* I like Chopin ,czyli o grze pozorów*

 Jak Cię widzą, tak Cię piszą.
Ale gdy ma się to .. ;)

Kiedyś na Zarządzaniu miałam bliską koleżankę Andżelikę. Kiedyś- bo jak to już w życiu bywa, nasze drogi rozeszły/ żeby nie powiedzieć: rozjechały / się.
Andżelika, jak większość moich dobrych znajomych, wyjechała na Zachód.
Była obiektem marzeń i westchnień niejednego mężczyzny. Wysoka, długonoga, atrakcyjna blondynka o wielkich, niebieskich oczach. I figurze modelki. ” Lep na facetów”, tak ją nazywaliśmy.
Była dobrą koleżanką i miała coś tak niesamowitego w sobie, coś tak ujmującego, że chyba żadna dziewczyna (chyba  żadna .. ;) ) nie była o nią zazdrosna. Andżelika czasem chodziła z nami na imprezy, choć od dawna obracała się w jakimś swoim środowisku. Gdy jednak już była z nami, była równą kumpelą; piła za trzech ( a łeb miała mocny! ), bawiła się świetnie, ale nigdy nie pozwoliła się żadnemu z naszych kolegów poderwać. Często też pomagała tym gorszym w nauce.
Jednak WIĘKSZOŚCI, szczególnie kobiet, pierwsze wrażenie o Andżelice nie bardzo pozwoliło na traktowanie jej poważnie lub nawet poczucie szczerej, babskiej sympatii do niej.
” Wypacykowana lala, za pusta na studia! Głupia dupa, pewnie chce zaliczyć..wiadomo jak, na pewno nie tryskając wiedzą ani intelektem”- myślała WIĘKSZOŚĆ. Przyznam i ja , i nasi wykładowcy podobnie myśleli. Trudno było zresztą myśleć inaczej; Andżelika sprawiała wrażenie istoty o wyjątkowo lekkim charakterze.Czasem mówiła i robiła rzeczy, które uznawano za czyste wariactwo.
Jakież było nasze wielkie zdziwienie, gdy na jednym z pierwszych wykładów, nastąpiło coś takiego:
Pan profesor przedstawiał nam listę książek, z których mamy korzystać, aby zdać u niego Mikroekonomię
Nagle wstała Andżelika, wymalowana jak zwykle ostro, jak zwykle z jaskrawo- blond włosami, jak zwykle w obcisłej sukieneczce , czerwonej, skórzanej kurtce i spytała:
– panie profesorze, czy Mikroekonomię Begg’a też możemy czytać?
Zapanowała cisza. Pan profesor, człowiek bardzo na luzie i nowoczesny, najpierw parsknął śmiechem, a potem spokojnie, lecz z widoczną drwiną , odparł:
– oczywiście, że może być! Obawiam się jednak, że współczesne kobiety / tu padło wymowne spojrzenie na Andżelikę/ niewiele z tego zrozumieją
Na sali słychać było cichy, potem głośny chichot. Najczęściej baranów, którzy nie mieli pojęcia , kim jest David Begg.
Ale ,przecież,nie ma to jak , nawet w najgłupszy sposób, podlizać się profesorowi;)
Andżelika poczerwieniała.
– dziękuję panie profesorze. To ja na studiach Ekonomii oprę się o tę książkę. Jest napisana językiem NAWET dla mnie zrozumiałym. Chyba większość zrozumie…
Teraz profesor poczerwieniał
– to proszę czytać! Odwołuję to, co powiedziałem. Proszę wszystkich, aby zapoznali się z tą książką. To Rzecz znakomita !
*
Pierwszy semestr Andżelika zliczyła jako jedna z najlepszych. Wszystkie egzaminy zdawała doskonale.
Kiedyś w knajpie na ostrym oblewaniu, jedna z koleżanek spytała wprost:
– Andżelika, Ty jesteś taka inteligentna dziewczyna, tak mądrze piszesz te prace, powiedz więc: czemu wysyłasz fałszywe sygnały?
Andżelika roześmiała się
o co Ci chodzi? O to, że ubieram się tak ekstrawagancko ? Wyzywająco? Czy o to, że faceci lecą do mnie, jak ..ćmy? hahaha! A jak to się ma do mojej głowy? To, że mam pewne zdolności, nawet w jakimś stopniu ścisły umysł, nie znaczy, że mam od razu włożyć okulary i spiąć włosy w mysi ogonek! Może gdybym miała zamiar być naukowcem,wykładowcą…kto wie, może” spięłabym te włosy” ?
Ja wiem, WIĘKSZOŚCI TAK jawi się obraz dobrej studentki lub kobiety mądrej oraz inteligentnej.Skromna, nie rzucająca się w oczy,ubrana według pewnych reguł, norm przyjętych w społeczeństwie. Nic bardziej mylnego! Noszę się jak się noszę i to wcale nie znaczy, że wysyłam jakieś tam sygnały ! Lubię obcisłe ciuchy, bo wiem, że dobrze mi w nich. Lubię tez facetów, co też nie znaczy, że każdy jest moim potencjalnym kochankiem. A może mam ich wszystkich za idiotów? Może sobie eksperymentuję. hę? Słuchajcie: KAŻDY Z NAS MA WIELE SWYCH STRON( nie powiem ” twarzy” , bo to jednak przesada ) ,KAŻDY z nas ma kilka swych KREACJI, które przyjmuje w zależności od sytuacji lub swego humoru.To tak jak z ubieraniem się.   Ja teraz jestem sex wamp, za pół roku wdzieję długie spódnice lub obszarpane dżinsy, założę chustkę na głowę. I co? I powiecie, że ” mi się zmieniło” ? Tak,będziecie mieć rację, w w pewnym sensie tak. Ale co się we mnie zmieni? Ubiór i to, że akurat mam fazę na starego rocka? Ale czy moje zdolności zmienią się? Nie! Na pewno nie. Dlatego nie dopatrujcie się tu czegoś naprawdę ważnego,
NIE WIERZCIE RACZEJ tym wysyłanym sygnałom!
RACZEJ nie wierzcie: bo przecież wielu- choćby pacyfiści, skini itd- oni wysyłają je poprzez swą kreację fizyczną świadomie, w jakimś celu ideologicznym, dla walki z czymś lub o coś. Ehhh.
Ja o nic nie walczę, zrozumcie! Lubię bawić się, sobą, swym image i grą pozorów. I tyle.
To tak złożone. Na pozór jestem wariatka- prawda? Idiotka w seksownych sukieneczkach, ale , jak sami zauważyliście- mam łeb na karku. I pewnie zdziwcie się, że…
najbardziej lubię

