Ty też byłaś ładna ;)

Rzadko kiedy Angie zostaje znokautowana. To, co ” mówią ludzie” jest jej zwykle obojętne. Bo czym mogą zaszkodzić osoby z zewnątrz, czyli z definicji już obojętne?
Jest jednak kilka rzeczy, które Angie potrafią jak nie wprawić w konsternację, to czasem nawet znokautować.
Mała Wiedźma jest , podobno , niesłychanie podobna de swej matki. Nie tylko fizycznie; tu opinie są różne. Niektórzy uważają, że jest czystym obrazkiem swego ojca. Rodzice Angie jednak widzą w Małej W. niesłychane podobieństwo do samej Angie; a gdy już Mała Wiedźma zabiera głos, to czują się, jakby czas cofnął się o te – dzieści lat ;)
Angie, gdy czasem słucha tego, zamiera. Owszem, pamięta swe okropne niegrzeczności , ale żeby AŻ tak to działo się? ;)

Co dzień po pracy, Angie lubi wyciągnąć się na dużym krześle w kuchni. I położyć sobie  zmęczone kilkugodzinnym chodzeniem , nogi ,na małym taborecie. Praca w trudną młodzieżą wyczerpuje. Kto miał kiedyś z tym do czynienia, wie jak bardzo. Gdy Angie paląc papierosa relaksuje się i napawa wreszcie ciszą, słyszy nagle dźwięk otwieranych drzwi , a potem ich trzask. Tak głośny, że ściany się trzęsą. Wiadomo, kto przyszedł do domu..
– mówiłam ci, ciszej zamykaj te drzwi, bo w końcu dostanę zawału!
ee tam mama, nie dostaniesz! Wytrzymujesz tyle godzin z wariatami, to dasz radę! Wiesz mama, chciałabym dostać NOBLA!– Mała W. była w doskonałym nastroju. Tak doskonałym, tak radosnym, że to, co powiedziała przed chwilą, wprawiło Angie w lekką konsternację.
– tzn dlaczego chcesz Nobla? Wytłumacz mi dziecko, z jakiej okazji, z jakiego powodu? Chyba trzeba COŚ zrobić w życiu, by go otrzymać?!
Mała Wiedźma , zrzucając z pleców plecak z książkami, zamyśliła się chwilę.
hmmm. Jak to z ” jakiej okazji”? Mama: po prostu za to, że JESTEM!
:)))
*

Mama, dlaczego urodziłaś  takich kretynów?
-czy masz na myśli Waszą Trójkę?- Angie potrafi odeprzeć atak ;)
No coś ty! Nie mnie przecież, a Twoich synów, moich braci!

*
– dlaczego zrobiłaś mi kanapki z tym świństwem?
– to nie jest świństwo, a dżem, który chciałaś jeść!
o nie, mama! Pamiętasz, w tym Tesco, to mnie zakrzyczałaś i nie dałaś mi nawet wyrazić swej opinii!
– chwila, chwila! Przekręcasz fakty!
– nieprawda! Ty wciąż sugerowałaś mi, że mam wziąć ten brzoskwiniowy, bo takiego nie ma w domu . A ja chciałam morelowy, ale Ty ciągle swoje, że mi niby nie posmakuje ten morelowy. I co? Kupiłaś świństwo!
– Dobra. Powiem Ci tak : zawsze lubiłaś brzoskwiniowy i dlatego go kupiłam. Jako dziecko( Mała W. uważa, ze nie jest już dzieckiem..) uwielbiałaś ten brzoskwiniowy!
Wiesz mama, powiem tak; Ty też jako dziecko byłaś ładna. Wszystko się zmienia, nie sądzisz?
*
I to się nazywa nokaut.
Musiałam wyjść z kuchni ze śmiechu.
A jednak moja krew!
;)))))))))

Potrafi być podła. I dzięki, chyba,  temu przetrwa.

Tylko: czy nie  jest prawdą, że w naszych dzieciach potęgują się nasze cechy? W tym tak złym, jak i dobrym wymiarze..?

28 comments on “Ty też byłaś ładna ;)

  1. goldenbrown pisze:

    Twoja „Mała” naprawdę potrafi powalić:)) Gdybym była na Twoim miejscu, to chyba bym jej dała tego Nobla i order z kartofla;))
    To się nazywa dziedziczenie – nie wyprzesz się swojej córki, bo ona idzie po Twoich śladach:)
    Bardzo często widać u dzieci podobieństwo do któregoś rodzica, nie sam wygląd, ale gesty, zachowanie, temperament, mimika..

