* ..to mnie nudzi i nie bawi, bo nie wrócą …;) *

Jesienią rozkwita życie towarzyskie. Tak się składa, że większość moich przyjaciół ma teraz urodziny lub imieniny; nie przepadam za łażeniem po chałupach , znacznie lepiej czuję się u siebie niż u kogoś, ale jak trza, to trza , się idzie i koniec. Bo wypada. A jak już się tak zacznie chodzić, to nagle i w moim zamku zaczynają się pojawiać różni goście.
Życie tętni i od wielu lat nie ma dla mnie w tym nic dziwnego, że to akurat teraz w-podobno smutnym- listopadzie.
Nie ma też nic dziwnego w tym, że wychodzą z różnych zakamarków Przeszłości wszelkiego rodzaju Zjawy. Bo ..bo tak zimno i za czymś tęskno teraz i tak się nagle przypomniały tamte lata; bo pamiętasz Angie, jak wtedy to było fajnie?
Przywykłam do jesiennego come back’u Zjaw; sama czasem chcę być Zjawą i przypomnieć o sobie Pewnemu…Komuś , ale nie o tym dziś.
Dziś przypomniało mi się, że niedawno nawiedziła mnie wyjątkowa Zjawa; całkiem niespodziewanie i niespodziewana.
W wirze życia, między pracą, jedną imprezą w domu, drugą , trzecią itd poza domem, zadzwonił do mnie mój stary znajomy.
Mężczyzna, który dorobił się dużych pieniędzy. Nowoczesny, drogi dom na przedmieściach, dwa dobre samochody. Piękna żona, dwoje dzieci.
Mężczyzna, który wiele lat temu, będąc szesnastoletnim podlotkiem kochał się we mnie :) … który jako młody chłopiec przychodził nocą pod mój dom i czekał pod starym dębem , aż wyjdę po cichutku do Niego :)
*
Zadzwonił w interesach. Niby w interesach; nagle szepnął:
– pamiętasz jak było wtedy..? Może powspominamy razem? Proszę Cię, bardzo proszę!- i tak dalej..
Zgasiłam Go szybko. Nie wikłam się w takie układy. Nigdy.
Następnego dnia zadzwonił znów. Aby przeprosić mnie.
Przyjęłam przeprosiny. Ubawiła mnie cała ta sytuacja. Akurat mijałam na drodze malucha . Tak, Fiata 126p . Maluch był pierwszym samochodem mojego Ojca i z podróżami tym autkiem mam mnóstwo wspomnień.
Gdy przejeżdżał teraz obok, pierwsze, co powiedziałam do dzieci:
– patrzcie! Maluch!
-no to, że Maluch?- Mała W. była trochę zdziwiona
– a nic takiego, tylko to dziwne, że taki Relikt Przeszłości jeszcze mknie po drogach!
I nie tylko po drogach ‚- dopowiedziałam w myślach

;)))

Z dedykacją dla mojego starego Znajomego :

Reklamy

13 comments on “* ..to mnie nudzi i nie bawi, bo nie wrócą …;) *

  1. mmrr pisze:

    takim natrętom do wspominania najlepiej powiedzieć tak…
    a pamiętam, pamiętam!!!… poczekaj, poczekaj!!!… już wiem :)

    Na głowie kwietny ma wianek
    W ręku zielony badylek
    A przed nią bieży baranek
    A nad nią lata motylek
    A przed nią bieży baranek
    A nad nią lata motylek

    a na koniec okrasić ślicznym uśmiecham :)))) a to już Angie najlepiej potrafisz

  2. mmrr pisze:

    Angie dzienki za piosenke Rewińskiego szukałem jej kiedyś:)))))))))))))))))))))))))) i znalazłem:)

  3. Wspomnień czat;)
    Warto, bo dobrze to już nam było.

  4. angiewitch pisze:

    Przepadam za Rewińskim, a ta piosenka to już w ogóle.. CUDO!
    :)))
    A wspomnienia? Przecież większość zamyka się w szufladce ” było”
    Tym bardziej jeśli było tak strasznie dawno temu ;)

  5. wg108 pisze:

    taa, miałem takiego czerwonego kurdupla. W numerze rejestracyjnym miał trzy szóstki. Z początku mnie to śmieszyło. Psuł się jednak z regularnie, co sto kilometrów. Po roku postanowiłem ożenić tego diabła, bo ile można inwestować w części i spawać rdzę do rdzy?
    „Z ogłoszenia” przyszedł jakiś sympatyczny chłopaczek, widać było że zbierał kasę wytrwale na swoje pierwsze auto. Żal mi się go zrobiło, więc podałem mu cenę zaporową. Kolejnym chętnym okazał przemądraliński cwaniaczek. Targował się jakby prosto z Turcji przyjechał, a ja tylko w duchu myślałem: „bierz go chłopie, bierz, ta karczma Rzym się nazywa”

  6. charmee00 pisze:

    Kiedyś niebo było bardziej niebieskie, a trawa bardziej zielona. Wódka bardziej zimna. Sukienki bardziej pastelowe. I w ogóle – wszystko było bardziejsze.
    Angie :*

  7. violamalecka pisze:

    Też miałam maluszka…
    niebieskiego oczywiście.
    Angie, ja kiedyś też spotkałam się
    ze starym przyjacielem-wielbicielem
    ale smutne to było spotkanie…

    http://violamalecka.wordpress.com/2011/06/14/babie-lato/

    I coś dla Ciebie… w takim dniu jak ten…
    umieściłam to dziś u siebie ale wklejam i Tobie,
    bo jest to po prostu piękne…
    Jak mówię o wodzie i mojej do niej miłości
    to właśnie to mam na myśli…

  8. guardangel pisze:

    Ja też miałam malucha, czerwonego i dla odmiany wcale się nie psuł tylko w zimie nie chciał zapalać :))
    Ech, lubiłam go bardzo, wspominam z rozrzewnieniem i ciesze się, że już nie muszę nim jeździć :)))

  9. Jeździłem kiedyś żółtym:)

  10. maxcel pisze:

    Nie ma to, jak dwusuw…:)) Chociaż więcej z syrenkami dane mi było się zaprzyjaźnić. Kiedyś z Gniewu do Kwidzynia wracałem na stopa. Nie wiem, jak teraz tam jest, ale wtedy do przeprawy przez Wisłę wiodła piękna, długa droga z dość dużym spadkiem. Zatrzymał się nam dziadek sto trójką. I wszystko dalej było, jak w kawałach, które dopiero później poznałem. Zamiast fotela pasażera jakiś stołeczek, no i w czasie zjazdu zjazdu z górki otworzyły się przednie drzwi. Najpierw pasażera, za moment kierowcy, chyba od turbulencji powietrza w środku… Nadmienię, że na „fotelu” obok kierowcy siedziałem ja. Nie wiem, jak udało mi się te moje drzwi po prawej, najpierw złapać, a potem przytrzymać. W każdym bądź razie samochód dość skutecznie wyhamował bez udziału hamulców :)))

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s