* Dla WG- z okazji Dnia Mężczyzny*

Ponieważ dziś podobno obchodzimy kolejne nowe święto- Dzień Mężczyzny, postanowiłam coś dać Mojemu Kochanemu Szczepciowi. Nie wiem czy dobrze wybrałam, ja tę whisky uwielbiam( no dobra, przyznam się; wiem, że poczęstuje mnie i dlatego wzięłam akurat tę ; ))) Ale z tego co znam mojego wg, wypije każdą whisky.I nawet ze smakiem!
***

Gdyby zrobili gdzieś jakiś kolejny kretyński ranking czy tam sondaż czy czort wie co jeszcze, gdzie padłoby pytanie :
” Jaki POWINIEN być Prawdziwy Mężczyzna? ”
odpowiedziałabym natychmiast:

TAKI JAK WG.

Zdanie to utrzymuję od początku, podtrzymuję i nie zmienię
: )))))))

***

A teraz zatańczę coś dla wg, niech pije sobie, ja dostarczę Mu troszkę wrażeń wzrokowych też. Chyba spodoba się Jemu.

I coś z wiatrem w tytule. Wszak WG pochodzi z Wichrowych i sam jest trochę jak Wiatr – porywa, tuli, łagodzi…
:***

***
Dodam tylko:
Wszystkiego Najlepszego wszystkim Panom odwiedzającym tę stronę!
: ))

*********************************************************

Anatomia zdrady

Wśród migoczących światełek pubu, zobaczyła go. Siedział przy stoliku pod ścianą. Wokół unosił się dym i zapach alkoholu. I hałas. Ten wstrętny hałas muzyki zmieszanej  z głosami  podpitych gości.
– dobry wieczór. Czy mogę usiąść z Panem na chwilę?
– ależ oczywiście! proszę- podsunął jej krzesło- napije się Pani piwa ze mną?
-nie, dziękuję..albo może jedno, malutkie.
Natychmiast przyniósł piwo. Uśmiechnął się nieśmiało
– dawno Pani nie widziałem. Wygląda Pani wyjątkowo pięknie dziś, choć..tak inaczej.
– proszę nie drwić ze mnie, doskonale Pan wie, że go szukam..Nie od dziś. Pan się przyjaźni z nim, prawda? Głupio pytam, jasne, że przyjaźnicie się. Gdzie on jest?
– wie Pani..może zacznę od tego czy musimy być wciąż na ” pan i pani” ? Znamy się już tyle lat..
– znamy się, ale pozostańmy przy ” pan i pani”. Czy zdradzi mi Pan, gdzie on jest? Pan z pewnością wie, że miesiąc temu wyszedł z domu..zostawił mnie i dzieci. Tak bez słowa. Myślałam, że jest u Pana..
– jak Pani widzi nie jest ze mną, ani u mnie. Choć akurat u mnie był. Zostawił swoje rzeczy i pojechał
– pojechał? ..więc to jednak prawda..
– tzn co jest prawdą?
– mówili mi, że ma jakąś kobietę..Wie Pan, proszę mi pomóc, chciałabym wreszcie znać prawdę
– czy nie wystarczy Pani, że miesiąc go nie ma w domu? Czy to nie wystarczająco bolesne?
– pastwi się Pan nade mną?- wychyliła duszkiem piwo- proszę mi przynieść jeszcze jedno
Przyniósł i znów uśmiechnął się
– mógłby Pan przestać się do mnie uśmiechać ciągle? I niech Pan mówi wreszcie: jest z tą kobietą? I co za rzeczy zostawił u Pana?
– jeśli Pani zechce, choć pewnie Panią to zbyt krępuje, zapraszam do siebie. Tam są jego rzeczy, może je Pani zabrać.
– dobrze, pójdę z Panem. Myślę, że choć to może niestosowne, nie powinnam obawiać się.Niczego.
Szli nocnym miastem. Gwar, dźwięki muzyki z pubów w rynku. I kolorowe neony. Mnóstwo kolorowych neonów.
– chciałem już dawno z Panią porozmawiać.
– o czym? O nim? Zdradzić sekret przyjaciela?- zaśmiała się
– teraz Pani ze mnie drwi.
– niezmiennie- znów zaśmiała się- co Pan wie, proszę mówić.
– wiem tylko, że zasługuje Pani na kogoś lepszego niż on
– tanie sztuczki; następną kwestię poproszę- dziwnie dobrze czuła się w towarzystwie tego człowieka. Którego znała- i nie znała.
-Tu mieszkam- wskazał szóste piętro- pojedziemy windą
Mieszkanie było nieduże. Ciepłe, ładne. Bardzo zadbane. Z salonu duży balkon.
– jak pięknie widać miasto!- pomyślała- i jak pięknie świecą neony!
– może kawę?- zapytał szybko
-dziękuję, poproszę. Małą, bez śmietanki i cukru
Usiadła głęboko w fotelu. ” Sympatyczny ten człowiek. Jak może z taką szmatą ludzką jak on, mój mąż, przyjaźnić się?? ” – myślała.
Podał jej kawę.
– jaką muzykę Pani lubi? Ja włączyłem to, czego zwykle słucham, może Pani życzy sobie coś innego?
– nie..podoba mi się ta muzyka. Czy powie mi Pan w końcu coś o nim? I pokaże te rzeczy..?
Przyniósł. Jego ubranie. I tę koszule, którą niedawno kupiła mu.
– dobrze, jeśli Pani chce wiedzieć, powiem: był u mnie, kupił sobie jakieś fajne ciuchy i pojechał do niej.
– kim ona jest?- wstała. Podeszła do okna. Wiatr delikatnie poruszał firankami, które nachalnie co chwila dotykały jej twarzy. Cholernie cudowny, cholernie subtelny wiatr!
– nie wiem. Nie widziałem jej nigdy. Mówił tylko, że ” jest zgrabna, prawie tak ładna jak jego żona, ale że ma ….dużo, dużo dłuższe włosy….”
Poczuła jak wielka, gorąca łza płynie po jej policzku.Potem druga…Patrzyła na kolorowe neony, które w łzach zdawały się jeszcze mocniej migotać.
Nagle silny podmuch wiatru pchnął firankę prosto na nią. W sekundę wysuszył łzy.

