* Gdy patrzę w Twoje oczy, zaczyna się dzień *

-Powiedz mi, powiedz mi proszę: dlaczego znów pakuję się w historię bez sensu? Dlaczego jestem tak przekorna?
Przecież Krzysiek jest naprawdę fajny! Chciałam kogoś takiego: wykształcony, dobra praca, zna języki obce.Trzy.
Kulturalny, ha! wręcz nienaganne maniery. Przystojny. Dogadujemy się nieźle.
A jednak.Jednak czegoś tu brakuje. To jest..to jest takie letnie! Denerwuje mnie coraz bardziej; denerwuje mnie to, że odgaduje moje pragnienia, że jest w porządku, że..jest taki zdyscyplinowany!
– Lidka, chyba nie chciałabyś, aby latał, oszukiwał Cie i robił w konia jak tamten!
– nie, nie..ja nie o tym. A zresztą: skąd ja wiem , czy nie robi mnie w ch.., gdy wyjeżdża? Co ja wiem tak naprawdę? Nic! Wiem tylko, że gdy jesteśmy razem, On jest ..hm, taki, jaki powinien być. Nawet w łóżku, fuck, jest bezbłędny! Tak bezbłędny, że czasem mam ochotę spytać go, czemu mnie potem przytula? Udaje, że coś do mnie czuje, czy co? Czy chce być zawsze, w każdej sytuacji taki idealny? Jak ja go nie cierpię!
– Lidka, pieprzysz jak chora. Co Ci znów jest? Nie chcesz z nim być, to po cholerę to ciągniesz?
– nie ciągnę. Dałam mu do zrozumienia, że jest mi obojętny. Tzn ja też jestem w porządku. On przyjął to.jakby bez emocji. Jakby przyznawał mi znów rację! Zwykle przyznaje mi rację. Ale to jest ..takie letnie! LETNIE, rozumiesz?
– nie kochasz go i tyle. Może i on Cię nie kocha. Tylko , wobec tego, po co trwacie w tym dziwnym związku? Ze strachu przed samotnością? Nie jesteście w końcu tacy starzy jeszcze, może odnajdziecie oboje jakieś inne swoje..połówki..?
– nie denerwuj mnie i Ty!Połówki, połóweczki, jabłuszka, brzoskwinki, gołąbki i ch..wie , co jeszcze! Sranie ! Ty chyba faktycznie zapomniałaś już, co to jest…to, jak śpiewał Kazik kiedyś:
gdy patrzę w Twoje oczy, zaczyna się dzień
Wiesz o kim tak myślę? Wiesz, kiedy zaczyna się dzień? Gdy patrzę w oczy tego cholernego Adaśka! Tego młokosa, tego młodego drania, którego tak polubiłam od pierwszych chwil! Pamiętam jak zjawił się u nas w firmie w towarzystwie tej swojej niby narzeczonej. Młoda, zgrabna siksa.Nie mogłam od nich..tzn od Niego oderwać wzroku. Nie, żeby był jakiś piękny; przecież wiesz , jak wygląda. Patrzyłam na Niego i czułam jakąś cholerną bliskość. Dogadaliśmy się natychmiast. Porozumienie dusz. Pomimo tych lat, które nas dzielą. Cholera! Te podłe lata! Czemu ja nie urodziłam się później, albo On wcześniej?? Wszystko byłoby dużo, dużo prostsze!!
ale może wtedy nie patrzyłabyś tak na to? Może właśnie byłoby Ci obojętne..?
– może.A może nie? Wiesz, On bardzo przypomina mojego pierwszego chłopaka. Moją pierwszą, wielką miłość. Tylko jest jakby lepszą wersją Tamtego. Ech! Wiesz, gdy oddelegowali nas wtedy w trasę..gdyby nie to, że było nas kila osób, że , cholera, nie było nawet kiedy zrobić imprezy, bo trzeba było o 8ej rano już być na nogach, w pełnym rynsztunku..ehh, gdyby był alkohol..Takie jakieś rozluźnienie, wiesz.
Co ja bredzę zresztą?! Adasiek to przecież bratanek Anki! Fuck, mogłabym być Jego ciocią! Wiesz, że raz nawet tak do mnie powiedział? A potem zaśmiał się i uciekł! Dobrze, że uciekł, bo miałam ochotę zamordować Go! Haha! Cioteczka..cioteczka, ja- cioteczka! Hahaha!
– cioteczka Jilly? Pamiętasz ten hicior telewizyjny, coś z Edenem..aaa! ” Powrót do Edenu” Lidka cioteczką Jilly, haha!
– nie masz z czego się śmiać. To nie jest chyba aż tak komiczne, że Adasiek zawraca mi w głowie.Na zjeździe był ciągle przy mnie, biegał po kawę, herbatę itd.Przygotował świetną prezentację. Oczywiście było kilka głosów krytyki, ale zmiażdżyliśmy szybko i totalnie oponentów. Szef był dumny!
Często pracujemy razem. I wtedy przyłapuję się na tym, że to teraz najmilsze chwile w moim życiu. Mogłabym siedzieć z Nim godzinami, planować, pisać, pić kawę, śmiać się i bawić. Z Nim. Tak, bawić, bo świetnie czasem bawimy się razem.
A czasem patrzy na mnie, patrzy długo. Zamyśla się. Zna mnie już tak dobrze, że wychwyta każdy mój grymas, każdą nową fałdkę na moim ciele, każdy smutek i radość. A gdy wyjeżdża w trasy sam, czekam nasłuchując każdego kroku na korytarzu.
Kiedyś powiedział niespodziewanie:
„Lidziu, włosy trochę Ci się zburzyły” , po czym delikatnie poprawił je. Nasze oczy spotkały się i zatrzymały w bezruchu patrzenia na siebie. Cały świat jakby na chwilę ucichł. Krzyki były szeptem, szept ciszą. Nagle zmieszał się strasznie i szybko zabrał rękę z powrotem.
Może zgłupiałam do reszty już, ale ten dotyk czuję aż do tej chwili. Widzę Jego uśmiechnięte oczy, słyszę jak miękko do mnie mówi. Tylko do mnie tak miękko mówi. I tylko ze mną tak się potrafi porozumieć się i bawić. Wiesz, że nawet niektórzy już dokuczają nam? Gdy siadamy razem do projektu, ten i ów mówi słodko: ooo,gołąbeczki!
Miałabym to w nosie, gdyby nie ta Jego lala, która nie dość, że ciągle zjawia się u Niego w firmie demonstrując ten cholerny pierścionek , to jeszcze potrafi wysyłać Mu po dziesięć smsów dziennie! I gdyby nie to,że to bratanek Anki. I tyle lat młodszy ode mnie.. Wszystko przeciw nam! Ehh..
Nie wiem ,co robić. Nie robię więc nic. Zdaję się na los.
Lubię z Nim być. Po prostu.
I wolę to, że wszystkie noce i spotkania z Krzyśkiem.
Mogę patrzeć na Niego godzinami. W Jego uśmiechnięte oczy.
I to mnie w jakiś sposób spełnia. Wystarcza mi? Zwariowałam…?
Kocham patrzeć w Jego oczy.
Bo, gdy patrzę w Jego oczy, to znów cały świat się śmieje, znów się czegoś chce.
Bo
gdy patrzę w Jego oczy, zaczyna się dzień :)


