” Moja dziewczynka! : ) *

Mam dziecko!

Gwoli ścisłości: mamy dziecko:) Moja Przyjaciółka i ja.  Nie, nie jesteśmy szalonymi lesbijkami, którym nagle przyszło do głowy macierzyństwo. Ja już mam troje swych dzieci i to chyba, zważywszy na emocje wynikające z ich posiadania,  wystarczy mi forever.

Dlaczego więc  piszę, że mam dziecko, dlaczego tryskam szczęściem teraz i sącząc Brandy, dzielę się tym z całym światem? Dlaczego nagle łamię swoje zasady NIEPISANIA w sieci o swych sprawach ważnych i realnych?

Ano dlatego, że jak wspomniałam, tryskam szczęściem i chcę podzielić się nim ze wszystkimi; dlatego też, że moja Przyjaciółka nie ma nic przeciwko temu, abym sobie tryskała tą naszą wspólną radością tutaj ;)

Od czego zacząć, abyście wiedzieli, w czym rzecz. Taak, najlepiej chyba zacząć …od początku.

Niedawno pisałam o MIESZKANKU NA PODDASZU. Miałam napisać ciąg dalszy mieszkankowych historii; a tu, nie dość, że ciągle byłam gdzieś w trasie, to jeszcze podjęłam się prowadzenia wraz z Peonią Kinomanowców  http://kinomanowce.wordpress.com/

Mój blog trochę zastygł; istniał ostatnio głównie dzięki jakiś tam zdjęciom i wczorajszemu wpisowi, dedykowanemu memu Przyjacielowi Caddiemu.

Dziś jednak, niesiona falą cholernie cudnych emocji, piszę. Nie, nie ciąg dalszy historii mieszkanka na poddaszu, choć o to muszę i tak zahaczyć, ponieważ moje dziecko , jest poniekąd wypadkową / lub konsekwencją/ tamtych wydarzeń.

Kilka lat temu do tego słynnego mieszkanka na poddaszu wprowadziła się Renia. Młoda wdowa z dwójką maleńkich dzieci.Renia nie pokończyła szkół żadnych, ale była tak szczera, tak miła i dobra, że żadnych braków nie było widać. A poza tym : czy akurat  TO  STANOWI O WARTOŚCI Człowieka?   Znałam Ją z widzenia i dawnego kursu prawa jazdy. Tak złożyło się, że akurat wtedy definitywnie rozstałam się z moim małżonkiem i akurat, żeby chyba było weselej,  mój kręgosłup pokazał mi środkowy palec. Nie mogłam chodzić, nie mogłam nic. Po silnych lekach i zastrzykach spałam całe dnie. Mój Big Brother, święty człek , zajmował się moimi latoroślami. Gdy w końcu, po ostrej fizykoterapii, zaczęłam w miarę pełzać po Ziemi, zaprzyjaźniałam się z Renią. Moją sąsiadką z góry.

Nie będę teraz opisywać jak to było; kiedyś opowiem te nasze historie z poddasza. Wspomnę tylko, że to nikt inny, jak Renia właśnie, pomogła mi znów stanąć prosto. I to nie tylko w sensie fizycznym. Dzięki Niej odzyskałam radość życia, a to, w moim przypadku, jest motorem, siłą napędową Życia. Moim Paliwem.

W Zamku zapanował chłód:

-Mamo, dlaczego Ty kumplujesz się z tą , hmm, dziewczyną, no wiesz, tą mniej inteligentną od Ciebie? – pytali moi rodzeni Książęta- synowie

bo to MOJA sprawa, z kim się kumpluję. To było primo. Secundo: mówię do Was, jak to tłuków jakichś, mówię od lat: miej serce i patrzaj w serce!

– aj,Ty Mama znów tym Mickiewiczem! Ten romantyzm to Cię kiedyś zgubi! Jak zgubił z tym naszym ojcem..

– zgubił jak zgubił- Wy, te owoce tego romantyzmu mojego, jesteście! TAAAcy Mądrzy przecież!

– Mamo, przestań już. Ty niczym Bernard Shaw, tak lubisz z ludem…

-a was niech gówno obchodzi to, z kim lubię! Paszli won!

– ale Mamo, Babci też się to nie bardzo podoba…

– a co, do szlaka nagłego, tak w ogóle z moich posunięć, się Waszej Babci podoba?

To prawda. Księżnej, kobiecie bardzo nowoczesnej i ze wszech miar emancypowanej, rzadko które moje przedsięwzięcie przypadło do gustu ;)

Tak czy inaczej, przyjaźń moja i Reni trwała. Nawet wtedy, gdy Renia opuściła mieszkanko na poddaszu. Odwiedzałam Ją regularnie w Jej  nowym domku.