Podniosła rękę i powoli rozpięła włosy, które delikatnie opadły jej na ramiona. Nie odrywając wzroku od nocnych neonów ,spytała:
– a czy Pan… czy Panu odpowiada długość moich włosów.. ?

***

***

(prawie) nokaut..;)

Piątek wieczór. Wreszcie, po całym dniu pracy, wożenia latorośli na zajęcia poza lekcyjne ostatni etap obowiązków: zatankować paliwo, kupić małą wódeczkę i go home!
Ale nie, to nie takie proste wcale. Młody na stacji:
– Wiedźmo, po Twojej cykutce było mi niedobrze. Kup mi i Małej Wiedźmie hot-dogi jakieś, co? Tak dla poprawienia smaku…
– słuchaj Koleś, skończ z tym płytkim poczuciem humoru. Mam przypomnieć, że Twoja klasa zajadała się moim żarciem? I że znów chcieli mnie wziąć do gotowania na zaręczyny? Mam przypomnieć coś jeszcze?
– no Maaama, wiesz, że żartuję.Wiem, że Twoje żarcie zrobiło furorę ale ja potrzebuję czegoś takiego nie- domowego czasem!
– no właśnie Mama, a P. to ma dobrze, on mieszka w mieście i je w barach!- z tylnego siedzenia zapiszczała Mała Wiedźma
-milczeć wszyscy! Dobra, kupimy to świństwo i wracamy do domu. I zobacz syneczku co za palant znów wydzwania mi na komórkę podczas gdy jadę teraz??
– jak to kto? To Twój Pierworodny, debil znów dzwoni!
– to powiedz Mu, że prowadzę i żeby wreszcie odczepił się, bo pewnie nic ważnego nie ma do powiedzenia. Jak zwykle zresztą
– oj ma , ma. Do mnie też dzwonił idiota w sprawie tego wyjazdu do Anglii. I znów mnie dobił, mama ja kiedyś go zabije!
– a co powiedział znów?
– że jego studia są ważniejsze niż moje…
– zadzwonię do niego z domu. I nie przejmuj się nim, wiesz jaki jest. I niech spada do Anglii, bo też mam go dość już!
*
Zapomniałam, że mam dzwonić. Byłam już zmęczona. Rozsiadłam się z drinkiem w ręku przy mojej muzyce. Błogo..tak błogo…
I nagle telefon
– no, cześć Mama! Dzwoniłem wielokrotnie dziś.
-wiem, ale jak mi, kurr, dzwonisz gdy jadę lub jestem w sklepie, to, wybacz, nie mogę rozmawiać wtedy!
– tak, dobrze. Wiesz Mama, myślałem o tym moim wyjeździe na dalszy ciąg studiów gdzieś na Zachód
– no ok, przecież ustaliliśmy, że jedziesz do Anglii
– no nie wiem. Może do Holandii. Sprawdzałem właśnie ranking uniwerków z całego świata. Te nasze, polskie są hen daleko. Dlatego jadę! A w ogóle co za pech, że urodziłem się w tym PODŁYM kraju!! I że nie pochodzę z zamożnej, zachodniej rodziny!!
– słuchaj, prosiłam Cię, nie przeklinaj mi ciągle naszego Kraju! I nie pieprz mi o rankingach, polscy naukowcy są cenieni w świecie jak rzadko kto!