  2. miia1 pisze:

    Mistrzyni celnej riposty :))
    Mój starszy z kolei dziś na zakupach: mamo, pamiętasz tę Twoją koleżankę Baśkę, tę z dredami? No więc ona nauczyła mnie rysować ładnie liście marihuany. Miałem chyba z 10 lat. Tłumaczyła mi, że na brzegach muszą być takie ząbki. To jakbyś chciała wiedzieć, kto mnie zdemoralizował…. ;)

    • Angie pisze:

      Trafił swój na swego ;)
      Tylko czasem ręce mi opadają ;)

      • Wizja pisze:

        Wiesz Angie, mnie też opadły kiedyś /na chwilę/ ręce,kiedy moja córka domagała się ode mnie pieniędzy na luksusowe buty.Miałam wtedy taką sumkę odłożoną na fajny wyjazd.Córcia rzuciła mi gniewnie: TY JUŻ SWOJE PRZEŻYŁAŚ ! No,która córcia bardziej okrutna ?

      • Angie pisze:

        Ha! Wizjo, to i ja słyszę czasem podobne teksty!
        Że ja to już niby ” swoje przeżyłam” i teraz się przecież JEJ należy i koniec!
        :)))
        Wiesz, najbardziej niesłychane, że faktycznie i ja miałam niezły ” pyszczek” kiedyś. Oj, całkiem niezły ;)))

  3. Dzieci są uważnymi obserwatorami rodziców, a fraza zaczynająca się od „Ty też itd.” pokazuje jak w soczewce nas samych. Siła argumentów jest powalająca, że nie mamy wyjscia i musimy powiedzieć z dumą „Moja krew”:-)

    • Angie pisze:

      Caddi :) Tak, racja. Tylko, że do mnie akurat długo nie mogło dojść, że Ona jest faktycznie aż tak do mnie podobna.
      I tak uważam, że mając 12 lat byłam mniej pyskata. Pani Matka wraz z Ojcem moim chyba przesadzają ;)))

    • Czasami to szok, ale im prędzej sobie to uświadomisz, tym łatwiej Ci z tym będzie. Nie ma powodu, by kopać się z koniem:-)

  4. Justyna pisze:

    Jak to się zwykło mówić wyhodowana „żmija” na własnej piersi ;)
    Moja od kiedy opuściła dom rodzinny i tęskni okrutnie jest na etapie słodkich słów i docenienia tego co miała:) a że jej fińskie smakołyki kompletnie nie smakują to głównie docenia mnie kulinarnie;)) choć nie tylko:)
    Bo mnie to zawsze duma pierś rozpierała .Jestem typowa mama lwica:) choć spod znaku strzelca;))
    i za swoją lwiczkę spod znaku wagi , serce duszę bym dała:)

  5. krakowianka pisze:

    Angie,trochę Ci zazdroszczę,bo ja mam syna,a syn to już inna bajka…chociaz tez ma coś z Twojej wiedźmy,haha.mam i ja od czasu do czasu takie nokauty,ale…już nie raz doswiadczyłam tego,ze martwi się o mnie,kiedy cos we mnie „nawala”,to taka poza „maczo” u syna,ja to wiem…
    pozdrawiam miło;)

  6. filemonka pisze:

    Mówię do mojej córci późnym wieczorem: wyłącz już kompa, a ona „nie”.
    a ja – wyłącz, bo jutro rano będziesz nieprzytomna, a ona, że „nie”.
    Pytam: czyja Ty jesteś? Odpowiada: Kota.
    – Kto Cię urodził? – Ty, ale kot adoptował ;))) A kota można nie słuchać ;) itd.

    • Angie pisze:

      Filemonko:)
      Ostatnio byłam z moją córeńką wybierać kanapę do jej pokoiku. Od razu zwróciłam uwagę na jedną, niedużą i bardzo ładną; gdy delikatnie zasugerowałam Małej W., żeby ” pomyślała nad tą” , fuknęła na mnie, że ” wujek jej to kupuje i że pozwolił jej samej zdecydować, jaką weźmie” .Godzinę oglądałyśmy różne kanapy.

      Zgadnij, którą wzięła ?
      ;)))

  7. Justyna pisze:

    Filuś gdy pytano mnie do kogo jestem podobna (w dzieciństwie) to odpowiadałam do Taty i trochę do Miśka . Misiek to był pies Dziadków i tak jak ja miał czarne oczy ;)))

  8. filemonka pisze:

    Justyś, w domu rządzi faktycznie kotka :) A dzieci utożsamiają się trochę ze swoimi pupilami, jak widać moja córka nie jest jedyna ;)

  9. Krystiana pisze:

    -to prawda czy chcemy czy nie u dzieci zauważamy nasze zachowania,ruchy….)))

  10. even21 pisze:

    Podobnie jak Krakowianka – nie znam „pyskówek” córki do matki, nie licząc w pamięci moich własnych, hehe ;))))
    Natomiast staram się nie wchodzić w dyskusje, w których bryluje mój średni, bo z góry wiadomo, że trudno zgodzić się na jego szalone pomysły, a on wtedy i tak zawsze znajdzie argumenty poniżej pasa…:)

  11. fotografka90 pisze:

    Jestem fanką Twoich wpisów, szczególnie tych o Małej :-) ! Zdecydowanie- Nobel się należy!!! Dobra książka by z tego była :-)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s