* Łapy, łapy, cztery łapy!*

Dziś wreszcie troszkę zwolniłam. Odpuściłam sobie wyjazd na zakupy po pracy; wystarczy, że co dzień ściągam do domu pod wieczór i brakuje mi już czasu na ważne sprawy, nie mówiąc już o czasie dla siebie. Ale czy ja go tak naprawdę chcę mieć? Tkwić w bezczynności zabiłoby mnie natychmiast
Dawno temu moja wychowawczyni w ogólniaku mawiała:
” jeśli uważasz, że masz za dużo obowiązków, dołóż sobie jeszcze jeden”
Wtedy stukałam się w łeb.
Dziś dołożyłam sobie malutki
obowiązek.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

ABI

***

Ponad rok biłam się z myślami; po odejściu Fafika i Fredzia nie mogłam przekonać się do zaadoptowania nowego pieska. Mamy trzy koty i labradorkę Sabę przecież. Ale jednak kundelek to kundelek; wiecie jak tęskno było mi za tym radosnym szczekaniem( na które kiedyś oczywiście tak wściekałam się;) ?
*
Ma na imię Abi i jest bardzo podobna do Fafika i Fredka. A może to któregoś z nich krew? ;))
Nieważne, ważne to, że nie poszła gdzieś na bruk lub do schroniska.
Ma 10 tygodni , mieszka z nami od tygodnia i jest najmądrzejszym kundelkiem na świecie:) Oczywiście, obsikuje i obrabia nieźle cały Zamek, gryzie wszystko, co się da gryźć, gania zdezorientowane koty, ale..
ale gdy patrzę w te ufne, psie oczy….!
PS.
Saba uwielbia swoją małą towarzyszkę.
Milord, Diana i Iris po przybyciu Abi potwornie obrazili się na wszystkich domowników, a na mnie najbardziej. Długo musiałam przekonywać Milorda, że niczym nie jest zagrożona jego pozycja i że kocham go jak przedtem. Chyba powoli zaczyna rozumieć, bo znów je mi z ręki serniczki i surowe mięso:)) A także znów raczy przychodzić do mnie przed snem i wtulając się mruczeć cudownie.I najważniejsze: potrafi już spać w jednym pokoju ze mną i Abi.Gorzej z kotkami, bo nie cierpią tej małej suni , syczą i warczą na nią , a do domu przychodzą tylko na posiłki.
Oj tam, oj tam- jakoś będzie ;)))

***
.
Korzystając z tego trochę wolnego popołudnia dziś, zrobiłam błyskawiczny obchód sieci. I co wiedzę? Jakieś nastroje depresyjne, smutki,doły, płacze.. Nie wszędzie oczywiście, ale w sporej części blogosfery.
Kochani, nie ma co dawać się tej burej i smutnej jesieni! Pamiętajcie o jej drugiej , tej kolorowej stronie :)
I że jutro jest reż dzień!
I nie zapominajcie, że zawsze i gdzieś ktoś nas potrzebuje. Nawet jeśli tym kimś jest ktoś…
na czterech łapach :)

Reklamy

17 comments on “* Łapy, łapy, cztery łapy!*

  1. wg108 pisze:

    No tak, nie miała baba kłopotów, znalazła sobie nowe :)
    Angie, podziwiam Cię!

  2. Navia pisze:

    Prześliczny ten Twój Nowy Obowiązek :)

  3. urden pisze:

    To jak w starym żydowskim dowcipie, w którym Mosze narzekając na brak miejsca w domu zwrócił sie do Rebego o pomoc, a ten doradził mu zakup kozy :)

  4. Krystiana pisze:

    No i mamy cytat z Przminęło z wiatrem,a jesień jest piękna…)))

  5. goldenbrown pisze:

    Grzechem byłoby nie wziąć takiego słodkiego malucha! I Twoja sunia ma koleżankę, bardzo się cieszę:)

  6. A znasz to, że tak wpiszę się w opinię Wugusia: „Nie miała baba kłopotów, wzięła se… psa”:-)

  7. Justyna pisze:

    W moim magicznym domu zwierzaki są od zawsze. Teraz mam na składzie sunię Lalę i Kocura Banderasa. Też się wściekam czasami jak mi robią „buzerkę” i wracam z pracy i mam małe pobojowisko bo „rodzeństwo ” się ganiało :)) ale jak posprzątam , nakarmie i jak się położę pod koc a w nogach mnie grzeje sunia a kark kocur i jak tak cudnie mruczy i jest tak ciepło , cicho i spokojnie to sobie w duchu mówię – TO JEST SZCZĘŚCIE , TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA.
    Zazdroszczę i nigdy nie wiem kiedy mi się moja zwierzyna powiększy:)))

    • Angie pisze:

      Justyno:)
      Koty maja faktycznie jakieś szczególne właściwości; nie dość, że grzeją, to jeszcze wyczuwają doskonale żródło naszych niedomagań. Zawsze gdy mam kłopoty z oskrzelami, Diana kładzie się na mnie dokładanie na klatce piersiowej i wtula się mrucząc, jakby chciała jakoś mi pomóc :) Gdy „odzywają się” mi zatoki, Milord kładzie się na poduszce obok mnie i owija i swoją ” kocią osobą” moją głowę niczym czarno- biała, futrzana czapka:)
      A psy to długa, długa historia. Były zawsze u nas, od zawsze towarzyszyły nam zarówno te rasowe, jak i małe, kochane kundelki.
      Masz rację, gdy są obok te nasze zwierzaki, to jest po prostu szczęście!

  8. filemonka pisze:

    Angie, podziwiam! U mnie rządzi kotka ;) Dosłownie rządzi. Na powiększenie zwierzyńca raczej się nie zdecydujemy.

  9. joan1te pisze:

    Moje koty + pies to wojna domowa :)

  10. goldenbrown pisze:

    Takie małe ADHD wprowadza do domu miły zamęt:)
    Widzę to po mojej najmłodszej kotce. Te wieczne galopady, wygłupy z torebkami i kartonami, biegi po ścianie pod sufit prawie.. A to tylko mała Dibi..;)

  11. Wizja pisze:

    No to będę oryginalna : a kto miał w domu / przez półtora roku/ wronę siwą ? Nie ma nic bardziej zdumiewającego niż taka wrona,która siada ci na ramieniu i wyrywa papierosa z ust – po czym niszczy starannie. Wrona,która nie chce uczyć się latać a na przymusową naukę latania musisz ją zrzucać z 3-go piętra ,po czym ona kracze rozpaczliwie na chodniku podnosząc do góry dziób > do ciebie stojącej niespokojnie na balkonie. Niesamowite doświadczenie „przyrodnicze”.

  12. Angie pisze:

    Filemonko, co do rządzenia kotów: Milord jest tak uparty i tak świadomy swej pozycji ” króla”, że w końcu jakoś zaakceptował obecność w domu tej małej i wrócił na swoje ulubione miejsce na moim łóżku, pomimo tego, że Abi zwykle tam wyciąga się ;)
    Joan, u mnie pewnie też tak by było, gdyby nie to, że moje koty od urodzenia chowały się przy psach

  13. Toja Oszołomska pisze:

    Kundelki są bardzo wdzięczne.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s