słuchać Chopina
;)))))


;))))))))))))))))))))))))))))))))

Reklamy

27 comments on “* I like Chopin ,czyli o grze pozorów*

  1. Świat i otaczających ludzi odczytujemy w sposób uproszczony. Robimy to poprzez pewien kod, którym natychmiast klasyfikujemy sytuacje i osoby. problem pojawia się wówczas, gdy ktoś zacznie świadomie stosować kod w nieco innym znaczeniu. Wtedy pojawia się problem, co jest widoczne na przykładzie Andżeliki.
    Coś podobnego doświadczyliśmy w liceum w połowie lat 70., gdy w żeńskiej klasie była dziewczyna o wdzięcznym imieniu Brygida. Wypisz wymaluj opisana wyżej Andżelika.

  2. Pani Peonia pisze:

    Przekora jest poszlaką wskazującą na inteligencję.

  3. urden pisze:

    Tego właśnie brakuje większości ludzi: dystansu do samego siebie i inteligencji. Większość boi się odnaleźć samych siebie, bo przerażeniem napawa ich myśl, że to co zobaczą nie warte będzie oglądania. Dlatego dystans zastępują luzactwem, które choć nie zawsze trendy, to rzadko niesie jakąś treść, a inteligencję bezczelnością, bo ktoś im wmówił że w ten sposób oszukają świat. Oszukają, ale siebie. I dlatego tak się boją, zazdroszczą i nienawidzą tych, którzy wyrastają ponad nich.