Pewnego dnia przedstawiła mi mężczyznę, z którym jakiś czas temu związała się. Zaopiekował się Nią i Jej dziećmi. Był miły i wydawał się być dobrym. Tzn ja i tak sceptycznie patrzyłam na tego pana. Może dlatego, że od pewnego/ dłuugiego/ czasu już, w każdym mężczyźnie widzę albo szuję ,albo nieudaczną dupę wołową? Moje stosunki z mężczyznami są cudowne, ale wtedy,  jeśli są to stosunki przyjacielskie, kumpelskie, bratersko- ojcowskie  bez tych innych emocji ;))

” Miły i dobry Pan” opuścił moja Renię, gdy  była w trzecim miesiącu ciąży. Została sama. Z dwójką dzieci z poprzedniego związku. Z rodziną, która nagle się od Niej odwróciła. Bo ” niech zastanowi się, zanim zajdzie w ciążę i Se przyniesie następny kłopot! ”

Renia miała różne wizje. Nie dziwię się Jej. Była/ jest/ biedna jak mysz kościelna; nie ma na podstawowe sprawy czasem. Myślała ” co z TYM zrobić? ”

Miała różne wersje wydarzeń: ‚ urodzę i dam do adopcji, bo nie wyżyjemy..” lub” Pozbędę się”

Był dwunasty tydzień ciąży, gdy Renia uzbierała kasę na zabieg. Pojechałam do Niej i – delikatnie, nie wtrącając się w Jej życie – zmobilizowałam wszystkie swe siły, by wyjaśnić Jej, że  już ZA  PÓŹNO.Moim zdaniem  ZA PÓŹNO. Nie żebym była tak święta. Lub, tym bardziej, świetojebliwa.Moje grzechy będą niewątpliwie sądzone jako jedne z tych/ wg Biblii/ ciężkich na Sądzie Ostatecznym; nie wiem jak się wywinę. Ale już TYLE zniosłam życiu doczesnym , że może zniosę i to ;) , Fajnie byłoby TAM móc znów coś ściemnić….

Może nie powinnam tego robić i już. Ale zrobiłam.

Otoczenie stukało się w łeb; po co ją namówiłaś na dziecko?

Bo tak. bo JA stwierdziłam , że jest sens! ;)) . I

powiedziałam że jak urodzi, to TO DZIECKO będzie „MOJE”!

*

Już wiecie, dlaczego MAM DZIECKO :)))

Dziś widziałam Ją. Śliczna dziewczynka! Śliczna, śliczna!! A nawet jakby nie była śliczna, to i tak moja! Reni i MOJA!

Zawiozłam pampersy, krem na odparzenia, czekoladę ” na szczęśliwe życie” i maleńkie skarpetki. A  dla Reni jedzenie, bo karmi piersią..

*

wiem, wiem, nie piszcie nawet: mam nie po kolei. Ależ ja to wiem, :)))

Otoczenie stuka się w łeb.” po co Bidzie jeszcze większa bida?  Coś Ty Angie narobiła? ”

I czort z tym; dziś powinien pić Ojciec dziecka, a piję JA! Za zdrowie tego dzieciątka! Nie ma go- Ojca- a , ch.. z nim, jestem JA i pomogę Reni! I myślę, że każdy człowiek dobrego serca!

*

 

16 comments on “” Moja dziewczynka! : ) *

  1. Angie – jestes wielka!!!
    To cudownie ze masz dziecko – kobieto o wielkim sercu… chyle glowe!

  2. To piękny tekst, ale przede wszystkim postawa PRO LIFE.
    O jednym tylko w tym wszystkim zapomniałaś napisać:
    – Jak ma na imię to Wasze narodzone dziewczę?:)

  3. krakowianka pisze:

    ależ masz serducho Angie,myśle,że wasza dziewczynka ma wielkie szczęście…ja życze wam dużo radości z tego podwójnego macierzyństwa…kocham zapach…niemowlaka…:)
    pozdrówki:)

  4. violamalecka pisze:

    Niech Wam się szczęści Angie…

  5. Angie pisze:

    Jak popatrzę na to napisałam wczoraj, to po raz kolejny stwierdzam, że nigdy już nie będę pisać sącząc napoje wysokoprocentowe ;))) A niech tam, nie skasuję przecież całego tekstu, trudno, jest jak jest.

    Tak, bardzo, bardzo cieszę się, jestem szczęśliwa! Sama już nie planuję (raczej ;) )potomstwa, a na wnuki, z tego co wiem, będę musiała długo, długo jeszcze czekać.
    Gdy patrzę na tę maleńką Istotkę teraz, to aż znów chce się żyć, znów świat wydaje się mieć sens:)
    A ludzie nie tacy źli; dzięki dobroci niektórych, Maleństwo dziś wszystko ma.

  6. rudaja pisze:

    a ja Cię doskonale rozumiem, niech Maleńka dobrze Wam się chowa, a jak coś potrzeba bedzie to wiesz gdzie mnie szukać… myślę, że rozumiesz co mam na myśli :)

  7. Angie!!!! Jak ma na imię to Dziewczę? – zapytowujem po raz wtóry!!!:-)

  8. wg108 pisze:

    Angie, przyślij na priva nr konta lub adres to wyślemy „naszemu” dziecku coś na Gwiazdkę. Niech wie, że ma wujka Szczepcia

    • Angie pisze:

      Szczepciu:***
      Masz najbardziej
      szczerozłote serce na świecie:)))))
      Ile to już lat temu mówiłam, że Cię Kocham!
      Dziękuję!

      • wg108 pisze:

        Ojtam ojtam. Zawsze lubiłem być dobrym wujkiem. Zresztą nie jesteśmy w tym odosobnieni, wielu naszych znajomych też tak postępuje. Kiedyś, przed wielu wielu laty, gdy wysłaliśmy do najbiedniejszych rodzin pierwsze paczki świąteczne za pośrednictwem pielęgniarek środowiskowych nie mogliśmy uwierzyć, że ludzie całowali je po rękach. To stało się impulsem do niesienia stałej pomocy. Dziś, to już stała pomoc, od 10 lat mamy stowarzyszenie, które urosło w siłę i profesjonalnie zdobywa środki. Już nie tylko na pomoc dla najbardziej potrzebujących, ale też na stypendia dla zdolnej młodzieży ze środowisk wiejskich.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s