” Bad romance”

Z opowieści Andżeliki

Solidarność ( jajników? )

Znów mnie odwiedziła. Andżelika. Dziewczyna, kobieta, której zdawało się, czas się nie ima. Taka sama jak przed dwudziestu laty. Może przybyło jej troszkę zmarszczek,ale tylko  tych śmiejących, bo Andżelika zawsze śmiała się. Z życia i do życia. Może troszkę pełniejsza niż kiedyś, może te płowe cienie  włosów nie były już tylko pozostałością wizyt u fryzjera. Może już troszkę inna, ale jednak wciąż ta sama, wciąż pełna energii i siły, wciąż młoda i śliczna.

– spotkałam Andrzeja. Pamiętasz go? 20 lat temu…Boże, to już 20 lat!– wtedy miałam z nim romans. Znałam go od lat i już jako nastolatka spróbowałam z nim. I..nie wyszło! Był za młody, za mało dojrzały. Podobał mi się, trudno zresztą by było inaczej- wysoki brunet o pięknych , piwnych oczach. Ale ja chciałam mężczyzny, nie chłopca…

Po kilku latach spotkałam go. Był jeszcze przystojniejszy .Słyszałam, że ożenił się i ma dwoje dzieci; słyszałam też, że rzadko bywa w domu. To było chyba dwa miesiące po mojej pierwszej separacji z Jackiem.Poszłam na piwo do naszego dawnego nocnego klubu. Andrzej natychmiast dosiadł się do mnie.Dziwna sytuacja tzn ja czułam się dość dziwnie. Kilka lat wcześniej uciekłam,  nie zgodziłam się z nim być, bo nic nie potrafił i w ogóle był całkiem niedojrzały. A teraz miałam przed sobą mężczyznę, rasowego samca,  cholera, TO się czuje! Przegadaliśmy cały wieczór pijąc jedno piwo za drugim . Upijałam się na jego oczach, upijałam, bo… tak strasznie podobał mi się! Wiadomo jak to jest- lepiej każą gafę, każde uniesienie, każdy grzech zwalić potem na karb chwilowej nieświadomości.Chciałam być nieprzytomna i nieświadoma , aby spróbować z nim znów po latach. Ale ciągle włączało się to pieprzone czerwone światło: Żona! Jego Żona! W końcu , udając bardziej pijaną i naiwnie uroczą  niż zwykle, palnęłam:

– słyszałam, że nie żyjesz z żoną.

– aa, tak, tak- nerwowo odpowiedział- nie, nie układa się nam

– ona szalała za Tobą, pamiętam- wybełkotałam

-tak.I dlatego chyba ożeniłem się z nią. Byłem jej pierwszym facetem tak jak..Ty pierwszą moją kobietą…Pierwszego razu się nie zapomina nigdy. Spieprzyłem to wtedy, klapa na całej linii, nie dziwię się, że nie chciałaś ze mną być…

– nie chciałam, bo wydawałeś mi się za…za młody, o!

– kochałem się w Tobie Andżeliko. Byłaś moją pierwszą miłością i pierwszą kobietą.Pamiętasz jak przychodziłem do Twego brata niby pożyczyć książki? Obserwowałem Cię za każdym razem, każdego dnia.Ty byłaś taka ..dojrzała i taka śliczna! I ..teraz nic się nie zmieniło.

Noc, migające światełka knajpy, muzyka. Jego piękne oczy, on taki przystojny. I te słowa…Zawirował cały świat. Tyle tygodni już nie byłam z nikim!

Zachowywał się tak, jakby chciał udowodnić mi, że już dojrzał , jakby chciał potwierdzenia, że jest doskonałym kochankiem. I był! Nigdy i z nikim nie było mi tak wspaniale! Odczytywał każde me pragnienie, każdą mą zachciankę. jakbyśmy byli całe życie razem. Spotykaliśmy się chyba przez miesiąc, może dłużej, co wieczór i całe noce kochaliśmy się. Do utraty tchu. Aż do…

Kiedyś nagle, bez uprzedzenia zostawiłam cały dom . Pojechaliśmy z Andrzejem,  Anką i Robertem nad jezioro. Kąpaliśmy się w piwie i swej rozkoszy. Żyliśmy w jakimś dziwnym oderwaniu od rzeczywistości. Mówił mi o swej miłości do mnie, o pragnieniu i o tym, że powinniśmy uciec gdzieś daleko

Gdy wracaliśmy wczesnym rankiem naszym wesołym, pachnącym piwem i fajkami samochodem, cudem uniknęliśmy kontroli drogówki. Zabawa na 102! I nagle..gdy byliśmy już niedaleko domu, zobaczyłam JĄ.

