Anatomia zdrady

Wśród migoczących światełek pubu, zobaczyła go. Siedział przy stoliku pod ścianą. Wokół unosił się dym i zapach alkoholu. I hałas. Ten wstrętny hałas muzyki zmieszanej  z głosami  podpitych gości.
– dobry wieczór. Czy mogę usiąść z Panem na chwilę?
– ależ oczywiście! proszę- podsunął jej krzesło- napije się Pani piwa ze mną?
-nie, dziękuję..albo może jedno, malutkie.
Natychmiast przyniósł piwo. Uśmiechnął się nieśmiało
– dawno Pani nie widziałem. Wygląda Pani wyjątkowo pięknie dziś, choć..tak inaczej.
– proszę nie drwić ze mnie, doskonale Pan wie, że go szukam..Nie od dziś. Pan się przyjaźni z nim, prawda? Głupio pytam, jasne, że przyjaźnicie się. Gdzie on jest?
– wie Pani..może zacznę od tego czy musimy być wciąż na ” pan i pani” ? Znamy się już tyle lat..
– znamy się, ale pozostańmy przy ” pan i pani”. Czy zdradzi mi Pan, gdzie on jest? Pan z pewnością wie, że miesiąc temu wyszedł z domu..zostawił mnie i dzieci. Tak bez słowa. Myślałam, że jest u Pana..
– jak Pani widzi nie jest ze mną, ani u mnie. Choć akurat u mnie był. Zostawił swoje rzeczy i pojechał
– pojechał? ..więc to jednak prawda..
– tzn co jest prawdą?
– mówili mi, że ma jakąś kobietę..Wie Pan, proszę mi pomóc, chciałabym wreszcie znać prawdę
– czy nie wystarczy Pani, że miesiąc go nie ma w domu? Czy to nie wystarczająco bolesne?
– pastwi się Pan nade mną?- wychyliła duszkiem piwo- proszę mi przynieść jeszcze jedno
Przyniósł i znów uśmiechnął się
– mógłby Pan przestać się do mnie uśmiechać ciągle? I niech Pan mówi wreszcie: jest z tą kobietą? I co za rzeczy zostawił u Pana?
– jeśli Pani zechce, choć pewnie Panią to zbyt krępuje, zapraszam do siebie. Tam są jego rzeczy, może je Pani zabrać.
– dobrze, pójdę z Panem. Myślę, że choć to może niestosowne, nie powinnam obawiać się.Niczego.
Szli nocnym miastem. Gwar, dźwięki muzyki z pubów w rynku. I kolorowe neony. Mnóstwo kolorowych neonów.
– chciałem już dawno z Panią porozmawiać.
– o czym? O nim? Zdradzić sekret przyjaciela?- zaśmiała się
– teraz Pani ze mnie drwi.
– niezmiennie- znów zaśmiała się- co Pan wie, proszę mówić.
– wiem tylko, że zasługuje Pani na kogoś lepszego niż on
– tanie sztuczki; następną kwestię poproszę- dziwnie dobrze czuła się w towarzystwie tego człowieka. Którego znała- i nie znała.
-Tu mieszkam- wskazał szóste piętro- pojedziemy windą
Mieszkanie było nieduże. Ciepłe, ładne. Bardzo zadbane. Z salonu duży balkon.
– jak pięknie widać miasto!- pomyślała- i jak pięknie świecą neony!
– może kawę?- zapytał szybko
-dziękuję, poproszę. Małą, bez śmietanki i cukru
Usiadła głęboko w fotelu. ” Sympatyczny ten człowiek. Jak może z taką szmatą ludzką jak on, mój mąż, przyjaźnić się?? ” – myślała.
Podał jej kawę.
– jaką muzykę Pani lubi? Ja włączyłem to, czego zwykle słucham, może Pani życzy sobie coś innego?
– nie..podoba mi się ta muzyka. Czy powie mi Pan w końcu coś o nim? I pokaże te rzeczy..?
Przyniósł. Jego ubranie. I tę koszule, którą niedawno kupiła mu.
– dobrze, jeśli Pani chce wiedzieć, powiem: był u mnie, kupił sobie jakieś fajne ciuchy i pojechał do niej.
– kim ona jest?- wstała. Podeszła do okna. Wiatr delikatnie poruszał firankami, które nachalnie co chwila dotykały jej twarzy. Cholernie cudowny, cholernie subtelny wiatr!
– nie wiem. Nie widziałem jej nigdy. Mówił tylko, że ” jest zgrabna, prawie tak ładna jak jego żona, ale że ma ….dużo, dużo dłuższe włosy….”
Poczuła jak wielka, gorąca łza płynie po jej policzku.Potem druga…Patrzyła na kolorowe neony, które w łzach zdawały się jeszcze mocniej migotać.
Nagle silny podmuch wiatru pchnął firankę prosto na nią. W sekundę wysuszył łzy.

Podniosła rękę i powoli rozpięła włosy, które delikatnie opadły jej na ramiona. Nie odrywając wzroku od nocnych neonów ,spytała:
– a czy Pan… czy Panu odpowiada długość moich włosów.. ?

***

***

10 comments on “Anatomia zdrady

  1. mirka.d pisze:

    Czasem zdrada coś kończy…rozpada się jedność jak opuszczone szkło. Nie da się poskładać do kupy zdradzonego szczęścia.Nigdy już nie będzie tak samo, żal pozostanie na zawsze, jak wbity w serce nóż a wspomnienia powrócą przy każdej sprzeczce.Dlatego trzeba wybaczyć i odejść… na zawsze.
    ~Seneka

  2. Katon pisze:

    Ja tam lubię warkocze, takie co to Żebrowskiego policzkowały prawie w tańcu, a Scorupce świat wirował cały wtenczas. I jakieś kokardy jeszcze, żeby podkreślić barwami dynamizm. A zdrada? Zdradę się wybacza natychmiast. Zapomina z czasem, po latach, ale nigdy do końca; to jak kołek osikowy wbity w serce wampira. Inaczej zdrada nie byłaby zdradą.

  3. charmee00 pisze:

    Świetna fotka, Angie :*

    A zdrada, wiele twarzy ma /pojechała banałem Charmee/

    • angiewitch pisze:

      A no i mnie się podoba, choć to niestety nie ja na tym zdjęciu : )
      Przyznam mało skromnie, że ta notka najbardziej podoba mi się ze wszystkich moich notek i chyba sama se dam i like dis post ; ))

  4. charmee00 pisze:

    Ja pierwsza lubiłam!

  5. angiewitch pisze:

    O jak mi miło! jak fajnie, że wpadłyście : )) Balsam dla mej duszy dziś!
    Dziś jestem tak wkurrrr.. , że jeśli coś dziś tu spłodzę, to właśnie o tym wkurrrr…
    A teraz idę rozwiązywać ze Smarkatą jakieś zadania z matmy ( dobrze, ze to III klasa podstawówki, może dam radę ;) )

  6. wg108 pisze:

    Aj lajk dis post, tu.

    Stare historie zawsze wracają, bo to przecież nasze historie. W tym względzie nie ma znaczenia czy to jest kawałek Twojego życia, czy takie tam pisarskie fantazjowanie. W każdym z nas siedzą – i chyba do śmierci będą siedziały – takie epizody, jedne bardziej humorystyczne (choć kiedyś sakramucko przeżywane) i inne, nawet po latach wywołujące wysypkę.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s