* Kawa na ławę, czyli rachunek sumienia Angie przed 2012 *

Wreszcie krótka przerwa w zjazdach rodzinnych. Cały styczeń bowiem obfituje w różne nasze święta- urodziny, imieniny Bliskich. Impreza co tydzień, rzec się chce: prawdziwy karnawał!
Pytają mnie ludziska: czemu znów ,Angie, nie idziesz na Sylwestra?
Nie idę, bo jestem tak wypompowana (co roku ) naszymi wystawnymi, obfitymi tak w żarcie jak ludzi,zabawę świętami, że marzę o wyciszeniu, spokoju i nie oglądaniu żadnych roześmianych i roztańczonych gęb. Potańczyć mogę najwyżej z kimś tak sobie kameralnie, bez widowni i szaleństw :>
Z kimś…kim?
Tak złożyło się w moi crazy life, że od dawna, o czym mówiłam już, otacza mnie stadko jadowitych bestii rodzaju męskiego. Kilka Skorpionów. Może to przypadek, a może faktycznie astrologia nie myli się,mówiąc, że ” najlepszym przyjacielem, kompanem i kochankiem Raka -Skorpion i Ryba ” ..?
PRZYJACIELEM, KOMPANEM- na pewno tak. Sprawdziłam na własnej skórze. Nikt nie trwa tak wiernie przy mnie, jak Skorpiony i Ryby; nikt też mnie tak nie fascynuje, jak One/ Oni. I na nikim chyba nie mogę polegać tak jak na tych Istotach.
Pomijając mojego drogiego Old Devila, który chyba nie podlega żadnej ani klasyfikacji, ani dyskusji( po prostu JEST- GDZIEŚ TAM zwykle, ale wiem, że JEST) , skupię się na fenomenie moich układów ze Skorpionami.
Pan M I – znam Go od wielu lat. Wiem, że
„chce być ze mną, mimo wszystko” .Mimo wszystko- tzn mimo tego, że nie potrafię ..kochać Go jak należy. Szanuję, cenię i On wie o tym. Jest zbyt cenny dla mnie jako człowiek i przyjaciel , abym mogła w jakikolwiek sposób zagrać, pograć z Nim. Nie chcę i już. Jeśli w ogóle zagrałam z Nim, to w totalnie otwarte karty
Moje otoczenie stuka się w łeb: Ty durna! Miałabyś wszystko!
Lecz..co to znaczy to ” wszystko” ? Pieniądze? Jego oddanie?
A ja??? A co z moimi uczuciami?

Głupia jestem…? Pewnie tak…

Pan M II.
najbardziej uroczy Skorpion, jakiego znam.
– co robisz Czarownico na Sylwestra?
– śpię do 11ej
– no coś Ty!! W Sylwestra chcesz spać??
-tak, ponieważ będę opiekować się do Nowego Roku dwiema dziewczynkami
– aaaa. A może zaopiekujesz się też w noc Sylwestrową mężczyzną, lat 39, dobrze ułożonym?
– a kto to taki? Istnieje w ogóle taki ktoś na Ziemi?
– ociekasz jadem, jak zwykle :P

Ten krótki dialog obrazuje cały układ mój z panem M II.
UWIELBIAM GO! Nikt nie potrafi mnie tak rozbawić jak On!
Dba o mnie (w jakiś, charakterystyczny dla siebie sposób) , troszczy się i dostaje szału, gdy nie odzywam się kilka dni
*
Ziomal. Najlepszy Kumpel Świata ( NKŚ) ;))
Mój najdroższy Skorpion. Kiedyś na jakiejś dobrej popijawie, na oczach ( i uszach! ) Jego dziewczyny i mojego ówczesnego bliskiego znajomego , powiedziałam na cały głos:
– wiesz S, kocham Cię! Jaką dziwną miłością..I gdyby
– właśnie, gdyby…i ja też , choć to irracjonalne, Cię kocham! jakąś dziwną miłością….
Dziewczyna S. zbladła, mój ówczesny narzeczony również. Popatrzyliśmy równocześnie na siebie z NKŚ i równocześnie parskając śmiechem wypowiedzieliśmy słynne:
Nie łapią!!!

