*Pierworodna *

        Kilkakrotnie już, czytając teksty Caddiego czułam – gdzieś tam w głębi- odniesienie do swego życia;  widziałam gdzieś tam siebie i miałam, nieodpartą ochotę natychmiast wziąć w rękę pióro/ to wirtualne/ i coś szybko napisać.Jednak, wiadomo jak to jest z tym czasem; ciągle nie ma go zbyt wiele, niestety.

    Caddi pisze wiele i o wszystkim. Ale zawsze subtelnie i nigdy, w przeciwieństwie do wielu, nie agituje, nie epatuje złością, nie prowokuje/ a jeśli już, to tak dyskretnie, że inni powinni uczyć się, czym jest KLASA)
Moją ulubioną serią tekstów Caddiego,  jest, prócz opowiastek o Heli i Marianie, czasem występujące teksty o Jego Pierworodnym Szczęściu:)

http://caddicus.blogspot.com/2012/10/coreczka-tatusia.html

http://caddicus.blogspot.com/2012/06/pan-c-lubi-byc-tata.html

Przyznam,że i ja jestem Pierworodnym Szczęściem.
Swego Ojca Pierworodnym Szczęściem :)

***

 Specjalnie dla CADDIEGO- mój dawny, ale ponad czasowy chyba, tekst:

Jedną z najważniejszych osób w moim życiu jest, obok Księżnej Matki, Król Ojciec.
Król, jako że jestem Jego Pierworodną ( i do tego córką! ) ma do mnie niesłychaną słabość. Księżna potrafiła zawsze patrzeć na mnie krytycznie i bez emocji ( no, chyba, że przegięłam na całej linii i doprowadzałam Ją do palpitacji serca : )) ; Ojciec natomiast zawsze i od zawsze widział w każdym, nawet najbardziej moim szalonym posunięciu, sens. I przyczynę. Nigdy nie zgadnę,czy bardziej jako mój Ojciec, czy Matematyk? I, rzecz jasna, zawsze bronił mnie. Czasem, gdy byłam małą i potwornie niegrzeczną dziewczynką, miał ochotę uszczypnąć mnie w ucho. A gdy udało się Jemu to zrobić, była to dla mnie największa z możliwych kar : ))
Gdy miałam 2 lata, dostałam w prezencie od losu siostrę. . Gdy przywieziono ją wraz z Panią Matką ze szpitala, powiedziałam, pokazując stanowczym gestem ręką, jedno słowo:
WON!
Z opowieści rodzinnych wiem, że tylko Król Ojciec nie uznał tego za rzecz złą; raczej rozśmieszyłam Go: )
Mniej już było Królowi do śmiechu gdy strąciłam z tarasu wózek z maleńką, nowo narodzoną siostrą ; był zły również wtedy,gdy prawie złamałam nos huśtawką, rocznejwtedy, siostrze ; )

      Nie był również zadowolony z mojego występku też ,gdy zaproszono do Starego Zamku Znajomych z Francji wraz z synem. Chłopczyk ten miał chyba jak ja wtedy, około 5 lat; siostra miała 3 latka. Była jak mały Amorek: wielkie, błękitne oczy , burza płowych loków. Nie dość, że od początku zazdrościłam jej urody, to już doprowadziło mnie do szewskiej pasji, gdy mały cholerny Francuz chodził za siostrą krok w krok i dawał jej cukierki! :)
Zemsta była straszna: został przeze mnie zrzucony z kamiennych schodów w Zamku : )) Podobno (na szczęście!) NIC  poważnego się nie stało się temu młodemu, francuskiemu księciu;
ale wtedy Angie i tak po cichutku zacierała ręce : Potłukł się i wył!
Zemsta smakuje słodko! ;)))
Księżna i Król długo przepraszali rodziców Francuza..
Ale Ojciec, gdy udzielał mi reprymendy, miał ten dobrze mi znany, wesoły błysk -w oku : ) I swoją straszną, a moją ulubioną, straszącą wszystkich
MINĘ ROZBÓJNIKA :))
Wiele razy wyprowadzałam Króla i Księżną z równowagi; na pewno nie zapomną nigdy jak uciekłam im nad morzem z domu wczasowego mając..ROCZEK i przynieśli mnie na rękach ” dobrzy ludzie” ; do dziś, gdy spotykają się te sto lat po rozwodzie, spierają się o to, „kto wówczas zawinił”
Bardzo mocno przeżyli też to,  gdy uciekłam z plaży mając 3 latka i Król Ojciec wraz z ratownikami poszukiwali mnie na dnie Bałtyku a Księżna , tuląc do piersi maleńką moją siostrę drżała w spazmach płaczu. Ja tymczasem , wykorzystując wcześniej chwilę nieuwagi Rodziców, gdy ci zwijali nasze plażowe obozowisko ( czyli wózek, nocniczek, koce,ręczniki, dmuchane foteliki dziecięce, buteleczki z naszym piciem itd) wmieszałam się w tłum plażowiczów. I spokojnie poszłam przez Duży las, przeszłam przez drogę szybkiego ruchu i następny Duży las do..stołówki. Gdyż, po prostu…i tak tam mieliśmy przecież zaraz iść, a ja byłam JUŻ głodna!
Taaak, zwykle wiedziałam CZEGO CHCĘ ;)
Przyniosła mnie z powrotem na plażę jakaś Pani, której opowiedziałam DOKŁADNIE jak się nazywam i dlaczego jestem w środku lasu sama. I do tego nago:)   Król, gdy doszedł do jako – takiej równowagi stwierdził podobno, że
” to całe posunięcie Angie świadczy o Jej wielkiej inteligencji, sprycie, elokwencji oraz nieprzeciętności” . Księżna natomiast miała tylko jedno do powiedzenia:
Ta Cholera Nas kiedyś wykończy!