– bzdura! Ty nic nie wiesz Mama! Jakbym urodził się w rodzinie angielskich prawników i lekarzy, miałbym teraz super!
-ale nie urodziłeś się w takiej rodzinie! I co? Do kogo masz pretensje? Do mnie?
– też. Mogłaś zamiast ulokować uczucia w tym…w tym..w tym cholernym zapitym ojcu, to wyjechać na Zachód i poderwać jakiegoś ustawionego Anglika! Albo Amerykanina!
– zamknij sie. Gdybym poderwała Angola, nie byłoby Ciebie, jełopie dziś!
-hmmm. No dobra. Ale wiesz Mama, tak myślałem, że Młody to nie musi iść na studia wcale
– dlaczego??
– bo wiesz, jak wyjadę to chcę już zostać tam. A to kosztuje. Nie dacie rady sfinansować studiów moich tam i jego tu…
-wiesz co Facet, Twoja bezczelność nie ma granic jednak! Powinieneś przyzwyczaić się ,od tych ponad 18-tu lat już, że masz brata! A od 10ciu, że masz siostrę również! I jakim prawem miałabym pozbawiać Twego brata możliwości kształcenia? Bo Ty jesteś na świecie? Bo Ty jesteś- kim? Kim Ty w ogóle jesteś ??
– ja? Kim jestem? Jestem Twoim Pierworodnym! Jestem najzdolniejszy i najlepszy!! I jestem Waszą INWESTYCJĄ w przyszłość!

**************************
I jak tu nie wypić na raz małej flaszki.. ?
; )

no przecie..do Ciebie szłam! ;)

Wyjeżdżam. Nie wiem jeszcze gdzie, ale wypalam stąd, hen. A nawet i hent!
Przegięli. A raczej przegięły. Moja córka i Pani Matka. A nawet i Big Brat .
A zaczęło się tak:
Mała Wiedźma od rana dziś wydzwaniała ze szkoły, że ” u pani dyrektor są 4 małe szczeniaczki, ktoś wyrzucił i podrzucił, mamusiu, weźmy jednego! ”
Nie ma mowy! Dość! I tak śmieją się,żem Violetta Villas number II, mam 2 psy (były 3 ale jeden umarł jesienią, staruszek..) , 2 kotki i jednego kocura i na co dzień ratuję różne zwierzaki, karmię, leczę (Weterynarz Rejonowy ma mnie już serdecznie dość..) i znajduję im domki .
Ale mieć u siebie- nie mam na to ani sił ,ani forsy już! Pomogę szukać tym psiakom jakichś domków i tyle!
Smarkata odpuściła. Ale tylko pozornie i na chwile. Wracam z pracy i:
– mamusiu, znalazłyśmy z Babcią w Poradniku dla Miłośników Psów piękne pieski! Takie miniaturki! Rasowe, z rodowodem! Babcia może mi kupi!
– jakie, kurr, miniaturki?? Pokaż i to już!!
Pokazała. Takie coś:

Ok, ładne to, śliczne, ale …pies to pies! Wilczur, Owczarek, Labrador!! Jak już mieć jeszcze jednego ,to takiego tylko! A nie takie coś!! Nie dość, że mam pokracznego kundelka( i zawsze miałam tylko kundelki! ) to jeszcze następne Nie Wiadomo Co??

