* Nie pytaj o Polskę, czyli jak Angie wyjechała za granicę***

Po rozmowie z Charmee, przypomniało mi się jak to zabrano mnie na wczasy na Majorkę.
Pewnego dnia Księżna poinformowała Angie oraz jej potomstwo, że latoś jedziemy zagranicę. Bo ” jest taka możliwość, a Ty, Angie, powinnaś korzystać z takich możliwości, póki możesz”
No dobra. Bez aplauzu, zgodziłam się. Nie bardzo chciałam się ruszać z domu TAK DALEKO i w ogóle jakoś nie wyobrażałam sobie lotu samolotem. A raczej wyobrażałam- źle!
I tak, jak to większość Angie przypuszczeń, i to sprawdziło się.
W Poznaniu było jeszcze ok. Wielki Brat nas odwiózł, dopilnował wszystkiego na lotnisku. Dłużyło się strasznie. Angie w swej wielkiej intuicji przewidziała, że ten 3,5 godzinny lot może być wiecznością, wiec spytała Księżnę gdy znalazły się w strefie bezcłowej:
– a może by tak kupić wódkę na lot?
– czyś Ty zwariowała?? Opanuj się! Pośpimy i zaraz będziemy na miejscu! A zresztą wódkę to można i na pokładzie kupić.
Angie kupiła tylko wodę mineralną. Tak na wszelki wypadek.
Zanim samolot wystartował, stewrdessa pokazywała jak, w razie czego, zakładać kamizelki ochronne. Gadała po angielsku,ale za szybko, by Angie coś złapała. Ok, pod fotelami były „instrukcje obsługi”
– potem Se obejrzę- pomyślała Angie
Samolot wystartował. To było to ! Ten pęd! Angie była zachwycona. I nagle..nagle , potem, w chmurach samolot jakby stanął!! Tragedia!
– gzie ja, kurrr, jestem??? Toż to nie leci a stoi TAM wysoko! A może będzie spadał??- Angie nerwowo zaczęła szukać tych ” instrukcji obsługi kamizelek” .Gdy znalazła zaczęła wnikliwie analizować. A że wszystko po angielsku, należało zasięgnąć rady Latorośli biegłej w tym języku
– syneczku, powiedz, czy ja dobrze to rozumiem..?
– mama! Przestań robić tu wiochę! Lecimy spokojnie a Ty od godziny oglądasz te instrukcje!
– jak to lecimy, jak On( samolot) prawie nie rusza się!! Poza tym patrz dziecko: tu same chmury, żadnego drzewka ani jeziorka! To okropne!
– e tam mama okropne! Patrz jak pięknie widać słońce teraz! Zachodzi! Patrz, pod nami chyba Alpy! Zaraz sfotografujemy!
– a tam, w dupie zdjęcia, sobie róbcie jak chcecie. O , idą z Tym barkiem! Żarcie! Może i coś się kupi do picia!
Angie czekała na stewardów z barkiem jak na zbawienie:
– 1 vodka and orange juice, please!
Księżna spojrzała z boku ..nic nie mówiąc. Bo co tu mówić? Ok, podali Angie ( z wielkim uśmiechem na ustach) 1 vodka 50 g i mały sok. 4 euro za samą vodka 50 g! no trudno, Angie dałaby fortunę za tę małą vodka Tam..w Chmurach!!!
Po spożyciu( jakże wolnym..jakże innym bez papierosa! ) Angie stwierdziła, że to tak działa ” nie całkiem” . Trza więc coś zrobić. Ledwo pomyślała o tym, gdy poczuli wszyscy..dym! I zapaliły się jakieś lampki! Serce Angie waliło jak opętane:
– to już koniec! Kurwa, tak zginąć głupio!
Stewrdessy zaczęły sprawdzać samolot. No tak! Ktoś nie wytrzymał i zapalił w kiblu!!! By go szlag trafił! Dobrze, ze jeszcze była resztka tej vodka i orange juice!
Ponieważ została około godzina lotu, Angie ,przed ewentualną śmiercią, postanowiła zawrzeć jakieś znajomości . Odpięła te głupie pasy( wszyscy odpięli już godzinę wcześniej..) i poszła ” pochodzić tu i ówdzie” .W końcu zaszła do kabiny stewrdess. Były to Hiszpanki, które, jak okazało się, mówiły gorzej niż Angie po angielsku. Angie pytała gdzie są aktualnie i ile jeszcze czasu do lądowania. One nie wiedziały..gdzie są akurat! Poszły do pilotów pytać. Wydukały jakąś włoską nazwę miejscowości( niewiele to powiedziało Angie..tylko tyle, że Italia, czyli już zaraz tylko Morze Śródziemne i Majorka!)
Po jakimś czasie na tle ciemnego morza i ciemnego nieba pojawiła się Wyspa! Bajeczna, cała oświetlona! Wszędzie piękne zatoczki, a w morzu blask świateł z nadbrzeżnych miasteczek! Po prostu: Raj!
I nagle, tuż nad Wyspą samolot..stanął! Tzn jakby przestał lecieć!
– spadamy chyba!- pomyślała Angie- kurwa, nawet już nie mam little vodka!!!
Samolot tak ” tkwił” kilka minut jakby w miejscu. Wreszcie ruszył, zaczął zniżać lot i w końcu osiadł na Ziemi! Co za szczęście!
******
Majorka okazała się najcudowniejszym zakątkiem świata. Niestety Angie nie konsumowała w 100% uroków tego miejsca,. Pisała do Brata:
– słuchaj, fuck, woda ma 30st.C, jest tak zasolona, że musiałam opanować inną technikę pływania. Poza tym tu, w tej naszej zatoczce pływają wyłącznie Niemki lat 75+ i tylko nie mów mi, że dobrze czuję się w tym towarzystwie! I jak się wkurwię, to przepłynę to Morze Śródziemne, bo powrotu samolotem nie wytrzymam!!!
******
Dnie Tam upływały leniwie i przyjemnie. Było jednak tak duszno, że Angie co noc miła ataki kaszlu. Księżna była zła
– no czego tak kaszlesz?? Toż tu ludzie przyjedżają od LAT , bo dobry klimat!
– nie tylko kaszlę, a puchnę! Nie mogę nosić swoich szpilek, które w Polsce noszę normalnie! Ani ubrać się w obcisłą sukienkę, bo jestem jak bańka!
– to po co tyle pijesz tego wina i tyle żresz??
– no wcale nie żrę już tak, poza tym sama wiesz, że to dobra dieta! A wino to tu wszyscy piją!
– nie od rana!- warknęła Księżna
– no kurrr( Angie nie klnie przy Rodzicach) no kurrr, przecież pierwsze wino piję w południe dopiero!
– a rób co chcesz, zawsze robisz co chcesz przecież!

