* czy pamiętasz…? *

Ponieważ życie trochę mnie ostatnio przytłacza i wciąż skąpi czasu, postanowiłam wskrzesić tutaj swe wspomnienia sprzed roku. Właściwie są aktualne, a moje emocje niezmienne.
Dziś czymś nowym i kompletnie  absurdalnym dla mnie , jest  niebieski znicz na grobie Kogoś , kogo kochałam.
*

Często myślę o pewnej miłości;  miłości, której świat nie pozwolił trwać.

31.10.2011r.
Cmentarz Osobowicki jest wyjątkowo piękny o tej porze roku. Teraz, gdy drzewa jakby specjalnie przybierają różnokolorowe barwy strojąc się na te Święta, tak przyjemnie spacerować tymi dębowymi alejami!
Płoną znicze, podkreślając czerwień i złoto szat wielkich, starych klonów, buków, dębów. Ciemnozielone tuje i świerki , dumne z tej wiecznej zieleni, odważnie chcą dogonić pięknem te, z którymi tak cudownie kontrastują.
Wrocławska nekropolia; prawdziwe „Miasto w mieście; Miasto przy mieście” …Ciche, spokojne, gdzie tylko zdaje się słyszeć szept kamiennych Aniołów, pochylających się z troską nad grobami…gdzie czasem słychać cichy szloch tych, którzy tak bardzo tęsknią
*

Jak co roku odwiedziłam tam groby moich Dziadków. Pięć grobów moich Bliskich.
Na czarnych, granitowych płytach pokrywających mogiły mojej Babki i Dziadka złote litery:
Żołnierz Armii Krajowej . Zmarł/zmarła w 1982/83/ roku ”
Wszyscy moi Dziadkowie zmarli w latach osiemdziesiątych. Niedługo po tym, gdy wyjechaliśmy z Panią Matką z naszego rodzinnego domu, na zawsze.
Zamieszkaliśmy mniej więcej w połowie drogi Wrocław – Legnica.


*
Nie znałam Legnicy i choć mieszkam tak blisko, do dziś nie znam dobrze. Rzadko odwiedzałam to miasto ;nigdy nie było ku temu powodu ani pretekstu nawet. Słyszałam tylko od znajomych, że tam ” pełno Ruskich
Pamiętam moje wrażenia z pierwszej wizyty w Legnicy. Szare, brzydkie, ponure miasto.
I..i ten ” radziecki duch” unoszący się wszędzie! Rosyjskie napisy na obskurnych murach, obok polskie, bardzo ,
łagodnie ujmując: antyradzieckie.
Lata osiemdziesiąte. Dziewczyny w bluzkach- kimonach, czerń przeplatana ostrym różem i turkusem. Wysokie szpilki i ostre makijaże, cieniowane, tapirowane włosy.
” Dla kogo one tak stroją się?- naiwnie myślałam- ta Legnica taka..pusta! ”
Miałam zaledwie 10 lat, gdy przeprowadziliśmy się do naszego miasteczka niedaleko i nie wiedziałam, nie miałam pojęcia, że w tej ” pustej Legnicy” jest największy garnizon Armii Radzieckiej na zachodzie! Mieściło się tam dowództwo i koszary Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej . Potem dowiedziałam się, że połowa- dokładnie połowa: na 100 tysięcy mieszkańców ówczesnej Legnicy, 50 tysięcy to oficerowie, podoficerowie i żołnierze radzieccy oraz ich rodziny!
Zaczęłam rozumieć ” czemu te panie tak się stroją” ;)))
Koszary! Wojsko! Nie ważne jakie wojsko; przecież ” za mundurem…”
*
Legniczanie nie znosili Rosjan ( i vice versa) , ale jednak obie te grupy żyły w swoistej symbiozie. Handlowali ze sobą- a czy jest coś, co może bardziej złączyć dwie grupy ,niż interesy?
Jak się okazuje – nie tylko .
*
Kilka lat temu obejrzałam film ” Mała Moskwa” . Opowieść o Legnicy i o wielkiej miłości TAM. O Legnicy lat sześćdziesiątych, gdzie ” najważniejszymi” jej punktami były garnizony wojsk radzieckich.

W jednym z takich punktów toczy się akcja w/w filmu.
Nie będę streszczać fabuły, nigdy nie robię tego.
Każdy przecież , szczególnie teraz w Dobie Internetu i ” kina domowego” może obejrzeć .
Chcę tylko podzielić się z Wami , tutaj, swoimi emocjami.

