleństwo skończyło 22 lata? I tak synek; mój synek! ;)
– no to jak dziecko czeka, proszę jechać dalej. Tylko trochę zwolnić, bo tam, za zakrętem jeden już dziś leżał.
;)))
Dwa dni potem znów Angie musiała jechać. Tym razem dużo dalej, do znajomego weterynarza ,w sprawie szczepienia kotów. A konkretnie dwóch kotek( Milord jeździ zwykle osobno i był szczepiony wcześniej) .
W wyprawie towarzyszyła mi Mała Wiedźma. Zapakowałyśmy kotki do specjalnego , wiklinowego kosza do przewozu zwierzaków. Obiecałam Małej W. jechać powoli i ostrożnie. Pomimo tego, że drogi były odśnieżone i suche  i korciło, by docisnąć troszkę gaz,udało mi się dotrzymać jej słowa.
Jakież było moje zdziwienie, gdy w drodze powrotnej zobaczyłam na jezdni postać machającą lizakiem .
– Mama, policja!
– no tak, fuuuck, widzę!
– to omiń ich, mama, nie zatrzymuj się, przecież i tak chcesz od dawna siku!
– no jak mogę nie zatrzymać się, dziecko! Jak stanę, to ani słowa, bo będę mówić rzeczy głupie! I nie rób tej miny struchlałej myszy polnej, jestem też wściekła, że akurat nas zatrzymują. A teraz ani słowa, cisza!
– dzień dobry, kontrola drogowa, poproszę dokumenty
– Witam panów serdecznie. Proszę, oto moje dokumenty. Mam tylko jedno, ważne pytanie: czy to mój samochód, czy moja skromna , urocza osoba sprawia, że w ciągu dwóch dni, znów kontrolujecie mnie?
– w ciągu dwóch dni?
– tak, przedwczoraj wasi koledzy mnie zatrzymali. Sprawdzili wóz, dokumenty i puścili wolno.
– na pewno? Ale jak już mamy panią, to zadamy kilka pytań.
Ja im dam kilka pytań! Mała Wiedźma przerażona( swoją drogą muszę oduczyć ją tego nieuzasadnionego strachu przed policją! ) , koty żałośnie miauczą w głos! A ja muszę, muszę do..domu! ;)
– To ja może już odpowiem: moja córka zapięta pasem, w koszyku małe kotki. Kosz zabezpieczony. Gaśnica, koło zapasowe, trójkąt jest. Proszę bardzo, płyny uzupełnione( chyba tak..? ) z tyłu, w skrzynce na wszelki wypadek olej, płyn do chłodnicy i do wycieraczek. Trzy ściereczki i nawet płyn do szyb. Poza tym panowie: mój Brat nie puściłby mnie w drogę, gdyby samochód nie był w stu procentach sprawdzony i przygotowany! Dokumenty też chyba od przedwczoraj nie zdezaktualizowały się.
– dobrze, bardzo dobrze! A koło zapasowe całe?
Pokazałabym im, ale ..zapomniałam jak otwiera się tę cholerną klapę, pod którą ono leży. Poza tym..czy Brat nie brał tego koła do jakiejś naprawy?? Jasny gwint! No nic, gramy dalej:
-Jak może nie być koła zapasowego?! Oczywiście, że jest, tam , z tyłu / uśmiech debila/ – Kotki wracają od weterynarza, są osłabione i niespokojne. Słyszycie panowie, jak żałośnie miauczą? Czy mogę już jechać? / uśmiech debila nr 2/
– oczywiście. Rzadko kto jest tak dobrze przygotowany do drogi, jak pani! Szerokiej drogi pani Agnieszko!

***

Wieczorem Angie zdawała raport Bratu:
Wiesz, w ciągu dwóch dni mnie chapnęli do kontroli drogowej! Wściekli się, czy co? Tyle lat już jeżdżę i dopiero teraz, nagle zatrzymują mnie! Dobrze, ze przygotowałeś mi auto!
– nie do końca. Nie wiem jak z tym Twoim kołem zapasowym
– hmm, jak to nie wiesz? Aaa, nieważne zresztą. Czemu sterczą wszędzie ostatnio?
– Podobno robią jakąś łapankę, bo ostatnio było wiele kradzieży sprzętów z okolicznych garaży- spokojnie odparł Brat
– No dobra, ale dlaczego zatrzymali akurat mnie??
– wiesz,staruchy są podejrzane i dlatego łapią stare

– jeśli miałeś na myśli mnie…
– hehe, no dobra; samochód. Też.
:)))

19 comments on “Łapią stare ;)

  1. wg108 pisze:

    „za zakrętam stali… trala la” – ale jak widać jacyś normalni, chciałoby się powiedzieć. ludzie…

  2. Kasia pisze:

    nie ważne o co Bratu chodziło…ważne, że się wybroniłaś śpiewająco przed kontrolą :) Kolejny talent nam tu odkrywasz…

  3. filemonka pisze:

    Wiesz, Angie, ja wychodzę z założenia, że lepiej mieć swojego osobistego kierowcę, który ma „na głowie”, te wszystkie ubezpieczenia, przeglądy etc. ;)) Zdaję sobie sprawę, że sama jazda samochodem to wielka frajda, ale jakoś tę przyjemność psują wszystkie rzeczy, które trzeba wokół samochodu zrobić :)
    A powiedz swojemu bratu, że nie obrazisz się, jeśli w prezencie dostaniesz nowszy rocznik od rodziny ;)))

  4. MrsDalloway pisze:

    Ha ha widać mamy podobna naturę co do, jazdy autem:)) swoim małym fiacikiem 500 z silnikiem 1.4 śmigam jak się patrzy, wiesz – wiatr we włosach, w środku rozbrzmiewa Skunk Anansie wespół ze mną:)))
    Ale… mam przechlapane, bo taki żółty z czarnym paskiem jest chyba tylko jeden w całym Wrocławiu:))) nie mogę się ukryć:)

  5. krakowianka pisze:

    Angie,to na pewno Twój urok sprawił,nie ma innej opcji..:)
    aleś tu BRYKĘ wstawiła na sam początek…łaaał…:P))))
    a chłopcy radarowcy zawsze usmiech na mej twarzy wywołują,lubię ten utwór:)

  6. Caddi pisze:

    Fiu, fiu! Tu wszytko przez ten halny ci policjanci w Twojej okolicy. Dobrze, że nie masz świadomości czego brakuje w Twojej furze, bo byłabyś mniej spokojną w rozmowie.

  7. Justyna pisze:

    Niestety kierowca ze mnie dość marny, ale mandatu i pouczenia jeszcze nie mam na koncie;)
    bo ja z tych ostrożnych i trzymających się zasad :) wiadomo chemik;)))

    • Angie pisze:

      Justyno:)
      Ja dostałam kiedyś malutki mandat ( powiedzmy: mandacik) za wjazd do lasu:))) Ale to już całkiem inna historia, którą kiedyś koniecznie opiszę:)))

  8. Znów mi sie podoba Twoja opowieść.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s