***

Czasem Angie urywała się wieczorem poza Hotel. Zwykle w asyście latorośli…Gdy towarzyszył jej syn, było ok. Władał perfect angielskim i niemieckim( na Majorce angielski nie przydaje się raczej..) i nie było problemu nigdy z załatwieniem niczego.Kiedyś Angie zasiadła z synem w knajpie na powietrzu przed wielkim telebimem, bo leciała jakaś Olimpiada i pokazywali Naszych. Angie piła piwo i z zachwytem patrzyła na relacje z Olimpiady( zachwyt był spowodowany tym, ze Angie po piwie świetnie rozumiała angielski! ) W pewnej chwili syn odezwał się:
– mama, tamten gość ciągle na Ciebie patrzy i się uśmiecha
– no to co? Bo to tylko on? Zawsze patrzą na Matkę i cicho, bo teraz oglądam!!
– mama, ale to Diabeł, Arab,fe, rozumiesz??
-a niech spieprza! Boisz się o mnie?
– trochę tak. Chodźmy stąd, mama, proszę.
No i poszliśmy. Szkoda trochę, ale lepiej aby Młody nie widział jak mama leci slangiem angielskim …
:)))

******
Powrót do domu był gorszy niż przyjazd na Wyspę. Ponieważ Angie wiedziała już CO JĄ CZEKA w samolocie i ponieważ nie wolno było NIC w buteleczkach wnosić na pokład, Angie wypiła na lotnisku z gwinta 3/4 fiolki syropu dziecka (na uspokojenie) …Księżna udawała, że nie patrzy,natomiast obcy ludzie nie udawali…Trudno..
Po pól godz,. syrop zaczął działać. Angie wtoczyła się na pokład lekko nawiana jak po małej wódce. Stan ten błogi utrzymywał się dopóki, dopóty samolot nie znalazł się w chmurach.Tragedia!
– mama, schowaj te instrukcje obsługi tych kamizelek w końcu!! I tak nic nie rozumiesz z tego!
– milcz! Tu jest narysowane i to tylko źle o Tobie świadczy, jako moim synu, że mi nie chcesz powiedzieć jak to gówno zapinać!!
– mama, nie rób wiochy, proszę Cie!
_ dobra, cicho, idą z tym barkiem, zaraz sobie zamówię coś
– Angie, zauważyłaś, że żadna kobieta nie pije wódki w samolocie?- spokojnie spytała Księżna
– tak, zauważyłam i mam to gdzieś. Będę pić z facetami! Bo się boję, rozumiesz?
– a ten syrop?
– gówno cienkie jakieś. 1 vodka and orange juice, please!
: ))
Dłużył się ten czas.Ani spać, ani gadać z nikim( wszyscy spali). I wreszcie, po tych 3 godzinach:
– we are over Poland!
Poland!! Angie miała łzy w oczach! Jakież to irracjonalne, jakie niedorzeczne i durne- przecież samolot mógł spaść tak samo nad Włochami jak i nad Polską! Ale to słowo POLAND było tak magnetyczne, tak cudowne, że nic nie było ważne wtedy! Gdy Angie zobaczyła brzydkie, poznańskie wieżowce , wstrętne, szare, deszczowe chmury, wydało jej się, że jest w Niebie samym, w Raju!
– patrz dziecko- powiedziała do syna- Polska! nasza Polska! patrz jak brzydko! Cudownie!
– i Ty się cieszysz mama, że kończą się wakacje? Że wracamy w deszcze i tę zgniliznę??
– ale w Naszą! I jedziemy do Domu!!

