* and I was wrong to let you go *

Trzeci raz piszę podczas tego weekendu. Ten blog to dobra sprawa, może stanie się dla mnie prywatnym studium mojego postępującego pierdolca : )))
Ponieważ wczoraj musieliśmy z Marian(ki)em zrobić sobie dzień przerwy we wpatrywaniu się w nasze piękne oczy i cudownym , wzajemnym dokuczaniu, postanowiłam nadrobić zaległości towarzyskie.( Nie, nie mówię o tym, że miałam cały dom różnych dzieci, że zrobiłam szczeniakom blachę pizzy, że tam jakieś pranie, gotowanie, pieczenie ciast itd- to normalka przecież.)
Mam na myśli moje skypow’e przyjaźnie, sympatie. Oczywiście na pierwszy ( i jak się okazało ostatni ) ogień poszedł Stuart. Zaopatrzona w dobrego, dużego drinka zasiadłam do pogaduszek z Nim. Opisałam Mu swoją nową pracę, swoje rozterki i zakomunikowałam, że za parę tygodni będę w Irlandii. Bardzo ucieszył się. Jak zwykle wysłałam Mu linki do Jego ulubionej, lekkiej muzyczki( ja też taka lubię, nie tylko metalem i starym rockiem człowiek żyje) Opowiedziałam Mu coś – nie coś o moim Marianie, o tym jak martwię się o Niego itd.I w końcu spytałam jak tam ta dziewczyna, na którą ma oko. A On…że jest in love with her!!
W tym momencie mój drink znalazł się na podłodze. In love?? Fuck, ja never nie powiedziałam Stuartowi, ze jestem in love w Marianie! Tak, darzę Go ciepłym uczuciem, pewnie jakiś rodzaj miłości, ale żeby od razu in love?? Z trudem zachowałam zimną krew.
– czy Ona wie o tym Twoim uczuciu?
– tak, powiedziałem Jej, ale Ona mówi, że jestem tylko dla Niej przyjacielem- (Bomba!Mądra dziewuszka! To mi się podoba! )- ale ja będę na Nią czekał…
– aha. Powinnam powiedzieć Ci good luck..
– ale…?- te diabelskie oczy śmiały się dziko. Patrzył na mnie jak kiedyś gdy mówił, że mnie miss.Ok, na pewno nie powiem ani nie dam do zrozumienia Mu, że szlag mnie trafia.
– ok, powiem więc: good luck. Ale wiesz o tym doskonale, że w tej sytuacji gdy ja jestem z kimś a Ty jesteś in love, koniec z naszymi głupimi zabawami tutaj. Powinniśmy być lojalni wobec tych, z którymi jesteśmy. Prawda?
– prawda- i znów się śmiał- ja Cię dobrze znam Angie i wiem czego Ty chcesz
– czego?
– Mnie
– słuchaj Facet, mówiłam Ci, że miłość ma wiele imion. Można kogoś pragnąć, można kogoś kochać niewinnie, platonicznie, duchowo. A teraz idę spać, good night.
Wcale nie poszłam spać. Leżałam na łóżku i biłam się z myślami.
– Ty pazerna, wstrętna egoistko!- mówiłam do siebie- po diabła Ci Stuart? Masz swego Marianka, dużo jeszcze musisz Mu powiedzieć o życiu, wiele nauczyć Go. A Stuart i tak zawsze był tylko kumplem, przyjacielem. Cała ta wirtualna miłość kiedyś to była przecież tylko taka nasza gra; te wszystkie westchnienia to była taka pół- prawda tylko. Tylko że..On nigdy, przez te 4 lata nie był in love! W nikim! Nie wiem, nie wiem czemu mnie to szczypie, czemu mnie to tak denerwuje..? I czemu jest in love teraz właśnie gdy mam za parę tygodni tam jechać i spotkać się z Nim?? Ale ..ja i tak nie walnęłabym Marianka po rogach, nie umiałabym, wyrzuty sumienia spaliłyby mnie..
Przypomniała mi się moja Wielka Szkocka Miłość. Miłość Mojego Życia. Trup z szafy. Obiecałam Mu niedawno spotkanie via camera i ” poważną rozmowę o Nas”. I..zapomniałam!! Zapomniałam na śmierć, że On tam czeka , bo leciałam wtedy do mojego Marianka przecież..! (Marian, Marianek…cholera, staje się najważniejszy! )
Ponieważ byłam zła na to, że Stuart jest in love,Marian spał u siebie, postanowiłam uszczypnąć Szkota.
” cały świat zmienił się przez Ciebie. Spieprzyłeś mi pojęcie miłości i dziś już nie wiem gdzie ona jest i czym jest. A dziś masz szczęście, że nie jesteśmy razem. Przez Ciebie stałam się zła. Jestem niewyżytym , małym zwierzątkiem. Nie dałbyś rady, jesteś za słaby na mnie”.
Za godzinę zadzwonił. Nie odebrałam : ))
*
Rano pojechałam do Mariana. W swojej ulubionej, bardzo obcisłej , czerwonej sukience.
-za parę tygodni jadę do Irlandii, już uzgodniłam z Beatą, czeka na mnie
Marian wbił wzrok we mnie.Te jego zielono- brązowe oczy, to jego głębokie spojrzenie przeszywało mnie- na wylot.
– spotkasz się z Nim?
– niekoniecznie, a nawet jeśli tak, to On kogoś ma. I jest tylko moim przyjacielem, kumplem. Zawsze tak było…
*
Zawsze tak było. Tylko czemu, zanim powiedział mi, że jest in love, czemu tuż przed tym wysłałam Mu piosenki, gdzie jest tekst:
” choćby nie wiadomo co się stało, choćbyś był gdzieś i z kimś innym, przyjdę do Ciebie i to ja będę Twoją miłością…”
Jasna cholera, czemu diabeł podkusił mnie aby dać jemu akurat te piosenkę?? Dałam ciała na całej linii, mogłam sprawdzić tekst wcześniej! Ehhh..
I jeszcze tę..a przecież nie wiedziałam jeszcze, że jest in love…

