Oh, My Lord! ;) ****

Ponieważ Kolega KLdaV wjechał mi na ambicję komentarzem pod poprzednią notką, a Kolega Graforoman podrzucił świetne( naprawdę świetne! ) charakterystyki mojego oraz Marian(k)a znaku zodiaku, postanowiłam napisać coś od siebie na temat horoskopów, astrologii itd korzystając wyłącznie ze swojej wiedzy nabytej kiedyś oraz wiedzy pochodzącej nie wiadomo skąd a będącej we mnie głęboko i mocno ; )) Postanowiłam, ale nie zrobię tego dziś, bo czuję, że moja MOC jest częściowo outside . Przez te upały chyba nastąpiła jakaś lekka awaria na złączach moich wiedźmich zwojów mózgowych, cholera jasna i teraz zastanawiam się czy aby na pewno jestem czarującym Rakiem czy może romantyczną Rybą czy nieustępliwym Skorpionem…Czort wie, jutro też jest dzień i jutro może naprawię tę usterkę w swoim crazy brain.
Nie piszę dziś o znakach zodiaku; mam zamiar napisać o moim kocie Milordzie. Przegiął dziś dokładnie i na max; nie twierdzę, że będąc wychowankiem Matki Ludzkiej ma być normalny , ale w niektórych posunięciach ” ludzkich” mógłby opanować się jednak trochę..
Jak wiecie , uratowałam te 4 ośmiodniowe kocięta kiedyś tam gdy jakaś kreatura ( powiedzmy wprost: chuj) zabił ich matkę. Opisywałam już ten cały cyrk, ten niemożliwy mój wysiłek, by mogły żyć. Zwalniałam się co dzień o 11 z pracy , aby nakarmić kotki. Mój kierownik kiedyś zawołał mnie i udając powagę walnął:
– Angie, proszę pokazać mi zwolnienie lekarskie od weterynarza na karmienie
Powiedziałam, że dostarczę ; )))
Biegłam z biura do moich kociaków; gdy wpadałam do domu i słyszały mój głos, rozlegał się strasznie żałosny pisko- jęk z klatki dla ptaków, gdzie mieszkały. Nie mogłam przywitać ich bo czas gonił a musiałam wyparzyć ich buteleczki i rozrobić szybko mleczko. Ale wiedziały, że jestem; nawet jak nie odzywałam się, czuły. I beczały żałośnie. Pędziłam z kuchni z czterema buteleczkami do pokoju i…cholera, trzeba było od któregoś zacząć ! Nauczyłam się brać 2 jednocześnie i jednocześnie karmić. A pozostałe 2 miauczały niemiłosiernie. Nigdy nie robiłam różnic, brałam je na ” chybił- trafił”, nie chciałam faworyzować żadnego. Niestety chyba niemożliwe jest to; zawsze przecież kogoś / lub coś lubimy bardziej, do czegoś mamy jakąś słabość większą…
Tak było z tym biało- czarnym cwaniaczkiem. Zawsze po karmieniu masowałam kotkom brzuszki( nie może dojść do zatrzymania moczu! ) i zawsze gdy zrobiły siusiu myłam im te kocie pupki specjalną gąbeczką . A potem były ” zajęcia ruchowe”. Popychałam je delikatnie ręką, aby uczyły się chodzić- nie sztuka dać żryć i rzucić w kąt; wszak ważny jest też rozwój psycho- fizyczny; każde stworzenie potrzebuje ciepła i wychowania. Kładłam się na starym materacu a kociaki wchodziły na mnie, tuliły się do mnie, gryzły mi uszy i kolczyki, szarpały włosy.. Chcąc- nie chcąc stałam się ich” zastępczą matką” ..: ))Czasem skradałam się i po cichutku podglądałam ich zabawy. I tu urzekł mnie ten czarno- biały!
Zadzwonił pewnego dnia Król Ojciec:
– i jak Angie Twoja hodowla?
-Cudownie! Rozwijają się doskonale. Opowiem Ci coś a Ty powiedz z czym/ kim to Ci się kojarzy: wśród tych czterech kociaków jest kocurek, którego nazwałam Milord. Czasem zerkam po cichu jak się bawią. Milord siedzi jakby z boku i obserwuje rodzeństwo. I nagle podbiega do któregoś z nich i bije go łapką, potem gryzie. Rodzeństwo ucieka od niego. A On zaczepia. A gdy ujawniam się , robi nagle tak niewinną minę i żałośnie miaucząc biegnie do mnie udając pokrzywdzonego! I..kogo, z dzieciństwa ,on Ci przypomina?? Już wiesz….? Hehehe!
– hahaha- Król był ubawiony
– może przejął jakoś moje cechy…I wiesz, zostawię go. Na pewno! Jest MÓJ, nawet nie wiesz jak bardzo mój!
– wiem, wiem Angie, hahaha!
Został ze mną Milord. A także jego siostra Diana.Nazwałam ją Diana, bo od początku wykazywała się wielkim talentem łowieckim.
I tu doszłam do tego o czym chcę powiedzieć:byłam ich ” zastępczą matką” , ale ja nie uczyłam ich polować! Wszyscy śmieją się, że pokazałam im jak łapać ćmy, ptaki i myszy; dementuję tu oficjalnie to: nie biegałam z nimi za myszami! : )))
Jak cholernie silny jednak jest ten instynkt
!! Natura..
Po roku, gdy wychodziły już same ( samopas, ale w obróżkach) na dwór zaczęły znosić mi prezenty. Znajdowałam – i znajduję do dziś- w kaloszkach przed drzwiami martwe ptaki, na wycieraczce martwe myszy, nornice, małe szczury. I, kurwa, z zamkniętymi oczami, muszę TO COŚ wyrzucać co dzień do śmietnika..
Milord przegiął dziś. Odkąd przyniósł mi do domu pół- martwego ptaka, który próbował fruwać mi po Zamku …prawie bez brzuszka…. ,oraz odkąd przyniósł mi mysz bez głowy , ma zakaz ssania mojego ciała. Tak; Milord choć już ma 2 lata ciągle lubi mnie ssać. Tzn ssać moją rękę, ramię i kokardki od koszulek nocnych.
Ciągle zachodzę w głowę czemu one muszą polować?? Dostają takie żarcie, że czasem aż grzech wobec tych co w ogóle nie jedzą; Milord nauczył się od psów podawania łapki i gdy Księżna lub ja robimy kotlety, siedzi przy stole kuchennym z wyciągniętą łapką..I dostaje oczywiście trochę surowego … A jak są święta lub jakieś rodzinne uroczystości, Milord w ogóle nie opuszcza kuchni..Ma wszystko…
No dobra, muszą polować, INSTYNKT
A dziś przegiął na max. O 4 rano zaczął bardzo intensywnie ” sprzątać” swoją kuwetę( kot jest bardzo czysty i zawsze sprząta po sobie dopóki, dopóty nie zrobi tego perfect! ) Porządki te obudziły mnie.Szlag mnie trafił, że się nie wyśpię znów do pracy, więc poprosiłam Milorda, aby zaprzestał i położył się na kocyku spać. A ten wykorzystując, ze nie ma Mariana, wlazł mi do łóżka. Nie byłoby w tym nic dziwnego( Milord zawsze śpi ze mną gdy jestem sama) , gdyby nie to, że Milord chwilowo, z braku odpowiednich kropli na skórę, nosi potwornie cuchnącą anty- kleszczową obróżkę. …Myślałam, ze uduszę się. Gdy zaczął ocierać się o mnie, poprosiłam go, aby odsunął się trochę.Posłuchał i położył się na poduszce obok mnie- z moją ręką na swym grzbiecie oczywiście. Głaskając go usnęłam.Spałam już, gdy nagle poczułam, że ssie mnie, jak niemowlę…. prawie…w pierś!
– o nie koleś, wypadasz stąd! Przegiąłeś!- zerwałam się na równe nogi- nie dość, że cuchniesz, to jeszcze mnie tu chcesz ssać, jełopie!
Patrząc mi prosto w oczy( koty podobno nie znoszą patrzenia komuś w oczy…) zamiauczał a raczej zabeczał ze złością i poszedł sobie obrażony…
Gdy wróciłam z pracy udawał, że mnie nie widzi. Gdy wołałam go, odwracał się- tylko po to aby, gdy nie widzę, iść za mną : ))) Potem nagle podszedł do mnie, popatrzył znów prosto w oczy tym swoim kocim, niepokornym wzrokiem, otarł się o mnie i, znów patrząc mi w oczy powiedział coś na kształt: ” beeeee, łeeee”. po czym wskoczył na mnie. Ssać mnie.
Fuck!
; )))
Nie wiem czemu Milord tak przypomina mi wszystkich mężczyzn, którzy ( podobno) mnie kochali…Nawet mojego Mańka, ha!