***
Wylądowaliśmy. Gdy stanęłam na tych schodkach pomyślałam, że powinnam ucałować Ziemię. Nie zrobiłam tego tylko przez wzgląd na syna i Księżną : ))
***
Na lotnisku czekał Brat
– o Gruba, schudłaś nawet! Ale za to piegi Ci wyskoczyły! hehehe!
– a niech wyskakuje i sam Chu…! Kupiłeś jakąś flaszkę?
– no jasne. Ale przygotowałem tylko jajka w majonezie i jakąś szynkę. No i grzyby i ogórki z piwnicy.
– Świetnie! Cudownie! Polskie jedzenie i picie!

Jedziemy do domu!!!!!

******

12 comments on “* Nie pytaj o Polskę, czyli jak Angie wyjechała za granicę***

  1. maxcel pisze:

    Angi. Żesz, kur.. Pisałem już, że ni nadanżam za Tobą, a teraz mnie zestrzeliłaś ;)

  2. charmee00 pisze:

    Świat ma dla mnie ograniczony wymiar, mimo globalizacji, ponieważ za chujawafla (ekspresja!) nie wsiądę do samolotu. Żelazo nie lata. Ja też nie.

  3. wg108 pisze:

    Tak z piętnaście lat temu miałem straszną chcicę tam polecieć. No i łaziłem po biurach podróży, i tak mnie muliło. Lecieć, nie lecieć. Miałem za co, miałem z kim, ale tak sobie nie mogłem wyobrazić co na miejscu. Mam leżeć bykiem w upale? Pić jakieś pomyje allinclusiv kiedy w najbliższej księgarni mam bogaty wybór literatury hiszpańskiej z dolnej i górnej półki?
    Znajomi się skusili.
    Po powrocie przyszedł czas na wspominki urlopowe; znajomi wyciągnęli zdjęcia, kamerkę podpięli pod TV.
    Plaża, parasole, hotel, plaża, basen, hotel, knajpka, plaża, parasole.
    Kurrr, jak dobrze, że mi minęła choroba majorkowa.
    Pewnie, że w fajnym towarzystwie to by to zupełnie inaczej wyglądało, ale w fajnym towarzystwie to nawet nie trzeba specjalnie daleko jechać…

    • angiewitch pisze:

      wg:***
      Dokładnie tak jak piszesz- hotel, all inclusive , full wypas, plaża, upał jak ch…, woda gorąca, wieczory duszne do tego. Knajpki, żarcie, plaża, hotel- ileż tak można??
      A przez ten lęk przed powrotem do domu drogą powietrzną, niewyobrażalna tęsknota za krajem( aby Go/ Kraj jeszcze zobaczyć; coś irracjonalnego, głupiego może, ale jak umrzeć , to w Polsce ; ))
      I tęsknota za tą Bałtycką bryzą, za zapachem ryb ze smażalni, za widokiem porozwijanych sieci rybackich, kutrów i zapachem sosen …
      : )))

  4. charmee00 pisze:

    Bałtyk jest za zimny. Ja wymiękam od razu po włożeniu doń czubka palca, dużego, prawej stopy. Dlatego wolę tam, gdzie ciepło. Żart tropików.

  5. terraustralis pisze:

    Dziękuję za wpis, ale to chyba błędny link (You are not allowed to edit this item- tylko to można odczytać… )

    To oczywiste, ze nie mozesz zmieniac moich wpisow na moim blogu tak samo jak ja nie moge zmieniac twoich wpisow na twoim. :)

    • angiewitch pisze:

      Ależ ja nic nie chciałam zmieniać! Zasygnalizowałam tylko, że nie mogę wejść na stronę z podanym przez Ciebie linkiem! Na ten drugi już wchodzę
      :))))

  6. terraustralis pisze:

    I co, udalo Ci sie wejsc? :)

  7. mirka.d pisze:

    Angie, ja nie wytrzymam chyba ze śmiechu, Ty jesteś jednak wyjątkowa w tych opowieściach, ja ciekawa jestem jakbyś leciała 30 godzin do Australii to dopiero byłby ubaw.Ty to jesteś WIELKA i niesamowita. Wiesz, ja to się nie boję już latać bo jak patrzę na ludzi którzy lecą ze mną to myślę że to jest niemożliwe żeby tyle ludzi miało zginąć, a w rosyjskim Aeroflocie alkoholu nie kupisz- dziwne co? przynajmniej w moim locie nie było, jedynie orange juice i tomato dają :).
    Powiem Ci szczerze że wcale nie tęsknię za naszą bryzą, byłam w Irlandii prawie dwa lata i ani przez chwilę nie pomyślałam o tym że bardzo mi się chce do tego naszego debilizmu wracać, wróciłam bo musiałam ale wcale nie z tęsknoty. Patriotką może kiedyś byłam ale już mi przeszło.
    Angie, 27 listopada lecę do Indii do Bombaju a w planie jeszcze raz mam Chiny a potem się zobaczy gdzie jeszcze zdążę :)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s