Szła z ciężkimi torbami zakupów , ciągnąc za sobą dwóch płaczących,malutkich chłopczyków. Szła ze spuszczoną głową, szara, umęczona i smutna.

Zamilkłam. Poczułam jakby COŚ trzasnęło mnie prosto w twarz. Wpadłam do domu i rozpłakałam się.

Przyszedł wieczorem.

– Wynoś się! – syknęłam

-jak to?- popatrzył zdziwiony

– gdzie byłeś w ciągu dnia?

– jak to gdzie? W domu

– i co? Spałeś jak bydlę po tym naszym kilkudniowym pijaństwie, podczas gdy ONA gotowała obiad, przewijała Twoje dzieci, sprzątała Wasz dom? Powiedziałeś jej, że wyjeżdżasz na 3 dni z kochanką? Może martwiła się, co?

– co Ci przyszło do głowy??

– to mi przyszło do głowy, że okłamałeś mnie! Wcale nie rozwodzisz się z nią, nie jesteś nawet w separacji!

– ale będę!

-doprawdy? Ile latek mają Wasze dzieci? Roczek, dwa? Widziałam je dziś! Jak Ty śmiesz?! Łajdak!

– przecież mówiłem Ci, ze nie kocham jej..jak należy! Kocham Ciebie!

– pierdolenie! To pokochaj wreszcie ją! Mieszkasz z nią i dziećmi i nawet nie masz zamiaru dupy ruszyć stamtąd. Bo ci dobrze. Bo wiesz, że ona o wszystko dba!

– coś Ci się pogmatwało Andżelika!

-nic mi się nie pogmatwało. Nie chcę Ciebie! WRACAJ do niej i na kolanach błagaj, by Cię zechciała dupku!

– a Ty? Przecież mówiłaś, że jest Ci tak dobrze ze mną! Przecież jest nam dobrze!  Czy Ty nie masz już naprawdę żadnych uczuć Andżeliko?!

-zrobiłeś ze mnie dziwkę i szmatę, a takie nie mają uczuć. Prawda? A teraz wynoś się. Na zawsze!

Wtedy przyrzekłam sobie już nigdy nie uwierzyć mężczyźnie. A szczególnie  żonatemu mężczyźnie.

*

Wczoraj spotkałam go. Po dwudziestu latach od tamtych wydarzeń. Przystojny , a może jeszcze bardziej przystojny  niż wtedy.

– co u Ciebie Andżelika?

– nic,nic takiego. A u Ciebie? Mówią,że przebaczyła Ci wtedy. I niejeden grzech jeszcze.

– tak, tak. Dużo się działo, dużo przeszliśmy razem. Ale wiesz co- popatrzył na mnie uważnie swymi pięknymi, ciemnymi oczami- dziś..gdybyśmy..tzn

gdybyś chciała, pewnie znów pojechałbym z Tobą  nad jezioro! A Ty pewnie znów zostawiłabyś mnie..Jak zawsze.

Uśmiechnęłam się.

Pewnie tak

*

Czas. Czas jest tak..prosty!

A ludzie tacy —skomplikowani!

;))))

Reklamy

32 comments on “” Bad romance”

  1. Lena pisze:

    Zapewne to c. d do preludium u mnie?
    ;-))).
    Nie wiem jak dalece goście mogą się
    u Ciebie rozbisurmanić komentarzowo, ale
    mam kilka takich tam…

    Z facetami to jest tak, że zawsze powiedzą ci
    to co chcesz usłyszeć, często nie pojmując
    w większości nawet sensu i celu
    wypowiedzianego.