Właśnie dziś, w Przeddzień Święta Zmarłych.
*
Kilka lat temu, gdy obejrzeliśmy ( ja i moja Rodzina) ten film, pierwsze wrażenia były dla wszystkich NAS prawie jednakowe:
” piękny temat, mógłby być szlagier, film klasy światowej , może Oscarowy, gdyby nie…”-
i zaczynało się to ” gdyby”,
wg każdego inne.
” Gdyby może reżyser zrobił to z większym rozmachem? Gdyby Lesław Żurek zagrał z ikrą? Gdyby były większe pieniądze..? ”
itd
Można byłoby gdybać tak w nieskończoność.
Powstał taki, a nie inny film. Film, gdzie moje ” gdybanie” zeszło na plan bardzo, bardzo daleki.
*
Po projekcji..byłam roztrzęsiona. Wściekła! Na cały świat! Nie, nie płakałam, bo rzadko płaczę ( szczególnie przy kimś..)
Długo nie mogłam otrząsnąć się.
Jak mogli JĄ ZABIĆ??
Oficjalna wersja głosi, że popełniła samobójstwo.
Samobójstwo? Nigdy nie jest ” samo z siebie”! Ktoś- Coś Ja pchnęło ku temu. Mówi się” nieszczęśliwa miłość”
Bzdura! Złe sformułowanie. Nie ma czegoś takiego, gdy dwoje ludzi się kocha i chce być razem!
To..okoliczności, życie, system, ale nie miłość Ją zabiła!
A film..film jest na faktach. To Jej grób.
Rosjanki, która pokochała polskiego oficera.
Tam. W Legnicy.W latach sześćdziesiątych…
Do dziś legniczanie zapalają tam znicze.

Naprawdę nazywała się Lidia Nowikowa.
W myśl ” wersji oficjalnej” popełniła samobójstwo w październiku 1965 roku…
A jak było naprawdę…?
*
Film też nie daje odpowiedzi.
Film maluje miłość Polaka i Rosjanki. Rosjanki, żony oficera Armii Radzieckiej, który przybył wraz z Nią, na rozkaz władz do Legnicy, do tego największego radzieckiego garnizonu.
Rosjanki, która pokochała polską kulturę, która

nauczyła się j.polskiego i która przepięknie zaśpiewała Demarczyk:

*
Dla mnie ten film jest pomnikiem . Pomnikiem Wielkiej Miłości, która Rzeczywiście miała miejsce.
Pięknej, zakazanej i gorącej miłości w szarym mieście.
W mieście, którym „znakiem rozpoznawczym” wówczas były koszary

9 comments on “* czy pamiętasz…? *

  1. violamalecka pisze:

    Wzruszyłaś mnie tym wpisem.
    Mała Moskwa… to obraz do którego często wracam.
    Piękna historia i pięknie opowiedziana. Dziękuję Angie.

  2. goldenbrown pisze:

    Lubię Twoje przekazy, Endzi.. Zawsze opowiadasz bardzo emocjonalnie..

  3. miłośc,gdziekolwiek by ONA nie była…jest piękna i barwna,nawet w nieciekawym,bezbarwnym miasteczku…Wzruszająca opowieśc Angie…:)

  4. Kasia pisze:

    pięknie opowiedziane. Smutno słyszeć o tym niebieskim zniczu. Trzymaj się!

  5. Justyna pisze:

    pozwolę sobie skopiować komentarz do Ciebie z mojego blogu :)

    Gdy spotyka nas miłość stajemy się wobec tego faktu trochę nieporadni. Oczywiście radość wypełnia nas po same czubki od stóp do głowy, ale jednocześnie nabieramy przeróżnych zachowań , które na “trzeźwo” bez miłości , nigdy by w nas nie zagościły. Nagle zaczynamy się do siebie uśmiechać , w okolicznościach dowolnych bo coś się nam przypomniało , albo zamyślamy się i popadamy w katatonię , szczelną na głosy , dźwięki i generalnie cały świat. Doświadczamy “głodu” bycia z tym KIMŚ i choć na co dzień jesteśmy rozsądne , pragmatyczne , przewidujące i odpowiedzialne to najchętniej zostawiłybyśmy te cechy za progiem i weszłybyśmy takie całkiem”gołe” do małego mieszkanka na poddaszu gdzie reszta świata nie ma wstępu

    Współczuję ,że nie ma już Twojej Miłości obok cieleśnie , ale myślę ,że duchowo będą z nami nasi NIEOBECNI, ZAWSZE I DO KOŃCA. W tym śmierć jest nieskuteczna i bezsilna:)

    • Angie pisze:

      A ja odpowiedziałam już u Ciebie :)))
      A propos miłości: niezmiennie wzrusza mnie tak historia z Legnicy, którą tu opowiedziałam.
      Czy podoba Ci się Justyno?

  6. Justyna pisze:

    Tak , widziałam film Mała Moskwa , chyba dostał On nagrodę na festiwalu filmów w Gdyni.
    To taka historia ,że czasami to co niemożliwe staje sie realne:) no i że miłość pokona wszelkie bariery :)

  7. Druga Moskwa, tak samo z tym, że ‚bardziej’ była w Bornem Sulinowie. Niestety te miejsca były wydzielone i izolowane w przeciwieństwie do Legnicy. Wiosną znów się wybieram tam na dłuższy pobyt, by usłyszeć zabłąkany tupot żołnierskich butów, śpiewność rosyjskiej mowy i poczuć jak czas zapętla się… W takich miejscach uruchamia się we mnie metafizyczna wrażliwość. Nie mogę doczekać się tego czasu.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s