Budujesz, remontujesz, urządzasz

Pan C. nie przepada za zakupami czegokolwiek, chyba, że jest to rzecz, bez której nie jest w stanie się obyć. A jest to najczęściej jakiś gadżet typu smartfon, tablet, laptop, czy choćby zegarek. Nie czyni zadość swoim zachciankom zbyt często, ale przynajmniej raz w roku z lubością im ulega. Przez kilka dni radość miesza się z wyrzutami sumienia, z czasem jednak pozostaje tylko radość.

Dzisiaj zmuszony był odwiedzić Castoramę, w której szukał trzech dużych wieszaków sklepowych. Niestety na stanie magazynowym był tylko jeden, pozostałe mają dowieźć dopiero jutro. Panu C. nie pozostało nic innego, jak w jakiś sposób znaleźć skromne pocieszenie. Wchodząc do marketu zauważył tuż przy wejściu schludne i kuszące zapachami cafe-bistro. Koszmarne określenie. Kierując się w to miejsce poczuł, że ślinianki zaczynają powoli pracować. W tym samym momencie przypomniał sobie fasolkę po bretońsku, którą w dzieciństwie przygotowywał ojciec. Palce lizać.

Zerknął na jadłospis wywieszony i opisany dużymi literami nad głowami obsługi. Niestety, wymarzonej fasolki nie było. W menu odnalazł naleśniki, a pośród nich te z pikantnym i pożywnym farszem meksykańskim.

Napisał: Caddicus Caddi

Reklamy

63 comments on “Budujesz, remontujesz, urządzasz

  1. Fanny pisze:

    Cóż za zbieg okoliczności. Akurat dzisiaj u mnie w menu identyczne, z czerwoną fasolą i wołowiną z chili:) Tyle, że domowe.
    Fasolka rządzi!!! ;)

  2. krakowianka pisze:

    patrze na zdjęcie i…i…mam odruchy Pawłowa…:P))
    Caddi,to miałes dzień nie całkiem stracony,wrócisz po wieszaki i znowu odwiedzisz kafe-bistro….:P)))
    pozdrówki dla Angie:))

  3. goldenbrown pisze:

    Nalesniki i placki ziemniaczane to przysmaki z dzieciństwa:))
    Kiedyś – tylko na słodko, a teraz – lubię każde:)

  4. elatroska1 pisze:

    No i mam już gotowy pomysł na jutrzejszy obiad.az slinotoku dostałam:))))

  5. Angie pisze:

    Witam wszystkich :)
    Może dziwicie się, że pojawiła się tutaj, na moim skromnym blogu, notka Caddiego.
    Wyjaśnię w dwóch słowach: Caddicus był uprzejmy podzielić się z nami tutaj swą
    ( przecież EKSKLUZYWNĄ! )
    wiedzą w dziedzinie smaku fasolki i naleśników, ponieważ poprosiłam Go o czasowe zarządzanie moim blogiem.
    Tytuł dzisiejszej notki jest odzwierciedleniem obecnej sytuacji, w jakiej przyszło mi żyć.
    Obowiązki wzywają, a blog wszak nie powinien stać odłogiem ;)

    Dziękuję Caddi :)))))

  6. Cane pisze:

    A już myślałem, że te naleśniki z „jaśkiem”. ;)
    Kurcze, jak tak będzie publikować teksty innych blogerów, to normalnie zwariuję, Caangiecus. ;)

  7. Cane pisze:

    Aha, no to się wyjaśniło, Caddicus Zarządca. ;)

  8. Kasia pisze:

    skoro tytuł wpisu to odzwierciedlenie sytuacji to życzę abyś przetrwała remont w miarę bezbolesnie (nie życzę Ci miłego remontu bo nigdy nie jest) :)
    PS. Witaj Panie C. :)

  9. filemonka pisze:

    Nawet, nawet nieźle wyglądają :) Ostatnio ze smażonych potraw to były u mnie placki ziemniaczane z pieczarkami. Domownicy mówili, że dobre ;)

    • Z pieczarkami jeszcze nie smakowałem, ale w najbliższym czasie może się to zmienić. Proszę o przepis:)

      • filemonka pisze:

        Przepis wzięłam z sieci, trochę zmodyfikowałam :) Placki ziemniaczane – takie jakie się robi normalnie. Starte na tarce ziemniaki/wzięłam pięć dużych ziemniaków/, dwa jajka, dwie łyżki /z czubkiem/ mąki/nie ziemniaczanej/, sól i pieprz do smaku/w niektórych przepisach czytałam jeszcze o startej cebuli, ale ja jej nie dodawałam do masy/.
        Starłam ziemniaki, po odczekaniu chwili, odlałam wodę ze startych ziemniaków, potem dodałem resztę składników, zmieszałam i smażyłam na oleju, kładąc dwie łyżki stołowe masy/rozsmarowane/ na jeden placek. W tzw. międzyczasie przygotowałam 3 spore pieczarki, oczyściłam, pokroiłam w cienkie plastry i wrzuciłam na masło/ze dwie łyżki/ potem zalałam lekko wodą i na końcu duszenia, kiedy pieczarki zmiękły, dodałam zahartowanej sosem z pieczarek 18% śmietany/dwie, trzy porządne łyżki stołowe/. Na gotowe placki położyłam pieczarki. To jest porcja na 2-3 osoby, w zależności ile kto je, bo może być też na jedną, ale myślę, że dwie osoby będą syte :) Kto nie trawi śmietany, mogą być tylko uduszone z masłem pieczarki.

