*DZIEŃ KOTLETA DE VOLAILLE* :)))

Niedawno był DZIEŃ KOTA. Opinię swoją na temat Dnia Kota wyraziłam ostatnio. Usłyszałam m.innymi, że moja teza , że to durne , nieuzasadniona w pełni oraz argumentacja też cienka. Tak, jak bronię Święta Zakochanych, że być może ma źródło w starożytnym Rzymie, że potem wkroczył w to Św. Walenty ( katolicki święty) i że tak oto, jak w przypadku większości aktualnych świąt, zmiksowano tak kultury jak i pojęcia, tworząc kolejny, nowy szczególny dzień w kalendarzu, słyszę:
– chwila, chwila! Przecież koty były czczone w Starożytnym Egipcie! Skąd Ty wiesz, Angie, czy TO też nie ma źródła gdzieś TAM- w Starożytności? ( jak już tak osłaniasz się tą Starożytnością…)
– no dobra, ale czy na pewno 17 lutego?- mały strzał obronny
– no nie wiadomo kiedy, sięgnij do źródeł może!- strzał celny…
Nie chciało mi się sięgać do źródeł, bom leniwa. Ogólnie. Leniwa intelektualnie. Mój biedny brain i tak wiele zniósł już w życiu, a że upośledzony lekko niesamowitą dawką oktanów dostarczanych za młodu oraz dość solidną dawką tytoniu (dostarczanego regularnie) , woli być leniwy.Tzn kiedy nie musi się wysilać, nie wysila się :>
Dobra, kiedyś sprawdzę te koty w Egipcie. Wiem, wiem, że były święte! Toszz nawet swego czasu pisałam jakąś pracę o Egipcie!
A może spełnię swoje największe marzenie i pojadę TAM…sprawdzić osobiście? ;)))
(Piękny rym!)
*
Ponieważ zwykle robię na przekór, po swojemu, postanowiłam ustanowić dnia 19 lutego

DZIEŃ KOTLETA DE VOLAILLE

Oto jak powstaje i jak wygląda podany na obiad:

Podany został ze szpinakiem i sałatą w słodkiej śmietance. Do tego ziemniaczki pure.
Dla dociekliwych: w środku tego de volaill’a jest masło i natka pietruszki.

Myślałam o tym, aby założyć sobie na youtube stronę ‚Angie gotuje„.
Gotowałabym live; muzyczka w tle, Angie mówi co , kiedy robi.Oczywiście w jakiejś ładnej sukieneczce i jeszcze ładniejszym fartuszku. Nie zdecydowałam się, albowiem podczas gotowania po
pierwsze: mówię sama do siebie ( mam to od dzieciństwa; taki już mój urok. Gorzej jak zaczynam przemawiać do produktów, które wyrabiam..)
3. rozmawiam z kotami i psem, którzy wiernie towarzyszą mi w kuchni ( „Milordzie, weź łapkę ze stołu, bo ci, kur.., niechcący stuknę tłuczkiem do mięsa! ” albo” Saba, opanuj się, wyżarłaś kotom wszystko już z ich małych miseczek! Patrz, one teraz żrą z twojej! ” )
3. śpiewam czasem piosenki z włączonego radio
4.używam BARDZO BRZYDKICH wyrazów! ( skurwysyn i by cię ch..!- do noża, mięska, serka, mąki, cukru itd – to wyjątkowy lajcik…)

Wszystko to dyskwalifikuje mnie na miejscu ,jeśli chodzi o moja karierę w cyklu
” Gotowanie na Ekranie” …

*
Zrobiłyśmy z Księżną Matką pierogi ruskie i z mięsem. Pani Matka lepi, ja robię wcześniej farsze, gotuję ulepione pierożki, podaję na stół chętnym. Resztę studzę i pojedynczo przekładam do wielkich żaroodpornych naczyń( by odgrzać je na następny dzień)
Oczywiście ustanowię niebawem
DZIEŃ PIEROGA RUSKIEGO I PIEROGA Z MIĘSEM ;
w jakąś niedziele. winno być to
ruchome święto

Aha!
SMACZNEGO!
;)))

21 comments on “*DZIEŃ KOTLETA DE VOLAILLE* :)))

  1. wg108 pisze:

    Cane, musimy w maju nagrać muppety po naszemu – odcinek Szwedzcy Kucharze na Wichrowych serwują (gem set mecz zapiekanka) – z dedykacją dla Angie

  2. ugoldenbrown pisze:

    Angie, jak załozysz stronkę na YT, masz już jedną pewną subskrypcję (mua) ;))
    Furorę zrobisz, jestem pewna, jak pogadasz nie tylko z żywym inwentarzem, ale i przemówisz do rozsądku jakiejś chochli ..;) Pal sześć gotowanie, ważniejsza część audio:))

    • Angie pisze:

      Golden, jeśli wygram w totka w końcu, MUSISZ jechać ze mną do Egiptu! Jeśli przyjmiesz moje zaproszenie, będę bardzo szczęśliwa!
      :)))))))))))

