* Lata osiemdziesiąte,czyli ta cudowna młodość*

Z Pamiętnika Angie, czyli gdyby głupota miała skrzydła...;)

Lata osiemdziesiąte. Piękne, szalone, lata mojej młodości. Malutki pokoik na poddaszu w starym domu i MY- strasznie dorośli, OSIEMNASTOLETNI! :) Wydawało się, że wszystko wiemy, że właściwie w życiu to już nas nic nie zaskoczy. Niektórym ( w tym i mnie) wydawało się nawet, że nic ciekawego w tym całym życiu nie ma i że chyba za chwilę cały świat się skończy- bo po co ma trwać , jak jest tak durny? Piwo, wódka, dym papierosów, Doorsi, Zepsi, potem Metallica. Ależ ..po co w ogóle istnieć, gdy się już wszystko przeżyło! :))))
Tymczasem, jak się okazało,nie tak wszystko .

Był koniec lat osiemdziesiątych, gdy weszłam w pełnoletność.
– Angie, w tym roku nie mogę z Wami jechać nad morze, Mama też nie. Jesteś DOROSŁA i pojedziesz z rodzeństwem sama. Jako osoba pełnoletnia będziesz ich opiekunem – zakomunikował Król Ojciec
Z jednej strony ucieszyłam się- morze! Morze, moje ukochane morze! A z drugiej strony: po cholerę mi te dwa smrody?? Chociaż ja wiem…? Anusia ma już 16 lat, w końcu jest prawie dorosła (przecież uczyliśmy ją już kiedyś na imprezie pić wódę!) , a Mały Brat..hmm, z Małym jakoś poradzimy sobie.
– będziecie u moich dobrych znajomych. Pamiętaj Angie, to są bardzo kulturalni ludzie i…
wiem, że mnie nie zawiedziesz!!
-no jasne!- kogo jak kogo, ale TEGO mężczyzny, mego ukochanego Ojca, w najśmielszych snach nie mogłam zawieść! Tym bardziej, że były to czasy, gdy niełatwo było coś załatwić nad morzem- albo wczasy pracownicze, albo właśnie gdzieś u ludzi
– i pamiętaj Angie: jedziecie KON_SU_ MO_WAĆ MORZE! ( Ojciec uwielbiał zwracać się do mnie, przekornie, staropolszczyzną ;) – pamiętaj : MORZE!
*
Gdy dojechaliśmy ( pociągiem, potem autobusem- ach, co to były za czasy! ) i dotarliśmy do domu gospodarzy, urzekły mnie rozwieszone na podwórzu sieci rybackie, białe mewy ,wszędzie obecny zapach MORZA i ..nasz duży, biały pokój!
– jeśli będziecie wracać w nocy z jakiejś dyskoteki – odezwała się starsza pani, nasza gospodyni- dajcie znać wcześniej, bo bramka się zacina; zostawimy uchyloną.
Natychmiast pokochałam gospodynię :)
W pierwszy dzień KONSUMPCJA morza miała nikły związek z samym morzem- należało przecież spenetrować miejscowość, ustalić gdzie kto z LUDZI ( czyt: młodzieży) może być, gdzie można napić się piwa i zjeść ewentualnie smażoną rybkę.
-Są Ludzie!- aż krzyknęłam z radości.Dwie ( jak się okazało później JEDYNE) knajpy okupowane były przez długowłosych w czarnych skórach . Natychmiast poznałam dwie dziewczyny od nich. Zaprzyjaźniłyśmy się błyskawicznie- nad morzem przecież liczy się każda sekunda!
– wiesz Angie, Ty i Twoja siostra bardzo spodobałyście się chłopakom. Przyjdźcie do nas wieczorem na pole namiotowe
Takiej sprawy nie trzeba było mi dwa razy powtarzać!
– Ania, idziemy do nich dziś. Nie cykaj , będzie ok