              Zupełnie nie rozumiem, czemu przylgnęło do mnie, najczęściej używane pod moim adresem przez Panią Matkę mą, imię Gówniara ;)))
Gdy miałam 3 lata uciekłam z mojego pierwszego Zamku w mieście Wrocław. Gdy obcy” dobrzy ludzie” odtransportowali mnie z powrotem, opowiedzieli Królowi mój dialog z nimi:
– dziewczynko, czemu jesteś tutaj, w środku Wrocławia sama?
bo będę jechać tramwajem
– a gdzie Twoi rodzice?
chyba w domu
– aha. A jak się nazywasz?
Gówniara
: ))
Potem wyjaśniłam gdzie mieszkam i ” dobrzy ludzie” zaprowadzili mnie do domu.
Król Ojciec wściekł się i oskarżył wszystkich- tzn dwie Babcie, które nas pilnowały, o złą opiekę.Babcie płakały, Księżna krzyczała, a
Angie słodko patrzyła na Ojca. Tak niewinnie.
I jak mógł na mnie nakrzyczeć? ; )))

Ostatnio , jak zwykle raz na jakiś czas, Król ze swego Zamku ” wykonał telefon” do mnie
( Król NIENAWIDZI tego określenia ;uznaje je za wyjątkowo z tych najbardziej prostackich prostackie)
– gdzie jesteś dziecko, jeśli można wiedzieć?
– w domu, właśnie budzę się z drzemki, możesz mówić
– aha. Spytam tak banalnie: co słychać?
Opowiedziałam Królowi różne historie z ostatnich dni. Nawet tę, gdy zwiałam od tego debilizmu w Lany Poniedziałek. Król powiedział:
dziecko, pomimo tego, że
zasugerowałaś mi na początku rozmowy, że, delikatnie mówiąc , masz w dupie moją opinie,
i tak powiem co o tym myślę: zgadzam się z Tobą! I to nawet nie w 90iu (jak zwykle) ,a w 100 procentach.
I bardzo podoba mi się Twoja filozofia życiowa. Nawet coraz bardziej, z biegiem lat. Ogólnie.
A poza tym- wiesz, że będę zawsze po Twojej stronie!
: )))

Reklamy

11 comments on “*Pierworodna *

  1. No tak… wiele dobrego człek przeczytał o sobie, że stając przed lustrem wątki, czy aby chodzi o tę samą osobę. A tak na poważnie to najbardziej w Twoje opowieści urzekła mnie ta wypowiedziana przed laty opinia:
    Ta Cholera Nas kiedyś wykończy!

  2. escaape pisze:

    Wiesz, sprawiłaś, że czytając ostatnią linijkę, łzy pojawiły mi się w oczach. Cholernie dobry tekst.

  3. krakowianka pisze:

    Angie,byłaś wielce zajmującą pierworodną,jeśli chodzi o życie w ZAMKU,nie można było przy Tobie się nudzic na pewno,ja powtórzę tu za Caddim,to co księżna podsumowała,to nie dało się inaczej ując…hahaha

  4. Krystiana pisze:

    -to zdanie „ta cholera nas wykończy”,musimy sami sobie powiedzieć ,że usłyszlismy je na pewno w swoim życiu….każdy z nas….

  5. Justyna pisze:

    Tekst z dedykacją , pamiętam pierwowzór . Też jestem w klubie córunia Tatusia :)

    • Moja Pierworodna też jest w tym Klubie:-)

      • Justyna pisze:

        Cadi my córeczki Tatusia mamy i łatwiej i trudniej:) Łatwiej bo wiemy kim jest prawdziwy mężczyzna, nosimy w sercu jego wzorzec :) a trudniej bo trudno takich znaleźć …
        ale bez względu na trudności jestem dumna że jestem w tym klubie :) i fajnie , że Twoja Pierworodna jest tez tutaj :)

      • Cholera!!! To, co napisałaś jest wyzwaniem dla mnie. Jak tu sprawdzić własną prawdziwość mężczyzny i to bez podtekstów, ale ta na poważnie. Może moje Pierworodne szczęście kiedyś mi o tym opowie. Liczę na to:-)

  6. rudaja pisze:

    i kolejny raz Angie uświadamiasz mi jak bardzo jesteśmy do siebie podobne, mój Vatik-óżłwik Kochany i Najwspanialszy tez jest Królem dla mnie, a ja oczywiście jego małą księżniczką. Było tak od zawsze, przecież to moje ‚pojawienie sie’ sprawiło, że zaczał okazywac publicznie uczucia do swojego diablo-aniołka :D
    Uwielbiam to, że nadal po tylu latach nie zatraciliśmy tej naszej królewsko-księżniczkowej miłosne relacji. Uwielbiam, że J. odbiera mnie z domu, a Pan Ojciec odprowadza mnie „do rąk własnych” oddaje i zawsze przykazuje J. „uważaj na nią i dbaj o nią” a w domyśle „bo jak stanie sie jej krzywda to zabiję w męczarniach” :)
    Ach rozmarzyłam się nad tą moją vatikową miłością :)

  7. goldenbrown pisze:

    Endzi, masz piękne i szczęśliwe życie – i nie protestuj – bo takie jest! Inaczej nie byłoby tych wszystkich cudownych historii.
    A poza tym – Twoi rodzice są nieprzecietni i MASZ ich wciąz !

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s