      • ugoldenbrown pisze:

        Angie, bardzo chętnie, dziękuję, ze chcesz się tam ze mną wybrać:))) Ale ja nie nadaję się na żadne wylegiwania na plaży i drinkowanie przy basenie;)) Wolę poturlać się po różnych starożytnych ruinach, jak będziesz wyznaczać trasę weź pod uwagę Aleksandrię, tam nie byłam:)))

  3. mmrr pisze:

    Angie jedzenie zaserwowane przez Ciebie wygląda bardzo apetycznie :) może do tego jedzonka ta muza będzie pasowała

  4. Krystiana pisze:

    -szkoda,że mnie tam nie było..;-)

  5. Smakowite przejście od kota do kotleta. Nadążyć za Tobą Angie, to trzeba chyba zacząć ćwiczyć sprinty. Wiosna niebawem, więc okazji i miejsc będzie dostatek:-)

  6. charmee00 pisze:

    A ja się dziś skręcam z głodu, na kawałku sernika i paru zdechłych ciasteczkach…

  7. Charmee, co tak biedujesz?:)

  8. wg108 pisze:

    Caddi, byłem u Ciebie, temat ciekawy poruszyłeś, ale powietrze zrobiło się zdechłe. Musiałem wyjść bo choć jestem serkiem zapleśniałkiem to jednak w oparciu o inną kulturę bakterii.

  9. charmee00 pisze:

    Caddi, a bo nie miałam ogórka do kanapek, a kanapki bez ogórka być nie mogą :> Zaś potem byłam tak głodna, że zjadłam, co było. Były zdechłe ciastka i dostany kawałek sernika :)

  10. even21 pisze:

    Angie, dzień taki, dzień owaki… można oczywiście powoływać różnorakie święta. Kiedyś czytałam taki wykaz w kalendarzu – chyba nie było dnia w roku, żeby nie był jakimś lub czyimś świętem… ;)
    Może ludzie tego potrzebują… po co? – nie mam pojęcia!
    Lubię natomiast takie prywatne świętowanie – jak Twój niedzielny obiad :)

  11. transparentna pisze:

    witam.
    nienawidzę gotować, ale niestety umiem :(
    patrzę na twoje zdjęcia i na początku wydawałas misię wysoka a ty raczej jesteś maleńka:)
    pozdro

    • Angie pisze:

      Witaj Transparentna!
      Miło mi Cię widzieć tutaj:))
      To ” maleńka” rozłożyło mnie! hahaha! Jak już, to ” maleńki słonik” ,jak to mówi mój brat;)
      Mam całe 160 cm wzrostu( wagi z powodów oczywistych nie podam;))

      Ja lubię gotować. Bardzo lubię. Natomiast nie cierpię sprzątać i..prasować!

      • transparentna pisze:

        co za powitanie :))))) szooook!
        maleńka to u mnie niska, a że jesteś pluszowa to widziałam
        zresztą, też mam 157 i za barbiowa nie jestem ;)
        co do lubienia obowiazków domowych..
        ja tam nie urodziłam się do nich…ja sie urodziłam żeby leżeć i pachnieć i ambrozje popijać i wiersze pisać ;)))))
        a serio, lubie prasować, szyć i nienawidze zmywać garów!!!
        nie ma u mnie w domu pedantyzmu i sterylności bo jak juz zaczynam gotować co zdarza się codziennie…to sajgon i pobojowisko…generalnie lej po bombie

  12. Angie pisze:

    Golden:*
    Jasne, że nie będziemy wylegiwać się na plaży! Pojedziemy albo jesienią albo wiosną, bo ja NIENAWIDZĘ upałów!! Zdycham wtedy, dosłownie – ledwo dycham, puchnę i duszę się! Tak jest rok w rok.
    Nienawidzę ” pełnego słońca”, nienawidzę leżeć na plaży bezczynnie i opalać się, brrr! Zresztą jakbym tak poleżała, to po godzinie można spokojnie wzywać do mnie karetkę..Gdy jeździmy nad morze, praktycznie z niego nie wychodzę. A ze wszystkich mórz kocham najbardziej Bałtyk , bo jest..chłodny!
    Even:*
    Dobijają mnie te wszystkie ” święta”; co innego w domu ucztować i świętować sobie prywatnie ;)

  13. Wugusiu,
    Zawsze możesz usiąść przy otwartym oknie, gdy poczujesz duszność. U mnie miejsca dostatek dla wszystkich.

  14. wg108 pisze:

    Ależ Caddi, siedzenie przy oknie to właśnie całe moje życie! Nawet sobie często w duchu powtarzam: okna całego świata łączcie się!

  15. wg108 pisze:

    No i jeszcze dodam, że teraz też siedzę przy oknie.

  16. andreas6314 pisze:

    Chyba nie zdążyłem na ten obiad…. no cóż ale popatrzeć można…… ? :-)

  17. mirka.d pisze:

    Angi,też wczoraj robiłam ruskie, no uwielbiam i już :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s