To snobizm! Czysty snobizm! Snobizm, który tak czy inaczej spadnie na moje ręce znów!!
Dlatego postanowiłam wyjechać. Nic mnie tu nie trzyma ( z wyjątkiem pracy, ogrodów i Czarującego) .
Mała Wiedźma niech sobie zostaje z Księżną i tym niby psem! Pracę gdzieś załatwię sobie, ogrodami zajmie się mój ogrodnik przecież, a Czarujący…Nieważne, zobaczymy potem.
No jasne…przecież ” ściągnęłam ” te 3 koty do domu. Jestem za nie odpowiedzialna, niestety. Reagują tylko na moje wołanie i nawet słuchają mnie.
Dobra, zabiorę je ze sobą. Albo tylko Milorda, kotki są samodzielne, przekorne i sprytne a kocur ..to kocur. Ssie mi rękę rano i wieczorem…
Wyjadę do Stuarta. Poinformuję Go, że ” przyjeżdżam do Niego z Milordem, na czas nieokreślony „. Niech szykuje mi miejsce u siebie. Potrzebuję tylko dużą szafę. I dobre , czerwone wino time to time. I dostęp do internetu, rzecz jasna / faja/
Spać mogę nawet z Nim( jeśli nie rozpycha się! ) ; )))
Lubię gotować i sprzątać, lubię robić zakupy. Będę grzeczna, nie będę sama chodzić po pubach. Ani uśmiechać się do obcych Irlandczyków .Obiecuję. A nawet Promise! ; ) I poduczę się angielskiego, też promise

; )))))))))))))))))))))))))))

Jeszcze coś:
jeśli ktoś- jak moja przyjaciółka- ośmieli się powiedzieć, że ten Niby Pies PASUJE do mnie i moich jedwabnych szlafroczków oraz moich atłasowych kapcioszków,
ZABIJĘ!!!
; )

O mnie czyli *Truth is out of there*

Ponieważ jest kilka osób, które lubię tutaj, w sieci, postanowiłam publicznie wyznać co- nie co. Nawet dość szczerze, postaram się…
Aby wiedziały o co się RoZchodzi i ze niekoniecznie wszystko co robię i wypisuję jest oznaką ADHD lub ostrego walnięcia w dekiel.
1. Kpię: Głównie z siebie, otaczającego mnie świata i życia ogólnie
2. Kocham robić na opak. Przekornie. I depczę konwenanse. Nie mówiąc o łamaniu zasad ; ))
Wiąże się z tym zagadnienie: Zasób ( moich) słów. Niektóre używane przez moich bliskich, niekoniecznie mądre czy prawidłowe, tak mocno weszły w mój słownik, że stały się już normą dla mnie. Z boku musi to nieźle wyglądać, wiem. Mam świetną koleżanke, przyjaciółkę, z którą regularnie PUBLICZNIE używamy CELOWO nieprawidłowo różnych wyrazów. Mówimy apropoS z tym S – którego przecież się nie wymawia-wyraźnie zaakcentowanym; mówimy, że coś ” wygło się” lub że ” trza ubrać swetr” . I oczywiście, że ” nie ma innej OPCJI niż…itd” Nie mówiąc już o rozmowach telefonicznych ” cześć , z TEJ STRONY ja ”
: )))
Jeśli któryś z tych zwrotów pojawi się na blogu tu, to już wiadomo czemu. Niekontrolowane jaja ; )
3. Prócz tego, że kocham być przekorna to kocham robić wszystko co znaczy grzech . I nic w kawałku. Wszystko albo nic. Czasem przeradza się to w ” ZA dużo”. Jestem zachłanna, zaborcza i za łapczywa. Trudno…
4. Kocham szybką jazdę samochodem. Za szybką, na granicy. Z dreszczem, z podnieceniem. Latem 140 km/ godz to norma moim staruszkiem oplem. Szybka jazda niezmiennie kojarzy mi się z seksem. Dobrym, mocnym seksem.I przy tym jest piekielnie erotyczna (rozgraniczam pojęcia seksu i erotyki)
5. Poza piciem whisky,win, polish vodka, poza muzyką i uciechami cielesnymi, czasem tańcem i śpiewem( po spożyciu !), kocham skakać ze Szczepciem po dachach : )))

A resztę, ogólnie i generalnie mam w dupie.