  4. Justyna pisze:

    I to co Urden napisał , wtedy się kreuje i różne maski nasadza:) Powiem szczerze jestem już chyba za stara by „coś ” lub „kogoś” udawać. Dobrze mi ze sobą , pokochałam i polubiłam się taką jaka jestem z wadami , zaletami , z niedoskonałościami i doskonałościami :) bo w każdym z nas jest „to” , różnimy się tyko tym ,że w każdym z nas „to” dotyczy innych cech :) nie muszę być lubiana przez cały świat tak jak nie mam potrzeby się każdemu podobać . Wystarczy mi ta grupa przyjaciół, która mam i najwazniejsze rodzina z jej bezgraniczna i odwzajemniona miłością.

  5. Justyna pisze:

    a co do gry pozorów :) bo temat był jak nas widza tak nas piszą:) Zawsze będzie grupa osób , która dostrzeże we mnie diabła ( tfuuu) i grupa która zobaczy anioła:))) jak sie nie jest meduza to sie budzi kontrowersje;)))

  6. Angie pisze:

    Andżelika jest niejako ” jaskrawym przykładem” celowego łamania pewnych zasad i deptania konwenansów. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ” nie wypada” tak się nosić na studiach i że będzie odbierana na pierwszy rzut oka jako ” niespecjalnie mądra” , łagodnie mówiąc. Ale była ponad tym. NIE PRZEJMOWAŁA SIĘ opinią i tym wygrywała; osiągała zwykle to, co było dla niej istotne.
    Dystans, jak to napisał Urden. Do siebie i świata.
    A te kreacje Justyno; czyż nie jest tak, jak kiedyś napisałaś , że tak naprawdę ” gówno się o nas wie” ? Pokazujemy na zewnątrz tę stronę siebie, którą akurat chcemy pokazać w danym miejscu i w danym czasie.
    Kiedyś zobaczyłam przypadkiem na Woodstock’u znajomego dyrektora baaardzo dużego zakładu pracy. O mało nie zemdlałam: facet , na co dzień prezentujący się w eleganckich ” gajerkach” , podskakiwał z młodymi mając na swej szanownej, dyrektorskiej głowie cudacznego, barwnego irokeza:)))
    Oczywiście to już inna sprawa; nie nosił tej uroczej fryzury nigdy w pracy ani w tzw ” normalnym życiu”. Jednak czy to, ten irokez, też nie jest jedną z jego kreacji ? Jedną ze stron jego Ja?
    Temat rzeka.
    Ważne, jak to mówię zawsze: robić swoje . I mieć dystans ;)

  7. Krystiana pisze:

    można tu napisać całą rozprawkę natemat tego co nazywamy sygnałami,a po prostu robimy to co mam emocje kaz w danej chwili…
    ;-)

    • Angie pisze:

      Dokładnie tak Krysiu :)
      Ten cały post jest po to, ab przestrzec przed uleganiem gry pozorów;
      zatrzymaj się ( człowieku), przyjrzyj chwilę drugiemu, nie wrzucaj go od razu do” jednego wora” głupich lub mądrych. Często pod pozorem wiecznej radości i lekkości bytu kryją się ciężkie przeżycia i głęboki smutek; często głupek okazuje się tym najmądrzejszym i na odwrót :)

  8. Justyna pisze:

    Angie widzisz ten temat zahacza o tzw. pozerstwo , bo kreacje są z róznych powodów. Jeśli przybieramy różne postacie to robimy to by albo coś ukryć , albo coś pokazać , albo coś udowodnić . Jest też stereotypia odbioru , pamiętam jak moja koleżanka, która była jednoczesnie Dyrektorem nie chciała zatrudnic matematyka bo był wytatuowany, Szlag mnie trafił i tak długo jej mendziłam ,aż uległa i był to jeden z jej filarów , facet rozkręcił tyle dobrych inicjatyw, że moglabym długo je wymieniac. I to jest uleganie jakimś pozorom zewnetrznym , które jak widac czesto nijak sie maja do wnetrza:) tu patrz długonoga blondi ;) ale jest tez cos takiego jak kreowanie , które ma prowokować , ma na celu zwrócenia na siebie uwagi , nieważne co byleby mówili i wtedy moja ocena bywa różna :) zalezy od jakosci prowokacji i celu:)