Reklamy

16 comments on “* and I was wrong to let you go *

  1. caddicus pisze:

    Oj, nadążyć za Tobą, Angie, to trzeba mieć refleks:-)))
    Istna biegunka myśli…

  2. caddicus pisze:

    Ale to prawda wszystko! No dajesz popalić wszystkim mężczyznom, którzy się w zasięgu rażenia pojawią. Biedny Marian(ek) :-)

    • angiewitch pisze:

      Ja? daję popalić? Caddicusie, ja jestem łagodna niczym owieczka..grzeczna i spokojna ; )))
      Do czasu /faja/
      A Marianek poszedł dziś na mecz i..nie odezwał się już. Czyli jest z kumplami w knajpie. Boi się zadzwonić, znam Go na wylot. Dobrze, że nie mieszka ze mną jeszcze.Na szczęście mam inne zajęcia i nie myślę o Nim specjalnie dziś. Zrobiłam sernik dla mojego nowego szefa i Oddziałowej.
      Najważniejsze są układy z Oddziałową, coś muszę jutro z nią załatwić ;))

  3. wg108 pisze:

    I was to let you go i tak dalej, a propos, mam whisky, Bell’s się wabi, jedziemy po szklaneczce?
    Zimno dziś, co nie?

    • angiewitch pisze:

      Szczepciu :***
      Chętnie, z Tobą zawsze, ale niedługo idę na małą uroczystość ( małą, bo to poniedziałek)
      Muszę przy winku odreagować, napisałam u charmee co mnie tak rozbiło dziś lekko ; )))

  4. mirka.d pisze:

    Jedziesz do Irlandii? to super, ja też polecę niebawem ale najpierw Szanghaj :)

    • angiewitch pisze:

      Mirka :*
      Podziwiam! ja umarłabym ze strach pieć razy na takiej długiej trasie lotniczej ( W drodze do Irlandii umrę ze strachu może raz tylko ;))
      Tak poważnie: do Irlandii lecę już 2 lata i nie mogę dolecieć; jak nie to to tamto na przeszkodzie. Mam nadzieję, że jednak teraz odwiedzę już tych moich przyjaciół z młodości; boję się tylko, ze jak damy jak za dawnych lat czaduuu np on the street. to gdzieś napiszą o nas w jakiejś lokalnej gazecie
      : )))

  5. mirka.d pisze:

    O to trzeba koniecznie uważać bo irlandzka policja jest czujna i działa natychmiast, można mieć potem kłopoty ale to w Irlandii Północnej w południowej nie wiem jak jest. :)))

    • angiewitch pisze:

      Mirka, żartuję przecież, musiałby ktoś naprawdę mocno mnie rozkręcić lub sprowokować do jakichś tam szaleństw;)
      A Moi mieszkają na południowym- zachodzie, godzina drogi do oceanu. Ciągle wabią mnie tymi” świeżymi rybkami prosto z morza,tymi wrzosowymi urwiskami, tymi pubami”
      ehhh..

  6. mirka.d pisze:

    Ha ha, w Irlandii prawie z każdego miejsca jest godzina czasu do morza, całą Irlandię w dwie godziny przejedziesz samochodem. Ja jak jestem w Irlandii to mieszkam blisko Belfastu i do morza jadę też ok godziny do pięknej nadmorskiej miejscowości Portrush ach…..:)

  7. graforoman pisze:

    Postępujący pierdolec to to naturalny etap. Nie jesteś sama! I nie ma na to lekarstwa. ;)

    • angiewitch pisze:

      Postępujący pierdolec a raczej jego nasilenie jest warunkowane nasileniem wydarzeń bezpośrednio lub pośrednio związanych z naszym życiem oraz dozowaniem lub brakiem konsekwencji W
      naszej asertywności
      ( przyjmowanie i godzenie się z tym co PRZYCHODZI)

  8. charmee00 pisze:

    Irlandzka policja odprowadza do domu, kiedy ktoś siedzi na krawężniku i nie może wstać! Irlandzka policja pyta jeszcze, czy na pewno wszystko w porządku i czy w razie czego w domu jest ktoś odpowiedzialny! Irlandzka policja rulez!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s