Już mówiłam , powtórzę :
o rzeczach PRAWDZIWYCH i trudnych, o dramatach, tragediach mego życia i życia mych Bliskich, klęskach wszelakich nie mam zamiaru tu pisać. Bo jeśli zacznę, to następnym krokiem będzie faktycznie założenie czarnych koronek, kupienie Ballantinesa, położenie obok spluwy i podczas wspomnień któregoś dawnych lub obecnych dołów, palnięcie Se w łeb.
Via camera oczywiście, jak już robić to spektakularnie, z efektem ; ))

Uff, lepiej mi już. ; ))))
Dziś poszłam raniutko do Kadr, bo dowiedziałam się, że mają dobre pączki. Spytałam czy to prawda, że ” rozdają pączuszki dziś” …. i dostałam takiego w czekoladzie : )) Potem poszłam do innych biur i też dostałam. W związku z tym idę pobiegać trochę po terenie zakładu.

Aha, wg , upiekłam trochę faworkowych serduszek dla Ciebie . Inni też niech Se wezmą ( ale po jednym tylko! ) jak chcą ; )
: ***

Teoria Wampiryzmu

” Wampiryzm psychiczny (lub wampiryzm emocjonalny) – potoczna nazwa zjawiska w psychologii, polegającego na notorycznym eksponowaniu otoczeniu lub bliskim swoich kompleksów, wad, niepowodzeń i złego samopoczucia i wykorzystywaniu wywołanego w ten sposób uczucia litości. Wampirami psychologicznymi są najczęściej osoby o niskiej samoocenie lub cierpiące na depresję.”

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wampiryzm_psychiczny

Wampir energetyczny karmi się emocjami innych ludzi. Najbardziej odpowiadają mu te, które sam w człowieku wywołał. Najwięcej energii dają mu uczucia negatywne. Czym się karmi? Na wielu forach internetowych, na których pijawki wymieniają swoje doświadczenia
, przewijają się: radość, złość, oburzenie, wściekłość, pożądanie, uwielbienie, rozpacz, euforia, nienawiść. Każdy wampir ma własny, wewnętrzny katalog emocji, które przynoszą mu najwięcej siły.

Sensem wampiryzmu energetycznego jest poczucie wyższości i władzy nad drugim człowiekiem, nawet w sytuacji, gdy ofiara nie zdaje sobie sprawy z tego, że ktoś nad nią panuje. Wampir odczuwa radość, gdy może manipulować innymi.
http://www.papilot.pl/psychologia/5468/Uwaga-wampiry-energetyczne.html

To definicje zjawiska/ zjawisk , które od dawna mnie fascynuje/ fascynują.
Ba! Nawet byłam już skłonna gdzieś się określić( wampir czy ofiara) ale po przeczytaniu tych definicji , wpadłam w coś na kształt konsternacji. Lekkiej. ( w mocną nigdy nie wpadam)
Ludzie, których spotykam i z którymi przebywam , to głównie ( jak pisałam wczoraj w kontekście swych związków z mężczyznami) istoty w jakiś sposób zagubione, skrzywdzone i w efekcie czasem bezradne; przychodzą do mnie, szukają mojego towarzystwa, lgną w końcu do mnie widząc we mnie ” dobrą wróżkę” , która jednym magicznym słowem odmieni ich zły los..
Słucham Ich. Zawsze i od zawsze. Jak to mawia mój przyjaciel ” nie ma takiej” opcji” ( to jeden z moich ulubionych Jego zwrotów ;)))
nie ma takiej możliwości chyba, abym odmówiła komuś pomocy. Pomocy choćby w postaci wysłuchania cierpiącego czy przytulenia, by wypłakał się ( czasem dosłownie) w moich ramionach…Czuję ból innych, przyjmuję go Do siebie, Na siebie,ale nigdy ze szkodą dla swej duszy i siły życia! Przeciwnie- w jakiś sposób wydaje się, że rozbijam ten ból czyjś na maleńkie drobinki, które jakby ” odpryskują ” się ode mnie gdzieś w przestrzeń, niegroźne już…
Czasem sama , kierowana jakimś szóstym zmysłem „szukam” osób, które cierpią. Dostrzegam je –instynktownie. I zwykle zaczynają mówić mi, opowiadać, zwierzać się.
Wyrzucać ból. Często gdy/ jeśli w ogóle zaczyna mnie to męczyć, natychmiast czuję nowy przypływ energii i… ostro mówię, czasem krzyczę: ” bierz się w garść, dość tego! ”
I nie ma to nic wspólnego z masochizmem! Posądzić mnie o masochizm, to jak powiedzieć np, że…
Słońce krąży wokół Ziemi ( głupie to, ale nie ma chyba lepszego przykładu).
Jestem asertywna , czasem aż za bardzo. Mówię wprost ZAWSZE to, co mnie denerwuje czy ” boli”.
Mówię, ale tak, aby nie zrobić tym mówieniem nikomu przykrości. Swego czasu nawet przylgnęło do mnie określenie:
mistrzyni dyplomacji
:)
A pomimo tego( a może to nie ma nic ze sobą wspólnego właśnie? )