    Co do zadawania się z młodszym..
    Nie pamiętam, czy kiedyś o tym
    już wspominałam na wd.p.
    Kiedyś po jakiejś dyskotece, palnęło
    mi do łba, żeby pocałować piętnastolatka
    a ja miałam wtedy z 18. To był najgłupszy
    i najmocniej odciskający sie na moim życiu
    pomysł. Chłopczyna zaczął się
    trząść jak osika w huragan a ja
    do dziś mam wyrzuty, że go jakby „zgwałciłam”.
    Od tamtej pory, nie miałam chłopaka
    młodszego ani nawet w moim wieku
    zawsze musiał być starszy.
    Oczywiście za mąż też wyszłam
    za starszego od siebie.

    Co do Andżeliki z opowiadania..
    Ja z tym panem przeprowadziłabym
    taki dialog przed w/w faktami. Jakkolwiek
    nie zapowiadałaby się one przyjemne.
    Zawsze staram się postawić\poczuć
    w sytuacji poszkodowanego
    partnera, i wtedy mię olśniewa. ;-).

    • Lena pisze:

      Onegdaj, fundnęłam
      se konto na NK i wiadomo-
      poznajdowali się starzy koledzy
      i miłości sprzed lat.
      Jeden taki Marek pisze kiedyś do mnie
      tak; „A pamiętasz jak tam w internacie
      na schodach chcieliśmy się
      pocałować i jakaś psorka nam
      przeszkodziła? Moglibyśmy
      to dokończyć bo to mogło być
      dla nas coś ważnego. Co ty na to?”
      Pominąwszy juz fakt, że żonaty
      [brzydka to brzydka, ale widziały gały….]
      dzieciaty i dodatkowo wiem, że rozkochał w sobie
      fajna kobietę[mężatkę], to już nie przyszło
      Mareczkowi do munia, że
      to było chyba w pierwszej czy drugiej
      klasie i od tamtej pory miał masę
      okazji by sprawdzić potencjalną miłość
      a jednak tego nie zrobił. Dopiero po
      siedemnastu latach przypomniał
      sobie, ze przerwano nam dziecięce
      zaloty. ŻENADA ;-D.
      Eh… stara i zimna ryba ze mnie.

    • Angie pisze:

      Tak, nasunęła mi się ta opowieść po wizycie u Ciebie Lena :)) I powiem Ci, że od dawna miałam zamiar o tym n apisać
      Chłopak nie był młodszy od Andżeliki; oni tylko przecież później dojrzewają, hehe;) co do ww zaistniałego romansu- złożyło się na to wiele tego, o czym wspomniałam( była dość długo sama , a On jej się zawsze podobał. Chciała sprawdzić, czy ” już można” z nim) ; co do jego słów- były prawdziwe, faktycznie szlajał się i nie żył z żoną wtedy. Andżelika po prostu nagle, ostro odcięła to, gdy postawiła się w sytuacji tej kobiety, pomimo tego, że on później uciekł jeszcze z inną ;))
      Lena, pisz ile i kiedy chcesz; problem tylko ze mną, bo często mnie nie ma i nie mogę od razu odpowiedzieć …

  2. Krystiana pisze:

    -no i u ciebie o miłości,jest takie przysłowie,którego nie zacytuję ,ale ono dobrze mówi czym jest miłość…..)))))

    • Angie pisze:

      Krysiu, to raczej o pożądaniu; często mylą to z miłością ;)))

      • Krystiana pisze:

        -musiałam bym to rozłozyć na czynniki pierwsze,bo od zarania toczy się miedzy mądrymi głowami czy pożądanie jest miłością,a miłość pożądaniem……)))))
        a tak napisałam bo sama coś skrobnęłam…

  3. Angie pisze:

    Byłam Krysiu, odezwałam się :)
    Co do pożądania i miłości, pożądania A miłości- można faktycznie napisać kilka dobrych prac naukowych. Niektórzy ( np ja) potrafią rozróżnić i oddzielić te dwie rzeczy, choć nie ma chyba nic piękniejszego na świecie, jeśli idą obie w parze :))) Wtedy można powiedzieć, że to jest TO właśnie

  4. Cane pisze:

    Wiesz Angie, dobrze jest ten tekst wyłożony, ale wkurwia mnie. Ja nie znoszę takich sytuacji, bo takie sytuacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że ludzie stoją w niższej hierarchii niż zwierzęta. Rzygać się chce. Świetny tekst, nie oburzaj się.
    Buźka dla Andżeliki.