Bo trudno to ” złapać” postronnym, a jeszcze trudniej tym najbardziej zainteresowanym lub zaangażowanym.
:>

*
Kocham, kochasz, kochać…
Często nadużywamy tego słowa. Ja myślę, że w opisanych relacjach z moimi Skorpionami , nie nadużywam. Bo w każdym przypadku jest to jakiś rodzaj uczucia; uczucia, które jest tak mocne, że tylko to słowo, słowo ” kocham” może je oddać.
Bo- PRZYJACIELA się KOCHA!
*
A miłość…
Miłość,w rozumieniu MOIM, to uczucie, którego udało mi się dotknąć ( a może i przeżyć? ) dwa razy w życiu, jest czymś jeszcze innym.
TA Miłość, TO COŚ zawsze idzie w parze z pragnieniem fizycznym; z pragnieniem drugiej osoby obok i W.
Z posiadaniem. Lub iluzją posiadania.
Z czuciem dotykiem, czuciem tak fizycznym , jak i metafizycznym. Zapachem. Tęsknotą. I marzeniem.
Świadomym lub podświadomym zaślepieniem.
Z TYM:

A gdybyś nie istniała,
Powiedz, po cóż miałbym żyć…?
By włóczyć się po świecie
bez Ciebie,
Bez nadziei i żali…

I gdybyś nie istniała,
Próbowałbym wymyślić miłość.
Jak malarz, który pod
swoimi palcami widzi
Rodzące się kolory dnia.
Nie dowierzając…

I gdybyś nie istniała,
Powiedz, dla kogo miałbym żyć..?
Dla nieznajomych uśpionych
w mych ramionach,
Których nigdy bym nie pokochał
..?

I gdybyś nie istniała,
Byłbym jedynie kolejnym punktem
W tym zabieganym świecie,
Czułbym się zagubiony,
Potrzebowałbym Ciebie.

I gdybyś nie istniała,
Powiedz, jak miałbym żyć..?
Mógłbym udawać, że jestem
prawdziwy, ale nie byłbym sobą.

I gdybyś nie istniała,
Myślę, że znalazłbym
Tajemnice i sens życia,
Po prostu by Cię stworzyć
I by Ciebie oglądać.

Czy potrafię to w sobie wskrzesić? Ten jeszcze jeden raz? Ten ostatni raz, jak to mawiał mój znajomy Anglik,profesor chemii, starszy Pan , wdowiec ( odszedł rok temu…)
” Agnes, jak ja chciałbym TEN OSTATNI raz umieć podnieść i wyrzucić swą laskę( chodził o lasce, miał 70 lat) , móc bez niej iść , lub z nią, ale powiedzieć sobie:
zaczynam wszystko od nowa!”
*
Czy ja tak jeszcze mogę…? Czemu jestem tak piekielnie ostrożna?
Czemu nie umiem…?
Jak łatwo( szczególnie kobietom) pomylić uczucie ze zwykłą potrzebą, brakiem czegoś, kogoś!
A mnie nie. Ja nie mylę tego…Jestem ..straszna. Już kilka razy, tych ważnych razy , słyszałam to..

Czy właśnie to czują Skorpiony? Czy cenią mnie za to, że nie oszukuję ich..I że ” jestem straszna” ? :P
( nosszzz poza tym, trza być chyba samobójcą, by pogrywać ze Skorpionem! )
:>
Anyway:
Jeśli jeszcze raz ” podniosę się” , zamilknę. Charmee zorientuje się. Viola też. :>

Reklamy

16 comments on “* Kawa na ławę, czyli rachunek sumienia Angie przed 2012 *

  1. charmee00 pisze:

    To prawda… Trzeba być samobójcą, aby pogrywać ze Skorpionem… Ale tym prawdziwym, nie udawanym… Bo widziałam od groma podórb Skorpionów, mimo, że urodzonych o czasie…

    Angie :* Nie zamilkiwuj!

  2. Caddicus Caddi pisze:

    Widzę, że kolejny rozdział Twoje książki gotowy:-)))
    Zauważ… im dokładamy kolejne Boże Narodzenie, czy Sylwestra tym więcej… każdy ma do opowiedzenia.

  3. wg108 pisze:

    i do poczytania ;)
    Po kilku potknięciach coraz bardziej boimy się żyć i oddychać pełną piersią

  4. maxcel pisze:

    Caddicusie. Ryb to nie dotyczy. Znam ryby, w których coraz więcej milczenia…
    Angi:** Chyba z decyzjami w TEJ kwestii, to na bakier jesteś;)) Zbyt dużo dylematów….