***

8 comments on “* Gdy patrzę w Twoje oczy, zaczyna się dzień *

  1. Życie i układy z nim związane są porąbane. Nie da się niczego w sposób klarowny i sensowny zadekretować raz na zawsze.

  2. violamalecka pisze:

    Gdy patrzę w Twoje oczy, zaczyna się dzień…
    Gdy patrzę w Twoje oczy, zaczyna się wszystko…
    To spojrzenie, jakby się chciało wejrzeć w najgłębsze
    zakamarki duszy, gdy na moment zatrzymuje się czas,
    tego się nie da zapomnieć… to pozostaje…
    Doznałam… pierwszy raz jakieś siedem miesięcy temu…
    nie trzeba było słów, by wiedzieć… by zrozumieć…
    że właśnie zaczął się dzień…

  3. goldenbrown pisze:

    Ciekawie napisałaś tę historię. Dobrze się ją czyta:)

    Ale czasem lepiej nie znaleźć się w jakimś miejscu i czasie i nie spotykać…

  4. wg108 pisze:

    Fakt, letnie związki potrafią niesamowicie udręczyć. Lepiej już mieć burzę w domu raz na czas niż kogoś obok, kto tylko przytakuje

  5. rudaja pisze:

    „to jakies takie letnie” jakbys mi wyjęło to z ust. własnie poskładałam swoje letnie związki i letnie randki i odłozyłam gdzieś w kąt, bo może nie wiem czego chcę i moze straciłam z oczu moje oczy, w których widziałam sens, ale na pewno wiem czego nie chce.
    Mam nadzieję, ze nie utknę jak Lidka w letnim związku z kims kogo nie kocham… a kochanie jest ku**a jakies takie łatwe, wystarczy tylko trafić. nie wiem tylko co jeśli trafiłam. zostawiłam.. Trafie drugi raz?!

    Eh znów mi angie w głowie namieszałaś – masz dar Kochana, masz dar ;)

  6. krakowianka pisze:

    no cóż…chemia czasem działa między dwojgiem nie patrząc na wiek…Zamiesza,zamota…omota i człek głupieje,ale i dobrze mu z tym i nie dobrze…i sam nie wie co chce…:P

  7. Elatroska pisze:

    Kiedy patrzysz w faceta oczy i przeszywa cię przyjemny dreszcz to znak ze utknęłas juz po same uszy-)))Jak szaleć to szaleć.Lepsze to niz facet który w niczym nie potrafi cię zaskoczyć a jedynie przytakiwać.Usciski dla ciebie!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s