    • Angie pisze:

      Cane:***
      Najważniejsze, że uznałeś ten tekst za dobry. Mało skromnie mówiąc i mi się podoba ;))
      A co do ludzi; już dawno stwierdziłam, że niektórzy niewiele różnią się od zwierząt. Instynkt, dziki instynkt.Ta opowiastka to lajcik jeszcze, niestety…

    • Angie pisze:

      Cane:*** odpowiem tak:
      gdy kobieta( np ja i te, które znam) mówi, że idzie do łóżka w niedzielę około południa, to znaczy, że obejrzy np Makłowicza, po czym pójdzie do kuchni ugotować obiad. Potem musi go podać dzieckom swem, pomyć , podjechać lub podejść do sklepu po piwo na kaca, poleźć do ogrodu pozbierać ogóreczki i pomidorki a w miedzy czasie korzystając z pogody, zrobić i rozwiesić kilka prań…
      I to właśnie nazywa się ” nic nie robiłam dziś, w końcu niedziela”
      ;)))))

  5. Zawsze się czuję bezradny wobec takiej solidarności, ale cóż… żyć trzeba dalej:-)

  6. Justyna pisze:

    Kiedy bylismy ze Slubnym pogniewani słyszałam
    – ojjj dlaczego ja się nie ożeniłem z Zosią?
    Ta Zosia z technikum Ślubnego „ścigała ” mnie latami:)
    do momentu 50 lecia szkoły . Na uroczystości spotkał sie po latach z Zosią:) i od tego momentu już nigdy nie usłyszałam pytania dlaczego sie nie ożenił z Zosią ?))) chyba w końcu odnalazł odpowiedż;))
    mnie też czasami nurtuje dlaczego nie wyszłam za Andrzeja:)? może trzeba by się z nim spotkać ?:)))
    idealizujemy z upływem lat :) zaczynamy uprawiać pigmalionizm starannie budujac w wyobraźni posągi idealne :)

    • Angie pisze:

      Pełna zgoda Justyno; pisząc tę opowiastkę miałam jednak na myśli, że- mówiąc ogólnie – ” facet to świnia” ;)
      Poważnie już : jak to , co PIERWSZE mocno tkwi w nas (i to niezależnie od naszej płci) . I jak również niezależnie od naszej płci ,dajemy ponieść się różnym żądzom.
      Mężczyzna opisany przez mnie ,wiele razy później uciekał od żony, miał różne, większe i mniejsze romanse. Nigdy nie zapomniał jednak o Andżelice, wszak była jego pierwszą kobietą. I chyba jedyną kobietą, która podcięła mu skrzydełka i mocno utarła nosa ;)
      Co do żony tego pana: podziwiam i zastanawiam się, jak wiele razy można przebaczyć.Gdzie i czy jest jakaś granica?
      Jak wielka musi być TA miłość…

  7. Justyna pisze:

    Wiesz Angie im więcej mam lat tym mniej wiem:) Granice nad którymi się zastanawiasz pewnie każdy wyznacza po swojemu:) To co mnie się wydaje absurdalne czy niemożliwe , dla kogoś innego jest zaledwie kłopotliwe albo nawet mało kłopotliwe:) a w miłości zgodzę się tym co kiedyś przeczytałam i co utkwiło mi w pamięci :)
    że zakochany to „śpiący rycerz” i nie ma sensu go budzić:))
    może kiedyś sam się zbudzi, a może na zawsze pozostanie śpiącym rycerzem:)
    a co do facetów… no cóż są na szczęście różni;) a ja ostatnio jestem wegetarianką i wieprzowiny unikam;) to a’ propos facet to świnia.
    polecam wszystkim paniom :)

    • Angie pisze:

