* Szarka*

Dawno- i niedawno -temu
w jedną z wczesnowiosennych sobót, jak zwykle( i jak zwykle siarczyście przeklinając) wstałam o 5tej rano.
” Nawet w sobotę człowiek nie może pospać dłużej! Ale trzeba przecież zawieźć dziecko na stację; dobrze, że taki ambitny i że jeździ do tej swojej szkoły językowej. Cholera, niepotrzebnie tylko wczoraj wypiłam tyle tego wina; trzeba wyszorować zęby, wypić mocną kawę, znów wyszorować zęby, wziąć ze trzy mocne gumy miętowe w buźkę i jechać! Nie ma co rozczulać się nad sobą Angie, ruszaj się! Zawiozę Go, przemknę jak zwykle szybko te 12 i 12 km w drugą stronę i wrócę do łóżka, dośpię sobie! ” –
mniej więcej tak wówczas wyglądały moje myśli. Tak ,jak w każdą sobotę zresztą… ; )))
*
W wiosenne poranki świat wydaje się być zaczarowany. Nad łąkami i moczarami unoszą się białe mgły, a w pierwszych promykach wstającego dnia lśnią srebrem małe jeziorka i rzeczki. Lasy budzą się ze snu, ptaki śpiewają swe poranne pieśni. Spłoszone nadejściem jutrzenki, zmęczone nocnymi harcami rusałki i złośliwe chochliki chowają się w starych, wielkich drzewach , a wiatr roznosi wokół zapach czeremchy..Czasem przebiegają drogę sarny i zające.
Świat tętni życiem, świat uśmiecha się, świat każe żyć : ))
Pogrążona w myślach o pięknie wiosny, zawiozłam Latorośl na stację kolejową. Ponieważ stwierdziłam prawie zupełny brak paliwa, postanowiłam pojechać parę kilometrów dalej zatankować na znajomej stacji. Gdy dojechałam tam, wyłączyłam silnik. Cisza, niesamowita cisza, wokół mleczne mgły.
– jasne, chłopaki pewnie śpią jeszcze…no trudno, muszę obudzić ich niestety…- wysiadłam z samochodu i….
stanęłam jak wryta. Zza budynku stacji wyłoniło się Coś ..coś takiego:

Nie, nie było To Coś tak „wyraźne” ,jak na tym zdjęciu. Wśród gęstej mgły przypominało To raczej…WILKA!!
” O żeszszszsz!! Jasny gwint! Skąd tu..wilk?? I dlaczego idzie w moją stronę?? Wilk- nie wilk? Przecież chyba nie mam jeszcze zaburzeń świadomości, nie wypiłam aż tyle wina wczoraj!! Pies? Chyba pies..ale jaki wielki!!! Powoli zmierza ku mnie. Co robić?? Nie wolno wykonywać żadnych gwałtownych ruchów..ani okazywać strachu! Zwierzęta wyczuwają strach i wtedy mogą reagować na każdy ruch człowieka agresją. Ale..ale jak opanować strach jak To Coś , idzie,/kur..mać! /prosto do mnie?!!! Spokojnie, spokojnie, tylko nie trać równowagi Angie. Najwyżej ugryzie Cię, byle w lewą rękę, prawą jakoś poprowadzisz auto..jak zdążysz wsiąść!! O God!!