  5. violamalecka pisze:

    Przyjaciel… miałam szczęście mieć ich kilku w życiu.
    Jeden z nich znał mnie bardziej, niż ja siebie znałam,
    Widział mnie w sytuacjach, w których nie widział mnie
    nikt inny, zbierał mnie z gleby, gdy w chwili załamania
    sama się nie potrafiłam podnieść i patrzył z uśmiechem
    aprobaty gdy stałam w świetle jupiterów… Czułam jego
    obecność, nawet gdy był setki kilometrów ode mnie.
    To nic trudnego powiedzieć PO PROSTU CIĘ KOCHAM
    bo jak można nie kochać kogoś, kto całkowicie Cię
    akceptuje… twoje piękno i twoją brzydotę…

    „Zgaś lampę kiedy chcesz…
    poznam Twą ciemność i pokocham ją…”
    powiedział pewien mędrzec…
    i ta jego myśl jest również moją myślą…

    A miłość… to tak jak pisałaś…

    Wiem, że zostałaś skrzywdzona przez kogoś innego
    Przy okazji mogę Ci powiedzieć, byś o siebie dbała
    Ale jeśli mi pozwolisz, oto co zrobię
    Zaopiekuję się Tobą

    Kochałem i straciłem tak samo jak Ty
    Więc widzisz, że wiem przez co przeszłaś
    I jeśli mi pozwolisz, oto co zrobię
    Zaopiekuję się Tobą

    Nie będziesz musiała się martwić
    Nie będziesz musiała płakać
    Będę tam przy tobie
    By osuszyć Twoje płaczące oczy

    Więc kochanie powiedz, że będziesz prawdziwa
    Nie ma zwątpienia w moich myślach, nie, to co chcę zrobić
    I tak pewnie, jak pewne jest to, że jeden plus jeden to dwa
    Wiem, że zaopiekuję się Tobą

    Zaopiekuję się Tobą
    Zaopiekuję się Tobą
    Zaopiekuję się Tobą

  6. Max, sam żem ryby, ale… podkreślam zawsze, że szczupak:-)

  7. wyzwolonazliczb pisze:

    Lubię czytać Cię Angie, jak czytam pierwszy raz… to s myślę, bez ładu, bez składu, czytam drugi, jeszcze chaos nadal…. ale trzeci raz widzę w tym wielki wewnętrzny porządek, coś jak książki poukładane alfabetycznie, tylko że jedna jest mała a inna duża… :)

    A z ostrożnością i strachem. Mam historię, ale taką… Swoją. Może inną lecz podobną.
    Połamałam kiedyś nogę. Nie chodziłam chyba z pół roku, znaczy chodziłam, ale na początku wcale, potem wózek, potem kule… I pewnego dnia słyszę od lekarza… „Może pani zaczynać chodzić, z nogą jest całkiem w porządku.” Oniemiałam. Mama za mnie odpowiada, ze dobrze, że się cieszy. Ja słowa nie wypowiedziałam, w myślach tylko… „Jak mam zacząć chodzić, tyle bólu, tyle cierpienia..”. Wróciłam do domu, Mama każe chodzić, jedną kulę mi schowała… I ot, ja w ryk, bo strach. Mama wyszła do pracy. A ja sama, z dwoma kulami, powoli stawiałam stopę, odciążając ją jak najbardziej się dało, ale stawiałam na podłodze. Z czasem coraz mniej, coraz mnie, długo to trwało, lekarz po każdej wizycie krzyczał, że ja jeszcze z dwoma kulami, a już powinnam chodzić bez kul. Ale to wszystko wymaga czasu. Do tej pory, niby wszystko dobrze, ale jak mi coś strzyknie w kostce, to mam strach i ból przed oczami…

    Ależ się rozpisałam. Myślę, że tak samo jest z miłością, przyjaźnią i wszystkim innym. Potrzeba czasu i cierpliwości i przede wszystkim wiary, że jeszcze to się może udać. Czasem potrzebny bodziec z zewnątrz… ale czasem to tylko przeszkadza. Jednak człowiek musi sam, powoli, spokojnie.

    I chodzę, biegam. :)

  8. mirka.d pisze:

    Angie, kocham skorpiony, nie znoszę wagi, ale to tylko moje doświadczenie życiowe :)

  9. Krystiana pisze:

    -Angie ciekawy ten rozrachunek,nigdy w naszym życiu nie pełnego rozrachunku,bo nie zapisujemy nszego życia….

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s