* Dzień Kota( o maj god! ) *

Nie wiem co za imbecyl wymyślił ” Dzień Kota”.
(Czy ludziska nie wiedzą, że zwierzaki trzeba zawsze kochać ,cały rok?? )
Nie patrząc na Wuja Google, stawiam na Amerykanów.
Anyway- polska masa przyjęła bezkrytycznie wiele hamerykańskich obyczajów i świąt. Niedawno, podobno był…
Dzień Pizzy!( a może to jakieś włoskie święto?? ) ;)))
O maj God!!!!
Jeszcze Walentynki jako starą, zachodnioeuropejską ( o korzeniach rzymskich! ) tradycję mogę zaakceptować; głupie to jak diabli, ale w końcu jak posłucham
” Whole Lotta Love” , to jeszcze strawię ;)))
Z Halloween mam już problem; problem zarysował się wyraźnie, gdy miałam ochotę zabić własną córkę, gdy zaświergotała w listopadzie:
– mamusiu, a mogę chodzić przebrana za UPIORA i zbierać kasę ZA np cukierki?
;)))

*
Ok, jest Dzień Kota
Oto mój Milord, moje kocie dziecko, które wyrwałam ze szpon śmierci. Jego i jego rodzeństwo. Mieli tylko 8 dni..ehh, opowiadałam już o tym 100 razy.
Spójrzcie na Milorda. Dziś ma 2,5 roku.
A jeśli KTOŚ powie, że tak nie wychowuje się kota, zamorduję!
;)

*

My Lord, czy dziś na podwieczorek zjesz serniczek?

*

ZJADŁEM TROCHĘ ” W-ZETKI” ZE STOŁU..NIE LUBI JAK TAK ROBIĘ, WIĘC DAŁA MI W MISCE…

NO DOBRA,ZJEM JUŻ Z TEJ MISKI….

TAK OGÓLNIE TO, jak to mówią Młodzi, MAM NA WSZYSTKO WY..NE ;)

MOJA PANI CHYBA TEŻ ;)

A NAJBARDZIEJ I TAK LUBIĘ Z NIĄ SPAĆ !

Reklamy

19 comments on “* Dzień Kota( o maj god! ) *

  1. wg108 pisze:

    No i wszystko jasne ;)

  2. charmee00 pisze:

    Może jednak koty są fajne? zaczynam się skłaniać w stronę przełamywania się…

  3. maxcel pisze:

    Koty nie są fajne, Charme, koty po prostu są…

  4. Krystiana pisze:

    -może to dobrze,niech ludzie zaczną szanować zwierzaki;-)

  5. Milord to ma cały rok swój dzień:)
    Angie, może warto pomyśleć o dniu opiekunów kora, bo mają przegibane?

  6. DeGwiazdka pisze:

    A dzień opiekunów psa też mógłby być? No bo ja pasa mam (właściwie suczkę).Dzień dobry wszystkim.
    Caddi, jak się masz ? Wstałeś z martwych? Smutno mi było wczoraj bez Ciebie.

    • Angie pisze:

      D*** ( mogę tak skrótem zwracać się? )
      D***, jaj mam też psa, a raczej psicę labradorkę. Miałam jeszcze 2 kundelki, ale w ciągu ostatniego roku odeszły..
      Kocham tak samo psy jak i koty. Milord jednak wywalczył sobie niezwykłą pozycję w rodzinie. Może dlatego, że często zachowuje się jak…pies?
      :)))

  7. witaminkaa pisze:

    na FB ciągle jakieś dni wymyślają by ci „tablicę” zabrudzić:P
    Masz ślicznego futrzaka!:**

  8. wyzwolonazliczb pisze:

    Kotki :* Milord :*

  9. Cane pisze:

    Kota się nie wychowuje, kota się ma.
    P.S. I powiem to co u Goldi, koty w dupie mają święto, liczy się micha. ;)

  10. ugoldenbrown pisze:

    I ja trafiłam tu, miałam drogę, jak po sznurku:)
    Masz pięknego kocura, faktycznie, Milord z niego:)
    Historię ma podobną do moich 2 kić wykarmionych smoczkiem..

