* Pan Czesio w akcji czyli wiosna, wiosna! ;) *

Pan Czesio, mężczyzna w wieku bardzo emerytalnym, ma od początku zatrudnienia w swoim zakładzie pracy— któremu jest wierny jak nikomu i niczemu na świecie ( niektórzy mówią, że zakład pracy jest jedyną rzeczą, której Czesio jest naprawdę wierny ;) ) , opinię miejscowego Casanovy. Są tacy, którzy nazywają go Etatowym Don Juanem; są też tacy, którzy nieelegancko mówią o Czesiu durny erotoman lub po prostu stara, zboczona pierdoła. Faktem jest, że Czesio, od chyba już czterdziestu lat swej pracy, nie odpuścił prób/rzadko udanych/ uwiedzenia tych najbardziej powabnych przedstawicielek płci pięknej.
Ania, dużo młodsza koleżanka Czesia, sąsiadka z jednej ulicy, unikała Czesia jak ognia. Nie dlatego, aby bała się jego lub czuła się bezbronna; Ania, dziewczyna ładna i bardzo krewka, znana była z ognistego temperamentu .Wieść niosła echem po okolicy, że niejednemu już w porywie gniewu na dość śmiałe próby uwiedzenia, przysoliła solidnie w pysk. Pan Czesio wyjątkowo czymś odpychał ją i gdyby nie wiadome , wspólne interesy, pewnie wcale nie rozmawiałaby z nim.
Ania była jedną z nielicznych kobiet, które naprawdę nawet szczerze lubiła żona pana Czesia ;)
*
Pewnego , wiosennego dnia Ania z racji wypracowanych nadgodzin, wyszła wcześniej z pracy.
” Jak pięknie! Wiosna! Dobrze, ze nie brałam samochodu, z przyjemnością przejdę się- myślała wdychając zapach jaśminów i bzów- o cholera! Czesio! Mam nadzieję, że nie przyłączy się! ”
– dzień dobry Pani Aniu! Idziemy chyba w tym samym kierunku, z przyjemnością będę Pani towarzyszył
-dzień dobry Panie Czesiu. Oczywiście..( oczywiście? Niech go licho weźmie, też mi potrzebny! )
-Pani Aniu, Pani tak pięknie wygląda! Czy Pani ma inną fryzurę?
– nie Panie Czesiu, od kilku lat nie zmieniam fryzury. Może troszkę wyżej upięłam dziś włosy
-aa! Widzi Pani: tak bacznie od dawna obserwuję Panią, że wychwyciłem ten szczegół!
– a to ..miłe! ( Spadaj palancie! )
– Pani Aniu…nie mogę oderwać od pani wzroku..Pani jest tak piękna w tej wiosennej szacie!
( Coraz gorzej z nim- pomyślała Ania) – wie pani..gdybym był młodszy…ehhhh
– Panie Czesiu, a z tym naszym projektem..
– Pani Aniu! Taka piękna wiosna i taka piękna dziewczyna obok mnie i ja mam teraz myśleć o pracy? To grzech!
Ania postanowiła nie odzywać się już. Ani nie słuchać wdzięcznych tworów frazeologicznych Pana Czesia.” Niech sobie gada, niedługo będę w domu przecież. Wytrzymam ”
Pan Czesio nie odpuszczał:
– Pani Aniu, Pani nawet nie wie, co Pani ze mną robi..Pani jest niczym dojrzałe , rumiane jabłuszko..lub brzoskwinka. Tak, brzoskwinka! Taka soczysta..ahh, gdybym tak mógł zatopić swe usta w pani!
” Jak ta stara pierdoła nie skończy zaraz, to nie ręczę za siebie!- myślała Ania- gdyby nie te nasze, cholerne interesy, dawno już powiedziałabym coś”
W tej atmosferze- słodkich monologów pana Czesia i równie słodkich myśli Ani, doszli w końcu do swej ulicy.
– Pani Aniu..Pani jest jak wulkan! A moje ręce..ahh, nie mogę ich opanować- dłonie pana Czesia niebezpiecznie zbliżyły się do pośladków Ani
– Panie Czesiu, niech lepiej te rączki trzymają się z dala od mojej pupy, bo jak przypadkiem w nie przy…nie przyłożę, to…
wylecą panu kluczyki! :)))
Pan Czesio zbladł
o kurwa! ( pan Czesio nigdy, ale to nigdy nie przeklinał przy kobietach! ) Zapomniałem, że przyjechałem do pracy samochodem! To wszystko przez Panią, Pani tak mnie ZAGADAŁA!
Czesio pędem zawrócił.
*
– Czeesiuuu!- z ogrodu opodal rozległ się głos żony Czesia- Czesiu, a gdzie jest samochód??
– zaraz!- to jedyne co przyszło na myśl oddalającemu się z szybkością błyskawicy Czesiowi
– pani Aniu, a co z samochodem, czemu wrócił na piechotę, nie wie Pani?
– pani Ewo…zapomniał chyba o nim, bo…ZAGADAŁAM GO.
;)))

Reklamy

19 comments on “* Pan Czesio w akcji czyli wiosna, wiosna! ;) *

  1. eulalia87 pisze:

    mieliśmy takiego Tadzia, zabić to mało… wciąż trzeba było uważać na jego łapy…

  2. wg108 pisze:

    HAHAHAHAAAHHAA!!!!

  3. Tak! To prawda, że ona go zagadała. I ta a propos przypomniał mi się dowcip:

    – Kochanie – żona zwróciła się do męża – czy to prawda, że my kobiety mówimy więcej niż mężczyźni?
    – Ależ skąd? Wy tylko… używacie więcej słów.
    I tak zaczęła się awantura.

