Tak..no tak…*

Miałam już dość. Przelało się kilka miesięcy temu;
odpoczęłam, wróciłam po cichutku do życia.
Po cichutku- bo prawie nikt Spoza , nie wiedział jak jest źle.
Straciłam..hmm, wiele, bardzo wiele.
Coś, co stanowiło o moim szczęściu i moim świecie.
Bo ” świat” dla takich jak ja, to nie tylko ten realny, powszedni byt. Nie tylko ta rzeczywistość i nawet własne dzieci, które się przecież tak kocha.
Dzieci mają swoje życie, coraz dalsze, a dla nich ja jestem Istotą, którą się czuje bardziej intuicyjnie niż namacalnie.
Tak, mam jeszcze obok Małą Wiedźmę, ale to ” obok” , to już coraz dalsze .
Czasem tak wydaje mi się, chociaż..?
Nie, nie tak całkiem ” dalsze”. Bliskie, bardzo bliskie! Tak bliskie, że aż zamęcza czasem; zżera, wysysa ,a przecież właśnie najmocniej „trzyma” na/ przy/ w życiu :)

– Mama, zgodziłam się na tę kurtkę zimową w kolorze niby grafit, bo jakbym wzięła te czarną, którą chciałam wziąć, to byś znów zrzędziła z miesiąc, że mi nie pasuje! O ! I tyle!
– ależ dziecko! Pani sprzedawczyni powiedziała też, że ta czerń Cię ” posmuca” i postarza! A ja i tak dałam Ci wolną rękę..
– eee tam! Widziałam Twoje oczy! Chciałaś , abym wzięła te grafitową. Bo niby jestem za mała i za chuda na taką czerń. Zrobiłam to dla Ciebie!
– chwila! I dla Babki, która finansowała Twoje zakupy! Też nie chciałby , abyś chodziła jak jak czarny , chudy potworek!
– ee tam! Babcia i Ty to w ogóle nie wiecie co jest modne!
– ok, może i nie wiemy, ale wiemy co Cię postarza i obrzydza, a co jest tym, co podkreśli Twą urodę!
– bzdura! Jesteście stare i niemodne! I niech Wam będzie. Ten głupi grafit…
– dobra, skoczmy tę dyskusję, bo prowadzę i nie chcę stracić panowania nad autem. Jedziemy na stację. Coś chcesz?
-o , mama, jasne! Hot dogi! Dwa! Jestem głodna, bo zapomniałam Ci powiedzieć, że u Ciotki nic nie zdążyłam zjeść!
Tak zadzwoniłaś niespodziewanie, że ” już mam szykować się” ,że w ogóle nie było czasu! Ani zjeść, ani nic!
– jak to?To nic nie jadłaś jeszcze dziś?
– nie Mamusiu, ale nie wkurzaj się na mnie! I nie przeklinaj już!
*
– dwa hot dogi. Z ketchupem. Mogą być zamiast parówki kabanosy- wycedziłam do Pani na stacji
– Mamusiu! Jak TY JESTEŚ KOCHANA!!! Wreszcie zjem coś pysznego!

Taaa…

*
Pozostawiwszy to bez komentarza / mojego tutaj/ , przenieśmy się hen daleko, w lata..hmmm, tamte.
Gdy miałam jak Ona 10,5- może 11, może 12 lat i gdy Moja Księżna Matka słuchała namiętnie tego.
Gdy przyrzekłam Całej Rodzinie, że na ” moim przyszłym ślubie ma być ta piosenka”
( Oczywiście nie było jej …)
Dziś jest.
Tutaj.
Posłuchajcie ze mną;
czujecie ten CZAR? Ten słodki kicz?
Ten erotyzm?
Ten- TAMTEN CZAS?

Ja odpoczywam.

Jestem w wehikule czasu.
;)

Reklamy

20 comments on “Tak..no tak…*

  1. Życie jest jednym sporem pokoleń. Kiedyś my bulwersowaliśmy naszych rodziców, dziś nasze latorośle czynią to z nami;)

  2. violamalecka pisze:

    Czuję ten czar… jeszcze ;-)

  3. angiewitch pisze:

    Ja chyba nie będę oryginalna, bo jednak ten motyw wyciska mi najwięcej łez:

  4. angiewitch pisze:

    Jak już wspominamy ” tamte czasy” , to niezmiennie z moim dzieciństwem, z Matką kojarzy mi się to
    ( Uwielbiała ! Oczywiście TĘ adaptację, ze śliczną Julie Christie ) :

  5. Katon Najmłodszy pisze:

    Angie:* panta rhei i dlatego takie niezmienne, w tym cały urok i tajemnica:)

  6. Katon Najmłodszy pisze:

    Skoro już tak romantycznie tutaj…:)

  7. Krystiana pisze:

    -dziś zostawię ci tylko uśmiech….;-)

  8. charmee00 pisze:

    Pierwsza!!!

    Lubię Twoją muzę, Angie :) :*

    • angiewitch pisze:

      Charmee:***
      Czułam ,że żadna mgła Ci nie straszna :>
      Aha,
      to bardziej mojej Księżnej muza. Notka chyba powinna być zatytułowana:
      ” Księżnej wspomnienia czarujących chwil”
      Nie wiem czy istnieje pojęcie ” moja muza” , bo..
      bo to wszystko zależy od nastroju. Czasem tak delikatnie, słodko-romantycznie jak dziś,
      czasem poetycko, czasem lekko, czasem głębiej.
      A czasem
      musi być mocno i głośno.
      Metalowo.
      Bo tak .

  9. charmee00 pisze:

    A czasem musi być cisza…

  10. maxcel pisze:

    Ja nie lubię ciszy. Bo gdy jest totalnie cicho, to mi zawsze w uszach szumi. A to nie jest przyjemne. Musi być choćby coś, co tym szumem nie jest…:)

    • angiewitch pisze:

      Max:***
      Ja mam podobnie. Z tą ciszą. Jak już nic nie gra, to sama śpiewam (niektórym u mnie w domu, to przeszkadza, a nawet denerwuje. W ogóle się nie znają :> )

  11. wg108 pisze:

    A mnie zawsze wszyscy proszą, abym nie śpiewał, zazwyczaj grzecznie proszą

  12. maxcel pisze:

    Zawsze można, gdy podśpiewywanie jest za głośne, zacząć sobie coś pod nosem mruczeć. Coś pod tytułem: A poszli wy w buraki, skoro się nie znacie…
    – Co ta mruczysz?
    – Nic nie słyszę! Co? – a pod nosem lubieżnie: – Bo sobie mruczę….:)

  13. charmee00 pisze:

    – Dlaczego masz uszy zatkanie watą?
    – Nie słyszę co mówisz, bo mam uszy zatkane watą.

    :P

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s