* Święta, Święta *

Dziś, po raz pierwszy od tygodnia, dostałam się na dłuższą chwilę do mojego komputera. PC był okupowany przez moją córeczkę i Jej kuzynkę, a ja i tak nie miałam kiedy i gdzie usiąść.
Dziś po raz pierwszy od kilku dni wyszłam z Zamku. Powietrze o mało nie zabiło mnie :>
W ciągu tygodnia miałam dwa razy święta, a to za sprawą dwóch słodkich Kanadyjek, którym wyprawiłam przed świętami ucztę podobną do tej na zdjęciach. Rezydowały u nas trzy dni; co dzień rano koleżanka Angie biegła o 7ej po świeże bułeczki dla gości ,do sklepu :>
Potem Polish breakfast, Polish dinner , Polish vodka etc. Koleżanka Elise( nie poprawiać! To nie Alice, choć kompromitując się, literowałam uparcie moją wersję Jej imienia przy latoroślach i przy Niej ,in Polish.. :> )
koleżanka Elise z Kanady podobno jeszcze 2 dni po wylocie z Polski odczuwała skutki O,7 Pana Tadeusza.
. Megan piła tylko wine…
Krąży w rodzinie, wśród Młodego Pokolenia plotka o treści ” Mama upiła Elise” .
It’s strange, że tak powiem z angielska , toszzz to good vodka . A 0,7 na pół, to chyba tak…w sam raz…A jeszcze oglądając ( po raz setny, ale ciągle wzruszając się tak samo) Titanica!
:>

MOJE ŚWIĘTA- ŚWIĘTA W ZAMKU
*

Maleństwo ma około 3 metrów wysokości…

Pierwszy Dzień Świąt rano. Po południu ,na przyjazd Rodziny dostawia się drugi taki stół…Z kopią zastawy. I donosi się ( moim rękoma) różne rodzaje wędzonych i pieczonych ryb , kapustę z grzybami na gorąco i różne pieczone mięsiwa na ciepło . I nieśmiertelny barszcz i wiele, wiele ciast


*
Prezent od mego zamerykanizowanego i zAnglozonego Pierworodnego

*

Prezent od Młodego Lwa

*

Oczywiście prócz tego mój ukochany Hemingway w oryginale
( ależ Oni są uszczypliwi! Przecież spali mi się słownik w rękach, gdy będę to czytać! :)))
Mnóstwo, mnóstwo różnych prezentów.
Mój Brat wcelował bezbłędnie: komplet prawdziwej, puchowej pościeli, o jakiej marzyłam od dawna!
Lekka- nomen- omen -jak puch i cieplutka!
Cudo!!!

*
I jak nie lubić Świąt?
A mnie ciągle coś majaczy w mojej biednej głowie. Coś jakby…
Ta jedna z moich ulubionych, świątecznych piosenek…

6 comments on “* Święta, Święta *

  1. mmrr pisze:

    Miałaś Angie wesołe i udane święta pod każdym względem… bo były dzieci w komplecie, była rodzinka, byli przyjaciele dzieci, były święta, było dużo radości i były prezenty… no jedyny mały minusik to zmęczenie… ale dzieci i ta radość wynagrodziły Ci całe zmęczenie :)

  2. wg108 pisze:

    A ja lubię przedświąteczne porządki, zmagania z zadaniami pomocy kuchennej, i ten bezcenny moment kiedy po przepłakanych życzeniach opadamy na stołki przy sutym stole wzrokiem omiatając te wszystkie rodzinne MORDY.

  3. charmee00 pisze:

    A ja, twardzielka, zawsze ryczę przy opłatku…

    Angie :*

    • Angie pisze:

      Charmee:***
      Jak żyję ,nigdy jeszcze nie wzruszyło mnie dzielenie opłatkiem. Może dlatego, że zawsze, ale to ZAWSZE przed Wigilią u nas jest straszny młyn, zawsze ktoś albo się nagle obrazi, albo jest inny cyrk:>
      A potem już człowiek marzy tylko o tym, by spokojnie usiąść i zjeść wreszcie ten cholerny- ale PYSZNY, CUDNY , NIEPOWTARZALNY -barszcz z uszkami!
      :)))

  4. Angie, te Kanadyjki to jakieś takie słabowite. No lipa jakaś:-)

  5. Memoiren pisze:

    Tosz w mordę… mówiłe lać do szklany! :D

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s