I rzeczywiście było ok( a nawet lepiej niż ok! ) Weszłyśmy nagle, niechcący w skład tej paczki metali. Spędzaliśmy niemal całe wieczory na polu namiotowym grając w karty,gadając, pijąc ..co się dało pić i słuchając oczywiście różnych odmian metalu.
Chodziliśmy też o zachodzie słońca na wspólne kąpiele nad morze. Mały Brat denerwował się:
– nie będę chodzić z Wami i tymi debilami! Mieliśmy chodzić normalnie na plażę w dzień, a wy pół dnia śpicie i zwlekacie się po południu dopiero! A w ogóle to wszystko powiem Rodzicom!
– cicho, nie becz, zaraz idziemy na lody!
:)))
Pewnego wieczoru na polu namiotowym rzuciłam hasło:
– idziemy dziś na dyskotekę!
– coś Ty??!! Po ch…? Do tego badziewia? Słuchać tej badziewiastej muzyki??
– idziemy, nie ględzić, może być fajnie! Zrobimy jakiś numer, ok?
Byłam zdecydowana iść na dyskotekę ( lub gdziekolwiek) z dwóch powodów:
po pierwsze dłuższe słuchanie metalu, a szczególnie Mercyfull Fate , wprowadzało mnie po-wo-li w stany depresyjne; po drugie, kilku długowłosych coraz bardziej łakomie patrzyło na moją śliczną, o brzoskwiniowej cerze, płowych lokach i wielkich, błękitnych oczach ,siostrę. Nie mogłam dopuścić do jakichś bezeceństw; ja to ja, ale Ona jest niewinna i czysta i tak ma pozostać! Koniec i już!
Wyruszyliśmy więc na podbój dyskoteki. Ja, moja siostra, nasze dwie koleżanki i sześciu w skórach.Po drodze zahaczyliśmy o pijalnię piwa. Była niewyobrażalna kolejka ( tak jak..za papierem toaletowym a czasach kryzysu:))
Co robić? Przecież nie będziemy stać! Nagle w tłumie zobaczyłyśmy z siostrą i koleżankami , mężczyznę do złudzenia przypominającego..Zbigniewa Wodeckiego! Spojrzałyśmy na siebie, naszym towarzyszom kazałyśmy usiąść gdzieś dalej. Podeszłam z koleżanką do tego mężczyzny i słodko zagadałam :
– czy Pan to jest..czy Pan to Wodecki?
Facet w okularach najpierw zbaraniał, potem parsknął śmiechem
– nie, nie, ale wiem,ludzie mówią, że jestem podobny!
– wie Pan, chciałyśmy się wcisnąć przed Pana..- zatrzepotałam wdzięcznie rzęsami
– to może zaśpiewamy Panu coś i Pan nas puści?- spytała prze-słodko koleżanka i zaintonowała..
” Pszczółkę Maję” :)))
Dołączyłyśmy do niej oczywiście.
Cała kolejka ryknęła śmiechem. Ludzie zaczęli klaskać i śpiewać z nami. Panu podobnemu do mistrza Wodeckiego nie pozostało już nic innego,niż puścić nas :))))
Nabrawszy duży zapas piw( przecież trzeba było też dla kolegów..;) , ruszyliśmy dalej. Pijąc piwo, tańcząc i śpiewając szliśmy w stronę, skąd dolatywało łupu tupu , a nawet i to ładniejsze. Choćby to:

Byliśmy młodzi, szaleni, szczęśliwi.
Dziś pozostało we mnie już tylko to drugie i …czasem trzecie;)
I muzyka. Metal, ale i lekkie piosenki.
*
Zawlekliśmy się w końcu na dyskotekę. Ale..najpierw trafiliśmy na zabawę w jakimś obozie rosyjskiej młodzieży, skąd nas, rzecz jasna, wyrzucono.
cdn.
*
Mogę bajać i bajać i wspominać ;
jeśli Wam podoba się, opowiem co było dalej ;)

Reklamy

20 comments on “* Lata osiemdziesiąte,czyli ta cudowna młodość*

  1. wg108 pisze:

    No pewnie, że podoba!

