* A dusza…*

Spytano mnie niedawno, czemu nie piszę. Przecież, podobno, wróciłam z wakacji, przecież ten remont Małgośki pokoju to i tak będzie trwał wieczność, etc.
Nie piszę, bo..co mam pisać?
Że pojechałam na Osobowice i godzinę szukałam Jego grobu? Że nie to, że ja taka ciemna lub zamulona ; był ze mną mój Syn i moja Basiaw telefonie. .Że ten wielki cmentarz, choć ma swą stronę w internecie , ma głupio oznakowane miejsca?
Że wybrałam wielki bukiet lilii, róż i niebieskich kwiatków, bo tak Lubił kolor niebieski…Nie pod cmentarzem, bo tam są takie pospolite bukiety..a On nie BYŁ i NIE JEST pospolity.
Że nie było tam flakoniku na te kwiaty i stał tylko wielki, niebieski znicz napełniony wodą deszczową. Jeden, jedyny, choć było tam dużo zniczy. Ten jeden akurat przyjął deszcz. Ten właśnie był od Basi i tam włożyłam mój bukiet.
Że nie potrafiłam już płakać..? Że mój Syn spytał „Mama, czemu tak dziwnie wyglądasz, te Twoje oczy..” ? Tak, mówią, że mam wielkie oczy; musiały wtedy być faktycznie ogromne. Od tego patrzenia..na Jego Imię na grobie; od tego absurdu Jego śmierci, z tym wstrząsem, który przeżyłam ;od tego szoku.
Wyschły łzy. Na chwilę wyschły.
Dusza wyje.
Pytają mnie: czemu taka jesteś inna Angie? Coś Cię dręczy.
Nie powiem IM, im z tego mego obecnego reala/u/ . Po co? Po cooo? By usłyszeć” aa, to smutne, tragedia, ale czas goi rany” itp
Chyba zabiłabym, fe!
Chcę jednak jakoś wykrzyczeć TO ; krzyczę więc tutaj.
A przed chwilą Justyna zastanawiała się – nomen- omen-nad zjawiskiem ” ekshibicjonizmu blogowego”
Psychoterapia Justyno :))) I ja jej ulegam czasem.
A najbardziej już

poświacie Księżyca i tym nigdy niewysłanym listom

Reklamy

15 comments on “* A dusza…*

  1. Pani Peonia pisze:

    To prawda, czqsem człowiek szuka miejsca, gdzie móglby qykrzyczec zlość i żal. I to jest psychoterapia.

  2. elatroska pisze:

    Wiesz Angie czasami dużo łatwiej jest napisać niż powiedzieć.Internet daję nam możliwośc wygadania się.Myślę że gdyby nie te blogi niejedna osoba znalazłaby sie u psychoterapeuty.A zobacz ile można dzięki temu zaoszczędzic kasiorki:)))Trzymkaj sie panno o wrażliwej duszu:)

  3. Cane pisze:

    Najlepiej krzyczy się nad morzem, na pustej plaży. Wczesnym grudniem morze i plaże bywają zjawiskowe. I wypatruj snów, chyba one najlepiej łagodzą ten czas, chociaż bardzo wolno.
    Buziaki!

  4. Krystiana pisze:

    Nie da się wykrzyczeć smutku,po prostu trzeba go przeżyć tak jak umiesz,bez cudzych rad,byś doznała spokoju,rób tak jak czujesz,a przyjdzie spokój duszy…

  5. krakowianka pisze:

    kiedyś,kiedy Mama jeszcze żyła.nie rozumiałam…przecież to takie mądre,że czas leczy rany…Nie…czas powoduje,że na chwile się wyciszamy,ale TO w nas krzyczy co jakiś czas,musimy się wygadac…wypłakac,najlepiej jak nikt nie widzi,jest lżej…Net też jest jakąs formą terapii…i mamy do niej prawo…na naszym poletku blogowym.
    Rozumiem…Ciebie.
    Pozdrawiam serdecznie”_

  6. A tak mi się jakoś Bohdan Smoleń przypomniał w skeczu A tam cicho być:

  7. goldenbrown pisze:

    Po to jesteśmy, byś mogła powiedzieć, co Cię boli.
    A tak czasem trzeba się wygadać, żeby nie zwariować..

  8. rudaja pisze:

    uczepie sie tego pieprzonego „gojenia ran”. rany się zablixniaja, a blizny nie znikają, jak masz coś takiego z kims tak waznym, to dusza wyje juz zawsze i nie ważne, czy patrzysz na niebieski ręcznik, czy na przesolone pomidory…

  9. Justyna pisze:

    Kiedyś usłyszałam albo przeczytałam , już nie pamiętam ,że czas nie goi ran pozwala się jedynie przyzwyczaić do bólu … coś w tym jest. Układamy sobie świat , życie , ale ze świadomością pustych miejsc i osób bez których już nigdy nie będzie tak samo.
    Zawsze jak idę do Rodziców na cmentarz kupuję wielkie kule chryzantem w kolorze miodowym , bo takie lubili za życia… wiem że to jest takie nieracjonalne i że to mi ułatwia życie , ta wiara że nawet kiedy ich nie ma pewne elementy sa stałe , jak te kwiaty , które oboje lubili…

  10. Angie pisze:

    Dziękuję Wam za dobre słowa:)
    To naprawdę cenne dla mnie.
    Jeszcze raz dziękuję :)))

  11. Wizja pisze:

    Prawda,taka chwila kiedyś nadchodzi.Cane radzi wykrzyczeć się w stronę fal,ja proponuję dojrzały las.Boże,jak to echo płakało wraz ze mną,jak to się zwielokrotniło.Mój ból został wytłumiony przez zdziwienie,szok,zachwyt.Pewnie w górach byłoby jeszcze mocniej.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s