      A to ciekawe!Ja od trzech miesięcy już nie jem wieprzowiny. Rodzina stuka się w łeb, a ja..no, mam takie swoje różne powody. Kłopot ze mną np na grillach proszonych; muszę brać jakieś swoje specyfiki.Drób jadam ( jeszcze jadam)
      ;))))
      A faceci- jasne, na szczęście są różni! Nie można generalizować, choć niestety z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że mają WIELE CECH WSPÓLNYCH. A , że ja ściągam wszelkiej maści łajdaków lub/ i nieudaczników, to już chyba całkiem inna sprawa :>
      Pierwsza miłość… niestety mój ex małżonek był tą wielką moją pierwszą miłością. Gdy pisałam przed chwilą o tamtej kobiecie i o tym , jak wiele można znieść, olśniło mnie nagle, jak wiele ja zniosłam przecież! Akurat nie zdrady, ale w końcu nie tylko zdrada boli…

      • Justyna pisze:

        Też ciągnę ze sobą kawał łososia na grill proszony:)) Ja ściągam pijaków :) też mało fajne;) a co do stwierdzenia ,że nie tylko zdrada boli to się podpisuję całą sobą:) i dodam ,że kobieta może wszystko wybaczyć, ale niczego nie zapomni:)
        no może wszystko to mnie lekko poniosło ;) ,ale na pewno dużo. Najtrudniej mi wybaczyć zdeptanie mojej godności. A niewybaczalne są krzywdy uczynione moim najbliższym ( w tym słowie mieści się również mój zwierzyniec:)
        ps. Angie odchudź sunię;)) przepraszam , ale Lala jest za grubaśna . Śliczna goldenka , czarnulka i taka upasiona :( Moja niestety też i wzięłam ja na dietę :)
        Moja to bassetka:) kawał kobity z niej :(

  8. Justyna pisze:

    a co do pierwszej miłości … tu sie zgodzę rządzi sie innymi prawami niż później inne
    Andrzejuuuu Andrzejuuu jeju jejuuu:))) pozdrawiam:)

    • Angie pisze:

      Justyno; co do odchudzania labradora, to ciężka sprawa. To ” grubasy genetyczne” jak to określa nasz weterynarz. Do tego hormony i jest kawał kobity ;)
      Myślę, że teraz już trochę schudła, ma specjalną dietę i dużo pływa ostatnio.
      Co do wybaczania i nie zapominania, myślę podobnie. Najbardziej szlag mnie trafia, gdy ktoś próbuje skrzywdzić moich bliskich. Bronię ich wtedy jak lew, nie patrząc na siłę i wagę przeciwnika. Co innego jednak, gdy ci bliscy sami prowokują los i sami postępują nieczysto. Najpierw próbuję przekonać ich, że tak nie można, że to głupie itd. Jeśli jednak dalej brną w głupotę, w końcu pozostawiam ich sprawy i ich i przyglądam się z niesmakiem tylko, jak pogrążają się w swoim bagienku..
      A jeśli chodzi o pijaków, mogę chyba napisać dziś co najmniej trzy spore prace na ten temat. Alkoholizm jest starym jak świat i strasznym zjawiskiem. Chorobą.Koszmarną chorobą, o której za sprawą swego ex ,wiem więcej chyba niż przeciętna kobieta. Dołożyć do tego jeszcze wiedzę nabytą za sprawą wielu lat obserwacji uzależnionych i pracy w psychiatryku ( nie lubię tej nazwy)
      i mogę błysnąć doskonałą znajomością tematu.
      Mogłabym naprawdę wiele o tym pisać, ale dla mnie blog ( ten blog) nie jest odpowiednim miejscem do tego typu wynurzeń.

  9. wg108 pisze:

    Jak to dobrze, że nie jestem facetem, uff. Ulżyło mi.

  10. violamalecka pisze:

    Jakoś tak poprzestawiałam sobie
    trybiki w głowie, że żonaty, czy też związany
    z kimś mężczyzna jawi mi się jako osobnik
    kompletnie bezpłciowy i tak też go traktuję.
    Oczywiście, może mnie oszukać ale jak to
    mówią ” w praniu wyjdzie wszystko”
    Myślę, że to skutek empatii, wyobraźni
    i odpowiedzi sobie na pytanie:
    a jak ja bym czuła się w sytuacji tej drugiej…?