  2. Doktor Strosmajer się kłania:-)

    • Angie pisze:

      Caddi, ależ w tyltule jest: gdyby…
      ;)))
      A swoją drogą, to niesamowite, że faktycznie, naprawdę i bez żartów żadnych ,udało mi się upilnować ..wiele, wiele spraw i osób( nie tylko siostrę zresztą)

  3. ugoldenbrown pisze:

    Opowiadaj, a co! Lata 80-te tez uwazam za naj:)) Tak wiele się działo..;))

  4. wg108 pisze:

    Angie, czytając Twój tekst wciąż myślałem o tym jak ten czas gna do przodu, tylko te stare historie dają chwilkę wytchnienia w rzeczywistości, która jutro zacznie się poniedziałkiem. A powszechnie wiadomo jak my, lud pracujący, lubimy poniedziałki.

  5. Są tacy w blogosferze, których nie było wtedy na świecie, nawet w planach ich nie było:-)

  6. Angie pisze:

    Goldi:))) Były cudowne i chcę je zachować w pamięci (i tutaj) , zanim może jakiś altzheimer mnie dopadnie ….
    Wg:* toszz dlatego własnie, że jutro nasz ukochany poniedziałek, musiałam se odetchnąć, tzn nabrać świeżego powietrza przed…
    a co!
    :)))))

  7. rudaja pisze:

    ja czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością, no i oczywiście na hist. jak wylecieliście z tej imprezy młodorosyjskich ;)

  8. ugoldenbrown pisze:

    Przypomniałam sobie, jak to miałam w tamtych latach więcej szczęścia, jak rozumu;)
    Było ciepłe lato, ciche Świnoujście, wakacje… Wracaliśmy małą grupką z dyskoteki, humorki wspaniałe podkręcone Campari, wyrażaliśmy więc naszą radosć głośnym śpiewem, żeby nie nazwać tego rykiem;)
    A repertuar wybraliśmy sobie przedziwny..
    „A my Wilno zdobędziemy,
    Lwów odbijemy,
    Odpoczniemy w Leningradzie
    W kołchozowym stadzie.”
    Nagle wyrósł przed nami patrol – chyba to była żandarmeria wojskowa. Już mysleliśmy, że to koniec, zwiną nas, spędzimy tę noc w areszcie…:( Wylegitymowali nas, my mówimy, ze juz będziemy cicho, że idziemy do domu.. Jeden z żołnierzy pomyslał chwilę i oddając nam dokumenty powiedzial do jednego z kolegów: „I to oficer wojska polskiego…!”
    Mieliśmy szczęście, ze to nie była milicja!!

  9. Krystiana pisze:

    -wyobraż sobie ,że ja też trafiłam na obóż młodzieży radzieckiej,ale byli mili….)))
    żołnierze,których tam w owym czsie było dużo nie…

  10. violamalecka pisze:

    A ja nieco wcześniej,
    zadawałam się z hipisami.
    Długie włosy, długie kiecki…
    wolność… miłość… ech… ;-)

  11. Cane pisze:

    Eh, smak kotleta schabowego o 5 rano w pociągu relacji Katowice-Kołobrzeg albo na parkingu leśnym przy „Maluchu”, eh. To znaczy, podobało się. :)

  12. brulionman pisze:

    poproszę dokładkę :)

  13. Ela pisze:

    no to rozkręciłas mnie na maksa:))))Te lata i dla mnie wiążą sie z szalonym wejściem w dorosłe zycie!!! tńce ,hulanki ,swawole:))))opowiadaj opowiadaj a przez to i ja sobie powspominam Eh!!:)))))))

  14. mirka.d pisze:

    Angie, warto czasami powspominać a takie piękne wspomnienia chyba każdy z nas jakieś ma- „To były piękne dni……..”

  15. eulalia87 pisze:

    skąd Ty wyciągasz takie hiciory :)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s