Powoli pies zbliżał się do mnie. Patrzył jakby..nieśmiało, nieufnie .
– to ty się mnie też boisz?- powiedziałam do przybysza- no dobra, podejdź, chodź tu kolego, pogadamy. Ale jak mnie chapniesz, to…to zobaczymy!
Podszedł. Powąchał mnie, potem samochód. Przyjrzałam się mu.
– Ej, tyś nie kolega a koleżanka! I , jasny szlag, czemuś taka..duża i… gruba?? Ty musisz być w ciąży!! Poczekaj, może mam w samochodzie kawałek jakiegoś wafelka( te dzieci ciągle zostawiają mi śmietnik w aucie! )
Dałam jej ciasteczko, które jak większość niepotrzebnych rzeczy, leżało jakiś czas w kieszeni w drzwiach mojego opla…
– Słuchaj koleżanko, czekaj na mnie tu chwilę, pogadamy jeszcze, tylko pójdę po chłopaków żeby mi zatankowali bak. Zrobiłabym to może sama, ale po co mam brudzić się i w ogóle to oni od tego tu są. A i tak trzeba będzie zapłacić za paliwo chyba…
– panowie, co to za wielki pies, chyba husky, chodzi koło mojego opla? – zagadałam moich znajomych, bardzo zaspanych pracowników stacji
a ten! Wie pani, ktoś kilka dni temu wyrzucił go na głównej drodze z samochodu..dajemy mu od tamtej pory jeść, śpi gdzieś w kontenerach za stacją. I zawsze gdy podjeżdża taki większy samochód, jak ten pani kombi, biegnie do niego..sprawdza czy to nie pan czasem…
– KURWA MAĆ!!- nie wytrzymałam- kurewstwo i podłość ludzka nie ma granic jednak! Wyrzucili psa z auta?? Skurwysyny jakieś! Nie zanotowaliście numerów samochodu?? Trzeba było spisać i zadzwonić na policję! To jest chyba karalne! Jak tak można!! Panowie, to nie pies, to suka i chyba w ciąży na dodatek!!
– wie pani..myśmy myśleli, aby ją wziąć nawet do domu..ale ostatnio ja przygarnąłem wyrzuconego z samochodu, połamanego psiaka i do dziś leczę go… a kolega ma 2 psy już…Może pani weźmie ..?
– ja? Ja mam trzy psy!! Jedną sukę labradorkę i dwa waleczne, jazgoczące kundle! Nie mogę wziąć tej husky..Trzeba zawiadomić weterynarza jakiegoś albo zadzwonić do Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt, może pomogą?
– niech Pani spojrzy za siebie…
Psica husky siedziała tuż przy mojej nodze.
– koleżanko…nie mogę cię zabrać…czekaj, coś wymyślę, teraz kupię ci jakieś jedzonko i pojadę już. Może ktoś cię weźmie, może jakiś dobry człowiek zlituje się…..
Poszłam do samochodu. Wsiadłam, jak zwykle wyjęłam telefon z torebki i położyłam na siedzeniu pasażera. Już miałam zamknąć drzwi od auta, gdy poczułam i zobaczyłam na swoich kolanach wielki, psi łeb. I psie oczy, które patrzyły prosto w moje oczy…...
Zakuło mnie serce. Pogłaskałam psicę.
” To musi być znak. Od Boga? Nie żebym była tak wierząca, ale to musi być znak. To nie jest normalne ani typowe, aby obcy pies kładł mi głowę na kolanach…”
– Panowie, pomóżcie mi…ja ją…zabiorę!
: )))
Psica grzecznie jechała w moim bagażniku kombi. Tak, przecież jej pan- to zwyrodniałe dno!- woził ją…ona zna samochody…
Zadzwoniłam do Brata:
– słuchaj, mam w aucie dużego psa, nie puszczaj absolutnie od siebie z domu jeszcze psów, a szczególnie Saby…Ten pies to suka i wiesz, może różnie być…
– jaki pies znowu??- Brat był w pół- śnie- dobra, daj mi spać, nie puszczę psów, pogadamy jak się obudzę, potem..
*
Przywiozłam psicę do domu. Ponieważ pachniała bardzo brzydko, musiałam jakoś wykąpać ją. Nie chciała wejść do wanny,pozostało mi tylko wyszorować ją na balkonie..
Gdy nakarmiłam ją, postanowiłam zawieźć do znajomych na wieś. Na małą ” kwarantannę”, na 2 lub 3 dni. A w między czasie szukać jej domku. Nie było to łatwe; znaleźć suce w ciąży dom, to bardzo ciężkie zadanie. Miałam szczęście: znajoma lekarka zdecydowała się ją przygarnąć
– zawieź tylko ją Angie do weterynarza, sfinansuję wszystko co potrzeba, nie mam po prostu czasu teraz, zrozum
Zawiozłam.
– co tam dziś mamy Angie?- jak zwykle wesoło, przywitał mnie pan doktor
– mamy sukę, mieszaniec husky i owczarka, jak na mój gust. I, jak na mój gust, ciężarną…
Po wstępnych badaniach pan doktor stwierdził:
– jest w ciąży, wysoko już, za 2 tygodnie będzie rodzić. I musisz wiedzieć, że ma śrut w brzuchu..Ktoś do niej strzelał…
– skurwysyństwo! Skurwysyństwo i podłość panie doktorze! Sama strzeliłabym teraz do tego, który to jej zrobił!! Nie mogę już tego słuchać! Proszę powiedzieć, czy wszystko poza tym w porządku z nią?
– tak, nie martw się. A jak urodzi, daj znać, pomożemy Ci znaleźć domki dla szczeniaków..
*
Moja Mała Wiedźma nazwała sunię Szarka. Jej nowa pani przechrzciła ją na Sarę.
Sara urodziła 9 zdrowych szczeniaków. Wszystkie znalazły swych nowych państwa.
Sara żyła szczęśliwie u pani doktor przez ponad rok. Potem…
pewnego dnia uciekła w pola. Zginęła od strzałów myśliwych…
Czy jej przeznaczeniem było tak umrzeć?
Mimo wszystko cieszę się, że udało mi się wtedy jej pomóc..Że znalazłam jej dobrą panią. I że chociaż przez półtora roku była szczęśliwa