    Koty może i mają swoje święto, tam, gdzie Cane mówi, że mają, ale za to jest okazja do pogadania o „roli kota w domu”, „kot, a sprawa ludzka”, albo zwyczajnie do zrobienia wpisu..;)

    • Angie pisze:

      Witaj:***
      Moja Diana troszkę przypomina Twoją Funię, tylko ma krótsze futerko.
      Ja swoje cztery wykarmiłam butelką ze smokiem,. dwa dałam do ” dobrych domków”, dwa zostały( Milord i Diana) Iris przybyła do mnie gdy miała około 2 miesięcy ( ktoś ją wyrzucił, zaopiekowałam się)
      Ugoldenbrown, czy mogę zwracać się do Ciebie ” Golden” ?
      :)

  11. wg108 pisze:

    Goldi – miło Cię tu wiedzieć!

  12. ugoldenbrown pisze:

    Angie:) a ja mogę tak?:)
    Golden jest ok:) Gdy zakładalam konto na WP, goldenbrown było juz zajęte, a jakos nie chciałam dokładać cyferek, stąd – ugoldenbrown.
    Miło tu i przytulnie:)), rozejrzę się w ciągu paru dni i sobie poczytam to i owo..

    Tak w skrócie powiem o moich kotach. Łapa i Czata (już nie żyje) to były siostry wykarmione podobnie, jak Twoje, smoczkiem. Robotnicy rozwalili komórki na podwórku, gdzie okociła się kotka, kotkę przegonili, czy może zginęła, a małe kociaczki, sztuk 2 zostały w komorce. Nie jadły jeszcze same, więc żadne dokarmianie nie wchodziło w grę. I cóż, jakoś nikt z sąsiadów się specjalnie nie rwał, by wziąć kociaki.. Zostały u nas. To było 12 lat temu.
    Potem, w następnym roku pojawil się u nas Pershing. Miał wtedy kilka miesięcy, ktoś go urządził tak, że trzeba było amputować mu tylne łapy, żeby uratować życie. I też został u nas, śmiga na przednich, jak rakieta, wspina się na krzesła i fotele, a nas traktuje instrumentalnie – woła, gdy chce wejść do pokoju, a drzwi zamknięte itp. Funia to arystokratka, maincoonka, ale tzw odrzut z hodowli, nie trzymała parametrów, była za mała, wiec hodowca ją oddał w tzw dobre ręce. Znaczy, do nas;) Była też z nami Hekta, buldożka amerykanska, też pies niechciany u poprzednich wlaścicieli, bo okazało się, że ma staw kolanowy do rekonstrukcji. Hekta umarła na raka wątroby 2 stycznia, miala 6,5 roku i była jednym z najwspanialszych psów, jakie znałam. Poza tym, że z kotami dogadywała się wręcz cudownie!
    A od dziś są jeszcze dwie kotki (też po przejsciach) i to będzie zagadka, jak cała 5-ka ułoży sobie życioprzestrzeń..
    Uff..!
    :))

    • wg108 pisze:

      Bo wiesz Goldi, ten net to taki mały jest ;)

    • Angie pisze:

      Wiesz Golden, nie mogę słuchać, czytać ani tym bardziej patrzeć na nieszczęścia zwierząt! Już nie chcę publicznie mówić, co zrobiłabym z takimi, którzy znęcają się nad psami, kotami itd!!!
      Tzn powiem tyle, że każdemu takiemu zrobiłabym tak samo.I koniec.
      U mnie były 3 psy i 3 koty. Niestety Fafik i Fred odeszli w ciągu ostatniego 1,5 roku…Dwa urocze, najukochańsze kundelki. Do dziś czujemy ich brak…
      Została Sab i te trzy kotki :))
      Z boku w kategorii „Milord” jest dużo o tych moich zwierzakach, między innymi historia jak je uratowałam.
      Golden, oczywiście, że mów do mnie Angie i w ogóle jak chcesz!
      :)))))

  13. ugoldenbrown pisze:

    Gdy ratowaliśmy Pershinga (to tez był piwniczny kociak, ale przyczołgał się do córki, gdy ktos go tak zalatwił, ze kot nie mógł chodzić) i jeździliśmy z nim codziennie przez półtora miesiąca do weta (przy okazji – cudowny Człowiek i lekarz, dr Jachman) to jedna z sąsiadek powiedziała, że ona ma dobre serce, ona nie mogłaby tak patrzeć na nieszczęscie kota i by go „uśpiła”!! Ożż ty babo!! %$*&$@&^)%!! Szkoda słow!!
    Dobranoc..:)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s