      • Lubię taką przyziemność krocząca obok fasolki po bretońsku. W końcu coś praktycznego z tego blogowania. Dziękuję.

      • filemonka pisze:

        ma być *potem dodałAm resztę składników :))

      • filemonka pisze:

        Placki ziemniaczane z grzybami są ciężkostrawne, więc trzeba uważać, nie za często. Z grzybami zrobiłam pierwszy raz, na ogół były na słodko :)

  10. Angie pisze:

    Przybyłam,
    zobaczyłam
    i stwierdziłam , że dobrze, że dziś mnie prawie tu nie ma. Jak czytam o smakołykach, to zwykle muszę zaraz lecieć coś zjeść.Nie dość, że już mam kłopoty z garderobą ( dziwnie zawsze KURCZY się jesienią ;) ,
    to gdybym tak poczytała…pojadła potem..
    to nie weszłabym nawet w swoje ulubione rajstopy. Z klinem;)

    • filemonka pisze:

      No popatrz, moja garderoba kurczy się na wiosnę ;) Zastanawiam się nad zakupem czarnych rajstop z klinem – nigdy nic nie wiadomo, kiedy mogą się przydać ;)

    • goldenbrown pisze:

      A ja czytam, ślinę mam na klawiaturze, ale przezornie zakryłam klawiaturę folią..;)

    • Wizja pisze:

      Cześć Angie- niejako per procura ale i tak serrdecznie.Coś się porobiło z klimatem bo wszyscy piszą o jedzeniu i remontach. Uwijaj się Angie i wracaj bo ja na ten przykład nie umiem się znaleźć pod nieobecność gospodyni.Niezależnie od propozycji zastępczych w lodówce i na stole.

      • Angie pisze:

        Droga Wizjo:)
        Zeszłam z drabiny specjalnie, by Cię osobiście przywitać :))
        Gotujemy, ostatnio dużo gotujemy. Zapasy gromadzimy ( tzn zapasy kalorii)
        Acha!
        pozdrów, proszę Mrs Inez ;)))

  11. wg108 pisze:

    Zwłaszcza, że czarne wyszczupla

  12. Justyna pisze:

    Gotujemy ?:))) super !!! uwielbiam domy w których pachnie dobrą kuchnią
    a Pani domu zawsze ma coś na ząb dla wędrowca;) i gościa głodomora:))
    ja mam kopytka i gulasz i specjalnie dla Was otworzę ogórki co je pilnuję by mi nie zżarli do Świat;)))
    smacznego :)

  13. fotografka90 pisze:

    Zdjęcie wygląda apetycznie :-) Ja wczoraj robiłam placki ziemniaczane i ogórkową ! A wracając do tych zakupów… móoje chłopaki też nie lubią zakupów, jak już muszą to potem są 3 dni wyrzutów- w przypadku odzieży itp. W kwestii gadżetów, Castoramy itp. to już inna sprawa… :-)

  14. Justyna pisze:

    Dzień dobry :) Niech żyją Fasolki :)

  15. Witam wszystkich PT Gości wczesnym środowym popołudniem. Czynię to w oparciu o upoważnienie udzielone mi przez Właścicielkę tej wirtualnej przestrzeni.
    Spektrum wypowiedzi i komentarzy zależne od inwencji i skojarzeń. Wypowiedzi o żarciu znajdą z racji kulinarnych upodobań życzliwą reakcję Wugusia (mam nadzieję) i Pana C. Można też pisać o doświadczeniach remontowo-budowlanych, czy zakupowych w ogólności.

  16. wg108 pisze:

    Powszechnie wiadomo, że ja jak pies. Jedna duża micha raz dziennie musi być, a reszta posiłków to już niekoniecznie

  17. W moim przypadku to jest to 5-7 razy dziennie i ani razu do syta. Zmiana wcześniejszych nawyków żywieniowych dużo mnie kosztowała, ale nie żałuję. Jedynie wino pijam bez umiaru.

  18. goldenbrown pisze:

    Dobra zasada – mało, ale częściej;) Tez się staram chociaż 4x dziennie, ale czasem „zapominam” jeść;)

  19. wg108 pisze:

    Znaczy na obrożę na pchły to mógłbym się zgodzić, byle bez durnowatego dzwoneczka

  20. Angie pisze:

    Nie było mnie cały dzień, a tu tak miło! :)))
    Goldi :))) uśmiałam się! Dobre!
    Wg:* Jestem zazdrosna! ;) Nie będę jednak już wyjeżdżać na całe dnie :P ;***
    Justyno:) ano nie żyją Fasolki! ;)

    Caddi:*
    Jesteś nieoceniony jako Gospodarz::)))

  21. Człowiek zaśnie tylko na moment, a tu taka taka dyskusja. A zaczęło się tak niewinnie, bo od wizyty Pana C. w Castoramie i cafe-bistro, gdzie został uraczony pysznymi naleśnikami. Po dialogu i wymianie uprzejmości pomiędzy Golden a Wugusiem, tudzież rozważania o wspólnym zamieszkaniu, dziękuję Jahwe, że nie stworzył mnie kotem.
    Ps. Angie, nie dotrzymałem kroku gościom, bo mój Morfeusz nie dał za wygraną i zmusił mnie do zamknięcia oczu. Mój tablecik dzielnie czuwał na kołderce, ale sam nie śmiał włączać się do komentowania.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s