Reklamy

8 comments on “Oh, My Lord! ;) ****

  1. charmee00 pisze:

    Allez venez! Milord
    Vous asseoir a ma table /lalala/

    Puszczaj mu Edith Piaf :***

  2. mirka.d pisze:

    Wolę jednak psy :)

  3. charmee00 pisze:

    Ja nie lubię kotów. Ani Kotów Leonarda, ani Kotów Józka, ani Kotów Maryjanny /faja/… Dla Angie kotów zrobię wyjątek. Zrobię, bo Angie przypomina mi moją przyjaciółkę, która mówi, że „Jeśli ktoś powie źle o moim kocie, to ja powiem źle o jego dziecku” /faja/

    • angiewitch pisze:

      Charmee:***
      A mów co chcesz o Milordzie; jest rozbestwiony, bezczelny i cwany jak cholera; )) I żre myszy….A potem chce mnie..ssać! Fuj!
      I NIC nie zmieni mojej miłości do Ciebie
      :*********

  4. K.L.daV. pisze:

    Andziu!
    Twoje życzenie jest mi rozkazem. Przeczytałem i skomentuję.
    Dobrze że nie przygarnęłaś miotu lwiątek. Miałabyś cycki do piwnicy.
    No i Marianka miałabyś z głowy. Od lwiego znakowania śmierdziałby gorzej skunksa – a protest miałby krwawy koniec

  5. K.L.daV. pisze:

    Ps.
    Może nawet przyniósłby głowkę Marianka w prezencie i zostawił w kaloszu.
    Szóstego grudnia.

    • angiewitch pisze:

      Jesteś niezawodny! :))))))
      A z tymi cyckami to przypomniał mi się kawał, ale chyba trochę za ostry, żeby tu wrzucić. Taki trochę rasistowski chyba. Jak wypiję kiedyś znów dobrego drinka to może opowiem ; )
      PS
      Przypominam, że Milord PRÓBOWAŁ ssać cycka. W ostatniej chwili obudziłam się; jakbyś uważnie przeczytał, to wiedziałbyś :P

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s