Słynę wśród Bliskich , niestety ,z egocentryzmu… Mówi się nawet, że ” idę tam ,gdzie czuję szóstym zmysłem jakiś mniejszy lub większy interes” ..i że dla siebie jestem ” najważniejsza”
Czyż to nie kłóci się z tą moją Empatią ? Z tym ” przejmowaniem bólu Innych” ?

Piszę o tym, bo zastanawia mnie fakt, że mnie dobrze robi ” pozbywanie się” części energii.
Dlatego, że mam jej za dużo….?
Dlaczego czując czyjeś cierpienie ” przejmuję” część jego po to, by ” rozbić” na te małe drobinki i wyrzucić hen daleko wraz z jakąś złą energią z wnętrza mnie…?
To tak jakbym pozwalała ssać swoją krew wampirom ciągle i jakby było to …niezbędne dla..mojego życia.!! Zaspokaja mnie , uspokaja, rozładowuje.
Symbioza z wampirami? Czy może i ja jestem jakimś rodzajem wampira?

*

Moi znajomi rozwodzą się. Ona jest moją koleżanką a on tylko dla mnie jej mężem. Ot, dalszym znajomym. Od półtora roku przynajmniej raz w tygodniu wysłuchuję jego żali, widzę jego rozpacz i czuję ten cholerny jego ból. I każde nasze spotkanie mnie uspokaja a jego ” odnawia”. Gdy rozstajemy się on zdaje się być młodszy o 10 lat. Pełen optymizmu. I zawsze dziękuje mi. TYLKO za co?? –
Tylko za to, że patrzę jemu prosto w oczy i słucham go..Mówi, że ” spływa na niego dziwne ciepło” ….
Tak mogłabym jeszcze pisać, pisać…ilu dziękowało mi już, ilu twierdzi, że ” zawdzięcza mi życie” …tak, jednego udało mi się wyrwać niemal już z zaświatów.
Dosłownie…
Ja rozumiem : EMPATIA, ale jednak chyba i ona ma jakieś granice! I jest raczej mimowolną, w jakiś sposób ” altruistyczną” umiejętnością odczuwania i wczuwania się w innych, ale…
nie ” zaspokajaniem się” w ten sposób siebie!
*
Spytałam dziś mojego współpracownika co o tym myśli. Tzn dlaczego akurat przychodzą do MNIE w kółko po pomoc…
– to proste- bo Ty jesteś jakby INNA.
– jak inna? UFO, kurrr?? czy znów mnie może podrywasz?
– nie, nie chodzi o to . Ty masz potężną ilość ciepła w sobie, promieniejesz tym ciepłem i dobrą energią wokół. Ludzie zawsze idą tam gdzie ciepło . Chronią się, rozumiesz? Ja np nie mogę długo przy Tobie być, bo to mnie jakby rozbija…dekoncentruje a nawet w pewien sposób…męczy! Jakbyś patrząc na mnie….ssała coś ze mnie, jakbyś
ODBIERAŁA MI SIŁY…

; )))))))))))))))))))))))))))