*******

9 comments on “* Szarka*

  1. caddicus pisze:

    Wszystkie tego typu opowieści wzruszają mnie. Zwierzęta towarzyszą mi od dzieciństwa, a moje relacje z nimi to wyraz mojego lepszego JA:-)

    • angiewitch pisze:

      Caddicus :*
      Ja nie mogę tylko pojąć bezmiaru ludzkiej podłości…
      wyrzucić psa z samochodu…bo znudził się? Czy dlatego, że ” sprawił kłopot ciążą” ?
      Tak na marginesie: widzisz, ze nie tylko ” kocia mama” jestem ; )))
      Oj, mogłabym długo, długo opowiadać o tych moich uratowanych , różnych zwierzakach : )))

  2. Katon Najmłodszy pisze:

    Piękny tekst, wzruszający. Dobra z Ciebie kobieta. Z tego wszystkiego.. zerknij na boczną szpaltę u mnie. Zainspirowałaś mnie:*:))

  3. wg108 pisze:

    Przez jakiś czas korespondowałem z wdową po Jalu Kurku (tym od „grypy szalejącej w Naprawie”), wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z tematem psów porzucanych lub przywiązywanych do drzew w lesie i zostawianych niedaleko szosy. W tamtych czasach nie był to temat dla ówczesnych partyjnych gazet, a pierwsze tabloidy miały pojawić się dopiero za dziesięć lat. Zaskoczyła mnie skala opisywanego przez nią zjawiska (i konieczność utrzymywania pod własnym domem kilkunastu psów, bo nie tak łatwo w małej mieścinie znaleźć dom dla kolejnych psiaków). Niestety tak mieszkała, że zazwyczaj to ona znajdywała te psiaki.
    Z kolei syn, w zeszłym roku zatrzymał się w bezludnym terenie „zrobić siku”. Z pobocza wrócił z pudełkiem, a w nim szczeniak. Szczęściarz szczeniak szybko znalazł nową rodzinę u naszych znajomych. Kiedyś w necie znalazłem listę najczęściej używanych tekstów jakimi posługują się osoby przyprowadzające psy do schroniska żeby je zostawić: od „urósł za duży” po „żona jest chora i muszę się nią zająć”. No, ale ci przynajmniej chcą pozbyć się „kłopotu” w sposób bardziej cywilizowany.

  4. angiewitch pisze:

    Szczepciu :***
    Ja gdybym miała warunki , na pewno przygarniałabym nagminnie wyrzucone zwierzaki..Jedno co mogę dla nich robić, to ” pochylić się nad nimi” gdy cierpią, uratować od śmierci i przekazać jak najszybciej znajomym z TPZ lub, jeśli uda się, znaleźć samej jakiś dom dla nich…

  5. K.L.daV. pisze:

    Andziu!
    Nie ma żadnego związku między ilością zębów do umycia a ilością wypitego wina. Jeżeli chodzi dolegliwości z powodu wypitego wina to jedynie guma naciągnięta na zęby (usta) jest pomocna.
    Nieustająco Wasz K.L.daV.

  6. varriora pisze:

    niektórzy traktują zwierzęta jak zabawki, które można po prostu wyrzucić, gdy już spełnią swoją rolę, to straszne. Za to Ty kochana masz dobre serduszko :D

  7. Navia pisze:

    Niesamowita opowieść. Wzruszyła mnie do łez. Dobrze, że chociaż jej maluszki mają szczęście i kochających opiekunów.
    Ps. możesz „reklamować się” u mnie nieustannie :) Będzie mi bardzo miło :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s