    Czesiu, jest w powyższym przykładzie chlubnym wyjątkiem pośród męskiej braci:-)))

  4. Angie pisze:

    Tak, bezsprzecznie to ona go zagadała :)))
    A Czesio bywa naprawdę tak …romantyczny! ;)

  5. ugoldenbrown pisze:

    Stary erotoman;) Ciekawe, nosił tupecik, czy farbował sie?:))

  6. mmrr pisze:

    A wystarczyło, żeby koleżanka Twoja nie upinała wyżej /inaczej/ włosów i pan Czesio by jej nie zauważył :))))

  7. Mmrr,
    Pan Czesio zawsze znalazłby pretekst:-)

  8. ilaszczerosrebrnazlotosypka pisze:

    :) a ja bym tam dała się wyżyć staruszkowi słowotwórczo, niechby tam sobie pogadał, mnie by nie ubyło a on przez to może pożyłby dłużej albo cholesterol utrzymał w normie :))) no wiadomo, macanków by nie było :)))))
    a proposito, starszych panów.
    co rusz, „zalewam” przy myciu rąk zegarek. mam go niecałe dwa lata a u zegarmistrza był juz 3-4 razy własnie z powodu wody w mechanizmie.
    nasz pan zegarmistrz, to zgorzkniały pyskaty i nieprzyjemny dziadyga, który nie omieszka wymądrzyć się przy każdej okazji. ostatnim razem, byłam już mocno poddenerwowana przed odbiorem mojego skarba. wchodzę więc, do mekki czasomierzy i grzecznie pytam:
    – dzień dobry, ja po mój zegarek…ten zamoczony
    – chyba topielec! chciała pani powiedzieć! jak możne zaleć zegarek 3ci raz w przeciągu roku!
    wnerw podszedł mi juz pod gardło, ale myślę – nie, nie mogę mu wjechać wiąchy, bo to jedyny zegarmistrz w naszym mieście a nie uśmiecha mi się jechać do Siedlec w sprawie durnego zegarka.więc z szyderczym uśmieszkiem na twarzy kombinuję dziadka żarzyć aż miło tak:
    najpierw zatrzepotałam rzęsamy jak najeteryczniej umiałam i mówię…
    – no wie pan, jeśli go nie zatopię, to nie będę miała pretekstu, żeby tu do pana przyjść i pana zobaczyć(słodki uśmiech)
    – eeee, a to nie trzeba tak radykalnie(rzecze) to można inaczej rozwiązać(z grobową miną).
    zamurowało mnie, zapłaciłam pięć dyszek i wyszłam udając dobrą miną.
    puenta
    nie taki dziadek w ciemię bity, jak by się wydawało ;)))))))))))) LOL

  9. Krystiana pisze:

    -ciekawa reakcja jak piszesz dobrze ułożonego pana,ciekawe co ona zrobiła takiego…..

  10. Ila,
    …no wiadomo, macanków by nie było…
    Ale po co się tak od razu zarzekać?:-)

  11. filemonka pisze:

    Ahaha, a to zadufaniec! ;)) Taki to święcie w to wierzy, że mu żadna kobieta się nie oprze ;)))

  12. Fanny pisze:

    Anegdota o zegarmistrzu wprost pyszna :))

  13. Angie pisze:

    Wybaczcie moją nieobecność tutaj i czasem brak reakcji na Wasze komentarze; późno wracam i po 100 sprawach różnych oraz działkowaniau i ogródkowaniu, nie mam sił ruszać paluszkami ani otworzyć buzi nawet
    ( no, chyba że jest w zasięgu jakieś zimne pifffko ;))))
    Pan Czesio jest postacią jak najbardziej autentyczną. Szczerze mówiąc, znam od licha takich ” panów Czesiów” i jakoś nauczyłam się wśród nich żyć/ jasne, dostał po łapach niejeden / :)))
    Opowiastka Ili też cholernie swojska ( akurat u mnie to nie zegarmistrz ;)))
    Ci dziadkowie nie w ciemię bici, hehehehe!

    Jestem z doskoku i tak bedzie jakiś czas.
    Wiosna, wiosna = nie siedzenie w domu
    / dopóki, dopóty nie odezwie się mój kręgosłup / tfu!
    :)

  14. wg108 pisze:

    Tak, Angie, nie zapominajmy jednak o tych, które najgłośniej piętnują molestowanie w pracy. Najczęściej to te, o których nawet pan bóg zapomniał nie wspominając o najmniej wybrednych kolegach i przełożonych. Zdrowie tych, których nikt nie ma ochoty pomolestować, a które najgłośniej krzyczą jak są prześladowane.

  15. violamalecka pisze:

    Też poznałam kilku takich bajarzy…
    W większości są nieszkodliwi.
    Ciebie też porwała natura,
    zupełnie tak, jak i mnie…
    Ale jak tu się jej nie oprzeć,
    szczególnie w ten wiosenny czas…

  16. ugoldenbrown pisze:

    Dobry bajerant potrafi się w porę wycofać, gdy wyczuje, że „nic z tego” i tak odwróci kota ogonem, że tak naprawdę to on żartował i tylko zartował;)

  17. Golden… kurtka w dętkę! A przecież mógł nie żartować i być bardziej zdeterminowany:-)

  18. Cane pisze:

    Czesio wziął sobie do serca maksymę: „wszystkich nie przelecisz, ale próbować trzeba”. ;)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s