  9. elatroska pisze:

    gra pozorów potrafi byc myląca ale jednak nasza intuicja podpowiada nam coś tam na ucho:)))Mnie na przykład ludzie sposrzegaja jako wesołą.maja z pewnościa rację ale niekiedy mnie to meczy bo i ja mam przeciez gorsze dni.Pozdrowienia radosne posyłam.Uśmiech to jest to czym lubie ludzi obdarowywać:))

  10. filemonka pisze:

    Pozory mylą – powiedział jeż, schodząc ze szczotki ;)
    Pozory są dla nieuważnych ;P Istnieją pewne stałe cechy wysyłanych sygnałów, które jednak nie mylą. Wygląd może mylić tylko na pierwszy „rzut oka”, najwięcej możemy powiedzieć o innej osobie, kiedy otworzy buzię ;)

  11. @fielmonka
    Czasami lepiej, by niektórzy nigdy nie rozdziawiali ustów:-)))

  12. Angie pisze:

    Miałam napisać coś zdaje się dość mądrego, ale po napisaniu u Filemonki
    czegoś na temat związków wirtualnych
    http://filemonka.wordpress.com/2012/10/15/wspolczesy-ideal-kobiety-kobieta-wirtualna/#comment-4596
    , chyba ” na dzień dzisiejszy” wyeksploatowałam się już intelektualnie ;)))
    Dzięki wszystkim za ciekawe opinie; teraz polecę prywatą:
    Ela , Ty mój UŚMIECHU Kochany, dobrze, że jesteś i bądź taka, jaka jesteś! Miałam obejrzeć mecz i jak to mówisz” dupa! ( bo nic bardziej rzeczowego wobec zaistniałej sytuacji nie można rzec)
    Nie rozłożyli dachu…po prostu! maj God!! Ręce opadają, nogi się uginają, nóż się otwiera…ehh…
    Bożżże, czemu ten nasz biedny kraj znów się skompromitował??

  13. Angie pisze:

    aha i czemu nikt nie pochwalił nowej szaty mojego bloga?? Noszz chyba ładny ten pastelowy, nadmorski widok! Mnie/ na Ten przykład/ uspokaja ;)))

  14. filemonka pisze:

    @ Caddicus
    Wszystko zależy od punktu widzenia ;)

  15. filemonka pisze:

    Chwalę Cię, Angie :) Szata graficzna odzwierciedla nastrój i charakter jego autorki, zazwyczaj ;)

    • Angie pisze:

      A dziękuję:) to prawda, miewam takie romantyczne napady. Szczególnie jesienią. A to niebo po zachodzie słońca, choć sfotografowane latem, bardzo przypomina jesienne niebo nad moją mieściną. Najpiękniejsze, najdelikatniejsze zachody słońca są w…listopadzie. Już dawno do tego doszłam;)

  16. krakowianka pisze:

    Rządzą nami stereoptypy…tak jak napisałaś,ktoś krzykliwie się np.ubierający,to już od razu…sygnały wysyła…:P
    A to,że może tak lubi,że jest soba,nie nie pomyśli.Wkładamy niektórych do tych samych szufladek,a kto łamie konwenanse…od razu „be”.
    Bądźmy soba,to najważniejsze…a nie kimś,kogo chca widziec inni.
    Pozdrawiam,a utwór przypomiał mi lata młodości…Gazebo królował na disco….i fajnie było,kolorowo!:)

  17. fotografka90 pisze:

    Bardzo lubię tą piosenkę :-) … a wszystko za sprawą Taty, który mi pokazuje coraz to starsze i fajne utwory, nie koniecznie w wersji klasycznej ale też po przeróbkach !

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s