  11. Angie pisze:

    Co do mnie Viola, mam tak samo. Żonaty- blokada automatyczna :)
    Tylko, że my jesteśmy już w wieku średnim( hmm, hmm ;) , a opowieść jest o dwudziestoletnich gówniarzach, którzy , jak wiesz, znali się od dawna, dawna, od dzieciństwa. Duże dzieci ;)

  12. SMERF pisze:

    Czasem bywa, że i te w wieku średnim nie chcą zauważyć. No i rosną chwasty, a mimo to dalej tego nie zauważają, mówiąc sobie ” Niech wszystko w koło pulsuje i śpiewa, a ciepły zefirek – smutki rozwiewa. Bo teraz jest ta moja chwila, a później – no cóż”

  13. SMERF pisze:

    Jestem tu całkiem przypadkiem, blog cudny – gratulacje dla Pani. Nie bedę już zaglądać, bo może przeszkadzam – Państwo wszyscy doskonale się znacie, a ja taki „wypadek przy pracy.”

    • Angie pisze:

      Zawsze miło mi jak ktoś tu zagląda. Dzięki za ciepłe słowa i proszę wpadać kiedy zechcesz( mówimy sobie, zwyczajowo już, na ” Ty” )
      :)))

  14. rudaja pisze:

    wydaje mi się, że niektóre historie mają swoje zakończenia, może nie identyczne, ale zawsze podobne, czasami nie jest to po prostu pisane…
    uwielbiam, gdy o Niej piszesz, naprawdę, jakbyś spisywała moje życie i myśli :)

    • Angie pisze:

      Wiesz Rudaja, gdy za pierwszym razem powiedziałaś, że lubisz i czujesz Andżelikę, pomyślałam, ze teraz już każda historia o niej będzie dedykowana Tobie:) Jak już kiedyś mówiłam,chyba każda kobieta ma coś z niej..
      A może nie każda? Może tylko Ty i ja ;)))

      • rudaja pisze:

        dziękuję za tę dedykację, nie wiem czy każda, ale Ty i ja na pewno, a to już coś. nie łatwo znaleźć kogoś kto tak pięknie pisze o tym co ja przeżywam i czuję, jakbyś mogła mnie zrozumieć aż do bólu

  15. SMERF pisze:

    Dzięki serdeczne za zaproszenie, będę „wpadać, bo cudny blog. Pozwolę sobie nawiązac do powyższych komentarzy, często dzieje się tak, że to Panie jednak wolą udawać, że nie widzą pewnych rzeczy, a zwyczajnie boją sie samotności i wtedy za wszelką cenę, bez względu na to co mówią,chcą postawic na swoim. Czasem się udaje, właśnie na krzywdzie innych, czasem nie. Taka smutna prawda. Jasne – męska część nie jest bez winy. Mówię o tym bardzo ogólnie, ale znam takie przypadki, kiedy twierdzą – nie jak wiem, że mężczyzna jest w jakiś sposób związany to dla mnie nie istnieje – często to zwykły frazes.
    Angie, proszę pisz dalej tak pięknie i mądrze. Może by tak jakąś książeczkę, nie za dużą a gustowną – piszesz wspaniale.

    • Angie pisze:

      Trochę speszyłam się..;)
      jeszcze raz dziękuję za ciepłe słowa!
      Zawsze mówię /banałem/ , że to ” życie pisze, a ja tylko przenoszę te historie na wirtualny papier”. Mogłabym opowiedzieć mnóstwo, byłam świadkiem i często też bohaterką wielu niebanalnych wydarzeń, ale po prostu jeszcze nie mogę. Zbyt wiele moich znajomych śledzi ten blog, rozumiesz ;)
      A książka, książeczka; hmmm, co jakiś czas słyszę od różnych osób, że ” mam koniecznie wydać coś” . Napisałam jedną książkę i ciągle leży w moich przepastnych , komputerowych archiwach; ciągle jest zbyt osobista .
      Pomyśli się, pomyśli ;)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s